Wyborcza gorączka
W kraju gorączka wyborcza na całego. To zjawisko ma swoją długą historię i występuje cyklicznie. Gorączka ta objawia się, najoględniej mówiąc, nadwrażliwością na punkcie swojej misji dziejowej, obsesyjną wizją zdobycia lub utraty poselskich apanaży, jak i wycinaniem bardziej zdolnej konkurencji. Gatunek ludzi, który ulega tej cyklicznej przypadłości zasadniczo jest podłego gatunku, niczym wyrób winopodobny.
To, co klasycznie uważa się za polityka, w Polsce występuje w chronicznym niedostatku. Tych, których w polityce widać, to najczęściej chorzy ludzie, przekonani o swojej wyjątkowości, intelektualnie chropowaci, fizjonomicznie przeciętni i wizualnie niedokończeni. Poza wyjątkami, to ludzie bez wewnętrznego szlifu, odtwórczy – a nie kreatywni, bez szerszych horyzontów, marnujący czas i pieniądze podatników na gierki, knowania i granie roli, która ich przerosła. Odziani w wymięte garnitury, nieświeże koszule, zionący resztkami niestrawionego schabowego zza ubytków szkliwa i amalgatowych wypełnień. O innych organoleptycznych wyziewach nawet wspominać nie warto. To nasz polityczny hajlajf, to nasz polityk made in Poland.










Najnowsze komentarze