Wuwuzele XX

25 września, 2014 | Rodzinnie, Wuwuzele

Ignaś ugryzł wczoraj Tolę. W łydkę. Podczas zabawy. Gryzienie, to jego ulubiona wunderwaffe. Kiedy Tola wyszła ze spazmów, do akcji wkroczył tata. Na miejsce rozboju został poproszony Ignaś.
– Ignaś, przeproś Tolę
– Nie – burknął.
– Dlaczego?
– Bo ona się zaczęła – zauważył.
– Ignaś, nie wolno gryźć dziewczynek, a tym bardziej siostrzyczki – perorował tata.
– No dobra… pszepraszam…
– Tolu, Ignaś Cię przeprosił, wybaczysz mu?
– Nie – błysnęła dąsem Tola.
– Dlaczego?
– Bo nie – dodała obrazowo.
– To nie jest dobra odpowiedź – konstruktywnie zauważył tata.
– Właśnie, że dobla – ucięła wciąż nadąsana Tola.
W pertraktacjach pokojowych pojawił się impas. Przerwał go Iganś, gryząc Tolę po raz drugi w łydkę. Z gardła Toli wyleciała ściana dźwięku o trudnej do oszacowania skali. Ignasia oczywiście już nie było. Kiedy opadły decybele i bitewny kurz, a recydywista został doprowadzony na miejsce rozboju, rozpoczęła się druga runda mediacji.
– Ignaś, dlaczego drugi raz ugryzłeś Tolę?
– Bo mi nie chciała wybaczyć – zgodnie z prawdą zauważył Ignaś.
– Może miała rację?
– Nie, nie miała, ja miałem – rzucił z przekonaniem.
– Tola, wybaczysz Ignasiowi?
– Nie.
– Spróbuj.
– Nie.
– Ale to jest Twój braciszek i teraz żałuje, że cię ugryzł – zmiękczał tata.
– To dobrze mu tak – odparła w wyraźnym zadowoleniem.
– To jak, wybaczysz mu?
– Nie – zaparła się.
– Tolu…
– No dobla…
– To proszę, czekamy.
– Ale nie telaz – postawiła warunek.
– A kiedy?
– Jak założę lali buciki…

I tak codziennie. Od rana do wieczora. Na okrągło. Bez wytchnienia.