Wuwuzele XVIII

25 września, 2014 | Rodzinnie, Wuwuzele

Tola dostała łóżeczko. Takie dla lalek. Więc małe. Układała w nim wszystkie swoje córeczki i zwierzątka. Przykrywała kołderką. Pod główki kładła poduszeczkę. Generalnie wszystko wyglądało modelowo. Od samego początku Franek i Ignaś, torpedy znaczy się, patrzyli na nową fascynację Toli spode łba. W patrzeniu tym utwierdzała ich sama Tola, nie pozwalając im zbliżać się do łóżeczka. Wiedziona kobiecym instynktem czuła, że faceci do pewnych rzeczy, o ile nie do większości, po prostu się nie nadają.

W życiu jest jednak tak, że nawet lwica na sawannie czasem musi pozostawić młode same. Chociażby po to, by pogonić za antylopą. Musiała i Tola, tyle że nie pogonić za rogacizną ale udać się do toalety. Wiadomo, fizjologia. Torpedy z wymownym uśmiechem odprowadziły wzrokiem Tolę do toalety, a kiedy ta zniknęła za drzwiami, momentalnie wyrośli przy łóżeczku. Pierwsze co musiały zrobić córeczki i zwierzątka Toli to nauczyć się latać. Wyszło im to krucho.

Kiedy łóżczko zostało wypróżnione, postanowiły się do niego wtarabanić torpedy. Zrodziło to oczywisty problem, bo łóżeczko od biedy, i to w pozycji kucnej, pomieściłoby co najwyżej jedną torpedę. Doszło tym samym do oczywistego konfliktu interesu, który sprawił, że łóżeczko śladem córeczek i zwierzątek Toli poleciało w przestwór. Przy podejściu do lądowania, niestety, złożyło się, osłabiając tym samym swoje walory użytkowe. Torpedy, jak na facetów przystało, momentalnie straciły nim zainteresowanie.

W międzyczasie wróciła Tola. Widząc co się dzieje, od razu ruszyła na ratunek lecącemu łóżeczku. Na jakąkolwiek akcję ratunkową było jednak za późno. Łóżeczko na jej oczach uległo dekompozycji. Rycząc rzewnie i obficie wyzbierała swoje córeczki i zwierzątka, a następnie przytargała tacie sponiewierane łóżeczko, pochlipując, że trzeba naprawić. Tata oczywiście naprawił. Skutek tej historii jest taki, że Tola chodzi teraz do toalety z łóżeczkiem i ani myśli dać sobie przepowiedzieć, że nie musi.

Wystarczy, że spojrzy na torpedy, a te po sobie, by mozolnie budowany kapitał społeczny w postaci tzw. domowego zaufania momentalnie pryskał. Powierzchnia użytkowa łazienki tym samym, po wcześniejszym zrobieniu w niej miejsca parkingowego dla traktorka, uległa kolejnemu dramatycznemu zubożeniu.