Terri Schiavo

16 marca, 2005 | Cywilizacja, Religia

Amerykanka Terri Schiavo powoli umiera… Na oczach całego świata, bezsilności milionów katolików i ludzi dobrej woli, garstka ludzi mieniących się sędziami, serwuje kobiecie w stanie śpiączki jedną z największych tortur – śmierć głodową. W tym samym czasie największy autorytet naszych czasów – Jan Paweł II, także na oczach całego świata, cierpi w milczeniu, dobiega w aurze świętości końca swój niezwykłej posługi. Daje świadectwo, że każde życie ma wartość, bez względu na jego komfort i okoliczności.

Wszystko to dzieje się w trakcie Triduum Paschalnego, w czasie szczególnym, kiedy temat życia, śmierci i zmartwychwstania splatają się ze sobą jak nigdy. I na przekór wszystkiemu, pozostaje nadzieja, ona przetrwa wszystko, nawet czas szaleństwa Złego, który chce pokazać, że on jest panem życia i śmierci Terri Schiavo. Na szczęście nie jest, nigdy nie był i nigdy nie będzie. Człowiek należy do Boga i niezwykle rzadko wypowiada Mu miłość odrzucając miłosierdzie.

Choć okoliczności są smutne, mimo wszystko cieszmy się, są Święta Wielkiej Nocy, Chrystus Zmartwychwstaje, miłość zwycięża. Alleluja.