Tak sobie myślę…

24 maja, 2010 | Inne

Nie minęła jeszcze połowa roku, a już, zdawałoby się, wyczerpaliśmy limit pecha. Najpierw mrozy i śnieżyce, jakich nie było od lat, potem katastrofa pod Smoleńskiem, a teraz powódź. Jesteśmy dopiero na półmetku. Idąc tym trendem nie możemy wykluczyć suszy w lipcu, trąb powietrznych w sierpniu, trzęsienia ziemi we wrześniu, a także uderzenia meteorytu w grudniu. Co, że niemożliwe?

A wyobrażał sobie ktoś jeszcze niedawno katastrofę samolotu z prezydentem na pokładzie?

Dziwny to rok.

Komentarze

Komentarz od elektor PiS
Data 25 maja 2010, 16:14

W prowokacyjnym programie gruzińskiej TV politcal fiction o rzekomo trwającym ataku Rosji na Gruzję poinformowano m.in. telewidzów, że został zabity prezydent Polski. Było to na miesiąc może dwa, przed katastrofą. Wtedy pomyślałem, że jeżeli coś by się takiego wydarzyło naprawdę, to musiało by oznaczać jakąś straszną katastrofę nie tylko dla Polski. Cały czas myśląc o tym kołatało mi wtedy poczucie nieprawdopodobieństwa i nierealności.
Scenarzystom gruzińskim(?) jednak stało wyobraźni. Może to zbieg okoliczności…?

Komentarz od anuszka
Data 16 lipca 2010, 22:18

„Idąc tym trendem nie możemy wykluczyć suszy w lipcu”

Prorok jaki czy co?!!

Komentarz od Artur
Data 10 sierpnia 2010, 22:58

Trąby powietrzne w sierpniu też już były. Zaczynam się bać autora :)