<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Żydzi</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/zydzi/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Łamanie papieżem</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/lamanie-papiezem.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/lamanie-papiezem.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Mar 2009 20:58:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[ks. Chrostowski]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/03/29/lamanie-papiezem/</guid>
		<description><![CDATA[– „Zarówno jego język, jak i koncepcja misji Kościoła, godności człowieka, otwarcia na dialog, poczucia braterstwa rodziny ludzkiej odbiegają daleko od duchowego dziedzictwa Jana Pawła II”. – „Zaskakują i żenują przede wszystkim niesprawiedliwe oceny dotyczące pontyfikatu Jana Pawła II.” –  „Sugestia, że Jan Paweł II odwiedził synagogę po to, by prowokować („swoiście”), ubliża znowu wielkości dzieła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="chrostowski.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/03/chrostowski.jpg" rel="shadowbox[post-572];player=img;"><em><img class="prawy" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/03/chrostowski.miniatura.jpg" alt="chrostowski.jpg" width="96" height="131" /></em></a>–<em> „Zarówno jego język, jak i koncepcja misji Kościoła, godności człowieka, otwarcia na dialog, poczucia braterstwa rodziny ludzkiej odbiegają daleko od duchowego dziedzictwa Jana Pawła II”.<br />
</em>–<em> „Zaskakują i żenują przede wszystkim niesprawiedliwe oceny dotyczące pontyfikatu Jana Pawła II.”<br />
</em>–<em>  „Sugestia, że Jan Paweł II odwiedził synagogę po to, by prowokować („swoiście”), ubliża znowu wielkości dzieła dokonanego przez papieża Polaka.”<br />
</em>–<em> „Kiedy jednak podobne niesprawiedliwe zarzuty bywają kierowane także w stronę Ojca Świętego, można je przyjmować bez niepokoju. Istnieje pewna granica absurdu, wobec której jedyną racjonalną reakcję stanowi milczenie.”<br />
</em>–<em> „Informacje przydatne na poziomie magla niewątpliwie zainteresują cierpiące na obsesje polityczne. Innego stylu wymaga jednak chrześcijańska kultura życia. Styl ten daleko odbiega od ocen zawartych w książce, że przy jej lekturze często powracało u mnie wrażenie, iż żyjemy z autorem w dwóch różnych światach, a może nawet należymy do różnych Kościołów.”<br />
</em>–<em> „Język dyskursu przyjętego w książce uważam za bardzo odległy od racjonalności; dlatego też wyrażone w nim tezy pozostają tak bardzo odległe od duchowego dziedzictwa Jana Pawła II. Boli.”</em></p>
<p>Wyżej przytoczone fragmenty, to reakcja arcybiskupa Józefa Życińskiego na książkę-wywiad <em><strong>„Kościół, Żydzi, Polska”</strong></em>, ktrórej bohaterem jest ks. prof. Waldemar Chrostowski, wybitny biblista, znawca stosunków katolicko-żydowskich, wieloletni uczestnik dialogu pomiędzy katolikami a żydami.</p>
<p>Na 600 stronach wnikliwi rozmówcy księdza profesora, Grzegorz Górny i Rafał Tichy, wypytują o wszystko: dialog katolicko-żydowski i jego początki, Karmel w Oświęcimiu, Holocaust, dyplomację czy politykę. Dostajemy niesamowicie łakomy kąsek wiedzy niepoprawnej politycznie, ale również – jak się okazuje – niepoprawnej religijnie. Tam z kolei, gdzie mamy do czynienia z czynami, słowami i myślami niepoprawnymi, zawsze wkracza arcybiskup Życiński i „Gazeta Wyborcza”, na łamach której Ekscelencja chłoszcze, piętnuje, zawodzi i rozpacza. Tak jest i tym razem.</p>
<p>Uchodzący za niezwykle inteligentnego, acz lekko bufonowatego arbitra w sprawch wiary i polityki, arcybiskup Józef Życiński przeszedł chyba jednak w ataku na współbrata w kapłaństwie sam siebie. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyż podobne wycieczki personalne zdarzały się arcybiskupowi nadzwyczaj często, gdyby nie przeczucie, że tym razem lubelski hierarcha poszedł o jeden stopień pychy za daleko, używając jako kontrapunktu w napaści na księdza Chrostowskiego osoby Jana Pawła II – postaci ze względów oczywistych szczególnej i wyjątkowej. Nie można mocniej uderzyć polskiego księdza, jak zarzucić mu „odległość od duchowego dziedzictwa Jana Pawła II”, sugerując przy okazji, że należy on do innego Kościoła, jak uczynił to arcybiskup Życiński.</p>
<p>I może, gdyby odbyło się to na gruncie gorącej polemiki pomiędzy katolickimi uczonymi w ferworze jakiejś debaty (w końcu to nic nadzwyczajnego), to można by przejść nad tym faktem do porządku dziennego. Ale abp Józef Życiński w swoim tekście w „Gazecie Wyborczej” podpisał się nie jako profesor, ale jako hierarcha, metropolita lubelski. Użył tym samym, wydając sąd w stosunku do innego kapłana, urzędu hierarchicznego, niezwykle ważnego w Kościele katolickim. Zaatakował z wysokości piedestału, roszcząc sobie prawo (ach, ten grzech pychy) do wydawania certyfikatów autentyczności i prawowierności w stosunku do tych, którzy odwołują się do nauki Jana Pawła II. Objawił tym samym inklinację do monopolizowania nauki i dorobku polskiego papieża, co jest postępowaniem zgoła oryginalnym, choć niekoniecznie katolickim, bo wkraczającym na grzązki grunt herezji i schizmy, której początkiem zawsze jest pycha i pewność siebie.</p>
<p>Wypadałoby zadać w tym miejscu pytanie, co też tak bardzo uwiera lubelskiego hierarchę u księdza Chrostowskiego, że okłada go z takim zapamiętaniem? Ano chyba to, że ten nie uległ presji towarzystwa wzajemnej adoracji, wskazując że dialog katolicko-żydowski nabrał zbyt jednostronnego oblicza, dalekiego od intencji tego, co legło u podstaw jego rozpoczęcia. A ma w tej materii ksiądz profesor wiele do powiedzenia, co zresztą odważnie czyni, waląc w stół na tyle bezkompromisowo, że zaraz odzywają się dyżurne <em><strong>„nożyce z Lublina”</strong></em>. A że owo „odzywanie się” jest jedynie zręczną manipulacją, świadczyć może porównanie wyrwanego z kontekstu cytatu, którym posłużył się Józef Życiński, (cyt.: <em>„Sugestia, że Jan Paweł II odwiedził synagogę po to, by prowokować &lt;„swoiście”&gt;, ubliża znowu wielkości dzieła dokonanego przez papieża Polaka”</em>)<em>, </em>z tym, co rzeczywiście napisał Waldemar Chrostowski:</p>
<blockquote><p>Z drugiej strony braterstwo i miłość zakładają wzajemność. Inaczej takie wyznania zawisają w próżni. Nie możemy nie zauważyć, że Żydzi nie odwzajemnili tego gestu oraz tych słów ani papieżowi, ani chrześcijanom. Nie usłyszeliśmy od nich, że jesteśmy ich umiłowanymi braćmi. To, co Jan Paweł II powiedział w rzymskiej synagodze, stanowi więc swoistą prowokację i radykalną nowość dla obu stron. Nie będzie chyba niesprawiedliwe powiedzieć, że od ponad dwudziestu lat, które upłynęły od tamtego czasu, nie zanotowaliśmy w tym względzie żadnego dostrzegalnego postępu.</p></blockquote>
<p>Nie wiem jak Państwo, ale ja tu nie widzę żadnego „ubliżania wielkości dzieła dokonanego przez papieża Polaka”, co sugeruje Józef Życiński. Wręcz przeciwnie, widzę szacunek dla wielkości gestu dokonanego przez Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, co ksiądz profesor rozwinął w dalszej części wywiadu. W odróżnieniu od arcybiskupa Życińskiego, ksiądz profesor „zjadł zęby” na praktycznym dialogu katolicko-żydowskim i nie interesuje go gadżetowy jego charakter, za którym optuje lubliński hierarcha. Wzajemność w realacjach katolicko-żydowskich, o którą upomina się ks. Waldemar Chrostowski, nie polega na wzajemnym poklepywaniu się po plecach i intelektualnym cmokaniu w „Tygodniku Powszechnym”, ale na budowaniu mostów m.in. poprzez konkretne i widoczne gesty, których po stronie żydowskiej zabrakło. Warto może oddać mu tutaj głos ks. Chrostowskiemu:</p>
<blockquote><p>Wizyta papieża w synagodze to ważny krok w kierunku przezwyciężania urazów i stereotypów antyjudaistycznych oraz antyżydowskich obecnych w tradycji chrześcijańskiej. Rewizyta Wielkiego Rabina Rzymu w bazylice watykańśkiej mogłby się stać niezwykle ważnym krokiem w przełamywaniu antychrześcijańskich i antykatolickich schematów obecnych w tradycji żydowskiej. Tak się jednak nie stało i nie zanosi się, by ta rewizyta była w ogóle brana pod uwagę. Daje to tym więcej do myślenia, że po zapoczątkowaniu dialogu religijnego nie zabrakło rabinów, którzy – pokonawszy urazy i uprzedzenia – przekroczyli progi kościołów i kaplic.</p></blockquote>
<p>Mamy tutaj do czynienia z racjonalną argumentacją, a nie „żenującymi”  i – jak to sugeruje Józef Życiński – „niesprawiedliwymi ocenami dotyczącymi pontyfikatu Jana Pawła II”. Jestem dziwnie spokojny, że każdy, kto sięgnie po książkę „Kościół, Żydzi, Polska” – poza egzaltowanymi czcicielami jednostronnego dialogu katolików i żydów – doceni rzeczowy i spokojny ton wypowiedzi księdza profesora Chrostowskiego, który pokazuje różnice w postrzeganiu relacji katolicko-żydowskich, przybliża spojrzenie Żydów na postać Jezusa Chrystusa i związane z tym implikacje.</p>
<p>Rozmowa z księdzem profesorem, to także doskonała rozprawa o polskiej historii najnowszej, dyplomacji i kulisach wielu wydarzeń. To również książka o niezwykle interesującym człowieku, który w przystępny i łagodny sposób tłumaczy sprawy trudne i niecodzienne. To książka dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć. Na przekór niektórym mediom i hierarchom.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/lamanie-papiezem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na Bliskim Wschodzie bez zmian</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/na-bliskim-wschodzie-bez-zmian.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/na-bliskim-wschodzie-bez-zmian.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Dec 2008 17:16:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Hamas]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[Palestyna]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/12/29/na-bliskim-wschodzie-bez-zmian/</guid>
		<description><![CDATA[– Ku naszemu wielkiemu ubolewaniu są ofiary cywilne, jakkolwiek nieliczne. Nie chcemy uderzać w kobiety, dzieci, mężczyzn; nie będziemy też wstrzymywać pomocy humanitarnej – oświadczył Ehud Barak, minister obrony Izraela. Niestety, ofiary są liczne, zwłaszcza wśród cywilów. Runął kruchy spokój w strefie Gazy. Izraelskie samoloty w perzynę obracają obiekty uznane za hamasowskie, grzebiąc w ruinach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="gaza3.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/12/gaza3.jpg" rel="shadowbox[post-522];player=img;"><img class="prawy" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/12/gaza3.miniatura.jpg" alt="gaza3.jpg" width="153" height="101" /></a>– Ku naszemu wielkiemu ubolewaniu są ofiary cywilne, jakkolwiek nieliczne. Nie chcemy uderzać w kobiety, dzieci, mężczyzn; nie będziemy też wstrzymywać pomocy humanitarnej – oświadczył Ehud Barak, minister obrony Izraela. Niestety, ofiary są liczne, zwłaszcza wśród cywilów.</p>
<p>Runął kruchy spokój w strefie Gazy. Izraelskie samoloty w perzynę obracają obiekty uznane za hamasowskie, grzebiąc w ruinach dziesiątki ofiar, które akurat z Hamasem mają niewiele wspólnego, bo w myśl wykładni stosowanej przez sterników państwa żydowskiego, każdy nieizraelaski obiekt jest potencjalnie związany z Hamasem z definicji. Optyka w sumie zrozumiała dla każdego, kto zna historię państwa Izrael.</p>
<p>Problem w Gazie polega na tym, że jedyną siłą zdolną skutecznie zawiadywać Palestyńczykami tam żyjącymi jest właśnie Hamas, będący organizacją nie tylko militarną (dla wielu terrorystyczną), ale przede wszystkim  opiekuńczą i wychowawczą, prowadzącą cały system szkół, przytułków i szpitali oraz szeroko zakrojoną opiekę społeczną, obejmującą m.in. wdowy i dzieci po zamordowanych bojownikach Hamasu, choć nie tylko po nich. Tym zyskał sobie uznanie, skutecznie dystansując skorumpowany i przegniły Fatah, związany z byłym przywódcą Palestyńczyków Jaserem Arafatem.</p>
<p>Nie ma dzisiaj w strefie Gazy żadnej innej siły poza Hamasem, z którą można by rozmawiać o pokoju. To paradoks, ale tak właśnie jest. Zdaje sobie z tego sprawę Izrael, bo od dawna wiele spraw z Hamasem uzgadniał i to z pozytywnym skutkiem. Dzisiaj, realizując strategię obliczoną na konfrontację z Iranem, Izrael rozpoczął szeroko zakrojoną operację polityczną, której elementem jest obserwowana właśnie konfrontacja z Hamasem, której powodów z pewnością nie można upatrywać w niecelnym ostrzeliwaniu rakietami terenów Izraela z terytorium Gazy.</p>
<p>Eskalacja konfliktu odpowiada obydwu stronom, bo radykalizuje ich zaplecze społeczne i daje przyzwolenie na użycie środków, których w warunkach pokoju stosować nie mogły. I Izraelowi i Hamasowi zależy na umiędzynarodowieniu konfliktu, bo to jedyna dla nich szansa na całościowe rozstrzygnięcia swoich kwestii. Pokój dla obu stron na tym etapie nie jest żadnym celem, wręcz przeciwnie, stanowi balast. Bliski Wschód wymaga bowiem nieustannego resetowania swoich pozycji, gdyż taka jest natura egzystujących tam fundamentalizmów: żydowskiego i muzułmańskiego.</p>
<p>Dlatego też obrazy serwowane przez media, ukazujące stosy trupów, ranne dzieci, płaczące kobiety, nie dają żadnej odpowiedzi na to, co się na Bliskim Wschodzie dzieje i o co toczy się gra. Żadne manifestacje w tej sytuacji, wzywające do zaprzestania walk nie mają znaczenia. Stanowią co najwyżej swoisty „prozac”, mający zniwelować moralny wyrzut sumienia Zachodu, który z uporem lepszej sprawy, na siłę próbuje implantować na Bliskim Wschodzie demokrację, która żadną miarą zakorzenić się tam nie chce, poza – nomen omen – Izraelem.</p>
<p>Podsumowując, powiedzieć można – na Bliskim Wschodzie bez zmian. Żydzi mordują Arabów, a Arabowie Żydów. Rosną zastępy nowych męczenników, a kolejne szykują się na swoją misję. Giną jak zawsze przy tego typu okazjach dzieci, kobiety i Bogu ducha winni cywile. Szpitale mają pełne ręce roboty, a dziennikarze pożywkę. Stacje telewizyjne zbijają kokosy, razem z producentami broni. Robotę mają negocjatorzy i szmuglerzy. Bliski Wschód kipi i bulgocze. Znaczy się norma. Bo czy było tam kiedyś inaczej? Taka kraina. Smutna w sumie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/na-bliskim-wschodzie-bez-zmian.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Izraelskie interesy</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/izraelskie-interesy.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/izraelskie-interesy.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Aug 2008 20:54:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/08/22/izraelskie-interesy/</guid>
		<description><![CDATA[Portal www.konserwatyzm.pl wyszperał niezwykle interesujący tekst Agaty Pełeszuk pt. „Izraelskie ślady na Kaukazie – kulisy wojny gruzińsko-rosyjskiej”. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że tekst pochodzi z portalu społeczności żydowskiej www.jewish.org.pl i jakimś &#8222;psim swędem&#8221;, mało kto zwrócił na niego uwagę. A szkoda, bo napisany jest w sposób rzeczowy i z dużą znajomością tematu. Odsłania nieznane szerzej kulisy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Portal <a href="http://www.konserwatyzm.pl/">www.konserwatyzm.pl</a> wyszperał niezwykle interesujący tekst Agaty Pełeszuk pt. „Izraelskie ślady na Kaukazie – kulisy wojny gruzińsko-rosyjskiej”. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że tekst pochodzi z portalu społeczności żydowskiej <a href="http://www.jewish.org.pl/">www.jewish.org.pl</a> i jakimś &#8222;psim swędem&#8221;, mało kto zwrócił na niego uwagę. A szkoda, bo napisany jest w sposób rzeczowy i z dużą znajomością tematu. Odsłania nieznane szerzej kulisy i tło konfliktu kaukaskiego, pokazując, że nie wystarczy mieć jedynie oczy szeroko otwate, by dostrzec zakulisową grę różnych ośrodków o wpływy w tym niezwykle ważnym rejonie świata.</p>
<p>Tekst Pełeszuk zarysowuje złożoność i zasięg relacji izraelsko-azjatyckich, o których wielu komentatorów, a zwłaszcza polityków, szczegónie w Polsce, woli wymownie zamilczeć, by nie narazić się na zarzut „antysemityzmu”. Jak się okazuje, zupełnie niepotrzebnie, skoro polska społeczność żydowska, bez ogródek i w sposób naturalny, informuje o tym na swoim portalu.</p>
<p>Taka postawa budzi szacunek i uznanie, bo przecież nie ma nic złego w fakcie, że jakieś państwo ma swoje interesy i potrafi je skutecznie realizować. W tym kontekście warto może zwrócić uwagę na fakt, że podczas ostatniej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Izraelu, padły słowa o szczególnym i strategicznym partnerstwie Polski i Izraela. To dobrze, bo takie relacje warto mieć, ale dobrze byłoby również, gdyby polska opinia publiczna miała pewność, że nie implikują one w jakikolwiek sposób naszego dzisiejszego zaangażowania na Kaukazie.</p>
<p>Poniżej przytaczam całość tekstu, pozwalając sobie na wytłuszczenie co celniejszych, bądź oryginalnych sformułowań, na które zwróciłem uwagę. Zapraszam do lektury.</p>
<blockquote><p><em><strong>„Izraelskie ślady na Kaukazie – kulisy wojny gruzińsko-rosyjskiej”.</strong> </em></p>
<p><em>Minister do spraw integralności terytorialnej mówiący płynnie po hebrajsku. Izraelski sprzęt wojskowy. Szkolenia operacyjne pod okiem izraelskich specjalistów. Ta charakterystyka nie jest bynajmniej opisem militarnej kondycji Izraela, a niewielkiego państwa na Kaukazie, które od dnia 7 sierpnia prowadzi wojnę z Rosją. Wojna gruzińsko-rosyjska tylko pozornie jest konfliktem wyłącznie między tymi dwoma państwami. Pomimo oficjalnego zawieszenia broni <strong>na terytorium Kaukazu toczy się strategiczna rozgrywka między zachodnimi i rosyjskimi interesami ekonomicznymi</strong> oraz politycznymi w regionie. <strong>W tej grze swój pośredni udział ma także Izrael</strong>. Rezultaty kaukaskiej wojny mają niemałe znaczenie dla sytuacji geopolitycznej Bliskiego Wschodu.</em></p>
<p><em>Izrael z Gruzją łączą przede wszystkim silne więzi ze Stanami Zjednoczonymi. Młoda demokracja gruzińska wzrasta pod czujnym okiem Waszyngtonu, dla którego przychylne państwo nad Morzem Czarnym jest cennym sojusznikiem. Symbiotyczne relacje Gruzji z USA nigdy nie były na rękę Kremlowi. Wymykająca się z rąk hegemonia w rejonie Morza Bałtyckiego, będąca wynikiem członkowstwa Polski, Łotwy, Litwy i Estonii w Unii Europejskiej, była trudna do przełknięcia, jednakże gwarantem pozycji hegemona na Wschodzie była dominacja na Kaukazie. Tymczasem wykształcony na Zachodzie gruziński prezydent Micheil Saakaszwili przeniósł Gruzję na demokratyczną ścieżkę. </em></p>
<p><em><strong>Dobre stosunki z USA, a co więcej z NATO, zostały pogłębione poprzez wzmożone relacje z Izraelem</strong>. W 2000 roku izraelski przemysł zbrojeniowy odnalazł dobrego kupca w postaci Gruzji. Izraelczycy, gruzińscy imigranci, stali się sprawnymi pośrednikami między dwoma państwami. <strong>Pomógł w tym sam minister obrony Gruzji – Davit Kezeraszwili – niegdyś obywatel Izraela, płynnie mówiący po hebrajsku. Interesy w Tbilisi rozwinęli m.in. były izraelski minister Roni Milo oraz jego brat, były dyrektor generalny Przemysłów Zbrojeniowych, którzy reprezentowali renomowany koncern Elbit.</strong> Za ich pośrednictwem do Gruzji trafiały zaawansowane technologicznie systemy przeciwrakietowe czy zdalnie sterowane pojazdy bezzałogowe. <strong>Wojskowym wsparciem szkoleniowym służyli ponadto gen. Gal Hirsch i mjr Israel Ziv.</strong> Intratne transakcje gruzińsko-izraelskie zaczęły słabnąć w 2007 roku. Jednym z powodów stał się kontrakt z Rosją na modernizację bombowców produkowanych w byłych republikach Związku Radzieckiego. Nadmiernie ocieplone stosunki Izraela z Gruzją w zderzeniu z kwitnącym interesem z Rosją mogły zaniepokoić Moskwę. Wkrótce potem wojskowe transakcje z Tbilisi ograniczono do nieofensywnych systemów zbrojeniowych. W związku z otwartym napięciem na linii Gruzja-Rosja sprzedaż Gruzinom samolotów bojowych czy karabinów wydała się niepoprawna politycznie. Mimo to jeszcze w maju 2008 roku rosyjski minister obrony oskarżył USA, współdziałające jego zdaniem z NATO i Izraelem, o udzielanie wojskowego wsparcia Gruzji w celu destabilizacji militarno-politycznej na Kaukazie.</em></p>
<p><em>Wycofanie izraelskich inwestycji zbrojeniowych zostało odebrane przez władze gruzińskie jako ogromny cios. Minister do spraw integracji terytorialnej Temur Yakobaszwili ostro skrytykował Izrael mówiąc: Izrael zrobił to na życzenie Rosji. Pomógł terrorystom, Rosjanom. To hańba. Nie wiem, co dostali w zamian; widzę tylko, że Hezbollach nadal otrzymuje rosyjską broń. Wypowiedź Yakobaszwili’ego jest dowodem na nieprawdziwość nadmiernie koloryzowanego mitu o westernizacji armii gruzińskiej. Bez wątpienia Gruzini liczyli na większe poparcie ze strony NATO i Unii Europejskiej, dające Tbilisi coś więcej oprócz wysiłków dyplomacji i pomocy humanitarnej.</em><br />
<strong><em><br />
Osetia jako pretekst</em></strong></p>
<p><em>W okresie poprzedzającym eskalację konfliktu gruzińsko-rosyjskiego Izraelczycy nie deklarowali otwarcie <strong>poparcia dla reżimu</strong> (sic! - moje)<strong> w Tbilisi</strong>. Niemniej jednak pozytywny stosunek Jerozolimy do Gruzji wydawał się naturalny nie tylko ze względu na dwóch żydowskich ministrów w rządzie. Z przymrużeniem oka należy jednak traktować pogłoski o izraelskim spisku przeciwko Rosjanom odegranym za pośrednictwem gruzińskich wojsk. </em></p>
<p><em>Bez wątpienia Rosję ostatecznie sprowokowały ćwiczenia wojskowe przeprowadzone wspólnie niedaleko Tbilisi przez gruzińskich i amerykańskich żołnierzy. W tydzień później wojska rosyjskie wkroczyły do Osetii Południowej, broniąc rzekomo zagrożonego bezpieczeństwa Rosjan zamieszkujących ten region. Tajemnicą poliszynela jest jednakże to, iż rosyjski atak odpierano za pomocą czołgów i artylerii wyprodukowanych w Izraelu. Zaatakowana przez Rosję wojskowa fabryka w okolicach stolicy Gruzji produkowała zmodernizowane odrzutowce Su-25, do których technologie zostały zakupione w Izraelu. Za przygotowanie armii gruzińskiej odpowiadają również eksperci NATO, którzy zgodnie z doniesieniami prasy światowej byli aktywnie zaangażowani w logistyczne planowanie gruzińskiej kontrofensywy. Ze strony Izraela, jedynym otwartym poparciem była deklaracja minister Cipi Livni o prawie Gruzji do obrony swojej integralności terytorialnej.</em></p>
<p><strong><em>Konfliktogenny ropociąg</em></strong></p>
<p><em>Maleńka Osetia Południowa stała się doskonałym pretekstem do walki o miliardy dolarów płynące w kaukaskich rurociągach. Ten najbardziej kontrowersyjny, Baku-Tbilisi-Ceyhan (zwany BTC), powstał w 2006 roku z pomocą amerykańskich dyplomatów. Za jego pośrednictwem w pełni niezależnie od Kremla do Europy dociera ropa wydobywana ze złóż Morza Kaspijskiego. Rurociąg BTC jest groźnym konkurentem dla szlaku Konsorcjum Kaspijskiego, który poprowadzony jest na terytorium Kazachstanu i Rosji. Ropa przepływająca przez przychylną Zachodowi Gruzję stworzyła nowy blok sojuszniczy, którego osią stały się Azerbejdżan, Gruzja, Turcja i Izrael. To właśnie BTC zasila ponad 20 proc. izraelskich zasobów ropy, część której jest następnie eksportowana na rynki azjatyckie z portów w Ejlacie i Aszkelonie. Zagrożeniem dla rosyjskich interesów jest także inicjatywa turecko-izraelska, zakładająca intensywną współpracę energetyczną, której głównym celem jest transport tureckiej ropy na Daleki Wschód przez izraelski port na Morzu Czerwonym.</em></p>
<p><em>Obserwując nowy konflikt na Kaukazie z dalszej perspektywy dostrzeże się również amerykański sukces w sprawie budowy tarczy antyrakietowej w Polsce (silnym sojuszniku Izraela w Unii Europejskiej) i radaru do owej tarczy w Czechach. Wschodnioeuropejski system obronny wymierzony bezpośrednio w Iran i Koreę Północną, a pośrednio w Rosję, nie pozostaje bez wpływu na politykę Kremla wobec Gruzji. Graniczący m.in. z Czeczenią reżim w Tbilisi jest kolejnym elementem potęgującym nastroje antyrosyjskie w regionie. Bez wątpienia w obliczu eskalacji konfliktu z Gruzją w skali mikro i rodzącej się „nowej Zimnej Wojny” z USA w skali makro Rosja będzie poszukiwać sojusznika. Może go znaleźć w Teheranie, któremu zamieszanie polityczne na Kaukazie jest jak najbardziej na rękę. Oficjalnie wiadomo, że rosyjska sprzedaż sprzętu wojskowego arabskim sąsiadom Izraela oraz technologii do wzbogacania uranu dla Teheranu jest głównym punktem spornym w relacjach Jerozolimy z Moskwą. Mimo to rząd Izraela zaprzeczył, jakoby decyzja o wstrzymaniu sprzedaży broni Gruzji była częścią umowy z Rosją dotyczącą jej transakcji z Syrią i Iranem.</em></p>
<p><em>Agata Pełeszuk </em><a href="http://www.jewish.org.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=1648&amp;Itemid=61"><em>(źródło)</em></a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/izraelskie-interesy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

