<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; USA</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/usa/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Jest dobrze, mamy nową koniunkturę</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/jest-dobrze-mamy-nowa-koniunkture.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/jest-dobrze-mamy-nowa-koniunkture.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Sep 2009 08:28:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=1457</guid>
		<description><![CDATA[No i wyszło jak zawsze. Kiedy my tu sobie w naszym słodkim grajdołku tradycyjnie do oczu skakaliśmy, pluliśmy na siebie (również tradycyjnie), odsądzaliśmy od czci i wiary, tocząc naszą polityczną kampanię wrześniową, Ameryka zakomunikowała nam, nomen omen 17 września, że tarczę antyrakietową możemy sobie wybić z głowy, bo administracja prezydenta Obamy stawia na inne rozwiązania, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i wyszło jak zawsze. Kiedy my tu sobie w naszym słodkim grajdołku tradycyjnie do oczu skakaliśmy, pluliśmy na siebie (również tradycyjnie), odsądzaliśmy od czci i wiary, tocząc naszą polityczną kampanię wrześniową, Ameryka zakomunikowała nam, nomen omen 17 września, że tarczę antyrakietową możemy sobie wybić z głowy, bo administracja prezydenta Obamy stawia na inne rozwiązania, lepsze i skuteczniejsze. Ponoć mamy na tym skorzystać, bo będą u nas uzbrojone „patrioty”, co sprawi, że nowy system obrony przeciwrakietowej skutecznie obejmie nasz kraj, inaczej jak w przypadku poprzedniej koncepcji, która broniła naszego dobrego samopoczucia, a nie terytorium.</p>
<p><span id="more-1457"></span>Być może strategicznie jest to bardziej opłacalne, a być może nie. Lepiej tego nie sprawdzać, bo coś mi mówi, że i tak nic i nikt nas nie obroni, jeśli nie obronimy się sami. Ale nie o tym chciałem. Otóż całe to wrześniowe zamieszanie ukazało we właściwej perspektywie, jakim państwem jest dzisiaj Polska. Zarówno w wymiarze wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Najpierw, „czcząc” pamięć naszych przodków, ofiar niemiecko-rosyjskiego barbarzyństwa, doprowadziliśmy do dantejskich scen na ich grobach, okładając się epitetami i lżąc wzajemnie, plugawiąc tym samym pamięć tych, w imię pamięci których stoczyliśmy kolejną absurdalną wojnę domową, choć wątpię, żeby Oni sobie tego akurat w tych szczególnych dniach życzyli.</p>
<p>To sprawiło, że świat przyglądał nam się z niedowierzaniem, a nawet niesmakiem, bo co to za kraj, w którym oficjalne czynniki państwowe wygrażają sobie wzajemnie, prowokują bezpardonowo i czekają na potknięcia rywala o katyńskie groby. Krew i dramat całego września’39, zamiast połączyć, podzielił kolejnych Polaków, pogłębił rowy między ośrodkami władzy w państwie, podgrzał nienawiść w sprawach, w których nie powinno być krzty nienawiści. Znowu pokazaliśmy światu, że jesteśmy mistrzami wojny domowej, że nie potrafimy wznieść się ponad urazy i wzajemną niechęć w imię spraw wyższego rzędu, że nie bacząc na interes państwa, zamiast czcić swoich bohaterów, gramy nimi dla doraźnych korzyści partyjnych. Nie trudno przewidzieć, że wielka radość zapanowała w związku z tym i w Rosji i w Niemczech.</p>
<p>Nic dziwnego zatem, że i w relacjach międzynarodowych sprowadzeni zostaliśmy do właściwych proporcji, czyli hałaśliwego, niewielkiego kraju. Nasze wybujałe ambicje wpływania na politykę międzynarodową od Kaukazu po Europę Środkowo-Wschodnią, wywołują wprawdzie sporo dymu, ale nie ognia, chyba że za taki uznać salwę w stronę naszego prezydenta na gruzińskiej granicy. Staliśmy się protektorami polityków niezrównoważonych (Saakashvili) i niechcianych (Juszczenko), żyrując ich politykę, która z polskimi interesami ma niewiele wspólnego, a w niektórych obszarach wręcz im szkodzi. Na to wszystko nakłada się polski dwugłos w polityce międzynarodowej, wynikający z różnic w jej rozumieniu przez premiera i prezydenta.</p>
<p>Wrzesień’09, oprócz wstydu, przyniósł nam jednak rzecz ważną. Pokazał jacy jesteśmy jako Polacy: zacietrzewieni, zapalczywi, marnotrawiący energię na spory nierozstrzygalne, na udowadnianie sobie, kto jest większym patriotą, a kto „ruskim” sługusem. Targając się po szczękach, nie dostrzegliśmy, że nagle znaleźliśmy się w swoistej międzynarodowej próżni, którą przypieczętował właśnie „deal” amerykańsko-rosyjski w sprawie tarczy antyrakietowej.  Mści się tym samym prowadzenie przez długie lata bezalternatywnej polityki zagranicznej, opartej na wierze w amerykańską miłość, europejską bezskuteczność i ślady rosyjskich niedźwiedzich kłów na naszym gardle.</p>
<p>Ta uproszczona i naiwna wiara, podzielana na serio tylko przez Polskę, właśnie z hukiem runęła. Okazało się, że Ameryka kocha tylko siebie, a nie nas, Europa boi się naszych fobii, bo ich po prostu nie rozumie, a Rosja, owszem, kły szczerzy, ale wcale nie ma zamiaru zatapiać ich w naszym gardle, bo od tego ma ropociągi i surowce naturalne, którymi dysponuje, a które są nam potrzebne, podobnie jak chłonny rosyjski rynek. W związku z tym wycofanie się USA z Europy środkowo-wschodniej, bo tak to trzeba oceniać, stawia nas w niezwykle problematycznym położeniu. Triumfuje Rosja, cieszą się Niemcy, z ręką w nocniku budzą się kraje bałtyckie, a po Ukrainie za chwilę sunąć będzie łakomy jęzor rosyjskiego niedźwiedzia.</p>
<p>Ruch Obamy zdestabilizował kruchy mikroklimat Europy środkowo-wschodniej i tylko od jednolitego działania państw ją tworzących zależeć będzie, czy ich głos zyska odpowiednią rangę w nowym międzynarodowym ładzie, który się właśnie kształtuje. Tu rolę wiodącą powinna odegrać właśnie Polska, mobilizując do akcji rozsianą w USA i Europie Zachodniej Polonię. Bo chuchać trzeba na zimne, w tym przypadku raczej gorące, gdyż utożsamianie decyzji USA w sprawie tarczy antyrakietowej jedynie z aspektem taktyczno-militarnym jest błędem. Mamy bowiem do czynienia z decyzją o daleko idących skutkach politycznych dla naszego regionu.</p>
<p>To wystarczający powód do mobilizacji, ale też i okazja do przewartościowania dotychczas prowadzonej polityki, w której za dużo było dezynwoltury kaukaskiej, a za mało działań spajających siłę państw Europy środkowo-wschodniej, działań opartych o konkretne interesy, pozbawionych historycznej emocji i mocarstwowego zacięcia. Rysuje się właśnie szansa zbudowania silnego ośrodka, opartego o katalog wspólnych środkowo-europejskich interesów, będącego buforem między Rosją a Europą Zachodnią, z którego znaczeniem, nie tylko strategicznym, liczyć się będą musiały w swoich kalkulacjach także Stany Zjednoczone. Należy tylko wykorzystać koniunkturę, która właśnie się rysuje, a która wbrew pozorom wcale nie będzie sprzyjać przereklamowanej w moim odczuciu Rosji. Pytanie tylko, czy jesteśmy gotowi na jej wykorzystanie?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/jest-dobrze-mamy-nowa-koniunkture.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ameryka &#8211; nowe otwarcie</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/ameryka-nowe-otwarcie.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/ameryka-nowe-otwarcie.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jan 2009 17:30:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Obama]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/01/20/ameryka-nowe-otwarcie/</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj, jako czterdziesty czwarty prezydent Stanów Zjednoczonych został zaprzysiężony Barack Hussein Obama. Po latach dominacji amerykańskich, mocno wyleniałych „jastrzębi”, ster Stanów Ameryki przejmuje polityk z afrykańskimi korzeniami, reprezentujący amerykańską liberalną lewicę, jej tęsknoty i marzenia. Polityk, który dał „czarnym” przedmieściom Ameryki zastrzyk adrenaliny, wzniecając tam niekłamany entuzjazm. Dał przykład tego, czym jest w demokracji amerykańskiej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="barack%20obama%20capitol.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/01/barack%20obama%20capitol.jpg" rel="shadowbox[post-543];player=img;"></a><a title="barack.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/01/barack.jpg" rel="shadowbox[post-543];player=img;"><img class="prawy" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/01/barack.miniatura.jpg" alt="barack.jpg" width="128" height="160" /></a>Dzisiaj, jako czterdziesty czwarty prezydent Stanów Zjednoczonych został zaprzysiężony Barack Hussein Obama. Po latach dominacji amerykańskich, mocno wyleniałych „jastrzębi”, ster Stanów Ameryki przejmuje polityk z afrykańskimi korzeniami, reprezentujący amerykańską liberalną lewicę, jej tęsknoty i marzenia. Polityk, który dał „czarnym” przedmieściom Ameryki zastrzyk adrenaliny, wzniecając tam niekłamany entuzjazm. Dał przykład tego, czym jest w demokracji amerykańskiej upór i konsekwencja. Tym wygrał. Reszta to polityczny pijar i teflon.</p>
<p>Mamy zmianę fundamentalną, trudną do ogarnięcia. Ile będzie w jego prezydenturze gawędziarstwa i show, czas pokaże. Jak na profesjonalnego sprzedawcę marzeń, uwiódł Amerykę, która podczas kampanii chłonęła jego słowa z otwartymi buziami. Złotousty, hollywoodzki, nienaganny i witalny. Skrojony na potrzeby czasów, w których przyszło mu funkcjonować. Doskonały w autokreacji, choć nie pozbawiony autentyczności. Wyrywał republikanom złoty róg, na którym – póki co – dmie aż miło. Jest prezydentem na dwie kadencje. Na życzenie republikanów zresztą. Ciekawe ilu byłych prezydentów Stanów Zjednoczonych przewróciło się dzisiaj w grobach?</p>
<p>God save America!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/ameryka-nowe-otwarcie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co tam panie w Ameryce?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/co-tam-panie-w-ameryce.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/co-tam-panie-w-ameryce.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Nov 2008 10:30:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Bush]]></category>
		<category><![CDATA[Obama]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/11/05/co-tam-panie-w-ameryce/</guid>
		<description><![CDATA[Niespecjalnie ekscytowałem się wyborami w USA. Z prostego powodu – od czasów Reagana żaden kandydat nie przykuł mojego zainteresowania na tyle mocno, by wzbudzić we mnie sympatię. Wybory wygrał zgodnie z przewidywaniami Barack Obama. Na jego sukces przez dwie kadencje uparcie pracował George Bush, który – co tu dużo pisać – republikańskim orłem nie był. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="small_obama_image.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/11/small_obama_image.jpg" rel="shadowbox[post-492];player=img;"></a>Niespecjalnie ekscytowałem się wyborami w USA. Z prostego powodu – od czasów Reagana żaden kandydat nie przykuł mojego zainteresowania na tyle mocno, by wzbudzić we mnie sympatię. Wybory wygrał zgodnie z przewidywaniami Barack Obama. Na jego sukces przez dwie kadencje uparcie pracował George Bush, który – co tu dużo pisać – republikańskim orłem nie był. Obamie sprzyjał również Mc Caine, który – z całym szacunkiem dla niego – przypominał raczej robota kuchennego przed recyklingiem, aniżeli pewnego siebie kowboja, który mógłby uwieść amerykańską prowincję, która dotychczas przesądzała o sukcesie republikanów.</p>
<p>Nie pomogło też liczenie na to, że bali wyborcy odkładając na bok poprawność polityczną, przesądzą o porażce czarnego kandydata już przy samej urnie. Białym Obama wcale nie przeszkadzał. Mamy zatem pierwszego w historii czarnoskórego prezydenta USA, który poprowadził demokratów do zwycięstwa także w kongresie i senacie. To zwycięstwo oznacza, że w Ameryce kończy się era neokonserwatyzmu, a nadchodzi era zdecydowanie liberalna społecznie, z tradycyjnymi już znakami rozpoznawczymi w postaci tolerancjonizmu, aborcji czy &#8222;małżeństw&#8221; homoseksualnych. Tęczowa międzynarodoówka właśnie zaciera ręce.</p>
<p>Lewicowy prezydent USA to dla Polski problem i poważne perturbacje. Dotychczasowa polityka serwilizmu, bezrefleksyjnego angażowania się w konflikty międzynarodowe <em>made in USA</em> bez wymiernego, ekonomicznego i politycznego efektu, zostawia nas z tak zwaną ręką w nocniku. Ma zatem polska dyplomacja niezwykle trudne zadanie, ale i okazję, by na nowo zdefiniować nasze relacje z USA, których zażyłość wyraźnie teraz opadnie. Zadanie trudne także dlatego, że konflikt na linii prezydent – premier skutecznie naszą politykę międzynarodową dezorganizuje, by nie rzec kompromituje.</p>
<p>Zwycięstwo Obamy oznacza, że dla USA Polska stanie się krajem jeszcze bardziej peryferyjnym, istotnym wprawdzie militarnie, ale politycznie marginalnym i niestety  uciążliwym. Nasz permanentny konflikt z Rosją i brak jednoznacznie zdefiniowanej polityki w sprawie Unii Europejskiej, a także „zadyma” wywołana w Gruzji przez Lecha Kaczyńskiego, która poza wzmocnieniem Rosji nic nam nie dała, stawiają nas na arenie międzynarodowej w roli małego Dyzia, który z wystającą procą z przykrótkich portek, co rusz stara się wywoływać burdy na podwórku, na dodatek nie swoim.</p>
<p>Trzeba stwierdzić wyraźnie – zapłacimy rachunek za dotychczasowe żyrowanie neokonserwatywnych pomysłów wojennych i tylko od zmyślności naszej dyplomacji zależy, czy jego cena nie będzie za wysoka. Obawiam się, że Polska znalazła się w dyplomatycznej próżni, ponad którą doskonałe stosunki zadzierzgać będą Rosja-UE i USA-UE, bo taki wydaje się najbardziej logiczny scenariusz. Dokona się to w atmosferze konieczności  ustalenia nowego światowego porządku finansowego, rewizji metod walki z terroryzmem czy ograniczania tzw. efektu cieplarnianego. Wybór Obamy znacznie to ułatwi.</p>
<p>A my? A my na moment wczujmy się w myśli Baracka Obamy i zadajmy sobie jedno pytanie – Polska. Co nam podpowiada wyobraźnia? Ano właśnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/co-tam-panie-w-ameryce.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Agent Buchanan</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/agent-buchanan.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/agent-buchanan.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 14:34:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/08/21/agent-buchanan/</guid>
		<description><![CDATA[Gruzja nie schodzi z łam mediów. I nie dziwota, wszak taki „hit” w sezonie ogórkowym nie zdarza się często. Wszyscy zastanawiają się, czy „ruskie” z Gruzji wyjdą, czy nie wyjdą. Wiadomo, że jak już wejdą, to wychodzą rzadko i niechętnie. Nie tylko złośliwi przy okazji stawiają pytania, ile po drodze skubną zegarków, ile sklepów obrabują [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="5051.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/08/5051.jpg" rel="shadowbox[post-454];player=img;"><img class="prawy" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/08/5051.miniatura.jpg" alt="5051.jpg" width="124" height="139" /></a>Gruzja nie schodzi z łam mediów. I nie dziwota, wszak taki „hit” w sezonie ogórkowym nie zdarza się często. Wszyscy zastanawiają się, czy „ruskie” z Gruzji wyjdą, czy nie wyjdą. Wiadomo, że jak już wejdą, to wychodzą rzadko i niechętnie. Nie tylko złośliwi przy okazji stawiają pytania, ile po drodze skubną zegarków, ile sklepów obrabują i ile muszli klozetowych zdewastują.</p>
<p>Pytania te wcale do retorycznych nie należą, gdyż sam wielokrotnie słuchałem opowieści mojej babki, jak to też „dudłaje” (inaczej o Ruskich nie mówiła, bo miała ku temu powody) się zachowywali po wkroczeniu do Poznania. Nie będę przywoływał opowieści o urwanych spłuczach, myciu się w klozecie, obtłukiwaniu złoconych uszek w filiżankach, czy aby nie są z prawdziwego złota, czy wreszcie załatwianiu potrzeb fizjologicznych do szuflady i zabijaniu jej gwoździami, bo to tylko drobne przewiny w stosunku do brutalnych gwałtów, bezsensownych mordów i zorganizowanego złodziejstwa, jakie Krasnaja Armia ze sobą niosła.</p>
<p>Rzecz w tym, że tego typu opowieści nie zmieniają rzeczywistości i stanowią jedynie smutne pokłosie wszelkich wojen i konfliktów, podczas których obowiązuje zasada, że „trofiejne” znaczy moje i basta! A że Ruskie w tej materii byli i są najbieglejsi, to na to już nie poradzimy, bo każda nacja jakieś zdolności w końcu ma, choć akurat w tej materii – gwoli ścisłości – z Ruskimi w zawody śmiało mogłyby iść inne nacje i to nawet bardziej cywilizowane. Ale w sumie nie o tym chciałem, choć to temat warty pociągnięcia i aż się dziwię, że nie ma jeszcze w tej kategorii sążnistych opracowań.</p>
<p>W polskich mediach tymczasem trwa promocja doktora Ariela Cohena – eksperta w Heritage Foundation, a więc instytucji ściśle związanej z najtwardszym jądrem amerykańskiego nurtu neokonserwatywnego. Pouczając nadwiślańskich tubylców, wchodząc im na ambicję i zręcznie manipulując emocjami, doktor Cohen sączy mądrości, że <em>z Rosją trzeba twardo</em>, że <em>trzeba przekreślić jej aspiracje do przystąpienia do WTO</em>, a także <em>odebrać jej organizację igrzysk w Soczi w 2014 roku, bo to raptem 200 km od Gruzji</em>, że tylko bat i knut są w stanie trzymać w ryzach wschodniego niedźwiedzia. Wszystko to z należytym posłuchem drukują polskie media, wielce przejęte sprawą, bo też rzadko się zdarza, by taka „powaga intelektualna”, sama z siebie zaszczyciła swoim intelektem nadwiślańskie redakcje. Te z miejsca, niestety, z dziubka pić mu zaczęły, bez jakiegokolwiek opamiętania.</p>
<p>W tak zwanym międzyczasie, inny wilk amerykańskiej polityki Pat Buchanan („Śmierć Zachodu”, „Prawica na manowcach”), nie zważając na „poprawność gruzińską”, wysmarował tekst, który wywołał irytację wielu ważnych obserwatorów sceny międzynarodowej, a wściekłość jastrzębi polityki amerykańskiej, w tym zapewne i doktora Cohena. I nie bez kozery, bo Buchanan nie jest żadnym lewakiem, ale najprawdziwszym amerykańskim prawicowym rarogiem, nazwanym nawet przez złośliwych paloekonserwatystą. Pokazuje to, że w Ameryce konserwatysta konserwatyście nierówny, co dobrze świadczy o Wielkim Bracie, bo co by to w końcu było, gdyby amerykański konserwatyzm ograniczał się jedynie do przedrostka „neo”.</p>
<p>W Polsce „wyskok” Buchanana został przyjęty w środowiskach prawicy z niedowierzaniem, a nawet wściekłością. Wynoszony jeszcze niedawno pod niebiosa wróg wszelkiego socjalizmu, wpływów lewicy i obrońca tradycyjnego modelu życia i rodziny, w sposób mało pochlebny wygarnął, co myśli o sytuacji w Gruzji i jej prezydencie Saakashvilim. W dziwny sposób myślenie Buchanana zakorespondowało z wypowiedziami innego wynoszonego pod nieboskłon przez polską prawicę prawicowca, a mianowicie Vaclava Klausa, który także o panu Saakashvilim wyraził się mało pochlebnie, co pokazuje, że prawica jako taka, w kwestii gruzińskiej monolitem żadnym nie jest.</p>
<p>I gdyby przyjąć teraz optykę i sposób myślenia niektórych mułłów polskiej prawicy, to uznać by należało, że Buchanan i Klaus są agenturą KGB, zdrajcami wolnego świata, czy też innymi wilkołakami, którzy nie rozumieją, o co chodzi na Kaukazie, bo tylko człowiek mało rozumny może pleść androny, że prezydent Saakashvili jest z lekka, lekko rzecz ujmując, nieodpowiedzialny. Wprawdzie Klaus i Buchanan uchodzą w oczach uczesanej prawicy za dziwaków, bo chlapią jęzorami nader niepolitycznie, ale nie sposób pominąć ich punkt widzenia w dyskursie na prawicowym firmamencie. Bo warto się  kłócić i spierać, mówić odważnie, co się myśli, nie będąc narażonym na zarzut zdrady, agentury czy innej potworności. Bo gdzie, jak nie na prawicy, właśnie WOLNOŚĆ poglądów powinna mieć pierwszeństwo nad wszelką poprawnością. Nawet tą prawicową, która zaczęła się jakoś dziwnie na niej plenić.</p>
<p>Poniżej tekst Buchanana (w wersji bez polskich znaków) , za portalem <a href="http://www.prawica.net/">www.prawica.net</a></p>
<blockquote><p><strong>Kto zaczął drugą zimną wojnę?</strong></p>
<p>Amerykanie po wsze czasy wdzięczni powinni być &#8222;Starej Europie&#8221; za wykolejenie planu Busha i McCaina, chcących przyjęcia Gruzji do NATO. Gdyby Gruzja była w NATO &#8211; wtedy kiedy Saakashvili napadl na Poludniową Osetię &#8211; to stalibyśmy twarza w twarz z Rosjanami w wojnie na Kaukazie, gdzie przewaga Moskwy jest tak samo wielka, jak przewaga USA na Karaibach w czasie kryzysu z kubańskimi rakietami.</p>
<p>Jesli wojna rosyjsko-gruzinska nie okaze sie czyms innym jeszcze, to jest jest ona w takim razie przykladem szalenstwa dawania narwancom z nieprzewidywalnych panstw moznosci wciagania Stanow Zjednoczonych w wojne.<br />
Tak jak powiedzial to sekretarz obrony Robert Gates, US od Harry Trumana po Ronalda Reagana probowaly unikac wojny z Rosja &#8211; nawet wtedy gdy Niedzwiedz byl najbardziej brutalny.</p>
<p>Truman odmowil uzycia sily by przelamac stalinowska blokade Berlina. Ike odmowil interweniowania gdy Rzeznik Budapesztu utopil w krwi wegierska rewolucje. LBJ siedzial bezczynnie gdy czolgi Leonida Brezniewa miazdzyly praska wiosne. Odpowiedzia Jimmy Cartera na brezniewowska inwazje Afganistanu byl bojkot moskiewskiej olimpiady. Kiedy Brezniew rozkazal swym warszawskim satratom zdusic Solidarnosc i zestrzelil poludniowo-koreanski samolot pasazerski zabiajajac dziesiatki obywateli US &#8211; wlaczajac kongresmana &#8211; Reagan nie zrobil nic.<br />
 <br />
Ci prezydenci nie byli tchorzami. Oni po prostu nie chcieli wojny wtedy, gdy zadne zywotne interesy US nie byly zagrozone w stopniu usprawiedliwiajacym wojne. Jednak gdyby George W. Bush postawil na swoim i Gruzja byla w NATO, to US Marines mogliby walczyc przeciwko zolnierzom rosyjskim, o to czyja flaga powinna powiewac nad prowincja zamieszkala przez 70.000 Poludniowych Osetyncow wolących Rosjan a nie Gruzinow.</p>
<p>Aroganckie szalenstwo architektow postzimnowojennej polityki US jest wystawione na pokaz publiczny. Przyjmujac do NATO trzy byle republiki sowieckie, przesunelismy amerykanska nieprzekraczalna &#8222;czerwona linie&#8221; z Elby na odleglosc bedaca nieomal w zasiegu strzalu armatniego z dawnego Leningradu.</p>
<p>Jesli Ameryka przyjmie Ukraine do NATO, to Jalta &#8211; wakacyjny kurort carow -znajdzie sie w NATO, a Sewastopol &#8211; macierzysty port rosyjskiej floty czarnomorskiej &#8211; stanie sie baza morska U.S. Sixth Fleet. Razem wziete, jest to &#8222;o jeden most za daleko.&#8221;</p>
<p>Czyz nie potrafimy zrozumiec ze rosyjski patriota w rodzaju Vladimira Putina moze byc podrazniony amerykanskim okrazaniem jego kraju, po tym jak Rosja wyzbyla sie swego imperium i szukala naszej przyjazni? Jak zareagowalby Andy Jackson na podobne naciski Imperium Brytyjskiego?</p>
<p>W 1991 ropa Kazachstanu, Turkmenistanu i Azerbajdzanu nalezala do Rosji. Czyz naprawde nie potrafimy zrozumiec dlaczego Putin nie mialby plonac gniewem przeciwko chciwym jankesom budujacym rurociagi przez Gruzje, by wysysac na zachod rope i gaz Basenu Kaspijskiego?</p>
<p>Przez dziesiec lat Putin &amp; Co. przygladali sie jak agenci US pomagali obalac przyjazne Rosji rzady na Ukrainie i w Gruzji.</p>
<p>Jesli druga zimna wojna nadchodzi, to kto ja zaczal jesli nie my?</p>
<p>Blyskawiczna i zdecydowana akcja armii Putina przepedzajacej sily gruzinskie z Poludniowej Osetii w 24 godziny po tym jak Saakashvili rozpoczal ostrzal artyleryjski i inwazje, sugeruje ze Putin znal dokladnie zamiary Saakashvili i spuscil mu lanie.</p>
<p>A co my wiedzielismy? Czy nie widzielismy, ze Gruzja ma zamiar wpakowac sie w pulapke Putina? Czyz nie widzielismy, ze Rosjanie czekali w pogotowiu po drugiej stronie granicy? Czy dalismy Saakashvili zielone swiatlo?</p>
<p>Joe Biden powinien przeprowadzic publiczne przesluchania by ustalic kto doprowadzil do takiego upokorzenia US.<br />
Wojna w Gruzji ukazala niebezpiecznie szerokie rozciagniecie sil US. Nie ma mowy by Ameryka mogla toczyc wojne z Rosja na Kaukazie, w czasie gdy nasze armie walcza w Afganistanie i Iraku. Nie powinnismy. Jest wobec tego szalenstwem oferowanie Tbilisi &#8211; jak chca tego John McCain i Barack Obama &#8211; czlonkostwa NATO.</p>
<p>Stany Zjednoczone musza zdecydowac czy chca partnerstwa z &#8222;wadliwa&#8221; Rosja, czy drugiej zimnej wojny. Jesli chcemy kolejnej zimnej wojny, to odcinanajac Rosje od kaspijskiej ropy i wpychajac jej NATO pod sam nos, robimy dokladnie to co nalezy.</p>
<p>Vladimir Putin to nie Stalin. Jest nacjonalista zdecydowanym by jako przywodca dumnego i poteznego kraju zapewnic prymat swego panstwa w jego wlasnej strefie &#8211; tak samo jak prezydenci US od Jamesa Monroe po Busha robia to po naszej stronie Atlantyku.</p>
<p>Wskrzeszona Rosja nie jest zagrozeniem dla zadnych zywotnych interesow Stanow Zjednoczonych. Jest zagrozeniem dla Amerykanskiego Imperium sadzacego, ze ma jakies przez Boga nadane prawo umieszczania swej militarnej potegi w ogrodzie lub na werandzie Matki Rosji.</p>
<p>Kto rzadzi w Abchazji lub Poludniowej Osetii to nie nasz interes. Dlaczego zatem po tej szalenczej awanturze Saakashvili, nie pozwolic ludziom z tych prowincji zadecydowac samym o swej przyszlosci w plebiscytach przeprowadzonych przez Narody Zjednoczone lub Organizacje Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie?</p>
<p>Gdy idzie o Saakashvili, to po tym wyczynie jest on juz chyba spalony w Tbilisi. Niech wiec neokonserwatysci zalatwia mu teraz jakas ciepla posade w American Enterprise Institute.</p>
<p><a href="http://buchanan.org/blog/2008/08/pjb-who-started-cold-war-ii/">Źródło oryginalne</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/agent-buchanan.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Przyjaciele&#8221; Gruzji</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/przyjaciele-gruzji.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/przyjaciele-gruzji.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Aug 2008 20:46:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/08/10/przyjaciele-gruzji/</guid>
		<description><![CDATA[Nie mamy żadnego szczególnego powodu do angażowania się w ruchawki na Kaukazie. Nie mamy go tym bardziej, kiedy do oczu skaczą sobie Rosja, Gruzja i USA, kiedy do boju ruszają czołgi, samoloty szturmowe i okręty, a po obu stronach konfliktu padają ranni i zabici. I choć zabrzmi to może strasznie i egoistycznie (w końcu są ofiary), ale nie warto [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie mamy żadnego szczególnego powodu do angażowania się w ruchawki na Kaukazie. Nie mamy go tym bardziej, kiedy do oczu skaczą sobie Rosja, Gruzja i USA, kiedy do boju ruszają czołgi, samoloty szturmowe i okręty, a po obu stronach konfliktu padają ranni i zabici. I choć zabrzmi to może strasznie i egoistycznie (w końcu są ofiary), ale nie warto pchać palców między drzwi, które właśnie zatrzaskują sobie nawzajem Gruzini i Rosjanie. Z prostego powodu – jakakolwiek wojna na Kaukazie, nie jest naszą wojną! Jest wojną separatyzmów, szemranych interesów naftowych, fundamentalizmów i imperialnych marzeń.</p>
<p>Dlatego angażowanie autorytetu Polski do wspierania kontrowersyjnego rządu gruzińskiego, z nie mniej kontrowersyjnym prezydentem Saakashvilim, jest błędem. Wspólne, pospieszne i mocno niedopracowane oświadczenie strony polskiej, litewskiej, łotewskiej i estońskiej w sprawie Gruzji, trąci polityczną naiwnością, a raczej desperacją pałacu prezydenckiego, który na gwałt stara się znaleźć alibi dla swojej coraz mniej skutecznej polityki na kierunku kaukaskim, opartej na marionetkowym, skonfliktowanym z własnym narodem prezydentem Saakashvilim, którego ostatnia nieprzemyślana akcja zabrojna obraca się właśnie przeciw jego narodowi – Gruzji.</p>
<p>Świat nie kiwnie palcem w obronie Gruzji. Nie kiwnie, bo ostatnie poczynania ekipy Saakashvilego zaskoczyły nawet doświadczonych komentatorów, którzy jego ruch uznali za „wariactwo” i nieodpowiedzialność. W tym duchu pośrednio wyraził się także najbardziej zainteresowany tym obszarem prezydent USA George Bush, wzywając Rosję do zaprzestania działań militarnych <strong>poza terytorium Osetii Południowej</strong>, co jednoznacznie wskazuje, że USA teren spornej południowej Ostetii nie uznają za jurysdykcyjnie podległy Tbilisi. W tym kontekście akcja zbrojna Gruzji na tym obszarze, bez zabezpieczenia sobie mocnej osłony politycznej, o zbrojnej nie wspominając, jest czystym samobójstwem i wodą na młyn rosyjskiej polityki.</p>
<p>Ponad dwa tysiące cywilnych ofiar, zbombardowane miasta, wsie i szlaki komunikacyjne, zagrożone instalacje naftowe, to efekt nieodpowiedzialnych posunięć Saakashvilego, który ratując swoją pozycję polityczną, a także ulegając celowym zaczepkom, rzucił się na rosyjskiego niedźwiedzia, który na to czekał.</p>
<p>I na nic zdadzą się pełne oburzenia reakcje „opinii światowej”, USA, UE i Polski, wzywające Rosję do wycofania się. Rosja, owszem, wycofa się z Osteii Południowej, ale wtedy, kiedy uzna to za stosowne, kiedy obnaży bez reszty obecność doradców wojskowych z USA, wyświetli na forum międzynarodowym zaangażowanie polityki USA w tym rejonie świata, pokazując obłudnie, że to nie Kreml, a Waszyngton ma imperialne zakusy.</p>
<p>Saakashvili dał Rosji <em>carte blanche</em> na realizację wariantu, który Rosja trzymała dotychczas głęboko w rękawie – paraliż konkurencyjnych rurociągów biegnących przez Gruzję i stopniową anihilację tego państwa, poprzez osłabienie jego spoistości, potencjału gospodarczego i wyrugowanie wpływów USA. Dlatego to Rosja, pewna swojej siły i pozycji, podyktuje warunki ewentualnego rozejmu.</p>
<p>To ona, a nie instytucje międzynarodowe, wyznaczy tempo i zakres rozmów pokojowych, ona też umebluje po swojemu tę część świata, która stanowi dla niej wrażliwe podbrzusze. Zanim się to jednak stanie, wojska rosyjskie będą testować najnowsze uzbrojenie i nowinki taktyczne, sprawdzać mobilność swojej armii i siłę oddziaływania swojej propagandy. I na nic zdadzą się szlachetne, acz naiwne protesty płynące z całego świata, a także płonący w międzyczasie olimpijski znicz pokoju. W tym przypadku liczyć się będzie ropa i twarde interesy ekonomiczne, a nie medale.</p>
<p>A my? Jak zawsze wyszliśmy na niepoprawnych marzycieli. Na kieszonkowe imperium, któremu wydaje się, że może rozstrzygać o losach świata i dyktować warunki gry na nie swoim boisku. Na boisku, na którym nie jesteśmy nawet rezerwowym, bo ani odpowiedniej kondycji nie mamy, ani tym bardziej myśli taktycznej. Chyba, że za taką uznać nieśmiertelną „grę w dziada”, z czego nie tylko w futbolu, jesteśmy znani. Z przykrością to konstatuję.</p>
<p>A tymczasem – przepraszam za tę szczyptę cynizmu – czekam na zbrojną interwencję w obronie Gruzji ze strony USA, UE, Niemiec, Francji, Chin, Włoch, a także całej zbulwersowanej „światowej opinii publicznej”. No i Polski, oczywiście&#8230; Co? Że się nie zanosi? Oczywiście, bo nikt za Gruzję umierać nie będzie. Stanie się to, co w takich sytuacjach najczęściej się dzieje, a co pięknie onegdaj opisał w znanej bajce „Przyjaciele” geniusz puent &#8211; Ignacy Krasicki:</p>
<blockquote><p>Zajączek jeden młody<br />
Korzystając z swobody<br />
Pasł się trawką, ziółkami w polu i ogrodzie,<br />
Z każdym w zgodzie.<br />
A że był bardzo grzeczny, rozkoszny i miły,<br />
Bardzo go inne zwierzęta lubiły.<br />
I on też, używając wszystkiego z weselem,<br />
Wszystkich był przyjacielem.<br />
Raz gdy wyszedł w świtanie i bujał po łące,<br />
Słyszy przerażające<br />
Głosy trąb, psów szczekania, trzask wielki po lesie.<br />
Stanął&#8230; Słucha&#8230; Dziwuje się&#8230;<br />
A gdy coraz zbliżał się poza siebie: aż tu psy i strzelce!<br />
Strwożon wielce,<br />
Przecież wypadł na drogę, od psów się oddalił.<br />
Spotkał konia, prosi go iżby się użalił:<br />
&#8222;Weź mnie na grzbiet i unieś!&#8221; Koń na to: &#8222;Nie mogę,<br />
Ale od innych będziesz miał pewną załogę&#8221;.<br />
Jakoż wół się nadarzył. &#8222;Ratuj, przyjacielu!&#8221;<br />
Wół na to: &#8222;Takich jak ja zapewne niewielu<br />
Znajdziesz, ale poczekaj i ukryj się w trawie,<br />
Jałowica mnie czeka, niedługo zabawię.<br />
A tymczasem masz kozła, co ci dopomoże&#8221;.<br />
Kozieł: &#8222;Żal mi cię, nieboże!<br />
Ale ci grzbietu nie dam, twardy, nie dogodzi:<br />
Oto wełniasta owca niedaleko chodzi,<br />
Będzie ci miętko siedzieć&#8221;. Owca rzecze:<br />
&#8222;Ja nie przeczę,<br />
Ale choć cię uniosę pomiędzy manowce,<br />
Psy dogonią i zjedzą zająca i owcę:<br />
Udaj się do cielęcia, które się tu pasie&#8221;.<br />
&#8222;Jak ja ciebie mam wziąć na się,<br />
Kiedy starsi nie wzięli?&#8221; &#8211; cielę na to rzekło<br />
I uciekło.<br />
Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły,<br />
Wśród serdecznych przyjaciól psy zająca zjadły.</p></blockquote>
<p>Kto w tej całej sytuacji jest zajączkiem, kto psami, a kto „przyjaciółmi”, specjalnie chyba wyjaśniać nie trzeba&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/przyjaciele-gruzji.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

