<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Ukraina</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/ukraina/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Ukraina &#8211; ukraińska sprawa</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/ukraina-ukrainska-sprawa.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/ukraina-ukrainska-sprawa.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 10:54:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2226</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszą turę wyborów prezydenckich na Ukrainie wygrał zgodnie z oczekiwaniami Wiktor Janukowycz, uzyskując 37 proc. głosów. Druga była premier Julia Tymoszenko (24 proc.), a trzeci były prezes banku narodowego Serhij Tihipko (13 proc. głosów). Blamaż zaliczył dotychczasowy prezydent Wiktor Juszczenko, uzyskując zaledwie 6 proc. głosów. Pierwsza runda wyborów pokazała, że Ukraińcy stawiają na święty spokój [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszą turę wyborów prezydenckich na Ukrainie wygrał zgodnie z oczekiwaniami Wiktor Janukowycz, uzyskując 37 proc. głosów. Druga była premier Julia Tymoszenko (24 proc.), a trzeci były prezes banku narodowego Serhij Tihipko (13 proc. głosów). Blamaż zaliczył dotychczasowy prezydent Wiktor Juszczenko, uzyskując zaledwie 6 proc. głosów. Pierwsza runda wyborów pokazała, że Ukraińcy stawiają na święty spokój i dobre relacje z Rosją.<span id="more-2226"></span></p>
<p>Dla Polski potencjalny wybór Janukowycza nie oznacza żadnej rewolucji, wręcz przeciwnie – w niektórych obszarach jest nam nawet na rękę. Po pierwsze jest szansa, że w przeszłość odejdą pro-banderowskie ciągoty i gloryfikowanie UPA przez urząd prezydenta Ukrainy. Po drugie, to Janukowycz będzie musiał, po zachłyśnięciu się współpracą z Moskwą, zacząć zabiegać o dobre relacje z Polską, jako ważnym partnerem w relacjach Ukrainy z Unią Europejską. Po trzecie, to ukraiński biznes energetyczno-paliwowy, będąc zainteresowany robieniem interesów z Polską, a za jej pośrednictwem z Europą, będzie musiał zabezpieczyć bezpieczeństwo dostaw surowca i transakcji na odcinku rosyjskim.</p>
<p>Niespecjalnie martwię się tzw. oddaniem Ukrainy w pacht Moskwie, gdyż nic takiego nie nastąpi. Janukowycz nie jest samobójcą i z pewnością spróbuje uczynić z Ukrainy samoistny byt polityczny, tyle że do bólu pragmatyczny w relacjach z Rosją. Janukowycz jako jedyny ma siłę zapanować nad wpływową oligarchią ukraińską, która zresztą Janukowycza do władzy wyniosła i która wie, że bez dobrych relacji z tą władzą, na dłuższą metę nie da się robić dobrych interesów. Na to się nie ma co obrażać, bo taki to kraj – biznes, władza i wszelkiego rodzaju służby są tam jak naczynia połączone, stanowiąc o „trwałości i ostoi” porządku prawo-politycznego.</p>
<p>W Polsce przegrana Wiktora Juszczenki i kres „pomarańczowej rewolucji”, to bolesna porażka marzycielskiej polityki wschodniej, która z Ukrainy próbowała uczynić geopolityczny bufor i oręż w relacjach polsko-rosyjskich. Wraz z wyborem Janukowycza w gruzach legnie koncepcja uczynienia z Ukrainy pasa transmisyjnego do polityki kaukaskiej, w którą bezprzytomnie zaangażował się polski prezydent, do niedawna wielki protektor i admirator odchodzącego w niesławie prezydenta Juszczenki. W tym układzie ostatnią szansą „pomarańczowych” pozostaje Julia Tymoszeko, która na wieść o wyniku Janukowycza bez ogródek wypaliła, że stoją za nim głosy kryminalistów. Ot, licentia poetica.</p>
<p>Paradoksalnie, wybór Janukowycza daje Polsce większe możliwości oddziaływania w zakresie praw Polaków na Ukrainie, stwarza szansę na zatrzymanie gloryfikacji bandytów z OUN i UPA, dając nadzieję na zatrzymanie zakłamywania historii w imię poprawnych stosunków z rzekomo „propolskim” obozem Juszczenki. Tworzy się przestrzeń do poruszenia drażliwych tematów, które w imię swoistej poprawności politycznej były spychane na margines w relacjach polsko-ukraińskich. Myślę, że mały reset na odcinku wschodnim wyjdzie naszym interesom na dobre. Da też co niektórym „tęgim głowom” ze świecznika asumpt do zadumy nad tym, co oznacza w polityce zagranicznej obstawianie tylko jednego konia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/ukraina-ukrainska-sprawa.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Giedroyciem w Ruska</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/giedroyciem-w-ruska.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/giedroyciem-w-ruska.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Jan 2009 11:38:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Giedroyć]]></category>
		<category><![CDATA[TVN]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/01/15/giedroyciem-w-ruska/</guid>
		<description><![CDATA[Sporo uciechy dają poranne wywiady w TVN24. Nie inaczej było dzisiaj. Szykując się do wyjścia, łypałem znad letniej kawy ciekawym wzrokiem na pokrzykującego jegomościa o nazwisku Marek Saryusz-Wolski. Sprawa dotyczyła modnego tematu, czyli rosyjskiego gazu i zatkanej ukraińskiej rury. Pan Marek Saryusz-Wolski, przypomnę niezorientowanym, to zdeklarowany euroentuzjasta i propagandzista, redaktor naczelny niszowego periodyku wzajemnej adoracji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="giedroyc_d_1197.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/01/giedroyc_d_1197.jpg" rel="shadowbox[post-532];player=img;"></a>Sporo uciechy dają poranne wywiady w TVN24. Nie inaczej było dzisiaj. Szykując się do wyjścia, łypałem znad letniej kawy ciekawym wzrokiem na pokrzykującego jegomościa o nazwisku Marek Saryusz-Wolski. Sprawa dotyczyła modnego tematu, czyli rosyjskiego gazu i zatkanej ukraińskiej rury. Pan Marek Saryusz-Wolski, przypomnę niezorientowanym, to zdeklarowany euroentuzjasta i propagandzista, redaktor naczelny niszowego periodyku wzajemnej adoracji „Unia&amp;Polska”, w którym to wykładana jest unijna mistyka, jak i jej dzieje, wcale nie apostolskie.</p>
<p>W studiu TVN24 pan Marek (nie mylić z Jackiem, eurodeputowanym PO) Saryusz-Wolski, zgodnie z obowiązującym kursem, powiesił wszelkie psy na Rosji, która nie wiedzieć czemu się stawia i nie puszcza gazu przez Ukrainę. Zgodnie z wyznawanym światopoglądem uznał, że Polska bezdyskusyjnie i zdecydowanie powinna stanąć w tej sprawie po stronie Ukrainy. W zasadzie pogląd ten do oryginalnych nie należy, więcej, wpisuje się w obowiązujący kanon, więc czumu się dziwię? Ano nie poglądom, bo te każdy mieć powinien, a jeno argumentacji, a w zasadzie jej brakowi. Bo gdzież tu ją znaleźć można, skoro Marek Saryusz-Wolski zakończył rozmowę, taką oto puentą (cytat dosłowny):</p>
<blockquote><p>– Musimy wspierać Ukrainę, bo tak chciał Giedroyć</p></blockquote>
<p>W ten oto sposób dowiedzieliśmy się, że nowa świecka religia wyznawana przez Marka Saryusza-Wolskiego ma swojego świętego i to jakiego. Pamiętam, że i sam Aleksander Kwaśniewski, kiedy dokonywał cudu konwersji z wiary ludowo-demokratycznej na europejską, wieszał się na Giedroyciu niczym małpa na linie, co jak wiemy, konwersji tej wydatnie dopomogło. Był to wprawdzie cud mocno naciągany, ale jednak cud. Pociecha z tego niestety żadna, bo jak poucza podejrzliwy pod tym względem Talmud – cuda nie są świadectwem w sądzie. W innym miejscu, co by zmierzać już ku końcowi, ten sam Talmud dopowiada, że nie należy przyjmować niczego, co stoi w sprzeczności z rozumem. I tego panu Markowi Saryusz-Wolskiemu wespół z akolitami w sprawach Ukrainy wyraźnie brakuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/giedroyciem-w-ruska.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zamiast gazu &#8211; gazrurka</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/zamiast-gazu-gazrurka.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/zamiast-gazu-gazrurka.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2009 10:41:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/01/07/zamiast-gazu-gazrurka/</guid>
		<description><![CDATA[Rosja zakręciła kurki z gazem płynącym przez Ukrainę. Do Polski dociera on już tylko przez Białoruś. Rząd w trybie ekspresowym przygotował rozporządzenie, które ma regulować (czyt. ograniczać) dostawy gazu dla polskiego przemysłu. Wygląda to nawet sensacyjnie, bo mamy środek zimy (pechowo akurat mroźnej), początek spowolnienia gospodarczego i towarzyszącej temu wariacji na warszawskiej giełdzie. Niby nie jesteśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rosja zakręciła kurki z gazem płynącym przez Ukrainę. Do Polski dociera on już tylko przez Białoruś. Rząd w trybie ekspresowym przygotował rozporządzenie, które ma regulować (czyt. ograniczać) dostawy gazu dla polskiego przemysłu. Wygląda to nawet sensacyjnie, bo mamy środek zimy (pechowo akurat mroźnej), początek spowolnienia gospodarczego i towarzyszącej temu wariacji na warszawskiej giełdzie. Niby nie jesteśmy sami, bo gazu wcale już nie otrzymują Czechy, Słowacja, Rumunia i Bułgaria, ale co to za pociecha.</p>
<p>Na szczęście gazu w domu nie używam, ale rozumiem zaniepokojenie znajomych, którzy od gazu są uzależnieni. Nerwowo patrzą w telewizję, bo każda zapowiedź o jakimkolwiek ograniczeniu dostaw tego surowca wywołuje u nich skurcz kieszeni, bo wiedzą, że kiedy maleje podaż, to rosną ceny, pomimo, że nad nimi czuwa państwo. Zadowolenie przejawiają jedynie ci, którzy przeszli na ogrzewanie olejowe, bo cena ropy spadła do poziomu zacnego, udowadniając przy okazji, że w żaden sposób nie jest powiązana z cenami gazu, co sugerowały stada spekulantów i giełdowych hochsztaplerów.</p>
<p>Tymczasem Rosja realizuje swój ulubiony scenariusz walenia niepokornych gazrurką po grzbiecie, co jest taktyką ogólnie znaną i nie zaskakującą. Kraj, który potęgę zbudował na wydobyciu i tranzycie swoich surowców energetycznych, nie ma innej  – poza militarną – możliwości realizowania narodowych interesów. Dlatego Rosja w zależności od sytuacji będzie przykręcać i poluzowywać gazowe kurki, wyszukując przy okazji kozła ofiarnego, w tym przypadku Ukrainę. Ta jednak – jak się okazuje – aż taką ofiarą nie była, skoro niedźwiedziowi pod bokiem kradła gaz na potęgę (ca. 20 proc.), co ten musiał z zaciśniętymi zębami znosić od czasu rozpadu &#8222;Imperium&#8221;. Jak się okazało – do czasu.</p>
<p>Przy okazji gazowej zadymy do głosu w kraju nad Wisłą dochodzą „fachowcy”, którzy w różnych mediach prawią, że gaz trzeba sprowadzać skąd się da, nawet z Afryki, bo najważniejsza jest dywersyfikacja. Niby prawda, ale co to za dywersyfikacja, jeśli zakupionego gdzieś tam w świecie gazu, a nawet złoża, sprowadzić do Polski się nie da, bo jak i czym? Co z tego, że nasze firmy polują w świecie na tani surowiec, skoro on tani jest tylko na miejscu, a po sprowadzeniu znacznie droższy, niż ten – niestety – ze wschodu. Gwoli prawdy dodać tu trzeba, że bezpieczeństwo energetyczne kosztuje, nawet sporo, ale nikt do końca nie określił ile. A to kwestia, co by nie powiedzieć, chyba jednak ważna.</p>
<p>W tym całym kociokwiku najbardziej przemawia do mnie myśl taka, że gazu powinniśmy szukać przede wszystkim u siebie, bo ponoć ten gaz jest. Tutaj rola państwa powinna być znacznie aktywniejsza, o czym słusznie zdaje się od dawna mówić szef ludowców Waldemar Pawlak, tyle że jakoś to wszystko uchodzi w przestrzeń i stamtąd w postaci sensownych uregulowań prawnych już nie wraca. A potrzeba w tym zakresie jest pilna, bo jeżeli – nie daj Boże – pan Aleksander Łukaszenka dostanie nagłej antypolskiej czkawki, to momentalnie czkać zacznie cała polska gospodarka, za nią nasi obywatele i ich portfele, a tego życzylibyśmy sobie najmniej.</p>
<p>Mam też nadzieję – a propos całego zamieszania – że nasza  prezydencka „insurekcyjna trupa objazdowa” nie wyruszy, jak miało to miejsce w przypadku Gruzji , na wojnę z „Ruskimi”, bo interesu specjalnego w tym – podobnie jak tam – nie mamy, bo nie jest naszą rolą ustalanie, kto komu ile gazu ukradł, zwłaszcza, że jedni i drudzy w tym zakresie do świętoszków nie należą. To walka gazowej oligarchii o kontrolę nad siecią transportową, bez której handel gazem nie mógłby istnieć. Nakłada się na to ukraińska karuzela polityczna, na której Rosja lubi sobie pojeździć. Nas na tę rozpędzoną karuzelę ciągnąć nie powinno.</p>
<p>Wbrew pozorom na całe to zamieszanie patrzę spokojnie, bo w końcu jakoś się to rozejdzie po kościach, bo dłuższe perturbacje w dostawach gazu do UE sprawią, że ani Rosja, ani Ukraina na tym grosza nie zarobią, zwłaszcza, że ceny surowców energetycznych szybko zaczynają tanieć. Niebezpiecznie wzrosnąć mogą zapasy niesprzedanego surowca, a to znowu dla Rosji i Ukrainy groźba obniżki jego ceny. A co jak co, ale liczyć to wszędzie potrafią, także na wschodzie, tyle że czasami z większymi fajerwerkami. No i czasami myli się tam komuś gaz z gazrurką. Ale, cóż taka tradycja…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/zamiast-gazu-gazrurka.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Najpierw prawda, potem pojednanie</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/najpierw-prawda-potem-pojednanie.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/najpierw-prawda-potem-pojednanie.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 10:24:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[UPA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/07/12/najpierw-prawda-potem-pojednanie/</guid>
		<description><![CDATA[11 lipca 1943 roku Ukraińcy z UPA na Wołyniu rozpoczęli rzeź na lokalnej ludności polskiej. Doszło wówczas do skomasowanego ataku na blisko 100 polskich miejscowości, a w całym lipcu na ok. 530. Ukraińskie okrucieństwo zaszokowało wszystkich swoim bezprecedensowym zdziczeniem, skalą i potwornością. Ofiarami bestialskich mordów padały kobiety, starcy i dzieci. Do dzisiaj trwają spory o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="upa.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/07/upa.jpg" rel="shadowbox[post-444];player=img;"><img class="prawy" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/07/upa.miniatura.jpg" alt="upa.jpg" width="96" height="156" /></a>11 lipca 1943 roku Ukraińcy z UPA na Wołyniu rozpoczęli rzeź na lokalnej ludności polskiej. Doszło wówczas do skomasowanego ataku na blisko 100 polskich miejscowości, a w całym lipcu na ok. 530. Ukraińskie okrucieństwo zaszokowało wszystkich swoim bezprecedensowym zdziczeniem, skalą i potwornością. Ofiarami bestialskich mordów padały kobiety, starcy i dzieci. Do dzisiaj trwają spory o liczbę ofiar, którą szacuje się na 30-60 tysięcy Polaków. Inne wyliczenia z kolei podają liczbę ofiar rzezi wołyńskiej na ponad 100 tys. ofiar, a wszystkich polskich ofiar ukraińskich zbrodni na 200 tys. zabitych.</p>
<blockquote><p>&#8222;Trupy złożono pod domem w rząd, począwszy od ojca staruszka, obok jego żonę, następnie zięcia, córkę, otoczoną trojgiem dzieci. Wszystko to razem z wystawionymi obok trumnami robiło niesamowite wrażenie. Zięć (Ukrainiec), patrzący pustymi oczodołami (wydłubano mu oczy), cały pokłuty przykuwał do siebie uwagę. Jego żona z wybitymi z dolnej szczęki zębami, pokłutą piersią i troje dzieci z połamanymi rękoma w ramionach i przedramionami oraz nogami również połamanymi w udach i goleniach. Po prostu dech zapierało swoim bestialstwem. Dziwny spokój malował się na twarzach pomordowanych, zupełnie nie harmonizującymi z ranami, zadanymi siekierą w kark matce-staruszce (lat około 60) oraz w głowę chłopcu i ojcu staruszkowi (lat 70)&#8221;.</p></blockquote>
<p>To tylko jeden z opisów zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Relacji równie szokujących i przejmujących jest wiele. Nie udało się przecież pozabijać wszystkich Polaków. Uciekli z Wołynia poranieni, odarci ze wszystkiego. Unieśli ze sobą obrazy mordowania najbliższych, palenia ich dobytku, bezczeszczenia zwłok, niespotykanej nienawiści i zdziczenia. Relacje wołyńskiej gehenny trwale zadomowiły się we wspomnieniach wielu polskich rodzin o wschodnich korzeniach i są żywe pomimo upływu tylu lat.</p>
<p>Wciąż wywołują dreszcz strachu i traumy. Bo jak tu unieść i zrozumieć tak niespotykany bezmiar barbarzyństwa, jaki Polakom zadali wówczas Ukraińcy zaczadzeni banderowską ideologią. Barbarzyństwa rzadko spotykanego, o czym świadczą opisy wymyślnych tortur, jakie z rąk ukraińskich spotkały wówczas Polaków. Nie sposób od nich uciec i z pełną odpowiedzialnością tutaj po nie sięgam. Poniżej ich mały &#8222;katalog&#8221; za pismem „Na Rubieży” (Nr 35, 1999 r.), które takich tortur naliczyło 135. Dla tych, którzy mają silne nerwy, przytaczam jedynie kilkanaście z nich.</p>
<blockquote><p>Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy, zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie), wyrzynanie na czole &#8222;orła&#8221;, wbijanie bagnetu w skroń głowy, wyłupywanie jednego oka, wybieranie dwoje oczu, przebijanie kołami dzieci na wylot, obrzynanie warg, obcinanie języka, rozrywanie ust od ucha do ucha, pionowe rozrąbywanie siekierą głowy, cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców, obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą, obrzynanie sierpem genitaliów ofiarom płci męskiej, przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha, rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku &#8211; kipiącej wody, wyrywanie żył od pachwiny, aż do stóp, wieszanie ofiar za wnętrzności, rozcinanie brzucha i wsypywanie do wnętrza karmy dla zgłodniałych świń tzw. osypki, który to pokarm wyrywały razem z jelitami i innymi wnętrznościami, przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu, przybijanie małych dzieci dookoła grubego rosnącego drzewa przydrożnego, tworząc w ten sposób tzw. &#8222;wianuszki&#8221; (na zdjęciu wyżej).</p></blockquote>
<p>Pozostałych opisów tortur, zwłaszcza w stosunku do kobiet nie przytaczam, gdyż ze względu na drastyczność nie nadają się do publikacji. Ale to działo się naprawdę i nie zagłuszą tego próby rozmydlania tematu, „rozumienia” racji ukraińskich, niejątrzenia w imię dobrych stosunków polsko-ukraińskich, patrzenia w przyszłość, budowania wspólnej Europy. Stosowanie poprawności politycznej i historycznej na ciałach polskich ofiar ukraińskich rzezi jest ciągłym ich profanowaniem.</p>
<p>Tu nie ma miejsca na półprawdy, albo prawdy niecałe. Ofiary krwawego ukraińskiego ludobójstwa wołają właśnie o całą PRAWDĘ, o sprawiedliwość, a ich rodziny o zadośćuczynienie, chociażby moralne. Dopiero, kiedy do tego dojdzie, może być mowa o autentycznie poprawnych i głębokich relacjach polsko-ukraińskich. A te są jak najbardziej możliwe i potrzebne, bo w Polsce pamięta się także o tych Ukraińcach, którzy Polakom pomogli przeżyć ten straszny czas, płacąc za to cenę z własnego życia.</p>
<p>Dlatego tak bardzo rozczarowuje list Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do uczestników warszawskich obchodów 65. rocznicy ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na polskich Kresach Wschodnich. Rozczarowuje swoją miałkością i oględnością. Są wprawdzie słowa mówiące, że <em>„śmierć poniosło kilkadziesiąt tysięcy Polaków &#8211; mężczyzn i kobiet, dzieci i starców</em>”, że <em>„na zawsze zniknął z powierzchni ziemi wszelki ślad po tysiącu polskich wsi, spalono i zburzono kościoły i cmentarze, zniszczono polskie instytucje życia społecznego i kulturalnego”,</em> a także, że <em>„tragedia Wołynia była przełomowym momentem zagłady polskich Kresów &#8211; unicestwienia w wyniku II wojny światowej tej części naszej narodowej historii i tradycji”.</em> To wszystko prawda. Ogólnie znana. Brak tylko w tym wszystkim jednego – wskazania zbrodniarzy i nazwania ich po imieniu. Tego Pan Prezydent nie zrobił, próbując pragmatycznie pożenić prawdę historyczną z polityczną kalkulacją. A to zawsze kończy się mezaliansem.</p>
<p>Z listu Pana Prezydenta trudno wywnioskować, kto stoi za zbrodniami ukraińskimi, bo ani razu nie pada słowo „Ukraina”, nacjonaliści ukraińscy, banderowcy, UPA, itp. I jest to przemilczenie zaskakujące, bo znamy Pana Prezydenta jako tego, który z prawdy historycznej uczynił znak rozpoznawczy swojej prezydentury. Tutaj wymownie jej zabrakło, choć nie brakowało jej przecież Panu Prezydentowi, kiedy mówił o niemieckim ludobójstwie w okupowanej Warszawie i Powstaniu Warszawskim, czy sowieckich zbrodniach w Katyniu i Miednoje.</p>
<p>Cisza nad ukraińskim sprawstwem w ludobójstwie na Wołyniu rozczarowuje, bo z daleka uderza polityczną poprawnością, która powinna być obca człowiekowi szeroko rozumianej prawicy, wychowanemu na kulcie polskiego bohaterstwa i związanych z nim ofiar. Zabrakło chyba Panu Prezydentowi w tym przypadku odwagi wzniesienia się ponad meandry bieżącej polityki. I, niestety, trzeba to ze smutkiem powiedzieć, ale prawda historyczna o kresowej martyrologii została właśnie złożona na ołtarzu owej trującej politycznej poprawności.</p>
<p>W liście Pana Prezydenta są piękne słowa Jana Pawła II, mówiące że <em>„nie ma sprawiedliwości bez przebaczenia, a współpraca bez wzajemnego otwarcia byłaby krucha. W chwilach, gdy wspominamy zdarzenia tak nieludzkie i bolesne, niełatwo wzbudzić w sobie gotowość do przebaczenia i wolę pojednania. Jednak trwały pokój może zostać zbudowany wyłącznie w oparciu o historyczną prawdę i cześć dla ofiar popełnionych w przeszłości zbrodni oraz gotowość do wybaczenia ich sprawcom</em>”.</p>
<p>To wszystko prawda, zwłaszcza słowa mówiące o historycznej prawdzie, która gdzieś Panu Prezydentowi wyraźnie uleciała. I szkoda że uleciała, bo w innym miejscu Ojciec Święty, tak skwapliwie przywoływany przez Lecha Kaczyńskiego, powiedział wprost – <em>&#8222;Naród, który nie pamięta swojej historii nie wart jest przeżycia</em>&#8222;. I o tych słowach Jana Pawła II również warto pamiętać, Panie Prezydencie.</p>
<p>Zachęcam do komentowania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/najpierw-prawda-potem-pojednanie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

