<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Tusk</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/tusk/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Tusk nie rezygnuje, gra o pierwszą turę</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/tusk-gra-na-zwyciestwo-w-pierwszej-turze.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/tusk-gra-na-zwyciestwo-w-pierwszej-turze.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 11:06:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2264</guid>
		<description><![CDATA[Decyzja Donalda Tuska zelektryzowała świat polityczny – premier nie będzie kandydować na najwyższy urząd w państwie. Chce poświęcić się rządowi i przeprowadzeniu Polski przez rafy kryzysu. PiS zaciera ręce wieszcząc dookoła, że „rejterada” Tuska, to ucieczka przed konsekwencjami „afery hazardowej”, SLD ustami Jerzego Szmajdzińskiego obłudnie coś wspomniał o skromności i pokorze, a Andrzej Olechowski zapewne strzela korkami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Decyzja Donalda Tuska zelektryzowała świat polityczny – premier nie będzie kandydować na najwyższy urząd w państwie. Chce poświęcić się rządowi i przeprowadzeniu Polski przez rafy kryzysu. PiS zaciera ręce wieszcząc dookoła, że „rejterada” Tuska, to ucieczka przed konsekwencjami „afery hazardowej”, SLD ustami Jerzego Szmajdzińskiego obłudnie coś wspomniał o skromności i pokorze, a Andrzej Olechowski zapewne strzela korkami od szampana, bo oto otwierają się przed nim drzwi do elektoratu Platformy.<span id="more-2264"></span></p>
<p>Tusk zagrał mądrze. Ratuje Platformę Obywatelską przed wewnętrznymi turbulencjami, zachowując w swoim ręku realną władzę i wciąż otwartą furtkę do… prezydentury. Tusk nie powiedział w swoim wystąpieniu definitywnego „nie”. W moim przekonaniu będzie czekał na rozwój zdarzeń zachowując zdolność do każdego manewru, także takiego, w którym odpowiadając na oczekiwania narodu rzeknie za klasykiem &#8211; <em>nie chem, ale muszem</em>. Zakładając nawet, że Tusk nie wystartuje, to i tak nie jest to dobra wiadomość dla konkurencji, bo każdy kandydat namaszczony przez Tuska spokojnie te wybory wygra.</p>
<p>Myślę, że Tuska nie zadowala druga tura. On chce wygrać w pierwszej, stąd taka taktyka. Zupełnie logiczna i możliwa do realizacji. Swoim manewrem wrzucił piłkę na połowę przeciwnika, przesunął się – biorąc za przykład ulubioną przez Tuska piłkę nożną – z pozycji napastnika na stopera. Tam będzie miał dokładne rozeznanie pola, realnie będzie mógł adresować piłkę do konkretnych zawodników, mając przy okazji decydujący wpływ na pozycje obronne. Tusk dał dzisiaj potężny sygnał do opinii publicznej, że nie chce być malowanym politykiem. Ba, wsadził niezłą szpilę w Lecha Kaczyńskiego, ukazując go jako pałacowego polityka, który nie ma realnej władzy.</p>
<p>Decyzja Tuska funduje Prawu i Sprawiedliwości kilka miesięcy zamieszania, bo nagle będzie zmuszone zacząć akcję defamacyjną wobec potencjalnie nowych konkurentów – Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego. Będzie to trudne, bo politycy ci w żaden sposób nie są łączeni ze zsaklarlizowaną przez PiS „aferą hazardową”. Co więcej, są lepiej notowani od Lecha Kaczyńskiego i spokojnie wygrywają z nim w drugiej turze. Ale o czym tutaj mówimy. Tusk ma prezydenturę wciąż na talerzu i na pewno jej się przygląda. Sięgnie po nią, ale chce to zrobić w pierwszej turze.</p>
<p>Humorystyczny komentarz w tej sprawie dał – poważny zdawałoby się – komentator i socjolog prof. Zdzisław Krasnodęski, twierdząc, że w zaistniałych okoloicznościach Lech Kaczyński ma szansę wygrać wybory prezydenckie w pierwszej turze, cyt.: <em>Żaden z konkurentów nie jest przekonujący. Nie ma błyskotliwego, nieznanego do tej pory i niezużytego trzeciego kandydata. Ani Andrzej Olechowski, który już startował parę razy, ani Jerzy Szmajdziński, ani profesor Tomasz Nałęcz &#8211; to nie są ludzie, którzy mogliby porwać tłumy. Żaden z nich nie jest Obamą. Zwiększa to szanse Lecha Kaczyńskiego, który może wygrać w pierwszej turze, bo ma oddany żelazny elektorat.</em> Więcej <a href="http://www.dziennik.pl/opinie/article536780/Kaczynski_moze_wygrac_w_pierwszej_turze.html">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/tusk-gra-na-zwyciestwo-w-pierwszej-turze.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po pierwsze prawo</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/po-pierwsze-prawo.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/po-pierwsze-prawo.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Oct 2009 23:30:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=1573</guid>
		<description><![CDATA[Apogeum afery hazardowej. Lecą głowy, media wariują, portale grzeją się od siarczystych komentarzy, rząd się wije, opozycja kwiczy z radości, komentatorzy i blogerzy snują analizy i wieszczą czasy ostatnie. „Wypalić żelastwem, albo…odejść”, „Kalendarium wg. CBA”, „Czuma i Schetyna do dymisji”, „To Tusk zdetonował bombę”, „Powrót Rywinlandii”, „Hazardowa mafia dawała pieniądze politykom!”, „Tusk arbitrem w sprawie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Apogeum afery hazardowej. Lecą głowy, media wariują, portale grzeją się od siarczystych komentarzy, rząd się wije, opozycja kwiczy z radości, komentatorzy i blogerzy snują analizy i wieszczą czasy ostatnie. „Wypalić żelastwem, albo…odejść”, „Kalendarium wg. CBA”, „Czuma i Schetyna do dymisji”, „To Tusk zdetonował bombę”, „Powrót Rywinlandii”, „Hazardowa mafia dawała pieniądze politykom!”, „Tusk arbitrem w sprawie afery hazardowej” – krzyczy w tytułach swoich postów internetowa brać. I rzeczywiście, dawno nie było okazji do takiej nawalanki. Ale gdzieś w tym uroczym rejwachu chyba umyka nam jeden z najistotniejszych powodów całej tej hecy – chory system podatkowy.</p>
<p><span id="more-1573"></span>Pomijam sprawy związane z uczciwością osób publicznych, pokusami, którym ulegają, granicami prowokacji służb, bo z tym mieliśmy do czynienia zawsze i nie sadzę, by w przyszłości miało się coś tutaj zmienić. Generatorem obserwowanej patologii, czego zdają się nie dostrzegać komentatorzy, jest podlegające nieustannym fluktuacjom prawo podatkowe. Zamiast stałości i pewności tego prawa, mamy radosną twórczość kolejnych ministrów, którzy goniąc za zwiększonymi wpływami do publicznej kasy, grzebią w nim jak grabarz w ziemi. Niestałość i zmienność tego prawa sprawia, że się go w Polsce po prostu nie szanuje, mało tego, lekceważy i traktuje jak tanią dziewkę do zaspokajania budżetowych chuci.<br />
 <br />
A tymczasem pewność i stałość prawa podatkowego oraz transparentność procedur legislacyjnych związanych z jego stanowieniem, są prostym remedium na to, co właśnie z takim obrzydzeniem obserwujemy. Kiedyś pokusiłem się o sugestię, pewnie zbyt naiwną, że w interesie państwa i obywatela jest, by – poza wyjątkowymi sytuacjami, enumeratywnie wymienionymi – jakiekolwiek podwyższanie stawek podatkowych objąć 4-letnim <em>vacatio legis</em> i żeby zasadę tę zapisać w konstytucji. A to dlatego, żeby ludzie i przedsiębiorcy przez cztery lata mogli się przygotować na nowe warunki gry, a rząd działaniami <em>ad hoc</em> nie powodował gospodarczej &#8222;rozpierduchy&#8221; i nie tworzył klimatu dla lobbingu towarzystwa jednorękich bandytów.<br />
 <br />
Afera hazardowa tak naprawdę nie obnażyła nędzy ludzkiego charakteru, ona obnażyła coś bardziej groźnego – nędzę polskiego państwa i prawa. Dlatego nie decyzje personalne premiera będą do mnie przemawiać, bo są oczywiste, ale ewentualna zapowiedź konkretnej zmiany prawa podatkowego w kierunku jego stałości i nienaruszalności. To jest dla mnie gwarancja tego, co nazywamy państwem prawa. Nie interesują mnie najuczciwsi nawet urządnicy, jeśli trenują swoją uczciwość i nieprzemakalność na kretyńskich przepisach pełnych niedopowiedzeń i uznaniowości. Wolę nieszczególnie rozgarniętego urzędnika, który twardo trzyma się określonej procedury wynikającej z przejrzystego prawa, niż najbieglejszego artystę, który dokonuje cudów urzędniczej ekwilibrystyki na prawie dalekim od jednoznaczności.</p>
<p>Dlatego miał rację Roman Rybarski, wielce zasłużony dla polskiej myśli ekonomicznej działacz narodowy, który w swojej książce „Idee przewodnie gospodarstwa Polski” z 1939 roku, tak stwierdzał, a może i nawet antycypował dzisiejszą sytuację: <em>Kiedy dołącza się niepewność podatkowa, stawki podatków zaczynają skakać tak, jak kursy na giełdzie, kiedy można odbierać moc przyznanym ulgom, a władze podatkowe zaczynają wymierzać podatki nie na podstawie stwierdzonych danych, lecz zależnie od chwilowego zapotrzebowania pieniędzy przez skarb państwa, to wtedy życie gospodarcze zostaje sparaliżowane. W ostatecznym rezultacie także i skarb państwa na tym traci.</em>  </p>
<p>Refleksję nad tym pozostawiam Państwu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/po-pierwsze-prawo.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdzie dwóch się bije&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/gdzie-dwoch-sie-bije.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/gdzie-dwoch-sie-bije.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Oct 2009 19:08:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Olechowski]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=1555</guid>
		<description><![CDATA[Tydzień kończy się mocnym akcentem. Mamy widowiskową aferą hazardową z czołowymi ministrami w tle. Pierwsze głowy już poleciały, a następne polecą wkrótce. Zapewne nie takiego obrotu sprawy spodziewał się Donald Tusk na rok przed wyborami prezydenckimi. Polityczna konkurencja zwabiona zapachem krwi wyruszyła na łowy, licząc że przewodnik stada wnet się wykrwawi. Owszem, to się może zdarzyć, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tydzień kończy się mocnym akcentem. Mamy widowiskową aferą hazardową z czołowymi ministrami w tle. Pierwsze głowy już poleciały, a następne polecą wkrótce. Zapewne nie takiego obrotu sprawy spodziewał się Donald Tusk na rok przed wyborami prezydenckimi. Polityczna konkurencja zwabiona zapachem krwi wyruszyła na łowy, licząc że przewodnik stada wnet się wykrwawi. Owszem, to się może zdarzyć, ale wówczas beneficjentami tego stanu rzeczy nie będą ci, którzy dzisiaj najgłośniej krzyczą, czyli PiS i SLD, ale Andrzej Olechowski. Lepszego prezentu nie mógł sobie zażyczyć na krótko przed zapowiadanym jesiennym tournee po kraju.</p>
<p><span id="more-1555"></span>Widać wyraźnie, że mainstreamowe media, zwłaszcza TVN i TVN24, nie zamierzają oszczędzać rządu Donalda Tuska. Być może mamy właśnie do czynienia z odwracaniem medialnego sojuszu, co w perspektywie przyszłorocznego kalendarza wyborczego jest dla PO złą wiadomością. Telewizja i radio publiczne przeszły w ręce drapieżnej opozycji, a media niepubliczne dają właśnie do zrozumienia, że taryfa ulgowa dla Donalda Tuska się kończy. Nie należy spodziewać się jednak wdeptywania w glebę samego premiera, bo wciąż jest on gwarantem kanalizowania antypisowskich resentymentów, które wciąż mają potężną moc polityczną.</p>
<p>Afera hazardowa to niespodziewana koniunktura dla Andrzeja Olechowskiego, który śmiało może powiedzieć – a nie mówiłem? Ba, jeśli sytuacja rozwinie się dla Donalda Tuska wyjątkowo niekorzystnie, Olechowski może zaproponować mu honorowe wyjście z sytuacji w postaci poparcia przez PO jego skromnej kandydatury, co pomogłoby uspokoić wpływowe media i zdezorientować opozycję. Oczywiście taki wariant, to raczej political fiction, ale piszę o tym celowo, bo Olechowski ma w tym momencie wiatr w żaglach i tylko od niego, a w zasadzie jego gramotności zależy, czy wykorzysta nadarzającą się koniunkturę. Założę się, że zadba o to Paweł Piskorski i Olechowskiego, jako statecznego autorytetu i mentora w mediach nie zabraknie.</p>
<p>Nie sądzę, żeby na kanwie afery jakoś szczególnie urosło braciom Kaczyńskim. Nazbyt standardowo, czyli z oczywistą dla siebie oczywistością podeszli do sprawy. Znowu za dużo pojawiło się w powietrzu przymiotników, dramatyzowania, pompowania i przewracania oczami, by móc przełamać nieufność Polaków, którzy nauczyli się wyczuwać, a właściwie oddzielać polityczną kalkulację od sedna sprawy. Jak znam życie nienawiść do PO i Tuska sprokurują brak umiaru i przegrzanie tematu, co sprawi, że na aferze zamiast PiS-u skorzysta ktoś inny, w tym przypadku Andrzej Olechowski i być może SLD, o ile chytrze rzecz rozegra.</p>
<p>Dla Tuska sytuacja jest o tyle niewygodna, że dotyczy jego najbliższego otoczenia, dlatego decyzje personalne będą dla niego wyjątkowo traumatyczne, ale w końcu słowo się kiedyś rzekło, więc kobyłka u płotu. Tutaj nie ma zmiłuj się. W dobie tak wścibskich i wrednych mediów, im szybciej się zrzuca balast, tym lepiej dla sprawy. Sądzę zatem, że w przyszłym tygodniu w rządzie Donalda Tuska będzie już posprzątane. Nad sprawą zapewne pracują już najlepsi specjaliści od PR i zarządzania kryzysami, więc premier w nowy tydzień wejdzie z konkretnym planem ratunkowym, w którym sentymentów nie będzie, bo najważniejsza w końcu jest prezydentura.</p>
<p>A nam, widzom, pozostaje wygodnie zasiąść w fotelu i obserwować pasjonujący pojedynek na pijarowskie strategie, nagłe zwroty akcji, osądzania od czci i wiary, konferencje prasowe i wrzutki zastępczych tematów. Myślę, że Tusk sięgnie w nadchodzącym tygodniu po irlandzkie „tak” w sprawie traktatu lizbońskiego, bo to gorący kartofel dla braci Kaczyńskich i z pewnością będzie powodem licznych „ściem” w stronę eurosceptycznego elektoratu, który trzeba będzie jakoś przekonać, że podpis pana prezydenta pod unijnym traktatem, choć jest podpisem „za”, to tak naprawdę jest przeciw. Wesoło zatem będzie, a czasami straszno. Jak to u nas. Taka kraina.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/gdzie-dwoch-sie-bije.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Opcje&#8221; na partie sprzedam!</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/opcje-na-partie-sprzedam.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/opcje-na-partie-sprzedam.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Feb 2009 20:44:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[opcje]]></category>
		<category><![CDATA[partie]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/02/25/opcje-na-partie-sprzedam/</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsze zadanie rządu: nie będzie zadośćuczynienia instytucjom finansowym i wielkim graczom, którzy teraz ustawiają się w kolejce po publiczne pieniądze, pieniądze podatników. Naszym zadaniem jest chronić ludzi i ich pieniądze, a nie wielkich graczy. Dlatego podjęliśmy wielki wysiłek oszczędzania, dla tych, którzy zasługują na rzetelne wypłaty – powiedział Donald Tusk na ostatnim posiedzeniu Rady Krajowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Pierwsze zadanie rządu: nie będzie zadośćuczynienia instytucjom finansowym i wielkim graczom, którzy teraz ustawiają się w kolejce po publiczne pieniądze, pieniądze podatników. Naszym zadaniem jest chronić ludzi i ich pieniądze, a nie wielkich graczy. Dlatego podjęliśmy wielki wysiłek oszczędzania, dla tych, którzy zasługują na rzetelne wypłaty</em> – powiedział Donald Tusk na ostatnim posiedzeniu Rady Krajowej PO. To dobra wiadomość dla polskiej gospodarki. Jeśli rządowi wystarczy determinacji, to stada spekulantów, nieudacznych prezesów firm i hazardzistów finansowych, odejdą z kwitkiem i najzwyczajniej zamkną swoje interesy, jak przystało na prawdziwych bankrutów.</p>
<p>Nie widzę najmniejszej potrzeby, by litować się nad tymi, którzy dali &#8222;wypuścić się&#8221; bankowym stręczycielom na tzw. opcje, które były dobre dopóty, dopóki panom prezesom i domorosłym biznesmenom przynosiły zysk. Kulą u nogi stały się dopiero wówczas, kiedy banki zażądały ich wykupu w cenie i czasie dla siebie dogodnym, co było zgodne z umową. Wielu rodzimych  „krezusów” biznesu – jak się okazuje – nie doczytało umów dokładnie, albo optymistycznie założyło, że kurs złotego to rzecz stała i niewzruszona. Niestety, kurs złotówki poszybował w przestworza, na co czekały zapobiegliwe banki, które nie tylko z odsetek żyją, ale i ludzkiej naiwności.</p>
<p>No i zaczął się lament. Że przez „opcje” padają liczne firmy, które dają ludziom zatrudnienie, że zaczyna się gospodarcza Sodoma i Gomora, że wstrętne banki tuczą się na lichwie i oszustwie, że państwo musi zrobić z tym porządek i kijem obić tłuste dupska zachłannych bankowców, że musi pomóc zrozpaczonym przedsiębiorcom uratować ich majątek (eufemistycznie nazywany „miejscami pracy”, co wymownie zwiększa dramaturgię), najlepiej z państwowej kasy, a w ogóle to najlepiej znacjonalizować to całe bankowe kułactwo w imię sprawiedliwości gospodarczej, bo nie po to Kali robić opcje walutowe, żeby akurat teraz Kalemu kazać te opcje wykupywać.</p>
<p>I tutaj kłania się nieodzowny przy tego typu rozważaniach Friedrich von Hayek, który w swojej fenomenalnej „Konstytucji wolności”, tak raczył odnieść się do kwestii wolności umów, których nienaruszalność jest podstawą państwa prawa:</p>
<blockquote><p>Wolność umów, podobnie jak wolność na każdym innym polu, oznacza w istocie, że zobowiązanie konkretnego aktu zależy jedynie od ogólnych norm, a nie od specjalnej zgody władz. Znaczy to, że ważność i egzekwowalność umowy musi zależeć tylko od tych powszechnych, równych i znanych zasad, które określają wszystkie inne legalne uprawnienia, a nie od zaaprobowania jej konkretnej treści przez jakikolwiek organ władzy państwowej.</p></blockquote>
<p>Tę wolność umów starają się podważyć dzisiaj umoczeni „biznesmeni”, którzy swoją niekompetencją, skłonnością do ryzyka i nonszalancją, chcą się podzielić z budżetem państwa, który w ich mniemaniu jest krowim cyckiem, z którego bez końca można doić forsę obywateli. W tym zakresie jakikolwiek interwencjonizm państwowy – o ile już – powinien być ograniczony do niezbędnego i ściśle określonego minimum, bo każde rozszczelnienie zasad w obrocie kapitałowym, będzie powodować psucie rynku finansowego, niezwykle czułego na nieuzasadnione przeciągi i fluktuacje. Inną sprawą jest, że nadzór bankowy przespał wysyp umów zawieranych na rynku instrumentów pochodnych i obudził się, kiedy mleko było już rozlane. Cóż, jedyna sensowna interwencja państwa, jaka przychodzi mi tutaj na myśl, to kursy dla upadłych prezesów z zakresu czytania umów ze zrozumieniem.</p>
<p>W związku z tzw. „opcjami” pojawiło się wiele wniosków racjonalizatorskich, sugerujących ich ograniczenie, a nawet likwidację. Ja uważam wręcz przeciwnie. Opcje należałoby rozszerzyć na obszary dotychczas nie spenetrowane. Sądzę, że bardzo ciekawą, mogłaby być propozycja zakładania opcji na nasz system polityczno-parlamentarny. Instrumenty polityczne, tak je nazwijmy, byłyby swoistymi <em>kontraktami futures</em> i siłą rzeczy wyznaczałyby wartość partii. Żeby było ciekawiej, instrumenty te można by powiązać z wysokością dotacji, jakie państwo w swojej wyjątkowej rozrzutności co roku partiom płaci. Instrumenty takie mógłby wykupywać elektorat, który niezadowolony ze swoich wybrańców, wiedziałby już jaki z nich zrobić użytek.</p>
<p>Utopia? Wartość (poparcie) dla partii ustalana za pomocą instrumentów pochodnych? Dlaczego nie? Skoro istnieją kontrakty futures na pogodę, obejmujące branże, których wyniki finansowe są uzależnione od warunków pogodowych (rolnictwo, energetyka, turystyka), to dlaczego podobnego instrumentu nie mieliby mieć wyborcy, zawczasu zabezpieczając się przed robieniem ich w bambuko przez ukochane partie? Po co czekać aż cztery lata. No tak, ale co na to powie społeczność międzynarodowa i polityczne salony? Ze spekulantami w każdym razie na pewno dałby się jakoś dogadać. Bo czyż polityka to nie spekulacja?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/opcje-na-partie-sprzedam.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stryczek czy leczenie?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/stryczek-czy-leczenie.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/stryczek-czy-leczenie.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Sep 2008 20:34:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[pedofilia]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/09/10/stryczek-czy-leczenie/</guid>
		<description><![CDATA[Rozgorzała na nowo dyskusja o pedofilach. Donald Tusk chce ich chemicznie kastrować, Ryszard Kalisz leczyć i izolować, a ludzie najzwyczajniej posyłać na stryczek. Przynam się, że w tym przypadku bardziej przemawia do mnie vox populi. Nie znajduję bowiem w sobie jakichkolwiek humanitarnych odruchów w stosunku do tych, którzy parają się pedofilią. Tak jak nie znajduję [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozgorzała na nowo dyskusja o pedofilach. Donald Tusk chce ich chemicznie kastrować, Ryszard Kalisz leczyć i izolować, a ludzie najzwyczajniej posyłać na stryczek. Przynam się, że w tym przypadku bardziej przemawia do mnie vox populi. Nie znajduję bowiem w sobie jakichkolwiek humanitarnych odruchów w stosunku do tych, którzy parają się pedofilią. Tak jak nie znajduję ich w stosunku do gwałcicieli i morderców. Wyrok śmierci dla pedofila-mordercy, to kara sprawiedliwa i adekwatna, jedyna na jaką zasługuje taki, przepraszam za słowo, odpadek ludzkości.</p>
<p>Pedofilia jest pełzającym, podskórnym i nie do końca uświadomionym zagrożeniem, jakie toczy współczesną zachodnią cywilizację. Ludzka „pomysłowość” w zaspokajaniu zboczonych żądz, dzięki lansowanej filozofii tolerancjonizmu, brutalnie atakuje ostatnią sferę niewinności, jaką są dzieci. Rosnąca ilość pedofilskich stron internetowych, pedofilska seksturystyka, programy telewizyjne i gazety dla młodzieży, lansujące wśród dziewcząt modę na „lolitki”, promocja coraz wcześniejszej inicjacji seksualnej, sprawiają, że pedofilskie ciągoty znajdują podatny grunt dla swojej ekspansji.</p>
<p>Nie wiemy jaka jest skala tego zjawiska, bo jak je zmierzyć? Trafienie od czasu do czasu jakiegoś pedofila, czy nawet siatki zwyrodnialców, nie daje pełnego obrazu zakresu oddziaływanie tego wyjątkowo ohydnego zboczenia. A że środowiska pedofilskie coraz natarczywiej dopominają się tolerancji dla swojej „ekspresji”, uznania ich za normalne, świadczy wywiad, jakiego swego czasu udzielił „Życiu Warszawy” Norbert  de Jonge, sekretarz holenderskiej partii Dobroczynność, Wolność i Różnorodność (PNVD), gdzie bez ogródek stwierdził:</p>
<blockquote><p><em>Nasze społeczeństwo powinno dać dzieciom swobodę seksualną, włączając w to fizyczną bliskość ze starszymi osobami, jeśli tylko same będą tego chciały.</em></p></blockquote>
<p>Na tym oczywiście pan pedofil nie poprzestał, perorując dalej:</p>
<blockquote><p><em>Wielu naukowców dowiodło, jak istotny jest dotyk, bujanie, uczucie i wolność seksualna dla rozwoju dzieci i młodzieży w zdrowych i zrównoważonych ludzi. Niedostatek fizycznego okazywania uczuć postrzegany jest jako główny powód depresji, agresji i popadania w narkomanię. Jednak strach przed pedofilią i pedofilami sprawia, niestety, że większość ludzi temu zaprzecza.</em></p></blockquote>
<p>Mało Państwu? Proszę bardzo:</p>
<blockquote><p><em>Niemal wszystko zależy od ostrożności dorosłego, ponieważ każda zabawa seksualna powinna być dostosowana do psychoseksualnego i fizycznego poziomu rozwoju dziecka. Podobnie zresztą jak inne aspekty związku z dzieckiem muszą pozostawać w harmonii z rozwojem dziecka. Jeśli dziecko wyraża zgodę na zabawę seksualną, ocenia ją jako przyjemną i czuje, że ma możliwość wycofania się z niej w każdym momencie, takie doświadczenie rzadko przynosi złe owoce.</em></p></blockquote>
<p>To tylko część &#8222;mądrości&#8221;, jakimi podzielił się holenderski pedofil, któremu dano publiczny głos. Gderał oczywiście i o innych „mniejszościach seksualnych” poddawanych nieustannej opresji, czego sobie my, heteroseksualni troglodyci, nie uświadamiamy. Uprzejmie proszę, oto stosowny fragment na koniec z przywołanego wywiadu:</p>
<blockquote><p><em><strong>Dlaczego sądzi Pan, że seks ze zwierzętami powinien być legalny?</strong></em></p>
<p><em>Seks ze zwierzętami jest już w Holandii zgodny z prawem. Całe PNVD jest zdania, że tak powinno pozostać, natomiast nielegalne powinno być seksualne molestowanie zwierząt.</em></p></blockquote>
<p>No to jak? Leczymy delikwentów, panie Kalisz?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/stryczek-czy-leczenie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wybory prezydenckie &#8211; druga tura</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/wybory-prezydenckie-druga-tura.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/wybory-prezydenckie-druga-tura.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Oct 2005 09:04:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://test.w.bydgoszcz.pl/2005/10/18/wybory-prezydenckie-druga-tura/</guid>
		<description><![CDATA[Kampania prezydencka weszła w schyłkowy okres, co oznacza, że w najostrzejszy. Po podzieleniu Polski na solidarną i liberalną musimy dokonać wyboru pomiędzy dwoma kandydatami. Obowiązek obywatelski wymaga od nas, by pójść na drugą turę i zagłosować &#8211; nawet w dyskomforcie &#8211; bo na tym polega odpowiedzialna demokracja. Dlaczego nie będę głosować na Tuska. Po pierwsze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span class="styleyyyyy">Kampania prezydencka weszła w schyłkowy okres, co oznacza, że w najostrzejszy. Po podzieleniu Polski na solidarną i liberalną musimy dokonać wyboru pomiędzy dwoma kandydatami. Obowiązek obywatelski wymaga od nas, by pójść na drugą turę i zagłosować &#8211; nawet w dyskomforcie &#8211; bo na tym polega odpowiedzialna demokracja. </span></p>
<p><span class="styleyyyyy"><strong>Dlaczego nie będę głosować na Tuska.</strong> Po pierwsze za udział w KLD. Jest klasycznym przykładem filozofii &#8211; punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Produkt reklamowy, nijaki, choć kampania prezydencka wyraźnie go uczłowieczyła. Wizualnie prezentuje się średnio, wyraźnie podrasowany przez speców od wizażu. Raczej dobrze dobrane krawaty i garnitury, które zgrabnie leżą na szczupłej sylwetce. Sensowny w retoryce gospodarczej, aczkolwiek nieprzekonujący. Kandydat bardziej nadający się na prezydenta miasta do 200.000 tys. mieszkańców.<br />
</span><span class="styleyyyyy"><strong><br />
</strong></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/wybory-prezydenckie-druga-tura.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wybory, wybory&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/wybory-wybory.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/wybory-wybory.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Oct 2005 09:01:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[Tusk]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://test.w.bydgoszcz.pl/2005/10/10/wybory-wybory/</guid>
		<description><![CDATA[W pierwszej turze, choć z niewielką przewagą, wygrał Donald Tusk. Przed kamerami podczas debaty panowie tradycyjnie już na siebie powarczeli, co jest znakomitą zapowiedzią przed drugą turą. Co prawda panom pretendentom daleko do powarkiwania i miażdżenia się wzrokiem, jak ma to miejsce przed walkami bokserskimi, niemniej jakaś namiastka adrenaliny w tym wszystkim jest. Panowie nie byli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span class="styleyyyyy">W pierwszej turze, choć z niewielką przewagą, wygrał Donald Tusk. Przed kamerami podczas debaty panowie tradycyjnie już na siebie powarczeli, co jest znakomitą zapowiedzią przed drugą turą. Co prawda panom pretendentom daleko do powarkiwania i miażdżenia się wzrokiem, jak ma to miejsce przed walkami bokserskimi, niemniej jakaś namiastka adrenaliny w tym wszystkim jest. Panowie nie byli w wypowiedziach odkrywczy, ale też nikt od nich tego nie wymagał. Tusk rozluźniony, Kaczyński wyraźnie spięty. Tyle i aż tyle. Ładnie wypadł <em>Endrju</em>, a wynik 16 proc. jest jak na polskie warunki całkiem niezły. Reszta kandydatów popadła w niebyt. Bez żalu i straty.</span></p>
<div><span class="styleyyyyy">W czasie kiedy na jedynce szło studio wyborcze z wyleniałymi truchłami dziennikarstwa i polityki, na TVN puścili <em>Nothing Hill</em> z Julią Roberts i Hugh Grantem, co dało ożywczą alternatywę dla prowadzącej studio wyborcze Doroty Gawryluk, która ma się tak do Julii Roberts, jak Władysław Gomułka do Ronalda Reagana. Bo pani Roberts ma w sobie po prostu całe pokłady tego czegoś, co sprawia, że chce się na nią patrzeć.</span></div>
<p><span class="styleyyyyy">W ogóle weekend minął na nadrabianiu zaległości w lekturze, na pierwszy ogień poszedł <em>Problem istnienia Boga</em> Claude&#8217;a Tresmontanta, czyli cykl wykładów na tematy jak najbardziej poważne, bo dotyczące <em>stworzenia</em> i <em>bytu</em>, w sam raz dla kogoś, kto przerżnął wybory, czyli dla mnie. Poza tym liznąłem <em>Naukę o podmiocie gospodarstwa społecznego</em> Rybarskiego z 1912 roku, gdzie wielce interesująco autor wspomina <em>Bogactwo narodów</em> Adama Smitha, po prostu cymes.</p>
<p>Sporo pytań w minionym tygodniu o przyszłość Ligi Polskich Rodzin, od zwyczajnych ludzi, sympatyków, ale i zwykłych członków. Odpowiadałem jak najoględniej, bo ta przyszłość rysuje się nieciekawie. Wynik wyborczy daleki od oczekiwań, zniechęcenie w terenie oraz brak pomysłu politycznego. W wielu miejscach następuje dekompozycja struktur, co na rok przed wyborami samorządowymi nie wróży Lidze sukcesu. Pomóc jej mogą tylko błędy PiS-u, ale na to &#8211; póki co &#8211; się nie zanosi, choć Kaczyńscy bardziej nadają się do burzenia niż budowania i na pewno jeszcze negatywnie zaskoczą. Zresztą to marna pociecha, liczyć na potknięcia innych.</p>
<p>Liga znalazła się w kleszczach, z jednej strony napierająca partia braci Kaczyńskich, z drugiej dawne odpryski Ligi, skupione wokół Macierewicza, Olszewskiego i Łopuszańskiego. Do tego dochodzi wewnętrzna fronda Zygmunta Wrzodaka, z którym współpracować zaczynają dawni posłowie LPR do Parlamentu Europejskiego Bogdan Pęk i Bogusław Rogalski.</p>
<p>Jak w tym wszystkim zyskać wyborcę, naprawdę trudno sobie wyobrazić. Jednak największym problem Ligi jest brak wizji programowej, jasnego określenia, czego chcemy i dokąd zmierzamy. Zbiór zaklęć orbitujących wokół tzw. polityki prorodzinnej, bezpieczeństwa socjalnego i krytyki UE, nie mogą być fundamentami politycznymi, na których da się dzisiaj zbudować nowoczesną partię o obliczu konserwatywno-narodowym i wolnościowym w gospodarce. Obawiam się, że Liga może ugrzęznąć w doraźnej taktyce parlamentarnej, obliczonej na ugrywanie promili poparcia w krytyce PiS-u i ściganiu się z Samoobroną w socjalnych miazmatach. Analiza elektoratu LPR również nie napawa optymizmem. Patrząc na jego strukturę, zwłaszcza wykształcenie i przedział wiekowy, można - z całym szacunkiem dla niego - przestraszyć się przyszłości.</p>
<p>Lidze brakuje dzisiaj paliwa politycznego, jakim była do niedawna Unia Europejska. Dzisiaj znacznie trudniej będzie określić flagowe postulaty polityczne, bo ich specjalnie nie widać. Dla mnie sprawa jest prosta &#8211; ja pozostaję przy swoich konserwatywnych i wolnościowych przekonaniach, nie zamierzam uginać się pod żadnym socjalnym dyktatem, nawet jeśli nazywa się go polityką prorodzinną (też mi prorodzinność, gdzie dochód rodziny zależny jest od łaskawości budżetu państwa), nie zamierzam boksować się dla samego boksowania, ani żyć mirażami, że przepływy elektoratu raz promują tych, a raz tamtych. Czas po wyborach sprzyja postanowieniom i ja takie powziąłem.</p>
<p> </p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/wybory-wybory.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

