<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Religia</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/religia/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>&#8220;Lefebryści&#8221; są wśród nas</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/lefebrysci-sa-wsrod-nas.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/lefebrysci-sa-wsrod-nas.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 17:49:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Benedykt XVI]]></category>
		<category><![CDATA[lefebryści]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/02/03/lefebrysci-sa-wsrod-nas/</guid>
		<description><![CDATA[Papież Benedykt XVI zdjął ekskomunikę z tzw. „lefebrystów”. To dla Kościoła ważna i doniosła chwila, swoim znaczeniem i konsekwencjami wybiegająca daleko poza zwykłą hierarchiczną egzystencję, czy ramy instytucjonalne Kościoła. Po bolesnym czasie rozłąki na łono Kościoła wraca wspólnota katolicka, która szczególnym uwielbieniem darzy Tradycję, z jej niezwykłym bogactwem i głębią, o której – zdawać by się mogło [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="benedykt.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/02/benedykt.jpg" rel="shadowbox[post-553];player=img;"></a><a title="benedykt_xvi_011.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/02/benedykt_xvi_011.jpg" rel="shadowbox[post-553];player=img;"></a><a title="benedykt.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/02/benedykt.jpg" rel="shadowbox[post-553];player=img;"><img class="prawy" style="width: 101px; height: 128px;" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/02/benedykt.miniatura.jpg" alt="benedykt.jpg" width="101" height="128" /></a>Papież Benedykt XVI zdjął ekskomunikę z tzw. „lefebrystów”. To dla Kościoła ważna i doniosła chwila, swoim znaczeniem i konsekwencjami wybiegająca daleko poza zwykłą hierarchiczną egzystencję, czy ramy instytucjonalne Kościoła. Po bolesnym czasie rozłąki na łono Kościoła wraca wspólnota katolicka, która szczególnym uwielbieniem darzy Tradycję, z jej niezwykłym bogactwem i głębią, o której – zdawać by się mogło – zapomnieli zaganiani dniem powszednim katolicy. </p>
<p>Nie mają najmniejszego znaczenia wrzaski i paroksyzmy światowych mediów oraz niektórych wspólnot religijnych, gdyż decyzja Benedykta XVI jest suwerennym aktem woli w stosunku do wspólnoty katolickiej, wykonanym przez namiestnika Chrystusa, przez którego – tak przecież wierzymy – działa Duch Święty. Decyzja ta, choć dla wielu kontrowersyjna, jest decyzją słuszną i zgodną (ba, konieczną) z punktu widzenia Doktryny, a także przyszłości Kościoła katolickiego. Mamy tutaj do czynienia z aktem osobistej odwagi papieża, który wiedział, że zdejmując ekskomunikę z „lefebrystów”, spuści z łańcucha wrogie Kościołowi bulteriery tolerancji, które tolerują wszystko, poza katolicyzmem i autorytetem papieża zwłaszcza.</p>
<p>Benedykt XVI, nie zaniedbując dialogu z innymi religiami, za priorytet uznał przywrócenie jedności Kościołowi katolickiemu, który musi stawić czoło, coraz bardziej agresywnej ekspansji laickiego świata. By móc chronić i pielęgnować Prawdziwą Wiarę, Kościół musi sięgnąć do tego, co daje mu siłę. Jest nią jedność wszystkich katolików, a w dalszej kolejności pozostałych chrześcijan. Właściwy porządek rzeczy mówi, że jednać należy się najpierw z tymi wspólnotami katolickimi, które z jakichś powodów znalazły się poza Kościołem, a których rozumienie i stosowanie Doktryny, nie narusza nauki Kościoła. A o tym, co jest takim naruszeniem, a co nim nie jest, decyduje nie demokracja, nie elektroniczne media, czy najczcigodniejsi nawet rabini, ale papież i nikt inny.</p>
<p>Roma locuta, causa finta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/lefebrysci-sa-wsrod-nas.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zszargany Adwent</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/zszargany-adwent.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/zszargany-adwent.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Dec 2008 12:50:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/12/07/zszargany-adwent/</guid>
		<description><![CDATA[Dumam tak sobie w niedzielne południe, łapczywie nadrabiając tygodniowe zaległości w lekturze gazet i książek. Łyk kawy z mlekiem, kanapa, koc… Za oknem kraczące wrony w dzikiej awanturze o skórkę spleśniałego chleba. Wzgardliwie przyglądający się im kot, wyszarzały, dostosowany do krajobrazu, gibko przemykający w kierunku własnych piwnicznych interesów. W telewizji młócka. Mądre głowy w tefałen dwadzieścia cztery [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dumam tak sobie w niedzielne południe, łapczywie nadrabiając tygodniowe zaległości w lekturze gazet i książek. Łyk kawy z mlekiem, kanapa, koc… Za oknem kraczące wrony w dzikiej awanturze o skórkę spleśniałego chleba. Wzgardliwie przyglądający się im kot, wyszarzały, dostosowany do krajobrazu, gibko przemykający w kierunku własnych piwnicznych interesów.</p>
<p>W telewizji młócka. Mądre głowy w tefałen dwadzieścia cztery wydziwiają nad upadkiem kultury. Politycznej. Że prezydent, to jedno wielkie chodzące nieszczęście i pech. Fakt, nie sposób nie zauważyć. Że ilość śliny orbitującej na linii Kaczor, Niesioł i Palikot, dawno przekroczyła stany alarmowe. Że nic, tylko nieustanny chlupot plwocin nienawiści, rozbryzgujących resztki publicznej kultury. Że tylko wóda, hotelowe ekscesy, pijackie upadki i rajdy. Że w ogóle upadek i Gomora. Prawda, bolesna i żenująca. Takich sobie posłów wybraliśmy i jeszcze nie raz wybierzemy.</p>
<p>To wszystko dzieje się w czasie adwentu, w kraju katolickim rzekomo, gdzie ci, co na siebie tak zapalczywie plwają, katolikami się mienią, do kościoła chadzają, opłatkiem się dzielą i wymawiają słowa modlitwy „jako i my wybaczamy…”. To wszystko się dzieje, niestety, w czasie szczególnym, kiedy chrześcijanie na całym świecie przygotowują się na Przyjście Tego, który ma prawo oceniania, kto jakim jest człowiekiem. Tego, który za chwilę się narodzi, odkupi Człowieka, by za jego grzechy później zostać ukrzyżowanym.</p>
<p>Nie dajmy się w tym szczególnym czasie porwać namiętnościom polityków i mediów. Są bezsensowne i płytkie. Błahe i niesmaczne. Jednowymiarowe i mściwe. Kłótliwe i nienawistne. Nie dajmy się im teraz, kiedy potrzebujemy wyciszenia, innej atmosfery, raczej uśmiechu, niż grymasu, zadumy, aniżeli permanentnej wojny. Zacznijmy własne przygotowania do Świąt, wolne od medialnego harmidru.</p>
<p>Oni niech syczą dalej i jadem się okładają. Będą obłudnie na szklanym ekranie śpiewać kolędy. Razem. Nieszczerze. Będą się dzielić nawet opłatkiem. I choć tacy są, spróbujmy życzyć im jednak jak najlepiej. A nuż, coś z tych życzeń im zostanie. Zróbmy to jednak szczerze. Pytanie tylko, czy potrafimy?</p>
<p>A tymczasem proponuję wiersz J. M. Kononowicza „Pod niebem adwentowym”, który szczególnie lubię i po który co roku sięgam:</p>
<p>Jest zima, śnieg i biały księżyc.<br />
O czwartej rano szosą w dół<br />
idziemy depcząc własny cień i<br />
ślady wcześniejszych cudzych stóp&#8230;</p>
<p>Dziwny to spacer: Bóg z człowiekiem<br />
pod rękę jak przyjaciół dwóch -<br />
Mówisz mi: &#8222;Każde twe życzenie<br />
spełnię, więc czego pragniesz &#8211; mów!&#8221;</p>
<p>A ja &#8211; pamiętasz, Przyjacielu -<br />
wpatrzony w gwiazdy, śnieg i świt,<br />
równie rozrzutny jak Ty hojny,<br />
odpowiedziałem Ci, że &#8211; nic.</p>
<p>A dzisiaj głodny i spragniony,<br />
samotny, trwożny, pełen trosk,<br />
idę pod niebem adwentowym<br />
i wiem, że idziesz mi na wprost</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/zszargany-adwent.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niezwykły pontyfikat</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/niezwykly-pontyfikat.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/niezwykly-pontyfikat.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Oct 2008 17:26:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/10/16/niezwykly-pontyfikat/</guid>
		<description><![CDATA[Trzydzieści lat temu świat „zadrżał” w posadach. Na Stolicy Piotrowej zasiadł Polak, Karol Wojtyła, kardynał z Krakowa. W Polsce wybuchła euforia. Świat zachodni zastygł w zdziwieniu i niedowierzaniu. Po świecie rozdzwoniły się telefony, zwłaszcza te w komunistycznym politbiurze. Pytano, kim jest ten „Wojtyla” i co może oznaczać ten pontyfikat. Jedno wiedziano na pewno – będzie wyjątkowy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="sm_pope1.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/10/sm_pope1.jpg" rel="shadowbox[post-485];player=img;"><img class="prawy" style="width: 96px; height: 130px;" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/10/sm_pope1.miniatura.jpg" alt="sm_pope1.jpg" width="96" height="130" /></a>Trzydzieści lat temu świat „zadrżał” w posadach. Na Stolicy Piotrowej zasiadł Polak, Karol Wojtyła, kardynał z Krakowa. W Polsce wybuchła euforia. Świat zachodni zastygł w zdziwieniu i niedowierzaniu. Po świecie rozdzwoniły się telefony, zwłaszcza te w komunistycznym politbiurze. Pytano, kim jest ten „Wojtyla” i co może oznaczać ten pontyfikat. Jedno wiedziano na pewno – będzie wyjątkowy, chociażby ze względu na osobowość nowego papieża.</p>
<p>O największym z Polaków napisano wiele i mądrze. Trudno właściwie dodać coś nowego, poza osobistymi odczuciami. Dla mnie ten pontyfikat jest wciąż nie do ogarnięcia. Stanowi wyzwanie nie tylko moralne, ale i intelektualne. Spuścizna, jaką zostawił nam Jan Paweł II, to obfite źródło, z którego można czerpać w nieskończoność. To źródło czyste, uwodzące człowieka żwawym szumem wiary, bystrością języka, dające ukojenie, orzeźwiające miłością i nadzieją.</p>
<p>Dla mnie Jan Paweł II, to przede wszystkim orędownik wolności. Tej chrześcijańskiej, pełnej troski i odpowiedzialności. On dał wolność narodom, pokazał jej prawdziwy wymiar, zderzając jej sens z „wolnością” tego świata, która żadną wolnością nie jest, a jedynie jej karykaturą. Chciał człowieka wyzwolić do wolności, by mógł cieszyć się pełnią człowieczeństwa. On wolność „zadawał” człowiekowi, czynił z niej zadanie na całe życie.</p>
<p>Jest Jan Paweł II dla mnie apostołem wolności, o której tak wspaniale potrafił mówić i definiować, jak chociażby podczas Mszy św. na gdańskiej Zaspie 12 VI 1987 r.:</p>
<blockquote><p>„Jeden drugiego brzemiona noście” – pisze św. Paweł do Galatów (6, 2), a słowa te mają wielką nośność. „Jeden&#8230; drugiego”. Człowiek nie jest sam, żyje z drugimi, przez drugich, dla drugich. Cała ludzka egzystencja ma właściwy sobie wymiar wspólnotowy – i wymiar społeczny. Ten wymiar nie może oznaczać redukcji osoby ludzkiej, jej talentów, jej możliwości, jej zadań. Właśnie z punktu widzenia wspólnoty społecznej musi być dość przestrzeni dla każdego.</p>
<p>Jednym z ważnych zadań państwa jest stwarzanie tej przestrzeni, tak aby każdy mógł przez pracę rozwinąć siebie, swoją osobowość i swoje powołanie. Ten osobowy rozwój, ta przestrzeń osoby w życiu społecznym jest równocześnie warunkiem dobra wspólnego. Jeśli człowiekowi odbiera się te możliwości, jeśli organizacja życia zbiorowego zakłada zbyt ciasne ramy dla ludzkich możliwości i ludzkich inicjatyw – nawet, gdyby to następowało w imię jakiejś motywacji „społecznej” – jest, niestety, przeciw społeczeństwu. Przeciw jego dobru – przeciw dobru wspólnemu. (&#8230;)&#8221;</p></blockquote>
<p>Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wielką łaską, dla nas Polaków, była możliwość wpisania się swoimi życiorysami w ten pontyfikat. Deo gratias!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/niezwykly-pontyfikat.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe bydgoskie sanktuarium</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/nowe-bydgoskie-sanktuarium.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/nowe-bydgoskie-sanktuarium.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 21:39:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/10/07/nowe-bydgoskie-sanktuarium/</guid>
		<description><![CDATA[Są miejsca, które „krzyczą” bólem i rozpaczą. „Krzyczą” przejmującą prawdą o tym, co człowiek jest w stanie zrobić drugiemu człowiekowi. Bydgoskim miejscem „krzyczącego” bólu, oprócz Starego Rynku, jest Dolina Śmierci w Fordonie. Już sama nazwa nie pozostawia złudzeń, jakiego rodzaju semantyczny ciężar ze sobą niesie. Miejsce przepięknie położone, eksplodujące zielenią i piękną panoramą bydgoskiego osiedla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="12.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/10/12.jpg" rel="shadowbox[post-475];player=img;"><img class="prawy" style="width: 161px; height: 106px;" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/10/12.miniatura.jpg" alt="12.jpg" width="161" height="106" /></a>Są miejsca, które „krzyczą” bólem i rozpaczą. „Krzyczą” przejmującą prawdą o tym, co człowiek jest w stanie zrobić drugiemu człowiekowi. Bydgoskim miejscem „krzyczącego” bólu, oprócz Starego Rynku, jest Dolina Śmierci w Fordonie. Już sama nazwa nie pozostawia złudzeń, jakiego rodzaju semantyczny ciężar ze sobą niesie. Miejsce przepięknie położone, eksplodujące zielenią i piękną panoramą bydgoskiego osiedla Fordon. Miejsce jednak wyjątkowo smutne.</p>
<p><a title="foto_6.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/10/foto_6.jpg" rel="shadowbox[post-475];player=img;"></a>To tutaj podczas nawały II wojny światowej Niemcy dokonywali masowych rozstrzeliwań bydgoskiej inteligencji: nauczycieli, urzędników, prawników, lekarzy, księży…  Wśród pagórków i wąwozów, z dala od ludzkich oczu, ginęli Polacy, kwiat mieszkańców Bydgoszczy i okolic. Do dzisiaj w tym szczególnie przejmującym miejscu leżą zakopane ich szczątki – nieme memento niewyobrażalnego dramatu.</p>
<p>U stóp Doliny Śmierci 25 lat temu powstała parafia pod wezwaniem Matki Boskiej Królowej Męczenników. Z dniem 7 października 2008 r. Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Jan Tyrawa ustanowił Sanktuarium Królowej Męczenników. Kalwaria Bydgoska – Golgota XX wieku, podnosząc parafię Matki Boskiej Królowej Męczenników do godności sanktuarium. To odpowiedź na słowa Ojca Świętego, który podczas pobytu w Bydgoszczy, wskazał Bydgoszcz, wymieniając przy okazji Dolinę Śmierci, jako miejsce naznaczone szczególnym męczeństwem.</p>
<p><a title="foto_6.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/10/foto_6.jpg" rel="shadowbox[post-475];player=img;"><img class="prawy" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/10/foto_6.miniatura.jpg" alt="foto_6.jpg" width="158" height="102" /></a>Dzisiejsza uroczystość była szczególnie podniosła. Ksiądz Prymas Józef Glemp poświęcił kamień węgielny Kalwarii Bydgoskiej i fundamenty XII stacji Drogi Krzyżowej. Miałem zaszczyt i honor, obok księdza prymasa podpisać w imieniu władz województwa, wespół z innymi honorowymi gośćmi stosowny akt erekcyjny i wmurować kamień węgielny. To było wielkie przeżycie, bo zdaję sobie sprawę w jakim miejscu się to odbywało. Miałem uczucie tak jakby Pan Bóg na chwilę otworzył bramy Nieba, z którego zeszli na to szczególne miejsce bydgoscy męczennicy, których tak bestialsko w liczbie 1200 wymordowali Niemcy zaczadzeni hitlerowską obsesją.</p>
<p>Bydgoszcz zyskało tym samym czwarte sanktuarium. Deo Gratias!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/nowe-bydgoskie-sanktuarium.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

