<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Polityka</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/polityka/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Hej, żeglujże, żeglarzu&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/hej-zeglujze-zeglarzu.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/hej-zeglujze-zeglarzu.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Nov 2010 09:06:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3811</guid>
		<description><![CDATA[Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak nie są najważniejsze w obserwowanej właśnie rozgrywce. Są za to niezbędnym elementem kanonady medialnej, mającej naruszyć spoistość pisowskiego pancerza. Ale myliłby się ten, kto by uznał, że to spisek wrogów zewnętrznych i sprzymierzonych z nimi liberalnych mediów. Nic z tego. Wróg czai się wewnątrz PiS-u i najgłośniej krzyczy – Jarosław Kaczyński będzie prezesem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak nie są najważniejsze w obserwowanej właśnie rozgrywce. Są za to niezbędnym elementem kanonady medialnej, mającej naruszyć spoistość pisowskiego pancerza. Ale myliłby się ten, kto by uznał, że to spisek wrogów zewnętrznych i sprzymierzonych z nimi liberalnych mediów. Nic z tego. Wróg czai się wewnątrz PiS-u i najgłośniej krzyczy – Jarosław Kaczyński będzie prezesem co najmniej do 2014 roku! To oczywista zmyłka. Jarosław Kaczyński ma przestać nim być już w przyszłym roku, przed wyborami parlamentarnymi.<span id="more-3811"></span></p>
<p>Plan jest prosty. Rozhuśtać łajbę ile wlezie, skierować ją w sam środek huraganu i patrzeć, co się będzie działo. Wiadomo, że Kaczyński chętnie tam popłynie, bo lubi sporty ekstremalne. Dopiero na chybotliwym mostku kapitańskim, zalewanym co rusz falami, z leżącą pokotem załogą, będzie stosowna okazja powiedzieć kapitanowi – pan już nie daje rady, trzeba nowej siły zdolnej mocno uchwycić ster okrętu, mogącej zmobilizować wystraszoną sztormem załogę. Proponujemy panu suchą i przestronną kajutę pod pokładem i dożywotni mir największego z kapitanów. Jeśli nie, to pan wybaczy, panie kapitanie, ale to my mamy mapy, radio, szalupy i zapas wody.</p>
<p>Dzisiaj to właśnie przyszli buntownicy najgłośniej krzyczą – tyś kapitan, a my twe wierne sługi. Gdzie ty kapitanie, tam i my! Na wyścigi odsądzają od czci i wiary wyekspediowane za burtę stewardesy, powtarzając, że o sprawach statku nie dyskutuje się w portowej tawernie. Pohukują, że pisowska flaga na maszcie jeszcze nigdy tak dumnie nie powiewała. Że załoga musi być jak silna zaciśnięta pięść, zwarta i zjednoczona. Tym bardziej, że dookoła sztorm, syrenie śpiewy, bijące pioruny, a na brzegu ciemna latarnia, w której agentura wyłączyła światło. Nikt o zdrowych zmysłach nie dokonuje w takich warunkach zmiany kapitana. Nikt na morzu, ale nie w polityce.</p>
<p>Im dłużej słucham takich posłów jak Ryszard Czarnecki, Jacek Kurski, Zbigniew Girzyński, Wojciech Mojzesowicz, Jerzy Polaczek, Kazimierz Ujazdowski, Jarosław Sellin, etc., etc., tym bardziej jestem przekonany, że znakomita ich część ma zgromadzone w szalupach zapasy wody i prowiantu. Że znać będą do nich najkrótszą drogę, kiedy kapitan oświadczy, że ani myśli zejść z mostku. Z niejednej przecież krypy w swoim bogatym życiu się ewakuowali. Wszyscy oni liczą na to, że starszy oficer pokładowy Zbigniew Ziobro, pojawiając się w odpowiednim momencie na mostku, siłą swojej osobowości, wymusi na kapitanie pożądaną decyzję i zwiewać jednak nie będzie trzeba.</p>
<p>Wszystko to wyczuły wyrzucone za burtę stewardesy, Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak, które nachlapały złośliwie, że Jarosław Kaczyński już przekazał Zbigniewowi Ziobrze władzę na łajbie, dzięki czemu wybuchła cała awantura. Wiadomo, że po takiej informacji Jarosław Kaczyński będzie baczniej strzygł uszami, a jego stare wiarusy otoczą go ściślejszym kordonem. Słowa posłanek miały posiać w PiS-ie nieufność i sprawić, że w decydującym momencie Kaczyński zamknie starszego oficera pokładowego w kozie, a po buncie na pokładzie nie będzie śladu. I o to chodzi, bo w oku cyklonu ma znaleźć się nabierająca wody łajba z kapitanem na mostku, który najlepsze czasy ma już za sobą.</p>
<p>Wygląda na to, że obie panie postanowiły czekać, aż łajba zatonie i pojawią się rozbitkowie, a Zbigniew Ziobro, że uda mu się wymusić okolicznościami decyzję o abdykacji kapitana, co sprawi, że załoga nabierze nowych sił, uchodząc ze sztormu bez większych strat. To, czy sztorm nabierze odpowiedniej siły zależne jest jednak od wyborów samorządowych. Kiepski dla PiS-u wynik sprawi, że od razu pojawią uderzenia fal i wiatru, bo ileż lat można tkwić w wyborczej flaucie. Z miejsca pojawią narzekania i szukanie winnych. Odwagi nabiorą nawet majtkowie, bo bez zmiany kursu, w przyszłym roku nadejść może widowiskowa klęska parlamentarna, a tej by sobie nie życzył nikt, od majtka poczynając, na kucharzu kończąc.</p>
<p>Tymczasem do szalup nieznani członkowie załogi naznosili mnóstwo zapasów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/hej-zeglujze-zeglarzu.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polska Plusk</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/polska-plusk.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/polska-plusk.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Sep 2010 07:54:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Polska Plus]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3464</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Politykę uważa się za drugi najstarszy zawód świata. Doszedłem do wniosku, że jest bardzo podobny do pierwszego&#8221; Ronald Reagan Zakończył się proces, który traktujemy jako bardzo ważny i radosny: proces rekonsolidacji prawicy w PiS &#8211; powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński a propos powrotu synów marnotrawnych z Polski Plus na łono swojej partii. Wczorajsza konferencja poświęcona [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;"><em>&#8222;Politykę uważa się za drugi najstarszy zawód świata.<br />
Doszedłem do wniosku, że jest bardzo podobny do pierwszego&#8221;<br />
</em>Ronald Reagan</p>
<p>Zakończył się proces, który traktujemy jako bardzo ważny i radosny: proces rekonsolidacji prawicy w PiS &#8211; powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński a propos powrotu synów marnotrawnych z Polski Plus na łono swojej partii. Wczorajsza konferencja poświęcona temu wydarzeniu w niczym nie przypominała jednak radosnego święta jedności. Szef PiS sucho zreferował temat na tle Jerzego Polaczka i Kazimierza Ujazdowskiego, wyraźnie w tym dniu niewyraźnych. Śladu nie było po radości, a miny skruszałych uciekinierów mówiły same za siebie.<span id="more-3464"></span></p>
<p>Liderzy Polski Plus wracają do PiS-u znacznie gorszego niż ten, z którego uciekali. Powody dla których zdecydowali się na rejteradę nie ustały. Wręcz przeciwnie, choroba, która w PiS-ie żyć im nie dawała wyraźnie się rozwinęła, zahaczając o zachowania z pogranicza poczytalności. Ostatnie szarpnięcia cuglami, zmuszanie członków do samokrytyki, wymuszanie bezwzględnej lojalności wobec prezesa oraz uczestnictwo w groteskowej krucjacie partyjno-religijnej, to zapewne ostatnie rzeczy, o których marzyli liderzy Polski Plus, kiedy opuszczali PiS.</p>
<p>Dzisiaj te niechciane marzenia stały się ich udziałem. Co więcej, muszą je żyrować i udawać przed konserwatywnym elektoratem, do którego się odwołują, że pomieszanie egzaltacji i transu z wyrachowaniem i cynizmem, to znak rozpoznawczy współczesnej polskiej prawicy. Biorą tym samym pełną odpowiedzialność za degradację słowa prawica, co więcej, stają się współwinni cynicznej podmianie semantycznej tego pojęcia przez hurra-patriotyczny miazmat polityczny, jakim jest dzisiaj Prawo i Sprawiedliwość.</p>
<p>– Nie chcemy brać udziału w walkach plemiennych między PiS a PO. To nie jest nasz model uprawiania polityki – grzmiał w styczniu tego roku Jerzy Polaczek. – Mamy nową, własną partię polityczną, mamy Polskę Plus &#8211; niezależną, centroprawicową alternatywę wobec mało ambitnej PO i awanturniczego PiS. Mamy instrument, który pomoże nam uzdrawiać polskie życie publiczne i przywrócić polskiej polityce powagę – dopowiadał inny lider Polski Plus, Jarosław Sellin. Dzisiaj ten instrument wylądował w partii, której miał być przeciwieństwem. Wylądował na dodatek w samym centrum tak odrażającej dla Polski Plus plemiennej wojny.</p>
<p>Idźmy dalej: &#8211; Nie jesteśmy sierotami politycznymi po PiS-ie. Naszą „rodziną” są ludzie, którzy chcą realizować misję publiczną, zachowując kręgosłup i odwagę cywilną – mówił odważnie dla „Gościa Niedzielnego” Jerzy Polaczek w lutym 2010 r.  – W tej chwili mamy 8-osobową reprezentację w Sejmie. Ale myślę, że setki tysięcy polskich rodzin mają serdecznie dość plemiennych walk między PiS-em i Platformą. Dlatego wierzymy w ludzi, którzy szukają pozytywnego przykładu uprawiania polityki &#8211; dopowiadał. Co dzisiaj może tym „setkom tysięcy polskich rodzin” powiedzieć Polaczek? Ano, witajcie w PiS-ie!</p>
<p>I na koniec jakże urokliwie pożegnanie Polski Plus z Polakami, zamieszczone na partyjnym portalu, osadzone – nomen omen – w czarującej poetyce klepsydry: Łączymy się zatem z Prawem i Sprawiedliwością &#8211; największą patią opozycyjną. Serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy przez ten portal nas wspierali i z nami sympatyzowali. Nie odchodzimy ze sceny. Nasza sprawa pozostaje wciąż ważna. Bądźcie z nami nadal &#8211; Andrzej Walkowiak, Redaktor Naczelny, poseł.</p>
<p>Amen.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/polska-plusk.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polak Polakowi sępem</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/polak-polakowi-sepem.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/polak-polakowi-sepem.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 11:25:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3116</guid>
		<description><![CDATA[Na wsi, gdzie akurat zaległem, nie mam telewizji. Celowo. Ze światem łączę się jedynie przez Internet – rano i wieczorem po pół godziny. Także celowo. Najpierw ściągam pocztę, odpisuję na maile, a potem wchodzę na portale i… z rezygnacją wyłączam laptop. Obłęd i psychodelia. Wariaci i cynicy, mitomani i paranoicy, dewoci i ateiści, „Fakty i Mity” i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na wsi, gdzie akurat zaległem, nie mam telewizji. Celowo. Ze światem łączę się jedynie przez Internet – rano i wieczorem po pół godziny. Także celowo. Najpierw ściągam pocztę, odpisuję na maile, a potem wchodzę na portale i… z rezygnacją wyłączam laptop. Obłęd i psychodelia. Wariaci i cynicy, mitomani i paranoicy, dewoci i ateiści, „Fakty i Mity” i „Gazeta Polska”, wszyscy skłębieni w jednym buzującym kotle. Zamiast po chochlę – do mieszania w tej narodowej breji – sięgają po krucyfiks. Gdyby mogli pewnie naostrzyliby jego krańce, by móc skuteczniej ranić.<span id="more-3116"></span></p>
<p>Pod pałacem prezydenckim został wypuszczony dżin nienawiści do krzyża. Padły pod jego adresem takie słowa i wykonano w jego stronę takie gesty, że kwalifikuje się to do narodowej ekspiacji. Coś pękło w przestrzeni publicznej, co sprawi, że nie będzie ona już taka sama. Splugawiono ważny symbol, pokazano, że nie ma świętości, której nie dałoby się sprowadzić do parteru. Żenujące wydarzenia pod pałacem prezydenckim przyczyniły się nie do obrony krzyża, ale do gwałtownego przyspieszenia procesu laicyzacji życia publicznego. Pozwoliły skrzynąć się rozproszonym i słabo dotychczas zorganizowanym ateistom, wolnomyślicielom oraz osobistym nieprzyjaciołom Pana Boga. To oni odnieśli największy sukces.</p>
<p>Na ramionach krzyża przysiadły też pierwsze polityczne sępy. Pozostałe czujnie krążą nad nim. Dla nich nastał czas żerowania. Właśnie zwołują się na polityczną ucztę. Będą wydziobywać, ile się da z ludzkich emocji, a tam gdzie trzeba, umiejętnie je podkręcić. Ich łyse głowy i pozbawione pierza szyje zanurzać się będą w społecznej tkance, wyszarpując z niej co bardziej smakowite cząstki. Będą skakać sobie do oczu i dziobać wzajemnie, bo każdy z sępów marzy być mieć na krzyż monopol. Nie ustaną dopóki nie strawią ostatniego kawałka. Skończą, kiedy pojawi się goły szkielet. Wtedy odfruną.</p>
<p>I tak oto pod krzyżem, pod tym najświętszym znakiem, Polak Polakowi stał się sępem, a nie bratem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/polak-polakowi-sepem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Być jak karawana</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/byc-jak-karawana.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/byc-jak-karawana.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Aug 2010 07:44:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3086</guid>
		<description><![CDATA[Prawo i Sprawiedliwość, ku uciesze gawiedzi, niczym pies Pawłowa, reaguje na coś, na co reagować nie powinno. Europosłowie tego ugrupowania gromko huknęli w związku niestosownością reklamy &#8222;Zimny Lech&#8221;. Lepszego prezentu Kompanii Piwowarskiej zrobić nie mogli. Jest hałas, media dokazują, a ludzie i tak piją piwo. Także lecha. Zamiast być jak przysłowiowa karawana i najzwyczajniej w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prawo i Sprawiedliwość, ku uciesze gawiedzi, niczym pies Pawłowa, reaguje na coś, na co reagować nie powinno. Europosłowie tego ugrupowania gromko huknęli w związku niestosownością reklamy &#8222;Zimny Lech&#8221;. Lepszego prezentu Kompanii Piwowarskiej zrobić nie mogli. Jest hałas, media dokazują, a ludzie i tak piją piwo. Także lecha. Zamiast być jak przysłowiowa karawana i najzwyczajniej w świecie &#8222;olać&#8221; reklamę, która i tak przeminie, wywindowali ją na szczyt popularności. Kurcze, jak tak dalej pójdzie i Lech Poznań przerżnie eliminacje do Ligi Mistrzów, to uczeni w piśmie z Prawa i Sprawiedliwości zażądają bojkotu tego klubu. Bo jak to, Lech ma przegrać ze Spartą Praga, z Pepikami? Przez nich odpaść? Co, że absurd? Jaki absurd, to polska polityka. Palikot tylko zaciera ręce.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/byc-jak-karawana.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hieny</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/hieny.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/hieny.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Jul 2010 21:02:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3056</guid>
		<description><![CDATA[To tylko u nas mogło się wydarzyć. W czerni, wymizerowane cierpieniem, ze spłakanymi oczami, ustawione naprzeciw siebie. Zbolałe żony i córki ofiar katastrofy smoleńskiej zaprzęgnięte do partyjnego rydwanu. Mają świadczyć przeciwko sobie. Pokazać, że rację mają ci, a nie tamci. Że prawda leży po stronie tych, a nie tamtych. W oczach mają całe ludzkie nieszczęście, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To tylko u nas mogło się wydarzyć. W czerni, wymizerowane cierpieniem, ze spłakanymi oczami, ustawione naprzeciw siebie. Zbolałe żony i córki ofiar katastrofy smoleńskiej zaprzęgnięte do partyjnego rydwanu. Mają świadczyć przeciwko sobie. Pokazać, że rację mają ci, a nie tamci. Że prawda leży po stronie tych, a nie tamtych. W oczach mają całe ludzkie nieszczęście, jakie można sobie wyobrazić. Straciły kochających mężów i ojców. Ledwie trzy miesiące temu świat zawalił im się na głowę. Nieludzko. Niezrozumiale.<span id="more-3056"></span><br />
 <br />
Za nimi oni. Uśmiechnięci, złotouści „poszukiwacze prawdy”. Zadowoleni. W końcu media dopisały. Jest temat, są emocje, są łzy, jest dramaturgia. Pani powie, jak to było… Pani powie, co pani czuje…  sprytnie szczują. I one mówią, przez łzy, krzycząc dojmującym żalem i okruchami wspomnień, z którymi pozostaną do końca życia. Zostały wprzęgnięte do haniebnej rozgrywki. W jej imię ustawiono je po dwóch stronach barykady. Te, które powinny być solidarne ze sobą w tym nieludzkim cierpieniu. Ale nie są. Hieny nie pozwalają.</p>
<p>Pewnie mieli razem spędzić wakacje&#8230; Być może najpiękniejsze w życiu. Pozostaną same w pustych mieszkaniach pośród krzyczącej ciszy, z fotografiami w dłoniach, zatopione w obrazach, które nigdy nie ożyją. Serce się będzie krajać. Ale nie hienom. Marszałek za chwilę zarządzi wakacje. Hieny wyjadą szczęśliwe ze swoimi rodzinami. Będą nabierać sił do budowy jeszcze wyższych barykad.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/hieny.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dwieście tysięcy podpisów na Marka Jurka!</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/dwiescie-tysiecy-podpisow-na-marka-jurka.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/dwiescie-tysiecy-podpisow-na-marka-jurka.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 May 2010 19:25:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2684</guid>
		<description><![CDATA[Marek Jurek zebrał ponad 200 tys. podpisów pod swoją kandydaturą w wyborach prezydenckich. W warunkach presji czasowej, zabiegów o wycofanie się na rzecz Jarosława Kaczyńskiego, prowadzonej akcji dezinformacyjnej, wymiar udzielonego poparcia śmiało można uznać za sukces. Nie ukrywam, że Marek Jurek, to także mój kandydat. Na jego rzecz wielu członków Wspólnoty Małych Ojczyzn zbierało podpisy. Było trudno, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Marek Jurek zebrał ponad 200 tys. podpisów pod swoją kandydaturą w wyborach prezydenckich. W warunkach presji czasowej, zabiegów o wycofanie się na rzecz Jarosława Kaczyńskiego, prowadzonej akcji dezinformacyjnej, wymiar udzielonego poparcia śmiało można uznać za sukces. Nie ukrywam, że Marek Jurek, to także mój kandydat. Na jego rzecz wielu członków Wspólnoty Małych Ojczyzn zbierało podpisy. Było trudno, ale mamy satysfakcję. Udało się. Na prawej stronie będzie zatem co najmniej dwóch kandydatów, z czego jeden – Marek Jurek, niezwykle mocno zakorzeniony w chrześcijańskim i prawicowym systemie wartości.<span id="more-2684"></span></p>
<p>Za chwilę wejdziemy w kampanię, w której trzeba będzie się zmierzyć z potężnymi machinami partyjnymi oraz bezprecedensową manipulacją, jaka dokonuje się po katastrofie prezydenckiego TU 154. W warunkach emocjonalnej zawieruchy i grania na uczuciach Polaków przed Markiem Jurkiem staje bardzo trudne zadanie przebicia się z racjonalnym przekazem i przekonanie wyborców, że poza PiS-em istnieje życie na prawicy. Musi pokazać, że pomimo smutnego kontekstu tej kampanii, elektorat otrzymuje szansę na podjęcie racjonalnej decyzji wyborczej, wolnej od umiejętnie generowanej emocji.</p>
<p>Marek Jurek daje szansę, że kampania prezydencka po prawej stronie, nie stanie się polityczną <em>lacrimosą</em>, a debatą o Polsce, jej miejscu w Europie, porządku ekonomicznym i systemie wartości, który coraz bardziej chwieje się na naszych oczach. Start Marka Jurka skutecznie udaremnia groźbę <em>kimirsenizacji</em> prawicy przez PiS i to jest pierwszy sukces tej kandydatury. I choć nie ze wszystkim się z Markiem Jurkiem zgadzam (czyż różnice nie wzbogacają?), to daje on największą rękojmię jakości i standardów w polityce, bez przeklętego kuglarstwa i „hakowania” sojuszników, z czym dotychczas mieliśmy do czynienia.</p>
<p>Zainteresowanych wsparciem kampanii Maraka Jurka zapraszam do kontaktu mailowego. Pamiętajmy, że już za niespełna pół roku odbędą się wybory samorządowe. To, że udało nam się zebrać tak dużo podpisów w tak krótkim czasie, jest dobrą prognozą przed kolejnym sprawdzianem wyborczym. Kampania prezydencka da nam zbawienną rozgrzewkę. Wyjdziemy z niej zahartowani trudnościami, sprawdzeni we wzajemnej współpracy i z rozgrzanymi strukturami. Kampanią prezydencką rozpoczynamy polityczny maraton, który zakończą wybory parlamentarne. Jest szansa pokazania, że RAZEM znaczy skuteczniej.</p>
<p>Zapraszam na strony internetowe <a href="http://www.ojczyzny.pl">Wspólnoty Małych Ojczyzn</a> i <a href="http://www.prawicarzeczypospolitej.org">Prawicy RP</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/dwiescie-tysiecy-podpisow-na-marka-jurka.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy Grażyna Gęsicka zastąpi Lecha Kaczyńskiego?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/czy-grazyna-gesicka-zastapi-lecha-kaczynskiego.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/czy-grazyna-gesicka-zastapi-lecha-kaczynskiego.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Mar 2010 20:46:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Gęsicka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2525</guid>
		<description><![CDATA[Czy Lech Kaczyński wystartuje w wyborach prezydenckich? To pytanie zadaje sobie coraz więcej osób, także w Prawie i Sprawiedliwości. Takie spekulacje, umiejętnie podsycane przez media, nie trafiają w próżnię. Każdy baczniejszy obserwator poczynań Lecha Kaczyńskiego widzi, że Pan Prezydent nie ma „poweru”, ani tej specyficznej iskry, która pozwala zobaczyć w człowieku determinację w dążeniu do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy Lech Kaczyński wystartuje w wyborach prezydenckich? To pytanie zadaje sobie coraz więcej osób, także w Prawie i Sprawiedliwości. Takie spekulacje, umiejętnie podsycane przez media, nie trafiają w próżnię. Każdy baczniejszy obserwator poczynań Lecha Kaczyńskiego widzi, że Pan Prezydent nie ma „poweru”, ani tej specyficznej iskry, która pozwala zobaczyć w człowieku determinację w dążeniu do wyznaczonego celu, w tym przypadku reelekcji. To spory problem dla PiS-u, bo o ile pojedynek z Donaldem Tuskiem mógłby w Kaczyńskim wyzwolić konieczną energię, o tyle walka z kandydatem zastępczym, jakim jest Bronisław Komorowski, adrenaliny Panu Prezydentowi z pewnością  nie dostarczy.<span id="more-2525"></span></p>
<p>I tu dochodzimy do zasadniczej kwestii – czy Jarosław Kaczyński zdecyduje się na wymianę brata w wyścigu po najwyższy urząd w państwie? W moim odczuciu jest to coraz bardziej prawdopodobne i z pewnością „wielki strateg” dzierży w zanadrzu stosowną alternatywę. Pytanie tylko, kogo Jarosław Kaczyński mógłby namaścić? Z posunięć, które wykonuje ostatnio do głowy przychodzi mi tylko jedna osoba – Grażyna Gęsicka. Spróbujmy znaleźć wytłumaczenie dla tej kandydatury.</p>
<p><strong>Po pierwsze:</strong> została wyraźnie wzmocniona poprzez powierzenie jej stanowiska szefa klubu PiS. Na tej funkcji radzi sobie bardzo dobrze, zwłaszcza w relacjach zewnętrznych. Umiar, ogłada, ujmujący sposób bycia i aparycja, niekonfliktowość oraz merytoryczność, to cechy jak najbardziej pożądane u kandydata na prezydenta.<br />
<strong><br />
Po drugie:</strong> nie przynależy do żadnej frakcji w PiS-ie i nie zdradza inklinacji w kierunku jakiejkolwiek z nich. Nie jest z zakonu PC, nie jest „ziobrystką”, nie należy do grupy „spin doktorów”, co sprawia, że nie jest żadnym zagrożeniem dla Jarosława Kaczyńskiego. Jako prezydent byłaby mu oddana i lojalna. Ponadto Jarosław Kaczyński bardzo ją ceni i poważa.</p>
<p><strong>Po trzecie:</strong> jest kobietą. W starciu z Bronisławem Komorowskim to wielki atut, zwłaszcza że kandydat PO szermuje opinią gentelmana w każdym calu, co w naturalny sposób będzie stępiać ostrze jego krytyki kierowanej do kobiety kontrkandydata. Byłaby jedyną płcią piękną wśród kandydatów, co w toczącej się dyskusji o parytetach i roli kobiet w polityce jest nie do pogardzenia, zwłaszcza dla partii, która nie ma pomysłu na siebie.</p>
<p><strong>Po czwarte:</strong> ma doświadczenie w pracy państwowej. Kierowała trudnym resortem rozwoju regionalnego, odpowiadającego za wdrażanie funduszy unijnych. Nawet przez przeciwników jest uważana za wybitnego fachowca w tej dziedzinie. Praca na tym stanowisku dała jej też spore doświadczenie w negocjacjach i relacjach międzynarodowych oraz  możliwość sprawdzenia się w kierowaniu dużymi zespołami ludzkimi. Egzamin ten zdała z powodzeniem.</p>
<p><strong>Po piąte:</strong> ma wyśmienite relacje z Radiem Maryja. Wielokrotnie gościła na antenie tej rozgłośni, uczestniczyła w licznych sympozjach organizowanych przez uczelnię Ojca Rydzyka i do dzisiaj cieszy się tam zasłużoną estymą. Elektoratu skupionego wokół inicjatyw Ojca Rydzyka nie będzie w stanie pozyskać Lech Kaczyński, któremu pamięta się chociażby niejednoznaczność w sprawach obrony życia. Gęsicka przychylność taką może z powodzeniem pozyskać. To ważny element w kalkulacjach PiS.</p>
<p><strong>Po szóste:</strong> będzie nowym otwarciem politycznym Prawa i Sprawiedliwości, które drepcze w miejscu, targane coraz większym niezadowoleniem swoich członków. Pozostaje tylko wytłumaczyć strukturom partyjnym i opinii publicznej, dlaczego właśnie ona zastępuje Lecha Kaczyńskiego w wyścigu do pałacu prezydenckiego. Tutaj Jarosławowi Kaczyńskiemu z pewnością inwencji nie zabraknie. Nie takie rzeczy tłumaczył opinii publicznej.</p>
<p><strong>Po siódme:</strong> będzie gratką dla mediów. Wniesie świeżość do męskiej nadreprezentacji wśród kandydatów, budząc zrozumiałe zainteresowanie wszystkich odcieni elektoratu. Będzie swoistym rodzynkiem. Wsparta poza tym przez Lecha Kaczyńskiego, może stać się polityczną sensacją sezonu. Pytanie tylko, czy Jarosław Kaczyński się na to zdecyduje. Wybór między bratem a formacją jest w końcu bardzo trudny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/czy-grazyna-gesicka-zastapi-lecha-kaczynskiego.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabrałbym Jaruzelskiego na pokład samolotu</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/zabralbym-jaruzelskiego-na-poklad-samolotu.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/zabralbym-jaruzelskiego-na-poklad-samolotu.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Mar 2010 08:35:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Jaruzelski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2518</guid>
		<description><![CDATA[Rozgorzał spór, czy prezydent Lech Kaczyński powinien jechać do Moskwy na obchody 65 rocznicy „zwycięstwa nad faszyzmem”, czy pozostać w kraju. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że władze Rosji na tę uroczystość zaprosiły również gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Lech Kaczyński wraz ze swoim pałacem zastanawia się, co zrobić, bo wiadomo – „Rusek” z definicji fałszywy jest. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozgorzał spór, czy prezydent Lech Kaczyński powinien jechać do Moskwy na obchody 65 rocznicy „zwycięstwa nad faszyzmem”, czy pozostać w kraju. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że władze Rosji na tę uroczystość zaprosiły również gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Lech Kaczyński wraz ze swoim pałacem zastanawia się, co zrobić, bo wiadomo – „Rusek” z definicji fałszywy jest. Takich dylematów nie ma Wojciech Jaruzleski – oświadczył, że jedzie i bardzo się z tego powodu cieszy. Ba, gotów jest polecieć do Moskwy jednym samolotem z panem prezydentem, o ile ten go zaprosi na pokład.<span id="more-2518"></span></p>
<p>Co zrobi Lech Kaczyński? Nie wiem. Zapowiedział konsultacje. Wiem natomiast, co ja bym zrobił na jego miejscu. Po pierwsze, przyjąłbym zaproszenie i poleciałbym w samą „paszczę lwa”, jako przedstawiciel państwa i narodu polskiego. Po drugie, zabrałbym na pokład samolotu generała Jaruzelskiego, grzecznie się z nim przywitał, zaprosił na kawę, uciął kurtuazyjną rozmowę, a potem grzecznie przeprosił i udał się do swoich obowiązków. Po trzecie, zapewniłbym generałowi wszelką pomoc logistyczną, by nie musiał korzystać z innej pomocy, bo za granicą Polska powinna stanowić monolit. Tak to widzę. Tyle i aż tyle.</p>
<p>Ewentualną, nieprzychylną nam propagandą niektórych rosyjskich sił, specjalnie bym się nie przejmował. Zbyt dumnym jesteśmy narodem, by reagować jak psy Pawłowa na każde rosyjskie kłapanie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/zabralbym-jaruzelskiego-na-poklad-samolotu.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wygrał Komorowski. Rusza sezon na wyprzedaże</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/wygral-komorowski-sezon-na-wyprzedaze-rozpoczety.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/wygral-komorowski-sezon-na-wyprzedaze-rozpoczety.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Mar 2010 11:00:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2483</guid>
		<description><![CDATA[Prawybory w Platformie Obywatelskiej rozstrzygnięte. Do walki o najwyższy laur państwowy staje Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu, dawny działacz opozycji, polityk umiarkowany i konserwatywny, cokolwiek to w jego przypadku znaczy. Do boju wyrusza ten, który miał wyruszyć – kandydat odpowiadający urzędowi, o który zabiega, umiarkowanie wyrazisty, sypiący bon-motami, potoczysty w mowie, na swój sposób nobliwy, czyli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Prawybory w Platformie Obywatelskiej rozstrzygnięte. Do walki o najwyższy laur państwowy staje Bronisław Komorowski, marszałek Sejmu, dawny działacz opozycji, polityk umiarkowany i konserwatywny, cokolwiek to w jego przypadku znaczy. Do boju wyrusza ten, który miał wyruszyć – kandydat odpowiadający urzędowi, o który zabiega, umiarkowanie wyrazisty, sypiący bon-motami, potoczysty w mowie, na swój sposób nobliwy, czyli wypisz-wymaluj: prezydent. To zła wiadomość dla Lecha Kaczyńskiego, dla którego lepszym kontrkandydatem byłby Radek Sikorski.<span id="more-2483"></span></p>
<p>Bronisław Komorowski (lat 58) wchodzi do gry z wielkim kapitałem medialnym, potężnym zapleczem logistycznym i finansowym. Ma sytuację komfortową i tylko jakaś katastrofa mogłaby zatrzymać jego marsz po prezydenturę. Nie zatrzyma go PiS, bo nie ma kim, chyba, że zdecyduje się zastąpić Lecha Kaczyńskiego (lat 61) kimś bardziej żywotnym i perspektywicznym. Nie zrobi tego Andrzej Olechowski (lat 63), bo niespecjalnie się wyróżnia na tle Komorowskiego, nie zrobi tego wreszcie Jerzy Szmajdziński (lat 58), bo jako kandydat lewicy jest po prostu nieporozumieniem.</p>
<p>Dla PiS-u nadchodzą ciężkie czasy. Po pierwsze dlatego, że partia ta nie ma pomysłu, jak wykreować i podsumować kadencję Lecha Kaczyńskiego. Pisałem już jakiś czas temu, że tej prezydenturze brak sensownego lejtmotywu, który stałby się jej widocznym wyróżnikiem. Polityka historyczna i orderowa, to stanowczo za mało jak na prezydenta państwa nie kojarzonego z lewicą. Burkliwość pana prezydenta, połączona z zapalczywością i wikłaniem się w trzeciorzędne sprawy nie przydawały mu koniecznego dla sprawowania tej funkcji splendoru i powagi.</p>
<p>Rzekome sukcesy w polityce zagranicznej, to raczej pasmo porażek, choć – jak to w polskiej tradycji bywa – cudownie usprawiedliwianych. Ukraina, Gruzja, Rosja, Unia Europejska, polityka środkowo-europejska i transatlantycka, to obszary nikłej finezji, a co za tym idzie skuteczności Lecha Kaczyńskiego. Oparcie swojego autorytetu w polityce międzynarodowej na schyłkowych i kontrowersyjnych postaciach, takich jak Juszczenko i Saakaszwili, trąciło niezrozumiałą ekstrawagancją, po której pozostał tylko miałki pył.</p>
<p>W polityce wewnętrznej równie trudno doszukać się sukcesów pana prezydenta. Nabrzmiała personalnie kancelaria przypominała górę rodzącą mysz. Stękała, napinała się, zapowiadała, czerwieniła się z wysiłku, wstrzymywała oddech, by w końcu urodzić jakieś mało znaczące ciało kolegialne, które sobie podyskutowało ku uciesze urzędników i pana prezydenta o ciekawych sprawach, ale po którym słuch następnego dnia ginął. Ciekaw jestem, jakich nadludzkich wysiłków dokonają pijarowcy, by wyrób czekoladopodobny, jakim była przez ostatnie pięć lat prezydentura Lecha Kaczyńskiego, zawinąć w markowe i ponętne pazłotko.</p>
<p>Jest jednak faktem, że Lech Kaczyński to najsilniejszy kandydat na prawicy. Wprawdzie z tą jego prawicowością to czysty ambaras, bo nijak się jej można doszukać w sprawach dla prawicy ważnych. Nie zmienia to jednak faktu, że to Lech Kaczyński najskuteczniej dzisiaj prawicę personifikuje. Ale będzie mu z to przychodzić z coraz wiekszym trudem, bo w sprawach światopoglądowych, dotyczących chociażby obrony życia, zaczyna mieć silnego konkurenta w postaci Marka Jurka, na którego coraz częściej życzliwy wzrok kierują przedstawiciele episkopatu, a także twardy prawicowy elektorat, zrażony miałkością Lecha Kaczyńskiego.</p>
<p>W tej sytuacji nie dziwi, że polityczne zaplecze Lecha Kaczyńskiego przygotowuje się do abordażu na kierunku lewicowym, zwłaszcza po ewentualnym wejściu do drugiej tury. Urabianiu tego tematu służą harce z lewicą w telewizji oraz coraz częstsze wypowiedzi młodych i pragmatycznych pisowców o konieczności zawarcia taktycznego sojuszu parlamentarnego, a być może nawet koalicji rządowej z lewicą przeciw liberałom z PO. Nie takie kalambury polityczne rozwiązywał i uzasadniał Jarosław Kaczyński, który skwapliwie odżegnując się od lewicy, chętnie sięga po jej ideowe patenty, nadając im pisowską narodowo-socjalną treść, sakralizującą państwo jako organ ładu, porządku i sprawiedliwości społecznej.</p>
<p>Walka pomiędzy kandydatami PO i PiS przypominać będzie walkę wielkich sieci handlowych. Za chwilę ruszy sezon na wyprzedaże i promocje. Wszędzie witać nas będą kandydaci i z uśmiechem przekonywać, że to w ich sklepie są najlepsze marki i towary, najlepsza obsługa i gastronomia. Że tylko u nich spełnimy swoje marzenia o dostatku i luksusie, i to za psie pieniądze. Wystarczy, że sięgniemy po dowolny towar. A ten jest przedni, prosto od producenta, bez pośredników i paskarskiej marży. Wystarczy wziąć tylko koszyk i wejść… Zanurzyć się w kolorowym świecie i odpłynąć. A potem, och, drobiazg – kasa wita was. Nie, za gazetkę nie trzeba płacić. Za pięć lat zapraszamy ponownie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/wygral-komorowski-sezon-na-wyprzedaze-rozpoczety.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krótka historia upadku LPR</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/krotka-historia-upadku-lpr.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/krotka-historia-upadku-lpr.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Mar 2010 17:11:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[LPR]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2479</guid>
		<description><![CDATA[Interesujący tekst Adama Śmiecha przynosi portal &#8222;Myśli Polskiej&#8221;. Dotyczy masy upadłościowej, którą stała się dzisiejsza Liga Polskich Rodzin. Autor odsłania kulisy niedawnego odwołania Przewodniczącej Rady Politycznej tej parti &#8211; prof. Anny Raźny, a także przedstawia krótką historię LPR, od triumfu w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku do kompletnego upadku w wyborach do Sejmu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Interesujący tekst Adama Śmiecha przynosi portal &#8222;Myśli Polskiej&#8221;. Dotyczy masy upadłościowej, którą stała się dzisiejsza Liga Polskich Rodzin. Autor odsłania kulisy niedawnego odwołania Przewodniczącej Rady Politycznej tej parti &#8211; prof. Anny Raźny, a także przedstawia krótką historię LPR, od triumfu w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2004 roku do kompletnego upadku w wyborach do Sejmu i Senatu w roku 2007.<span id="more-2479"></span></p>
<p>Ten tekst, to także krótka retrospektywa dzisiejszych stosunków Polski z USA i Rosją, daleka od utartych i poprawnych politycznie schematów, wychwytująca serwilizm kolejnych ekip wobec &#8222;nowego Wielkiego Brata&#8221; oraz opętańczą i w konsekwencji jałową politycznie nienawiść do Rosji. Poniżej obszerny fragment wzmiankowanego artykułu.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>(&#8230;) Przypomnijmy pokrótce jak to się stało, że Liga stała się tym, czym się stała. Od początku poważnej działalności w LPR, tj. od 2001 r. można było zauważyć silnie wpływową koterię skupioną wokół Romana Giertycha a wywodzącą się z Młodzieży Wszechpolskiej. Ludzie znający R.G. z działalności we wczesnej MW i ze Stronnictwa Narodowego początkowo bagatelizowali sprawę, wiedząc, że ów lubi otaczać się zapatrzonymi w niego i bezwzględnie posłusznymi podwładnymi. Myślano, że dopóki idea narodowa na tym nie cierpi, można taką sytuację od biedy zaakceptować. Był to błąd poważny, błąd, który popełnił również piszący te słowa. Zbagatelizowanie przesłanek, oczywistych faktów, które miały miejsce na naszych oczach, było chyba spowodowane jakimś naturalnym i ludzkim, aczkolwiek zupełnie niepolitycznym, zachłyśnięciem się sukcesem partii, którą współtworzyliśmy. Już na pierwszym wielkim zjeździe w sali kolumnowej Sejmu zobaczyłem coś zupełnie szokującego – młodzianów noszących miano Młodzieży Wszechpolskiej, za chwilę paradujących ze sztandarami biało-czerwonymi, głośno deklarującymi swój patriotyzm i katolicyzm, którzy stojącym w kolejce po mandat delegatom wręczali gotowe listy tych, na których ich zdaniem należało głosować. Jeszcze gorsze jednak było to, że większość obdarowanych gotowcami ludzi podporządkowała się temu!</p>
<p>Nie zdawałem sobie wówczas z tego sprawy, jak wielkim dowodem upadku moralnego i cywilizacyjnego Polaków była ta sytuacja. Widziałem ludzi, którzy nie rozstawali się z różańcem, a jednak uczestniczyli w tej kpinie. W zasadzie już wówczas los LPR został przesądzony. Niemniej, katalizatorem usunięcia niewygodnych stały się wybory do Parlamentu Europejskiego w 2004 r. To wtedy okazało się, że LPR ze swoim dochodzącym do 20% poparciem staje się niebezpieczeństwem dla istniejącego w Polsce układu. To wtedy lobby żydowsko-amerykańskie, o którym pisała prof. Raźny, przestraszyło się konsekwencji. Okazało się, że wybory były sukcesem dołów, a to stanowiło zagrożenie, że Liga pójdzie w kierunku stricte narodowym. Lobby nie mogło do tego dopuścić. Zaczęły się podchody, podkopywanie okręgów i działaczy przy pomocy znalezionych, bądź kupionych naprędce marnych kreatur. A więc walka warszawskiej koterii skupionej wokół Romana Giertycha, formalnie wszechwładnej we władzach LPR, przeciwko własnym członkom, własnym strukturom, które osiągnęły wyborczy sukces. Niepojęte? A jednak.</p>
<p>Jednocześnie zaczęły przychodzić informacje o kontaktach tej koterii z ambasadą USA (wtedy w rękach administracji neokonserwatywnej Busha), Liga znalazła się o krok od poparcia „pomarańczowej rewolucji” Wiktora Juszczenki, która przyniosła uwolnienie i rozwój w sferze publicznej Ukrainy nienawistnej Polsce banderowszczyzny itd. W 2005 r. przed wyborami do Sejmu i Senatu ostatecznie zniszczono LPR jako organizację oddolną oraz jej niezależne skrzydło stricte narodowe. Dalej był udział w rusofobicznym rządzie PiS, antybiałoruska obsesja z cyrkiem stawiania namiotów przed ambasadą Białorusi, poparcie dla polskiej okupacji Iraku i Afganistanu oraz dla tarczy, wbrew niektórym oświadczeniom skompromitowanych działaczy, twierdzących pod publiczkę co innego. Ludzie pierwszej narodowej fali po 1988 r. z żalem obserwowali udział w tych działaniach prof. Macieja Giertycha, który w kwietniu 2007 r. na łamach „Opoki w Kraju” poparł pomysł instalacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce (sztandarowego pomysłu neokonserwatywnych jastrzębi, dążących do narzucenia Rosji woli USA), zaś później zaczął coraz częściej stosować w odniesieniu do Rosji retorykę obcą dotąd nie tylko Jemu, ale i Ruchowi Narodowemu w ogóle (np. „Opoka w Kraju”, grudzień 2008 – notatka o Gruzji). Liga, po klęsce w kolejnych wyborach, stała się politycznym trupem, w którym nadal rządziła wspomniana koteria wraz z grupami ludzi przypadkowych, ale pełnych ambicji, takich jak faworyzowana od początku przez Romana Giertycha, a nie mająca nic wspólnego z Ruchem i Myślą Narodową (niemniej obwieszona mieczykami Chrobrego), grupa M. Orzechowskiego w Łodzi.</p>
<p>Jesień 2009 r. przyniosła przysłowiową bombę w postaci wyboru prof. Anny Raźny na Przewodniczącą Rady Politycznej LPR. Nie ulega wątpliwości, że pewne środowiska wiązały z jej nazwiskiem i z jej, w istocie tradycyjnie endeckim, podejściem do kwestii rosyjskiej, poważne nadzieje na odrodzenie Ligi. Zapewne spodziewano się, że Pani Profesor będzie przewodniczącą malowaną, która będzie przyciągać li-tylko dotychczasowymi zasługami i opinią. Prof. Raźny postanowiła być jednak politycznym kierownikiem stronnictwa z krwi i kości i jako taka, rozpoczęła propagowanie określonych propozycji politycznych, które najpełniejszy wyraz znalazły we wspomnianym na wstępie artykule. Tego było już za wiele dla współczesnych spadkobierców prof. R. Palomy Oldenhuisa (dla niezorientowanych – jeden z szefów „związku uczynnych grabarzy”, czyli masonerii z powieści Dziedzictwo Dmowskiego) i skończyło się to nagłym, jednogłośnym odwołaniem Pani Profesor. Ta jednogłośność… W LPR nabrała rysów iście mafijnych, żeby nie powiedzieć masońskich. Zawsze za głosem wodza, zawsze bezdyskusyjnie, zawsze bezrefleksyjnie. Media donoszą, że nie było kworum, że prof. M. Giertychowi powierzono kierowanie Radą Polityczną zaocznie itd. Taak. Brak kworum przeszkodą? No, nie dla tego rodzaju koterii! Przekaz jest jasny – Liga jest owszem potrzebna w odwodzie, ale nie jako, broń Boże (?), podmiot ideowy, ale jako podmiot typowy dla polskiej sceny politycznej – powierzchowny, posługujący się pustosłowiem, przeżarty etyką sytuacyjną itd. Wara mu jednak od poważnej polityki. Ludziom małym, myślącym o wygodnym życiu i własnej karierze to przecież wystarczy. Taka jest cena za polityczny kontrakt zawarty z neokonserwatystami. Kiedy został on zawarty, jakie są jego szczegóły, nie wiemy. Jednak istnieje on z pewnością. Świadczą o nim owoce, zatrute, ale jednak owoce. Elementem istotnym tego układu, być może pełniącym rolę pośrednika, czy transmitera, jest Opus Dei.</p>
<p>Dziś, w najnowszej „Opoce w Kraju” (kwiecień 2010) prof. Maciej Giertych tonuje swój optymistyczny stosunek wobec USA (pamiętajmy, że obóz amerykański firmowany nazwiskiem Baracka Obamy to jednak co innego), nie mówi już o języku siły wobec Rosji, ale o porozumieniu gazowym, niemniej nie proponuje niczego przełomowego dla Polski. Odwrotnie, wraca do tyle literalnie atrakcyjnej, co ideowo jałowej i praktycznie niewykonalnej, koncepcji Międzymorza. Ważny i ciekawy jest tekst o gen. Jaruzelskim, traktujący głównie o stanie wojennym, w którym profesor Giertych nazywa po imieniu – bezsensownymi – pikiety Młodzieży Wszechpolskiej pod domem generała. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że pomimo tej zmiany akcentów, niektórych we właściwym kierunku, to właśnie prof. Giertych został faktycznym następcą prof. Raźny. Także dlatego, że choć nie podejrzewam Go o bezpośrednie uczestnictwo w układzie z neokonserwatystami, pamiętam o Jego każdorazowym poparciu dla syna Romana, zawsze wtedy, kiedy syn takiego poparcia potrzebował. Dla syna, a więc także dla koterii MW, która teraz prof. Raźny odwołała, i która, niezależnie od prztyczka w nos, który w sprawie gen. Jaruzelskiego od profesora otrzymała, funkcjonuje przecież dalej.</p>
<p>Konkludując, miejsce prof. Raźny jest w obozie polityki polskiej, tym obozie, który kierując się racją stanu Polski, bez względu na formę organizacyjną, czy nawet brak tej formy, istnieje, istniał i istnieć będzie zawsze. Miejsce Ligi Polskich Rodzin jest zaś niestety na śmietniku historii. Liga została tam sprowadzona przez ludzi o wąskich horyzontach, przez ludzi małych, a także przez zwykłych łajdaków. Reanimacja tego szyldu jest niemożliwa. Z kolei wszystkich budujących w przyszłości jakieś nowe wcielenie organizacyjne Ruchu Narodowego należy przestrzec przed 40-50 nazwiskami osób o wrodzonych cechach destrukcyjnych, a wywodzących się ze wspomnianej wielokrotnie ligowej koterii. Są to nazwiska dobrze znane. Nikt ich nieznajomością tłumaczyć się nie może.</p>
<p>Przeczytaj również:</p>
<p><a href="http://www.eckardt.pl/jest-dobrze-mamy-nowa-koniunkture.html">Jest dobrze, mamy nowa koniunkturę</a><br />
<a href="http://www.eckardt.pl/polska-rosja-normalnosc.html">Polska, Rosja, normalność</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/krotka-historia-upadku-lpr.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

