<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; PiS</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/pis/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Wywar z Kury</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/cytujac-kure.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/cytujac-kure.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Nov 2011 09:09:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kurski]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Solidarna Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5977</guid>
		<description><![CDATA[Kura jest ciekawy. Nawet da się lubić. Barwny język, bagaż doświadczeń (ZChN, ROP, LPR, PiS), ogólnie rzecz biorąc cymesik na jałowym pod tym względem rynku politycznym. Tam, gdzie jest Kura, tam jest dużo hałasu. W gdakaniu nikt go nie prześcignie. Gdacze ciekawie i soczyście. Autentyczny talent. Kura nie kieruje się sentymentami. Kura wie, że żeby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kura jest ciekawy. Nawet da się lubić. Barwny język, bagaż doświadczeń  (ZChN, ROP, LPR, PiS), ogólnie rzecz biorąc cymesik na jałowym pod tym względem rynku politycznym. Tam, gdzie jest Kura, tam jest dużo hałasu. W gdakaniu nikt go nie prześcignie. Gdacze ciekawie i soczyście. Autentyczny talent. Kura nie kieruje się sentymentami. Kura wie, że żeby istnieć, nie wolno skończyć w garze z rosołem. Dlatego zwiał z gara. I o tym garze teraz przepięknie gdacze. Poniżej wyimki z gdakania. Podane na sucho brzmią przeuroczo. Dla mnie bomba. Kurski the best. Całość w dzisiejszej <a href="http://www.rp.pl/artykul/759736-Kurski--bedziemy-czesciej-sie-usmiechac.html">„Rzepie”</a>.<span id="more-5977"></span></p>
<p>„Kochałem tę partię, oddałem jej najlepsze lata i pomysły”.</p>
<p>„W ostatnim czasie czułem się, jakbym był w kolonii karnej połączonej z przedszkolem, a nie partii politycznej”.</p>
<p>„Nie jesteśmy gorszymi klonami Jarosława Kaczyńskiego”.</p>
<p>„Jak taki mózg jak prezes nazywa mnie „mózgiem&#8221; to czuję się zaszczycony”.</p>
<p>„PiS w obecnej formule nie wygra żadnych wyborów”.</p>
<p>„Prezes mianuje komisarzy. Kolonia karna”.</p>
<p>„Inaczej niż my pojmują lojalność”.</p>
<p>„Dla mnie lojalność to imperatyw, by, kiedy trzeba, powiedzieć w oczy, co się myśli”.</p>
<p>„Ale batuta pomyliła się dyrygentowi z batem. Brzmi podobnie, ale to jednak nie to samo”.</p>
<p>„To kierownictwo PiS odpowiada za rozłam. My niczego nie dzieliliśmy. My jesteśmy ofiarami”.</p>
<p>„PiS przegrało po raz szósty wybory”.</p>
<p>„Tym razem granica tolerancji dla błędów została przekroczona”.</p>
<p>„Jedynym zrozumiałym przekazem tej kampanii było, że Jarosław Kaczyński ma być premierem”.</p>
<p>„Prezes Kaczyński po prostu nie udźwignął tego wyzwania i ciężaru przywództwa”.</p>
<p>„Decyzję o rozłamie podjął prezes PiS”.</p>
<p>„Kaczyński jest w retoryce twardy, a w decyzjach miękki”.</p>
<p>„Jesteśmy pokoleniem 40 – 30-latków, mamy nawet kilku posłów 20-latków”.</p>
<p>„Akurat PiS Polskę solidarną w praktyce rządzenia zdradził”.</p>
<p>„Pamiętam jak prezes łamał ludzi, jak groził wyrzuceniem z Komitetu Politycznego partii tym, którzy nie poprą Lizbony”.</p>
<p>„Bo to najważniejszy polityk mojego życia. Zrobimy to, czego mu się nie udało”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/cytujac-kure.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wampiriada</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/wampiriada.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/wampiriada.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 10:58:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kurski]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Ziobro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5920</guid>
		<description><![CDATA[Działacze Solidarnej Polski chcą potwierdzić swoją intuicję, że w kraju jest miejsce na ugrupowanie prawicowe bez Jarosława Kaczyńskiemu. Temu ma służyć objazd kraju – stwierdził w radiowej Trójce Jacek Kurski, modus operandi Solidarnej Polski. Nudny jak flaki z olejem list Jarosława Kaczyńskiego skierowany do topniejących z każdym dniem szeregów Prawa i Sprawiedliwości może nie wystarczyć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Działacze Solidarnej Polski chcą potwierdzić swoją intuicję, że w kraju jest miejsce na ugrupowanie prawicowe bez Jarosława Kaczyńskiemu. Temu ma służyć objazd kraju – stwierdził w radiowej Trójce Jacek Kurski, modus operandi Solidarnej Polski.<span id="more-5920"></span></p>
<p>Nudny jak flaki z olejem list Jarosława Kaczyńskiego skierowany do topniejących z każdym dniem szeregów Prawa i Sprawiedliwości może nie wystarczyć na „intuicję” Jacka Kurskiego. Bezceremonialna zapowiedź o rozpoczynającym się właśnie rekonesansie Solidarnej Polski po strukturach PiS, to już nie jest zawoalowana groźba wyrzuconych pisowskich VIP-ów, ale realny, realizowany z pełną konsekwencją fragment planu politycznego, polegający na upuszczaniu krwi Prawu i Sprawiedliwości, a następnie wysysaniu jej przez wygłodniałe strzygi i upiory z Solidarnej Polski.</p>
<p>Wampiriada w polityce to nic nowego. Spoglądając na dzieje Polski pookrągłostołowej, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przypominały one klasykę gatunku zwaną thillerem – każdy w każdym zatapiał kły, byle nachłeptać się krwi, która dawała przepustkę do dalszego politycznego życia. Analizując obecne studium przypadku, trzeba przypomnieć, że jednym z najbardziej obrotnych i żarłocznych wampirów był nie kto inny tylko Jarosław Kaczyński. Ostatnia dziesięciolatka w jego wykonaniu, to było jedno wielkie ssanie, okraszane od czasu do czasu efektownym rozbryzgiem. Nieboszczki AWS, LPR i Samoobrona są tego modelowym, ostygłym już przykładem.</p>
<p>Dzisiaj można mówić jednak o ziszczaniu się starego polskiego porzekadła, że nosił wilk (wilkołak?) razy kilka, ponieśli i wilka. Oto w szyi prezesa swoje kły zatopili Kurski i Ziobro napędzani odwiecznym zewem polityka, który da się streścić jednym słowem – władza. Stary prezes wie, że sytuacja jest arcy – jak to często ujmuje przedrostkiem – trudna. Kły Kurskiego i Ziobry, to jednak nie to samo, co mleczaki Kluzik-Rostkowskiej czy Kowala. Są długie i ostre jak brzytwa, o czym stary prezes aż nadto dobrze wie. Dlatego się miota, dlatego śle dramatyczne listy. Pokazuje, że kontroluje sytuację, a kły tkwiące w jego szyi to jedynie ssawka komara.</p>
<p>Na próżno. Przeciw prezesowi działa teraz wszystko – jego podeszły wiek, determinacja i żwawość przeciwnika, zniecierpliwienie i perspektywa wiecznej opozycji u sporej części wampirzego aparatu, dezorientacja elektoratu i zabójczy dla tzw. prawicy syndrom wewnętrznej naparzanki, zawsze tragicznie przekładającej się wynik wyborczy. Doskonale wiedzą o tym Ziobro i Kurski, którzy licytują wysoko, tzn. ssą prezesa jak dobra dieslowska pompa ssąco-tłocząca, bo wiedzą, że tyle będzie ich, ile sobie teraz nassają. Efekt jest taki, że prezes robi się coraz bledszy, a oni coraz bardziej czerwoni, co absolutnie nie oznacza, że sprawa dotyczy barw narodowych.</p>
<p>Anemia Prawa i Sprawiedliwości, której nie da się już nie dostrzec, to bardzo poważny znak dla jego wyznawców. Senność, zmęczenie, mroczki przed oczami, bladość skóry, omdlenia, szum w uszach czy zawroty w głowie, to wypisz-wymaluj dzisiejsze Prawo i Sprawiedliwość. Póki co wciąż jednak ruchliwe, bo prezes pomimo ewidentnych objawów politycznej niedokrwistości, należy do twardych zawodników, którzy z niejednej anemii wychodzili cało, by nie rzec wzmocnieni. Tym razem jednak może tak nie być. Prezes choć twardy, swój wiek ma, a najbliższe mu strzygi i topielice niekoniecznie rozumieją, co się właśnie święci. Tym bardziej nie powiedzą mu tego, co powiedzieć powinny. Że pan prezes jest&#8230; nagi.</p>
<p>Każdy to widzi, ale co z tego. Prezes słucha jedynie swoich strzyg, a te trawione objawami niedokrwistości, widzą jedynie mroczki przed oczami, co przesądza o ich zdolności do ostrego widzenia, a tym samym uchronienia szefa przed nadciągającą katastrofą. Pytanie, czy nawet gdyby strzygi miały ostrość widzenia jak należy, to odważyłyby się powiedzieć prezesowi, że jest on, tego no… nagi. Mógłby być z tym problem. I na tym polega komfortowa sytuacja Ziobry i Kurskiego. Ssą sobie prezesa ile wlezie, nie martwiąc się specjalnie o strzygi. Ale spokojnie, kiedyś i w szyjach Ziobry i Kurskiego ktoś zatopi kły, bo takie jest prawo Bronxu, pardon prawicy. I to będzie dopiero pyszny widok.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/wampiriada.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pisowcy pisowcom zgotowali ten los</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/pisowcy-pisowcom-zgotowali-ten-los.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/pisowcy-pisowcom-zgotowali-ten-los.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Nov 2011 21:58:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Ziobro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5804</guid>
		<description><![CDATA[- To był bardzo zły dzień dla prawicy – stwierdził Zbigniew Ziobro chwilę po tym, jak egzekutywa Prawa i Sprawiedliwości wystawiła go wraz z kumotrami za drzwi w związku z nieuzgodnionym i samowolnym dokazywaniem w mediach na temat wewnętrznych spraw matki partii. Otóż pozwolę sobie nie zgodzić się z byłym ministrem sprawiedliwości. Dzień, w którym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- To był bardzo zły dzień dla prawicy – stwierdził Zbigniew Ziobro chwilę po tym, jak egzekutywa Prawa i Sprawiedliwości wystawiła go wraz z kumotrami za drzwi w związku z nieuzgodnionym i samowolnym dokazywaniem w mediach na temat wewnętrznych spraw matki partii.</p>
<p>Otóż pozwolę sobie nie zgodzić się z byłym ministrem sprawiedliwości. Dzień, w którym rada mędrców PiS-u powiedziała  swojemu niedawnemu idolowi „paszoł won”, był dla prawicy dniem jak najbardziej radosnym, świadczącym namacalnie o rozpoczęciu procesu usychania jemioły politycznej, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego.<span id="more-5804"></span></p>
<p>Ziobro poza PiS-em, z własną formacją, będącą de facto lustrzanym odbiciem PiS-u, wykłócającą się o prawo do ortodoksji na odcinku smoleńsko-insurekcyjnym, wyrywającą sobie powinowactwo z IV RP oraz kopiącą się po kostkach przed bramą Radia Maryja, to prezent dla środowisk prawicy niezanurzonych w smoleńskich oparach a twardo trzymających się ziemi i stroniących od dziedzictwa prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Pytanie tylko, czy taki prezent będą potrafiły wykorzystać?</p>
<p>Kompromitacja, bo inaczej tego nazwać nie można, pisowszczyzny jest w sumie dramatem dla jej elektoratu. Elektoratu, który delikatnie rzecz ujmując, nie bardzo wie, co o tym wszystkim sądzić, a co bardzo trafnie podsumował spotkany na ulicy mój znajomy pisior – o, taki ch…, jeśli kiedykolwiek na nich zagłosuję! Wykonał przy tym znany wszystkim gest Kozakiewicza, po czym wymachując rękami potruchtał dalej. Przyznam, że bardzo mi się ten uliczny performance spodobał.</p>
<p>Oczywiście złożyłem mu w związku z tak traumatycznymi okolicznościami, radosne przyznam szczerze, kondolencje. W zasadzie można by je złożyć całemu elektoratowi pisowszczyzny, który został wyjątkowo perfidnie zrobiony w bambuko na oczach całej Polski. Nie przez PO czy Palikota, ale przez swoich. Upokorzeni, wykorzystani i okłamani ludzie. Pozbawieni złudzeń na jedność. Brutalnie sprowadzeni na ziemię, do polskiego, a w zasadzie pisowskiego piekła. Może już czas zacząć śpiewać&#8230;</p>
<p>To już jest koniec nie ma już nic,<br />
jesteśmy wolni możemy iść,<br />
to już jest koniec możemy iść,<br />
jesteśmy wolni bo nie ma już nic (&#8230;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/pisowcy-pisowcom-zgotowali-ten-los.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pisowszczyzna</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/pisowszczyzna.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/pisowszczyzna.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Nov 2011 21:54:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Ziobro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5759</guid>
		<description><![CDATA[– Jeszcze bardziej przeczołgać. Takim rozwiązaniem byłaby na przykład kara nagany z wpisem do akt i zakaz publicznego występowania – stwierdził onegdaj na łamach „Rzeczpospolitej&#8221; anonimowy członek Komitetu Politycznego PiS, odnosząc się do Zbigniewa Ziobry, który po kolejnych przegranych przez PiS wyborach dał do zrozumienia, że Prawo i Sprawiedliwość zaczyna zalatywać stęchlizną, a w związku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– Jeszcze bardziej przeczołgać. Takim rozwiązaniem byłaby na przykład kara nagany z wpisem do akt i zakaz publicznego występowania – stwierdził onegdaj na łamach „Rzeczpospolitej&#8221; anonimowy członek Komitetu Politycznego PiS, odnosząc się do Zbigniewa Ziobry, który po kolejnych przegranych przez PiS wyborach dał do zrozumienia, że Prawo i Sprawiedliwość zaczyna zalatywać stęchlizną, a w związku z tym przydałby się PiS-owi lifting i wietrzenie, a nawet powołanie kooperującej z nim bratniej formacji „narodowo-konserwatywnej” o inklinacjach endeckich.<span id="more-5759"></span></p>
<p>Przedsięwzięta przez Zbigniewa Ziobrę akcja, to nie był zwykły strzał w kuper prezesa. Kula choć nie trafiła w komorę serca, to jednak weszła w korpus ofiary. Pomimo, że strzał nie okazał się od razu śmiertelny, to jednak sprawił, że cieniutką strużką zaczęła sączyć się krew. Jeśli postrzałek w porę się nie połapie, że właśnie zaczęło uchodzić z niego życie, tym trudniej będzie mu coś zaradzić i tym większe będzie jego zaskoczenie. Póki co ofiara bagatelizuje postrzał, podobnie jak jej najbliższe otoczenie, którę jęło uspokajać także samych siebie, że w końcu nie z takich srogich terminów prezes  uchodził z życiem. Co najwyżej z postrzępionym pierzem.</p>
<p>Wykopanie Ziobry z PiS-u &#8211; nieuchronne zważywszy na standardy tej formacji &#8211; to w sumie dobra i zła wiadomość. Dobra dlatego, że każde pęknięcie w PiS-ie powoduje wytracanie siły przez partię narowistą i niezrównoważoną, która uprawiając hałaśliwy PR, skutecznie zdominowała prawicę, pomimo, że z przyczyn mentalnych (i nie tylko) do niej nie przynależy. Dlatego każdy wyciek wyrazistych osobowości z konduktu martyrologiczno-insurekcyjnego, jakim jest dzisiejsze Prawo i Sprawiedliwość,  to wiadomość dla Polski ze wszech miar dobra. Oznacza bowiem przyspieszenie początku końca formacji, która beznadziejnie zmarnotrawiła swoje pięć minut.</p>
<p>Jałowienie PiS-u, które poza infantylnym hasłem, że Polacy zasługują na więcej, niczego sensownego nie było w stanie zaproponować w ostatnim czasie, jest procesem logicznym. Kultura organizacyjna tej formacji z daleko posuniętą homogenicznością, oparta na groteskowym i niewyszukanym kulcie jednostki, jest zaskakującym dysonansem, jeśli wziąć pod uwagę sporą grupę ludzi młodych działających w strukturach PiS-u. Choć jeśli przyjąć, że „metrem z Sèvres” młodego  PiS-u jest Adam Hofman, to w zasadzie temu dysonansowi dziwić się nie powinniśmy. To on w końcu raczył stwierdzić ostatnio, że akcja Ziobry szkodzi… Polsce. Czujecie Państwo ten specyficzny odlot?</p>
<p>No i czas wskazać na złą stronę przedsięwzięcia Ziobry, czyli poglądy byłego ministra sprawiedliwości, a właściwie ich brak. Ja ich nie znam, a to tylko wzmaga moją nieufność, bo Ziobro stara się podczepić pod myśl „konserwatywno-narodową”, zezując wyraźnie w kierunku endeckim. Przyznam, że choć funkcjonuję w ruchu narodowym (z większym lub mniejszym zaangażowaniem od 1989 roku), to o Zbigniewie Ziobrze w jego obrębie nie słyszałem. Raczej dał się poznać, jako najczystsze i najdoskonalsze wcielenie PiS-u, a ten, jak wiadomo, jest niczym innym jak „neo-piłsudczyzną”, przystającą do myśli narodowo-konserwatywnej jak &#8211; nie przymierzając &#8211; Nergal do chóru gospel.</p>
<p>O co może zatem chodzić? Zapewne o ambicje. Zapewne o wybory prezydenckie. Zapewne o zagospodarowanie części elektoratu prawicy, który w sensie wyboru politycznego zaczął odcinać się od pisowszczyzny, dochodząc najwyraźniej do wniosku, że to jednak sicz polityczna, a nie stateczna, racjonalna politycznie i pragmatyczna gospodarczo endecja. I Ziobro dobrze te nastroje rozpoznał, stąd jego „konserwatywno-narodowa” serenada via „Nasz Dziennik”, a więc pismo traktowane przez wszystkie klony PiS-u z wielką nabożnością, które jednak z narodowego punktu widzenia &#8211; jeśli wziąć pod uwagę linię polityczną prezentowaną przez tę gazetę &#8211; z endecją ma niewiele wspólnego.</p>
<p>Kłótnia w pisowskiej rodzinie, którą właśnie obserwujemy nie ma podłoża ideowego. W trakcie jej trwania nigdzie nie padły słowa o wizji Polski, ustroju, polityce międzynarodowej czy gospodarce. Ale nawet gdyby padły, nie sposób byłoby odróżnić, czy mówią to „ziobryści” czy „kaczyści”, gdyż wszyscy oni do imentu siedzą mentalnie w IV RP, swoistym politycznym totemie, za którym teraz ganiają z dzidami wzajemnie sobie go wyrywając. Jest to w zasadzie spór kompletnie nieistotny dla Polski, wtórny i bezpłciowy. Spór, którego celem nie jest stworzenie nowoczesnej endecji, czy formacji „narodowo-konserwatywnej” ale zagospodarowanie potencjału, który wciąż w sobie ma ruch narodowy, pomimo że nie jest politycznie reprezentowany.</p>
<p>PiS, Ziobryści, PJN&#8230; Trzygłowy smok. Trzy ziejące na siebie ogniem pyski, które zapomniały, że wyrastają z tego samego tułowia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/pisowszczyzna.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Nasz Dziennik” pyta o PiS</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/%e2%80%9enasz-dziennik%e2%80%9d-pyta-o-pis.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/%e2%80%9enasz-dziennik%e2%80%9d-pyta-o-pis.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Oct 2011 19:10:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA["Nasz Dziennik"]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5646</guid>
		<description><![CDATA[„Teraz PiS czeka mobilizacja, ale nie tylko elektoratu, który nazywamy &#8222;twardym&#8221;. Chodzi o aktywizację różnych ruchów prawicowych i konserwatywnych, również tych bliżej centrum &#8211; o budowę szerokiego ruchu obywatelskiego wokół formacji politycznej. Taką drogą poszedł Orbán, przy zachowaniu bardzo silnego przywództwa w partii” – tłumaczy na łamach „Naszego Dziennika” socjolog Bartłomiej Radziejewski w artykule „Dlaczego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Teraz PiS czeka mobilizacja, ale nie tylko elektoratu, który nazywamy &#8222;twardym&#8221;. Chodzi o aktywizację różnych ruchów prawicowych i konserwatywnych, również tych bliżej centrum &#8211; o budowę szerokiego ruchu obywatelskiego wokół formacji politycznej. Taką drogą poszedł Orbán, przy zachowaniu bardzo silnego przywództwa w partii” – tłumaczy na łamach „Naszego Dziennika” socjolog Bartłomiej Radziejewski w artykule „Dlaczego nie palma pierwszeństwa”. Za tą myślą podążyła gazeta, puentując tekst w następujący sposób:<span id="more-5646"></span></p>
<p>„Czy PiS zdoła przełamać własne ograniczenia i wykorzystać możliwości, których jest niemało? <strong>Szereg instytucji, stowarzyszeń, ruchów, ale również partii prawicowych, które są w rozproszeniu, powinno stanąć razem</strong>, aby nie tylko przezwyciężyć niezwykle niebezpieczną dla Polski lewacką koalicję. Jarosław Kaczyński powinien wskazać pozytywny, oparty na trwałych fundamentach kierunek, który przekona te 50 procent, które nie wybrało się do urn wyborczych w ostatnią niedzielę. To jest kapitał, o który warto dziś walczyć”.</p>
<p>Nie bawiąc się w subtelności, od razu zapytam &#8211; a niby dlaczego ów „szereg instytucji, stowarzyszeń, ruchów, ale również partii prawicowych, które są w rozproszeniu” powinien stanąć obok formacji, która z zagryzania i zastraszania prawicowej konkurencji uczyniła swój znak rozpoznawczy? Dlaczego organizacje te mają wejść w orbitę środowiska, które przejawia inklinacje sekciarskie, w obrębie którego mnożą się fantasmagoryczne, a przez to kompromitujące, teorie próżniowo-baryczne oraz mgielno-dendrologiczne, będące tak na dobrą sprawę obrazą dla ofiar katastrofy smoleńskiej, o obrazie rozumu nie wspominając?</p>
<p>Z jakiego powodu „szereg instytucji, stowarzyszeń, ruchów, ale również partii prawicowych, które są w rozproszeniu”, ma zacząć współdziałać ze środowiskiem, pod którego stylem uprawiania polityki trudno im się podpisać, bo takie wartości jak dobry smak, racjonalność i przewidywalność skutków swoich zachowań są z natury obce Prawu i Sprawiedliwości? Dlaczego stając w jednym szeregu z PiS-em środowiska te mają żyrować w polityce międzynarodowej insurekcyjnym gruzińsko-kaukaskim miazmatom, narażającym Polskę na śmieszność i brak powagi?</p>
<p>Dlaczego „szereg instytucji, stowarzyszeń, ruchów, ale również partii prawicowych, które są w rozproszeniu”, ma iść w jednym pochodzie z ludźmi ze służb specjalnych, skoro ów szereg może nie chcieć, by w parlamencie szarogęsiła się jakakolwiek agentura &#8211; także rodem z IV RP &#8211; zażywająca mocno przedwczesnej emerytury, bo nie tam jest miejsce agentury? Na co wreszcie owemu „szeregowi instytucji, stowarzyszeń, ruchów, ale również partii prawicowych, które są w rozproszeniu” zadawanie się ze środowiskiem, którego front partyjno-propagandowy stanowią „Gazeta Polska”, „Gazeta Polska Codziennie” i,  co chwały mu nie przynosi, „Nasz Dziennik”?</p>
<p>Po co „szeregowi instytucji, stowarzyszeń, ruchów, ale również partii prawicowych, które są w rozproszeniu” zadawanie się z partią, która podszyta jest maniakalną podejrzliwością i tropieniem szpiegów we własnych szeregach? Po co użerać się z lokalnymi satrapami, którzy zrobią wszystko, by jakąkolwiek konkurencję – słowo partner w ich zasobie słów nie występuje – sprowadzić do poziomu glana, za pomocą którego zawsze można wyperswadować naiwnemu konkurentowi samodzielne myślenie, a tym bardziej działanie?</p>
<p>Po co „szereg instytucji, stowarzyszeń, ruchów, ale również partii prawicowych, które są w rozproszeniu”, ma robić za tło dla groteskowej neopiłsudczyzny, która sojuszników politycznych wycenia w oparciu o ich stosunek do Powstania Warszawskiego i „Marszałka Ziuka”, a każdą nieśmiałą sugestią, że być może słynny „Marszałek Ziuk” wcale nie był mężem stanu, a jedynie uzurpatorem i przechrztą, na dodatek także osobowym źródłem informacji dla kilku obcych wywiadów, wywoływać kociokwik i lincz na „potwarcy”, kończący się wystawieniem poza nawias polskości, katolicyzmu (sic!) i wspólnoty narodowej? A więc PiS-u.</p>
<p>Po co wreszcie trzymać z tymi, którzy na własne życzenie &#8211; bo są jacy są &#8211; nie mają szans na wygranie wyborów? Że interes Polski tego wymaga, jak sugeruje „Nasz Dziennik”? Pięknie, tyle że ten interes „szereg instytucji, stowarzyszeń, ruchów, ale również partii prawicowych, które są w rozproszeniu” bardzo często rozumie inaczej niż PiS. Filozofia „kupą mości panowie” a potem się zobaczy, nie jest najlepszą drogą do budowy „szerokiego frontu prawicy”, który mógłby wygrać z „lewacko-liberalnym potopem”. By było inaczej, to najpierw PiS musiałby dokonać dogłębnego resetu wizerunkowo-mentalnego, a to jest rzecz arcytrudna, by nie rzec awykonalna.</p>
<p>Kilka lat temu PiS był niekwestionowanym psem przewodnikiem prawicy. Wciąż nim jest, tyle że nie jest to już ten sam pies. Zamiast dorodnego wilczura o błyszczącej sierści i ostrych jak brzytwa kłach, mamy skołtuniałego samca o pożółkłych zębach i bez błysku w oczach, którym do niedawna uwodził wyborców. Wprawdzie szczeka jeszcze i szczerzy kły, ale czas brawurowych polowań, duszenia ofiar i chłeptania ciepłej posoki ma już bezpowrotnie za sobą. Z zażywającego wolności psa, stał się psem zagrodowym, choć jeszcze nie łańcuchowym, wprawdzie wciąż mocno zajadłym i groźnym, ale jedynie na swoim podwórku.</p>
<p>I na to podwórko z całą pewnością ów „szereg instytucji, stowarzyszeń, ruchów, ale również partii prawicowych, które są w rozproszeniu” się nie wybiera, bo nikt nie chce być obszczekany i pogryziony przez zagrodowego burka. Miło wszakże, że „Nasz Dziennik” zaczyna zauważać, że w tej formule PiS żadnych nadziei nie rokuje. Szkoda tylko, że sam się do tego przyczynił, pompując formację, która w imię interesu partyjnego zadławiła różnorodność prawicy, czyniąc z wiernopoddańczości cnotę i zaletę a z rozumu przywarę i balast. Dlatego wielce jestem ciekaw kolejnych artykułów w „Naszym Dzienniku”, bo a nuż da się coś jeszcze ciekawego o PiS-ie poczytać.</p>
<p>Przeczytaj również:<br />
<a href="http://www.eckardt.pl/dlaczego-nie-czytam-„naszego-dziennika”.html">Dlaczego nie czytam &#8222;Naszego Dziennika&#8221;</a><br />
<a href="http://www.eckardt.pl/czy-pis-odbiera-tlen-radiu-maryja.html">Czy PiS odbiera tlen Radiu Maryja?</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/%e2%80%9enasz-dziennik%e2%80%9d-pyta-o-pis.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szachy po toruńsku</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/szachy-po-torunsku.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/szachy-po-torunsku.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Aug 2011 20:14:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[wybory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5415</guid>
		<description><![CDATA[– Potwierdzam, że posłanka jest na 18. pozycji na liście. Taką informację na spotkaniu z kandydatami przedstawił szef struktur okręgowych naszej partii – powiedział szef PiS w Toruniu, poseł Zbigniew Girzyński. Anna Sobecka, bo o nią chodzi, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, znalazła się nie na szóstym, ale na 18. miejscu listy kandydatów PiS do Sejmu w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– Potwierdzam, że posłanka jest na 18. pozycji na liście. Taką informację na spotkaniu z kandydatami przedstawił szef struktur okręgowych naszej partii – powiedział szef PiS w Toruniu, poseł Zbigniew Girzyński. Anna Sobecka, bo o nią chodzi, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, znalazła się nie na szóstym, ale na 18. miejscu listy kandydatów PiS do Sejmu w okręgu toruńsko-włocławskim.<span id="more-5415"></span></p>
<p>Oprócz Anny Sobeckiej na liście toruńskiej PiS jest dwóch pretendentów do sejmowej synekury, którzy zabiegają o ten sam target wyborczy. To wspomniany wyżej Zbigniew Girzyński (miejsce 3 na liście) oraz Przemysław Przybylski (miejsce 5). Cała trójka pochodzi z Torunia. Cała też trójka nosi na piersiach plastron Radia Maryja, w którym paraduje przed Ojcem Dyrektorem, z czego ten miewa sporo uciechy.</p>
<p>W myśl zasady <em>is fecit cui prodest</em> – ten uczynił, komu to przyniosło korzyść – spuszczona na 18. pozycję Anna Sobecka najwięcej korzyści przynosi Zbigniewowi Girzyńskiemu, stąd cała akcja pachnie właśnie nim. Jako kieszonkowy samiec alfa ma teraz wolną rękę w podgryzaniu pierwszego na liście Krzysztofa Ardanowskiego, który stał się dla niego nagłą i niespodziewaną przeszkodą.</p>
<p>Do czasu rejestracji list sporo może się jednak zdarzyć, także awans Anny Sobeckiej o kilka lub kilkanaście miejsc w górę. Wszystko jednak leży w rękach Ojca Dyrektora, któremu może się nie spodobać czarna polewka zaserwowana jego dawnej spikerce, która finezją intelektualną wprawdzie się nie narzucała, ale wiernością Radiu mogła zaimponować każdemu.</p>
<p>O ile zatem Anna Sobocka nie zrezygnuje z udziału w wyborach, a o to tutaj tak naprawdę chodzi, to rozwścieczona nawet na 18. pozycji jest w stanie ugrać sporo głosów „radiomaryjnych”, o które zabiega Girzyński, mniemając, że pozwolą mu one przechylić szalę w wewnętrznej rywalizacji o najlepszy wynik na liście w okręgu toruńsko-włocławskim, co dla Girzyńskiego jest niezwykle ważne.</p>
<p>Okazać się jednak może, że głównym beneficjentem tych „rodzinnych” kugli stanie się Przemysław Przybylski, który od dłuższego już czasu zdradza ambicje daleko wybiegające poza sejmikowe opłotki, wzmacniane niezłymi wynikami w wyborach do Parlamentu Europejskiego i na prezydenta Torunia. Promocja, jakiej mu udzieliło wówczas Radio Maryja, to całkiem niezły kapitał, by dzisiaj zawalczyć o Sejm.</p>
<p>Dlatego myślę, że Girzyński ma problem. Nie jest nim Sobecka, bo to gwiazda schodząca. Problem, to Przemysław Przybylski. Młody, pragmatycznie pokorny, wydeptujący nieustannie ścieżki w najważniejszym dla PiS-u Radiu, ambicjonalnie przerośnięty, co jednak nie jest wadą, a w polityce wręcz zaletą. W którymś momencie zapragnie być tym pierwszym. I nie będzie żadnego – zmiłuj się.</p>
<p>W kujawsko-pomorskiem szykuje się zatem piękna walka wyborcza. No i powyborcza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/szachy-po-torunsku.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tytłanie Kaczyńskiego</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/tytlanie-kaczynskiego.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/tytlanie-kaczynskiego.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Jun 2011 09:09:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5229</guid>
		<description><![CDATA[„W połowie czerwca Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy wydał postanowienie o dopuszczeniu dowodu z opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów celem odpowiedzi na pytanie, czy stan zdrowia psychicznego oskarżonego pozwala na udział w postępowaniu sądowym” &#8211; poinformował wtorek wydział prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie. Sprawa dotyczy procesu cywilnego, który wytoczył Jarosławowi Kaczyńskiemu Janusz Kaczmarek, były szef [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„W połowie czerwca Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy wydał postanowienie o dopuszczeniu dowodu z opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów celem odpowiedzi na pytanie, czy stan zdrowia psychicznego oskarżonego pozwala na udział w postępowaniu sądowym” &#8211; poinformował wtorek wydział prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie. Sprawa dotyczy procesu cywilnego, który wytoczył Jarosławowi Kaczyńskiemu Janusz Kaczmarek, były szef MSWiA za rządów PiS, za nazwanie go przez Kaczyńskiego „agentem śpiochem”.<span id="more-5229"></span></p>
<p>Ta pyszna informacja wzbudziła zrozumiały zachwyt w PO jak i oczekiwaną wściekłość w obozie PiS. Nie da się bowiem ukryć, że mamy do czynienia ze zjawiskiem co najmniej osobliwym, a przez to ciekawym. Pomimo, że polska polityka w istocie jest  swoistym domem wariatów, a wielu funkcjonariuszy partii politycznych przypomina osobników, którzy pozamieniali kaftany na garnitury, to wspomniane postanowienie sądu stan publicznego „wariactwa” jeszcze bardziej pogłębia.</p>
<p>Jarosław Kaczyński jaki jest, każdy widzi. Małe to to, zadziorne i pyskate, pamiętliwe i kłótliwe,  cyniczne do bólu, nielicho nawiedzone, złośliwe i ironiczne, toczone przez różne fobie i idee fixe, ale to wciąż nie są powody, dla których należy glajszlachtować tkankę publiczną poprzez uruchamianie machiny, czyniącej z postępowania cywilnego cyrk na kółkach, efektem którego jest publiczne tytłanie ludzi w szambie pomówień i dwuznaczności, szargające osobistą godność i dobre imię.</p>
<p>Kontrowersyjna decyzja warszawskiego sądu rejonowego, chcąc nie chcąc, rozerwała delikatną materię, która była dotychczas  odporna na zakusy uczynienia z wymiaru sprawiedliwości kabaretu. Została tym samym poważnie naruszona granica powagi instytucji, której Polacy powierzają sprawiedliwość. I choć tej sprawiedliwości można w tej instytucji szukać jedynie ze świecą, to jednak stało się coś tragicznego. Zamiast ślepej Temidy, wagę sprawiedliwości do ręki wziął w Polsce Józef Wissarionowicz Stalin.</p>
<p>Wszystko to nie zmienia bolesnego faktu, że polscy politycy od prawa do lewa, w tym Jarosław Kaczyński, uczynili z życia publicznego chlew, w którym próżno szukać kultury i ogłady. Znad partyjnych i rządowych koryt, co rusz dochodzą kwiki i mlaskania partyjnej nierogacizny, która, przepraszam za to porównanie, z lubością taplając się w gumnie i żrąc dotacyjną śrutę, rozbryzguje upstrzoną przez się wyściółkę poza własny chlew, nie licząc się z faktem, że poza chlewem żyją normalni ludzie.</p>
<p>Ale od ewentualnej likwidacji chlewu i trzebienia pogłowia kwiczącej nierogacizny nie sądy. Od tego są wyborcy. Mogą to całe towarzystwo pogonić, ale nie muszą. I zapewne nie pogonią. Bardzo prawdopodobne, że przy najbliższych wyborach poprzestawiają jedynie koryta, jednym nasypią więcej śruty, a innym dodadzą więcej wyściółki, o czym nierogacizna doskonale wie. Per saldo nic się więc nie zmieni. Bo dopóki w korycie jest śruta, dopóty wszelka nierogacizna będzie chlew okupować.</p>
<p>Jakby nie patrzeć, niestety, to nasza polska nierogacizna, krew z krwi, kość z kości…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/tytlanie-kaczynskiego.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seppuku po polsku</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/seppuku-po-polsku.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/seppuku-po-polsku.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Jan 2011 10:17:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[PjN]]></category>
		<category><![CDATA[seppuku]]></category>
		<category><![CDATA[smoleńsk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=4427</guid>
		<description><![CDATA[„Ruskie” zrobili to, co było do przewidzenia. Wypunktowali w raporcie MAK-u wszystkie grzechy polskich pilotów, o sobie, co zrozumiałe, dyskretnie milcząc. Dziwi to kogoś? Mnie nie. Od samego początku twierdzę, narażając się wszystkim znajomym spiskofilom, że za katastrofę smoleńską odpowiadamy my – Polacy. A konkretnie: rząd, ówczesna Kancelaria Prezydenta, BOR i służby specjalne. Wszyscy odpowiedzialni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Ruskie” zrobili to, co było do przewidzenia. Wypunktowali w raporcie MAK-u wszystkie grzechy polskich pilotów, o sobie, co zrozumiałe, dyskretnie milcząc. Dziwi to kogoś? Mnie nie. Od samego początku twierdzę, narażając się wszystkim znajomym spiskofilom, że za katastrofę smoleńską odpowiadamy my – Polacy. A konkretnie: rząd, ówczesna Kancelaria Prezydenta, BOR i służby specjalne. Wszyscy odpowiedzialni w tych instytucjach wiedzieli, czym lecą, dokąd lecą, z kim lecą i w jakich warunkach lecą. Z efektem wiadomym. I to bezlitośnie, na zimno, ze stoickim spokojem (może i z dobrze skrywaną satysfakcją) poddali obróbce Rosjanie. Zero emocji, sucha relacja w stylu eksperckim, bardziej skierowana do zachodniego odbiorcy, niż do Polaków. Doskonale wiedzieli, że my się z takim raportem nie zgodzimy.<span id="more-4427"></span></p>
<p>„Ruskie” teraz siedzą i patrzą. Akcja idzie po „ichniemu”. Premier wraca w trybie pilnym z urlopu, a „pułki smoleńskie” (PiS, PJN) w bitewnym szale, na oczach całego świata, szykują mu stryczek i tabliczkę z napisem „zdrajca”. Przepyszny widok. Za chwilę na zgliszczach polskiej tragedii splujemy się plwociną wyjątkowo toksyczną, która zatruje nas, Polaków, na długie dziesięciolecia. Bo zamiast spokojnie, wręcz z demonstracyjnym chłodem, przyjąć raport MAK-u i zapowiedzieć, iż w związku z tym, że jest on niekompletny, strona polska w najbliższym czasie przedstawi kompletną wersję przyczyn katastrofy, w oparciu o wszystkie dotychczasowe ustalenia, także te zawarte w raporcie rosyjskim, wskazując jednocześnie, że Polska traktuje raport MAK-u, jako dokument odzwierciedlający punkt widzenia strony rosyjskiej.</p>
<p>Zamiast więc odpowiedzieć na tym etapie tym samym quasi eksperckim językiem co Rosja, my zaczynamy pompować emocje. Nie dość, że atakujemy na zewnątrz, to jeszcze otwieramy front wewnętrzny, chyba bardziej wyniszczający dla polskiej racji stanu, niż potyczka z MAK-iem. Skończy się to wszystko kompromitacją, bo nie dość, że trudno będzie merytorycznie zyskać przewagę nad ustaleniami MAK-u (tak, tak, trzeba się uderzyć we własne piersi), to jeszcze, jak znam życie, powstaną w Polsce co najmniej dwa raporty, jeden rządowy, a drugi pisowski, nie wykluczając możliwości powstania raportu PJN-u, ostro walczącego o awans do pierwszej „ligi smoleńskiej”. To sprawi, że uchodzić będziemy za kraj ciekawy i interesujący, ale kompletnie niepoważny. Kraj, który nie dość, że wysłał swojego prezydenta na śmierć, to jeszcze dzięki temu dokonał wizerunkowego seppuku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/seppuku-po-polsku.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kidnaperzy</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/kidnaperzy.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/kidnaperzy.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Nov 2010 19:28:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3847</guid>
		<description><![CDATA[– Wizja naszego miejsca w świecie, którą prezentował prezydent Lech Kaczyński, jest dzisiaj bezrefleksyjnie zaprzepaszczana – zakomunikowała na konferencji prasowej Joanna Kluzik-Rostkowska, odpalając tym samym nowy projekt polityczny pod nazwą „Polska jest najważniejsza”. Wyjaśniła, że zmarły tragicznie Lech Kaczyński był twórczym kontynuatorem myśli wschodniej Józefa Piłsudskiego i Jerzego Giedroycia. – O tym, że była to idea realna i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– Wizja naszego miejsca w świecie, którą prezentował prezydent Lech Kaczyński, jest dzisiaj bezrefleksyjnie zaprzepaszczana – zakomunikowała na konferencji prasowej Joanna Kluzik-Rostkowska, odpalając tym samym nowy projekt polityczny pod nazwą „Polska jest najważniejsza”. Wyjaśniła, że zmarły tragicznie Lech Kaczyński był twórczym kontynuatorem myśli wschodniej Józefa Piłsudskiego i Jerzego Giedroycia. – O tym, że była to idea realna i skuteczna, przekonaliśmy się, gdy rosyjskie czołgi szły na Tbilisi, a polski prezydent skutecznie zjednoczył kraje naszego regionu w imię międzynarodowej sprawiedliwości i poszanowania praw narodów do stanowienia o własnym losie, byliśmy wtedy dumni z Polski – spuentowała liderka powstałego właśnie odłamu politycznego.<span id="more-3847"></span></p>
<p>W ten oto sposób sprytni secesjoniści postanowili sprzątnąć PiS-owi sprzed nosa Lecha Kaczyńskiego, osadzając go w roli ikony swojego ruchu, a właściwie kultu, mocno zalatującego mesjanizmem. To zapowiada dramatyczne wydarzenia związane z ustaleniem monopolu oraz praw do egzegezy „myśli politycznej” zmarłego prezydenta. Mamy zatem ze strony „Polski bedącej najważniejszą” (czy ktoś wie, jak to cudo odmieniać?) zgrzyt, a właściwie zgrabnie, by nie rzec perfidnie wyprowadzoną prowokację w kierunku Jarosława Kaczyńskiego, który będzie musiał zacząć udowadniać, że to on, a nie dawni współpracownicy Lecha Kaczyńskiego, jest jedynym i autentycznym powiernikiem – dość lichej przyznajmy – spuścizny prezydenckiej.</p>
<p>W zasadzie zestaw formułek wygłoszonych na dzisiejszej konferencji prasowej secesjonistów śmiało mógłby otwierać każdy jeden spęd Unii Wolności, czy innego KOR-u. Nie powinno to nikogo specjalnie dziwić, gdyż i Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak, a także zmarły Lech Kaczyński, miewali na tym kierunku naturalną predylekcję, co było powodem częstego niezadowolenia Jarosława Kaczyńskiego, którego ciągoty w tym obszarze były bardziej zniuansowane. W każdym razie stała się dzisiaj rzecz ważna, bo oto grupa liberałów uprowadziła pamięć Lecha Kaczyńskiego dla swoich celów, grając tym samym na nosie jego bratu, na dodatek siejąc dezorientację pośród prostego ludu pisowskiego, czczącego pamięć o podstępnie zamordowanym prezydencie w sposób żarliwy i autentyczny.</p>
<p>Pogoń za ukradzioną pamięcią Lecha Kaczyńskiego zapewne ruszy po wyborach samorządowych, a oddział pościgowo-pacyfikacyjny będzie należał do najbardziej zawziętego i mściwego w historii. Celnie ugodzony Jarosław Kaczyński wyposaży go zapewne we wszelkie możliwe narzędzia i pełnomocnictwa, po użyciu których w niepewnych strukturach PiS-u dymić będą jeno zgliszcza i ruiny, a nad zwłokami zdrajców krążyć będą kruki partyjnej sprawiedliwości, kraczące o karzącej ręce prezesa, przed którą nie uchroni się żaden liberał. Blady strach padnie na siedzących okrakiem posłów, którzy chcieli by pójść za Kluzik-Rostkowską, ale się boją. To im ze szczególną uwagą będą się przyglądać <em>ziobryści</em>, węsząc myślozbrodnię. W krótkim czasie zestrojenie struktur partii z rytmem bicia serca jej prezesa osiągnie doskonałość.</p>
<p>I tylko do spoczywającego na Wawelu Lecha Kaczyńskiego z katakumby zamieszkałej przez Marszałka, będą co jakiś czas dochodzić słowa: Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/kidnaperzy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hej, żeglujże, żeglarzu&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/hej-zeglujze-zeglarzu.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/hej-zeglujze-zeglarzu.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Nov 2010 09:06:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3811</guid>
		<description><![CDATA[Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak nie są najważniejsze w obserwowanej właśnie rozgrywce. Są za to niezbędnym elementem kanonady medialnej, mającej naruszyć spoistość pisowskiego pancerza. Ale myliłby się ten, kto by uznał, że to spisek wrogów zewnętrznych i sprzymierzonych z nimi liberalnych mediów. Nic z tego. Wróg czai się wewnątrz PiS-u i najgłośniej krzyczy – Jarosław Kaczyński będzie prezesem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak nie są najważniejsze w obserwowanej właśnie rozgrywce. Są za to niezbędnym elementem kanonady medialnej, mającej naruszyć spoistość pisowskiego pancerza. Ale myliłby się ten, kto by uznał, że to spisek wrogów zewnętrznych i sprzymierzonych z nimi liberalnych mediów. Nic z tego. Wróg czai się wewnątrz PiS-u i najgłośniej krzyczy – Jarosław Kaczyński będzie prezesem co najmniej do 2014 roku! To oczywista zmyłka. Jarosław Kaczyński ma przestać nim być już w przyszłym roku, przed wyborami parlamentarnymi.<span id="more-3811"></span></p>
<p>Plan jest prosty. Rozhuśtać łajbę ile wlezie, skierować ją w sam środek huraganu i patrzeć, co się będzie działo. Wiadomo, że Kaczyński chętnie tam popłynie, bo lubi sporty ekstremalne. Dopiero na chybotliwym mostku kapitańskim, zalewanym co rusz falami, z leżącą pokotem załogą, będzie stosowna okazja powiedzieć kapitanowi – pan już nie daje rady, trzeba nowej siły zdolnej mocno uchwycić ster okrętu, mogącej zmobilizować wystraszoną sztormem załogę. Proponujemy panu suchą i przestronną kajutę pod pokładem i dożywotni mir największego z kapitanów. Jeśli nie, to pan wybaczy, panie kapitanie, ale to my mamy mapy, radio, szalupy i zapas wody.</p>
<p>Dzisiaj to właśnie przyszli buntownicy najgłośniej krzyczą – tyś kapitan, a my twe wierne sługi. Gdzie ty kapitanie, tam i my! Na wyścigi odsądzają od czci i wiary wyekspediowane za burtę stewardesy, powtarzając, że o sprawach statku nie dyskutuje się w portowej tawernie. Pohukują, że pisowska flaga na maszcie jeszcze nigdy tak dumnie nie powiewała. Że załoga musi być jak silna zaciśnięta pięść, zwarta i zjednoczona. Tym bardziej, że dookoła sztorm, syrenie śpiewy, bijące pioruny, a na brzegu ciemna latarnia, w której agentura wyłączyła światło. Nikt o zdrowych zmysłach nie dokonuje w takich warunkach zmiany kapitana. Nikt na morzu, ale nie w polityce.</p>
<p>Im dłużej słucham takich posłów jak Ryszard Czarnecki, Jacek Kurski, Zbigniew Girzyński, Wojciech Mojzesowicz, Jerzy Polaczek, Kazimierz Ujazdowski, Jarosław Sellin, etc., etc., tym bardziej jestem przekonany, że znakomita ich część ma zgromadzone w szalupach zapasy wody i prowiantu. Że znać będą do nich najkrótszą drogę, kiedy kapitan oświadczy, że ani myśli zejść z mostku. Z niejednej przecież krypy w swoim bogatym życiu się ewakuowali. Wszyscy oni liczą na to, że starszy oficer pokładowy Zbigniew Ziobro, pojawiając się w odpowiednim momencie na mostku, siłą swojej osobowości, wymusi na kapitanie pożądaną decyzję i zwiewać jednak nie będzie trzeba.</p>
<p>Wszystko to wyczuły wyrzucone za burtę stewardesy, Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak, które nachlapały złośliwie, że Jarosław Kaczyński już przekazał Zbigniewowi Ziobrze władzę na łajbie, dzięki czemu wybuchła cała awantura. Wiadomo, że po takiej informacji Jarosław Kaczyński będzie baczniej strzygł uszami, a jego stare wiarusy otoczą go ściślejszym kordonem. Słowa posłanek miały posiać w PiS-ie nieufność i sprawić, że w decydującym momencie Kaczyński zamknie starszego oficera pokładowego w kozie, a po buncie na pokładzie nie będzie śladu. I o to chodzi, bo w oku cyklonu ma znaleźć się nabierająca wody łajba z kapitanem na mostku, który najlepsze czasy ma już za sobą.</p>
<p>Wygląda na to, że obie panie postanowiły czekać, aż łajba zatonie i pojawią się rozbitkowie, a Zbigniew Ziobro, że uda mu się wymusić okolicznościami decyzję o abdykacji kapitana, co sprawi, że załoga nabierze nowych sił, uchodząc ze sztormu bez większych strat. To, czy sztorm nabierze odpowiedniej siły zależne jest jednak od wyborów samorządowych. Kiepski dla PiS-u wynik sprawi, że od razu pojawią uderzenia fal i wiatru, bo ileż lat można tkwić w wyborczej flaucie. Z miejsca pojawią narzekania i szukanie winnych. Odwagi nabiorą nawet majtkowie, bo bez zmiany kursu, w przyszłym roku nadejść może widowiskowa klęska parlamentarna, a tej by sobie nie życzył nikt, od majtka poczynając, na kucharzu kończąc.</p>
<p>Tymczasem do szalup nieznani członkowie załogi naznosili mnóstwo zapasów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/hej-zeglujze-zeglarzu.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

