<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Lech Kaczyński</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/lech-kaczynski/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>W Warszawie zamieszanie, a tymczasem&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/w-warszawie-zamieszanie-a-tymczasem.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/w-warszawie-zamieszanie-a-tymczasem.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 12:08:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Wspólnota Małych Ojczyzn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2277</guid>
		<description><![CDATA[Razem do wyborów Unia Polityki Realnej, Prawica RP oraz Wspólnota Małych Ojczyzn w województwie kujawsko-pomorskim zadeklarowały wspólny start w wyborach samorządowych. Deklaracja dotyczy wyborów na szczeblu samorządu województwa, samorządu miast i powiatów, a także gmin wiejskich. Formuła porozumienia ma charakter otwarty i jest skierowana do tych sił i organizacji społecznych, które zechcą wspólnie, bez ideologicznego bagażu, w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Razem do wyborów</strong></p>
<p>Unia Polityki Realnej, Prawica RP oraz Wspólnota Małych Ojczyzn w województwie kujawsko-pomorskim zadeklarowały wspólny start w wyborach samorządowych. Deklaracja dotyczy wyborów na szczeblu samorządu województwa, samorządu miast i powiatów, a także gmin wiejskich.</p>
<p>Formuła porozumienia ma charakter otwarty i jest skierowana do tych sił i organizacji społecznych, które zechcą wspólnie, bez ideologicznego bagażu, w oparciu o potencjał lokalny, zadbać o interesy wspólnot samorządowych.<span id="more-2277"></span></p>
<p>Deklaracja wspólnego startu w wyborach samorządowych, to wyjście naprzeciw oczekiwaniom i głosom tych mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego, którzy szukają dla siebie nowej oferty i jakości, wolnej od centralnego sterowania, opartej na ludziach zakorzenionych w swoich wspólnotach, dających rękojmię niezależności i zaangażowania w sprawy lokalne.<br />
 <br />
Deklarację o współpracy podpisali: w imieniu UPR Paweł Skutecki (po. Szefa oddziału bydgoskiego UPR), Marcin Brachowski (pełnomocnik Prawicy RP w okręgu bydgoskim) oraz Maciej Eckardt (prezes stowarzyszenia Wspólnota Małych Ojczyzn).</p>
<p>–<em> To oczywiste, że do wyborów musimy iść w szerszym porozumieniu. Samorządy zasługują na to, by były w nich reprezentowane środowiska, które nie przenoszą na grunt lokalny warszawskich kłótni i politycznego zacietrzewienia. Jestem optymistą. Liczę na dobry wynik wyborczy</em> – powiedział dla naszego portalu Paweł Skutecki (UPR)</p>
<p><em>– Cieszę się, że łączymy siły. Nasi sympatycy na to czekali. Przed nami dużo pracy, ale wiadomo, że razem jest raźniej i łatwiej.  Jestem bardzo zadowolony z tego porozumienia. Czekamy na następne organizacje</em> – stwierdził Marcin Brachowski (Prawica RP)</p>
<p><em>– To początek jednoczenia przed wyborami samorządowymi środowisk, którym razem jest po drodze. Dajemy sygnał, że chcemy być razem. Składamy sensowną ofertę wyborczą tym, którzy są zmęczeni polityką agresji i wyniszczenia. Wyciągamy rękę do środowisk i konkretnych ludzi, którzy szukają dla swojej aktywności miejsca, a nie znajdują go w obecnej ofercie politycznej. Jak na początek jest całkiem dobrze, za chwilę będą dołączać następni</em> – Maciej Eckardt (Wspólnota Małych Ojczyzn)</p>
<p><a href="http://www.ojczyzny.pl/?p=1821">http://www.ojczyzny.pl/?p=1821</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/w-warszawie-zamieszanie-a-tymczasem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nagi Lech Kaczyński?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/nagi-lech-kaczynski.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/nagi-lech-kaczynski.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 10:23:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=1732</guid>
		<description><![CDATA[28 proc. Polaków najchętniej widziałoby Donalda Tuska jako kandydata w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, 18 proc. wskazało Włodzimierza Cimoszewicza, a 15 proc. &#8211; Andrzeja Olechowskiego &#8211; wynika z sondażu CBOS. Na czwartym miejscu znalazł się prezydent Lech Kaczyński (11 proc. wskazań). 10 proc. badanych wskazało Jolantę Kwaśniewską. Gdyby do II tury wyborów prezydenckich przeszli Donald Tusk [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>28 proc. Polaków najchętniej widziałoby Donalda Tuska jako kandydata w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, 18 proc. wskazało Włodzimierza Cimoszewicza, a 15 proc. &#8211; Andrzeja Olechowskiego &#8211; wynika z sondażu CBOS. Na czwartym miejscu znalazł się prezydent Lech Kaczyński (11 proc. wskazań). 10 proc. badanych wskazało Jolantę Kwaśniewską.</p>
<p>Gdyby do II tury wyborów prezydenckich przeszli Donald Tusk i Lech Kaczyński, wygrałby obecny premier (66 proc.); obecny prezydent otrzymałby 26 proc. głosów. Lech Kaczyński przegrałby także II turę w starciu z Andrzejem Olechowskim, który otrzymałby 63 proc. głosów, podczas gdy obecny prezydent &#8211; 27 proc. W II turze z Lechem Kaczyńskim (26 proc.) wygrałby także Włodzimierz Cimoszewicz (63 proc.) – donoszą media.</p></blockquote>
<p><span id="more-1732"></span>Sondaż jest kretyński ze względu na pytanie, które respondentom zadało CBOS. Nie chodzi w nim – jak rozumie to większość – o sondaż poparcia w wyborach prezydenckich, a jedynie o „mniemanologię” na temat tego, kto ewentualnie mógłby stanąć do wyścigu prezydenckiego. Niemniej warto się nad nim pochylić i odnotować, że nawet tak dziwaczny sondaż, ukazuje nagą prawdę, że Lech Kaczyński nie ma najmniejszych szans na reelekcję.</p>
<p>A nie ma tych szans nie tylko ze względu na sondaże, którymi można dowolnie sterować, ale ze względu na czynniki obiektywne, które sprawiają, że Lech Kaczyński nie ma gdzie zbierać głosów. Przez okres swojej prezydentury kompletnie nie udało mu się pozyskać nowych zwolenników. Ba, stracił poważną część dotychczasowego elektoratu, zdegustowanego miałkością upływającej kadencji, znaczonej partyjnym uwikłaniem i nieznośną małostkowością, która powinna być obca głowie państwa.</p>
<p>Lech Kaczyński przegra, bo nie potrafił w porę przejrzeć się w lustrze własnych ułomności. Przegra, bo nie ma już „ciągu” na twardego szeryfa z Warszawy, którym był jeszcze cztery lata temu. Przegra, bo nie wiadomo, co tak naprawdę pozostawia po swojej pięcioletniej kadencji. Polityka historyczno-kombatancka, skądinąd bardzo ważna, to stanowczo za mało, by okres bytności w pałacu prezydenckim uznać za w pełni wykorzystany. Per capita mamy więc do czynienia z okresem straconym, choć na swój sposób interesującym.</p>
<p>Brat Jarosława Kaczyńskiego przegra, bo ma w sobie trudny do nazwania, acz zauważalany defetyzm. Przypomina miotającego się w klatce ptaka, oddzielonego od świata prętami ideologicznych miazmatów IV Rzeczypospolitej, która zeszła ze sceny w dość smutnych okolicznościach, grzebiąc pod zgliszczami wiele ludzkich nadziei na zmianę. Brat Jarosława Kaczyńskiego nie wygra, bo nawet w strukturach partii mu najbliższej nie ma – delikatnie mówiąc – entuzjazmu dla tej kandydatury, który był podstawą sukcesu w 2005 roku.</p>
<p>Prezydent Lech Kaczyński zakończy swoją karierę na jednej kadencji, tak jak Lech Wałęsa, bo łączą ich liczne podobieństwa charakterologiczne, które mają wpływ na obraz prezydentury. Obu nie udało się wypracować języka komunikacji ze współczesnym światem. Obaj grzęźli w personalnych utarczkach oraz infantylnej pamiętliwości. Obu nie udało się też zdystansować swojego urzędu do polityczno-partyjnej bieżączki, w którą niepotrzebnie się angażowali, stając na przegranej pozycji, bo pozycja prezydenta w polskich warunkach konstytucyjnych jest dość licha.</p>
<p>Lech Kaczyński przegra, bo nie będzie reprezentował całej prawicy. Głosów na niego nie oddadzą już środowiska eurosceptyczne, bo je upokorzył, kiedy z podpisania traktatu lizbońskiego uczynił irytujące show medialne. Nie zagłosuje na niego również elektorat orbitujący wokół Radia Maryja, bo mu nie ufa w takich sprawach jak obrona życia dzieci nienarodzonych czy polityka wobec Unii Europejskiej. Zresztą sam pan prezydent dystansuje się od tego środowiska, co ono doskonale wyczuwa i będzie o tym pamiętać w dniu wyborów.</p>
<p>Lechowi Kaczyńskiemu niezbędne głosy odbierze prawicowy drobiazg, m.in. Marek Jurek, który inkasując 2-3 proc. głosów skutecznie pogrzebie szanse Kaczyńskiego na walkę stulecia z Donaldem Tuskiem w pojedynku finałowym. Nadto nie wiemy jeszcze, jacy egzotyczni kandydaci wystartują po prawej stronie, ale każdy z nich odbierając Kaczyńskiemu nawet 0,5 proc. głosów, pozbawiać go będzie szans na wejście do drugiej tury. A to jest w tej chwili największe zmartwienie jego sztabu, bo niewejście do finału oznaczać będzie już nie porażkę, a kompromitację.</p>
<p>Minorowe nastroje wokół Lecha Kaczyńskiego pogłębiać będzie nadspodziewanie dobrze napompowany sondażowo Włodzimierz Cimoszewicz, który coraz częściej wyprzedza Kaczyńskiego w przedwyborczych rankingach. Jeśli udałoby się, o czym pisałem onegdaj, dogadać dwóm panom: Cimoszewiczowi i Olechowskiemu, to któryś z nich przy poparciu drugiego, mógłby bardzo poważnie zagrozić Tuskowi w drugiej turze i kto wie, czy przy korzystnym zbiegu okoliczności nie zgarnąć głównej wygranej. W takiej konfiguracji słuch o Lechu Kaczyńskim zaginąłby w turze pierwszej.</p>
<p>Lech Kaczyński nie jest moim kandydatem. Jego prezydentura rozczarowała. Nienazwanie po imieniu zbrodni ukraińskich na Polakach w imię poprawnych relacji z Wiktorem Juszczenką, budowanie sojuszu z ewidentnym oszołomem i satrapą Saakaszwilim, groteskowe uzależnianie podpisania traktatu lizbońskiego od wyników irlandzkiego referendum, toczenie trzeciorzędnych bojów o czwartorzędne sprawy, nadpobudliwa proamerykańskość, mała zwartość intelektualna i niespójny przekaz intencji, to pierwsze z brzegu powody, dla których nie będę mógł oddać głosu na urzędującego prezydenta.</p>
<p>Ciekawi mnie w tym wszystkim, co zrobi owa mityczna narodowa część wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Mityczna dlatego, że takiej w partii Jarosława Kaczyńskiego nie ma. Są na pewno patrioci, ale jest to patriotyzm a’la Józef Piłsudski, co z tradycją narodową ma niewiele wspólnego. W PiS-ie nie ma, czego nie dostrzegają komentatorzy, opcji, a tym bardziej grupy narodowej. Za taką próbuje uchodzić grono posłów oddelegowanych na odcinek Radia Maryja po to, by Prawu i Sprawiedliwości nie wymknęła się ważna część elektoratu, bez którego partii groziłby uwiąd.</p>
<p>Grupa narodowa w PiS-ie to kondotierzy Jarosława Kaczyńskiego, zawzięcie walczący o swoją pozycję w ramach partii. Ich znakiem rozpoznawczym jest utrzymywanie elektoratu Radia Maryja w specyficznym napięciu i transponowanie na jego grunt wytycznych płynących z partyjnej góry w taki sposób, by docelowy elektorat nie dostrzegł, że na prawicy poza PiS-em może istnieć życie polityczne. Ich rolą jest takie ogniskowanie uwagi na sobie, by nawet kontestując jakąś część linii politycznej partii, w odpowiednim momencie dokonać takiej syntezy poglądów, by jedynym pozytywnym układem odniesienia było Prawo i Sprawiedliwość.<br />
 <br />
Kondotierzy za chwilę z cała mocą uderzą, by udowodnić elektoratowi Radia Maryja, że Lech Kaczyński wprawdzie ma wady, jak każdy człowiek, ale jest jedyną skuteczną nadzieją na zatrzymanie liberalnego potopu, a PiS jedyną arką, która może Polskę przed potopem uratować. Zaczną się intelektualne i pijarowskie wygibasy, mające na celu udowodnienie, że miałka prezydentura Lecha Kaczyńskiego, była najlepszą od czasów II Rzeczypospolitej, pomimo wściekłych ataków mediów i kuksańców bezwzględnej konkurencji.</p>
<p>Będzie zatem na co popatrzeć i czego posłuchać. I już sobie ostrzę zęby na audycję „Rozmowy niedokończone”, kiedy po tyradach kondotierów, jakiś przytomny słuchacz RM zapyta: panie pośle, a dlaczego pan prezydent, którego pan tak pięknie i żarliwie broni, jest nagi?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/nagi-lech-kaczynski.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy wyborcy utopią Lecha Kaczyńskiego?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/kogo-utopia-wyborcy.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/kogo-utopia-wyborcy.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Aug 2009 13:05:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=1218</guid>
		<description><![CDATA[Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, miał ponoć stwierdzić Heraklit. I jest coś na rzeczy, bo rzeka meandruje, burzy się i wylewa, by za chwilę stać się oazą spokoju. Stąd uzasadniona wątpliwość Heraklita, który w ten sposób zobrazował zmienność układów odniesienia. Podobnie jest z polityką. Ona ma także swoją dynamikę i zmienność. To, co [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, miał ponoć stwierdzić Heraklit. I jest coś na rzeczy, bo rzeka meandruje, burzy się i wylewa, by za chwilę stać się oazą spokoju. Stąd uzasadniona wątpliwość Heraklita, który w ten sposób zobrazował zmienność układów odniesienia. Podobnie jest z polityką. Ona ma także swoją dynamikę i zmienność. To, co istniało wczoraj, nie istnieje dzisiaj, a to, co jest dzisiaj, niekoniecznie musi być jutro. Mamy przykłady formacji i ludzi, którzy świecili mocnym blaskiem, a dzisiaj nie są w stanie wyjść z cienia niepamięci. Na myśl przychodzi tutaj Unia Demokratyczna, AWS, Marian Krzaklewski, Leszek Miller, Józef Oleksy, by sięgnąć po pierwsze z brzegu przykłady ostatnich 20 lat. Jednym słowem, trzymając się Heraklita – pantha rei.</p>
<p>Na rok z okładem przed wyborami prezydenckimi sytuacja Lecha Kaczyńskiego jest zła. Cieniem kładą się nietrafione nominacje prezydenckie, które zamiast wspierać głowę państwa i wykuwać jej pozycję, skutecznie ją osłabiały, bądź czyniły niejednoznaczną. Gry i zabawy ze spin doktorami przy osobowości jaką jest Lech Kaczyński, były – delikatnie mówiąc – stratą czasu. Urzędujący prezydent, to nie jest małpa w cyrku, by za pomocą pijarowskich sztuczek naginać jego osobowość i ekspresję do zaleceń rodem z podręcznika technik autoprezentacji. Ostatni spektakularny cios zadany Lechowi Kaczyńskiemu przez szefa kancelarii, był klasycznym przykładem na to, czym kończy się nadmierne zaufanie do człowieka, który jest z innej bajki, a któremu powierza się najważniejszą część kapitału polityka – jego wizerunek. Nie miał zatem Lech Kaczyński szczęśliwej ręki do ludzi. Ale to się zdarza, choć nie powinno.</p>
<p>Brak lejtmotywu obecnej kadencji, to także powód do zmartwienia dla obozu Lecha Kaczyńskiego. Po czterech latach prezydentury nie mamy już do czynienia z szeryfem z Warszawy oraz nieugiętym szefem NIK-u, zmierzającym przebojem przy aplauzie publiczności po najwyższy urząd w państwie, ale urzędującym prezydentem, rozliczanym za rzeczy dokonane i niedokonane. Trudno za lejtmotyw uznać politykę historyczną prowadzoną przez pałac prezydencki, bo to stanowczo za mało jak na tej rangi urząd, choć trzeba przyznać, że na tym polu Lech Kaczyński nie ma sobie równych. Brakuje mi jakiegoś „widocznego znaku” tej prezydentury, na którym można by oprzeć kampanię wyborczą w starciu z trudnymi przeciwnikami, których nie zabraknie. Nie widać oznak swoistego szarpnięcia cuglami w polityce informacyjnej pałacu prezydenckiego i odpowiednią gradacją tego, co najistotniejsze z punktu widzenia przyszłorocznej kampanii wyborczej.</p>
<p>Niepokojące dla Lecha Kaczyńskiego powinny być sygnały o znacznym przerzedzeniu szeregów sojuszników, na których mógł liczyć w ostatniej kampanii wyborczej. I choć wielu z nich przejęło Prawo i Sprawiedliwość (LPR, Samoobrona), będące bezpośrednim zapleczem Lecha Kaczyńskiego, to trudno uznać, że pozostałości tych formacji karnie i bezrefleksyjnie zagłosują na osobę wskazaną przez brata obecnego prezydenta. Dokonał on wprawdzie udanego abordażu konkurencyjnych szyldów, ale koszt tej operacji niekoniecznie musi dzisiaj przynieść zwrot poniesionych nakładów. Rozczarowanie rządami PiS-LPR-Samoobrona jest udziałem także części prawej strony sceny politycznej, co było – warto przypomnieć – przyczyną dużego dyskomfortu Lecha Kaczyńskiego, który przeżywał z tego powodu traumę, nie tylko estetycznej natury. Z pewnych sojuszników prezydentowi pozostała już chyba tylko „Solidarność”, o dobre relacje z którą prezydent pilnie zabiegał, ze wzajemnością zresztą.</p>
<p>Zagadką pozostaje, co zrobi szeroko rozumiane środowisko Radia Maryja, które w poprzednich wyborach udzieliło poparcia Lechowi Kaczyńskiemu. Licząc na jego klarowną postawę w kwestiach je interesujących, np. aborcji i traktatu nicejskiego, spotkało je rozczarowanie, co było przyczyną dość głośnych napięć. Lech Kaczyński będzie mieć tutaj twardy orzech do zgryzienia, gdyż trudno mu będzie przekonać tych, którzy pytać będą o konkrety bardzo niewygodne dla kogoś, kto zerkać musi także na lewo, gdzie jednoznaczność w kwestiach światopoglądowych nie jest mile widziana. A takiej postawy wyborcy Radia Maryja nie akceptują, gdyż od osób publicznych, zabiegających o ich poparcie, oczekują klarownej jednoznaczności, bo w przeciwieństwie do wielu polityków politykę traktują dosłownie, a nie jak grę czy pijarowskie zapasy.</p>
<p>Obie strony doskonale zdają sobie sprawę z delikatności tej sytuacji, ale to po stronie urzędującego prezydenta jest piłka i do niego należy inicjatywa rozegrania wspólnego meczu przeciw drużynie „liberałów”. Póki co środowisko Radia Maryja do tego meczu się nie garnie, bo widzi wyraźnie, że forma głównego Libero jest daleka od oczekiwanej, a barwy na koszulce są za mało jednoznaczne. Ponadto zbyt duża liczba politycznych &#8222;internacjonałów&#8221; w drużynie Lecha Kaczyńskiego skutecznie zniechęca do wyjścia na murawę tych, którzy zdecydowanie preferują swojskie klimaty w drużynie. Zdobycie poparcia tej części elektoratu, będzie zatem jedną z trudniejszych operacji zbliżającej się kampanii. By uświadomić sobie, że łatwo nie będzie, wystarczy przywołać postać Jerzego Roberta Nowaka, który będzie pierwszym recenzentem propozycji płynących od Lecha Kaczyńskiego. Nie trzeba dodawać, że recenzje te perfumerii przypominać raczej nie będą.</p>
<p>Lech Kaczyński od razu musi grać ostro i bez specjalnych sentymentów. Celem jest druga tura, która po wejściu do gry Andrzeja Olechowskiego, staje się coraz trudniejszym kąskiem. Już nie ma niedawnej pewności, że Donald Tusk wygra w pierwszej turze, i że w ewentualnej drugiej turze staną na przeciw siebie on i Lech Kaczyński. W sytuacji wystawienia słabego kandydata przez lewicę – a wszystko na to wskazuje – jej głosy w znacznej mierze ssać będzie Olechowski, pozyskując także z powodzeniem wyborców liberalnych oraz, paradoksalnie, anty-mainstreamowych. W tej sytuacji Donald Tusk będzie zmuszony przesunąć się na prawo, by zostawić Lechowi Kaczyńskiemu jak najmniej miejsca, a to sprawi, że urzędujący prezydent obejdzie Tuska i zanurkuje po elektorat socjalny i roszczeniowy, z którym się doskonale rozumie, ale nie na gruncie aksjologicznym. Tutaj dusza związkowca i prezydenta-swojaka, przedkładającego zwykłe spotkania z ludźmi nad oficjalne rauty, będzie sprzyjać Lechowi Kaczyńskiemu, który od lewicowej predylekcji się nie odżegnuje, a wręcz ją podkreśla, stawiając na lewicę patriotyczną a’la PPS.</p>
<p>Jeżeli uda się Lechowi Kaczyńskiemu pokazać, że nie jest tyko kandydatem PiS-u, spokojnie wejdzie do drugiej tury. Jeśli stanie się inaczej, a nie jest to wykluczone, może polec już na początku, uruchamiając mechanizm dekompozycji PiS, które nie wytrzyma wewnętrznego ciśnienia, spowodowanego porażką jednego z ojców założycieli. Gra więc Lech Kaczyński nie tylko o utrzymanie urzędu, ale i żywot Prawa i Sprawiedliwości, dla którego jest zasadniczym układem odniesienia i wsparciem na czas opozycyjnej poniewierki. Stąd będzie niezwykle ważne, co zrobi Lech Kaczyński, by pozyskać środowiska otwierające mu pozapartyjną przestrzeń, tak aby nadać swojej kandydaturze rozszerzający obywatelski szlif, którego skutecznie pozbawiają go nieprzychylne mu media i polityczna konkurencja. Czasu jest niezwykle mało i niedobrze by się stało, gdyby Lech Kaczyński postawił w efekcie na prowizorkę i pospolite ruszenie. Ma to wprawdzie swój urok, bo wpisuje się tradycję piłsudczykowską, bliską panu prezydentowi, ale niekoniecznie bywa skuteczne.</p>
<p>Sprzyja Lechowi Kaczyńskiemu brak sensownej, liczącej się  kontr-kandydatury na prawicy. Na widnokręgu wciąż takiej nie ma, choć wielu z sympatią zerka na Marka Jurka, który udziałem w wyborach do Europarlamentu rozpoczął swoją kampanię. Może on uszczknąć Lechowi Kaczyńskiemu kilka punktów procentowych i przynieść fatalne skutki, jeśli Kaczyńskiemu nie uda się już na początku zbudować poparcia na bezpiecznym 20-25 proc. poziomie. Utrata 4-5 proc. poparcia na rzecz konkurencji z prawej strony, a także nie pozyskanie głosów słuchaczy Radia Maryja, byłoby nie tylko definitywnym pożegnaniem nadziei na reelekcję, ale i na uzyskanie przyzwoitego wyniku, czego świadomość ma Jarosław Kaczyński, od którego przemyślności tak naprawdę zależy wynik tej rozgrywki. Niestety, sparing-partnerów do konfrontacji swoich pomysłów w szeregach PiS ma kiepskich, ale z tym sobie dotychczas jakoś radził. Zobaczymy, czy tym razem również.</p>
<p>Szykuje się zatem niezwykle ciekawe starcie polityczne. Wszyscy kandydaci będą wchodzić do innej rzeki niż cztery lata temu, kryjącej podwodne wiry i uskoki. Sztaby wyborcze wiedzą, że elektorat jest właśnie jak rzeka – zmienny i nieprzewidywalny. W jego odmętach do dzisiaj straszą polityczne strzygi i topielice, które na dno pociągnął brutalny werdykt wyborców. I wszyscy zadają sobie dzisiaj to samo pytanie – na kogo padnie tym razem?</p>
<p>Przeczytaj również:</p>
<p><a href="http://www.eckardt.pl/gruzinskie-manowce.html">Gruzińskie manowce</a><br />
<a href="http://www.eckardt.pl/najpierw-prawda-potem-pojednanie.html">Najpierw prawda, potem pojednanie</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/kogo-utopia-wyborcy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lech Kaczyński Prezydentem RP</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/lech-kaczynski-prezydentem-rp.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/lech-kaczynski-prezydentem-rp.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Oct 2005 09:06:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://test.w.bydgoszcz.pl/2005/10/25/lech-kaczynski-prezydentem-rp/</guid>
		<description><![CDATA[Wszystko jest już jasne. Lech Kaczyński został Prezydentem RP. Nie mają już żadnego znaczenia podnoszone przeciw niemu w kampanii &#8211; bardziej lub mniej sensowne &#8211; zarzuty. Polska ma taką głowę państwa na jaką zasłużyła. W tej sytuacji trzeba mu życzyć powodzenia, bo najważniejszy jest interes Najjaśniejszej. W porównaniu z Aleksandrem Kwaśniewskim postęp jest zdecydowany i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span class="styleyyyyy">Wszystko jest już jasne. Lech Kaczyński został Prezydentem RP. Nie mają już żadnego znaczenia podnoszone przeciw niemu w kampanii &#8211; bardziej lub mniej sensowne &#8211; zarzuty. Polska ma taką głowę państwa na jaką zasłużyła. W tej sytuacji trzeba mu życzyć powodzenia, bo najważniejszy jest interes Najjaśniejszej. W porównaniu z Aleksandrem Kwaśniewskim postęp jest zdecydowany i korzystny, o czym świadczą uszczypliwe i nerwowe komentarze liberalnych i lewicowych mediów w krajach UE, zwłaszcza w Niemczech. Kaczyński ma szanse wnieść w życie publiczne właściwe standardy służby publicznej, nieustępliwość w obronie polskich interesów, czego nie było w Polsce od ponad sześćdziesięciu lat. Choć Kaczyński to nie jest kandydat moich marzeń (nie było takiego w tej kampanii), to trzymam za niego kciuki.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/lech-kaczynski-prezydentem-rp.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

