<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Kaczyński</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/kaczynski/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Wampiriada</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/wampiriada.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/wampiriada.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 10:58:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kurski]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Ziobro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5920</guid>
		<description><![CDATA[Działacze Solidarnej Polski chcą potwierdzić swoją intuicję, że w kraju jest miejsce na ugrupowanie prawicowe bez Jarosława Kaczyńskiemu. Temu ma służyć objazd kraju – stwierdził w radiowej Trójce Jacek Kurski, modus operandi Solidarnej Polski. Nudny jak flaki z olejem list Jarosława Kaczyńskiego skierowany do topniejących z każdym dniem szeregów Prawa i Sprawiedliwości może nie wystarczyć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Działacze Solidarnej Polski chcą potwierdzić swoją intuicję, że w kraju jest miejsce na ugrupowanie prawicowe bez Jarosława Kaczyńskiemu. Temu ma służyć objazd kraju – stwierdził w radiowej Trójce Jacek Kurski, modus operandi Solidarnej Polski.<span id="more-5920"></span></p>
<p>Nudny jak flaki z olejem list Jarosława Kaczyńskiego skierowany do topniejących z każdym dniem szeregów Prawa i Sprawiedliwości może nie wystarczyć na „intuicję” Jacka Kurskiego. Bezceremonialna zapowiedź o rozpoczynającym się właśnie rekonesansie Solidarnej Polski po strukturach PiS, to już nie jest zawoalowana groźba wyrzuconych pisowskich VIP-ów, ale realny, realizowany z pełną konsekwencją fragment planu politycznego, polegający na upuszczaniu krwi Prawu i Sprawiedliwości, a następnie wysysaniu jej przez wygłodniałe strzygi i upiory z Solidarnej Polski.</p>
<p>Wampiriada w polityce to nic nowego. Spoglądając na dzieje Polski pookrągłostołowej, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przypominały one klasykę gatunku zwaną thillerem – każdy w każdym zatapiał kły, byle nachłeptać się krwi, która dawała przepustkę do dalszego politycznego życia. Analizując obecne studium przypadku, trzeba przypomnieć, że jednym z najbardziej obrotnych i żarłocznych wampirów był nie kto inny tylko Jarosław Kaczyński. Ostatnia dziesięciolatka w jego wykonaniu, to było jedno wielkie ssanie, okraszane od czasu do czasu efektownym rozbryzgiem. Nieboszczki AWS, LPR i Samoobrona są tego modelowym, ostygłym już przykładem.</p>
<p>Dzisiaj można mówić jednak o ziszczaniu się starego polskiego porzekadła, że nosił wilk (wilkołak?) razy kilka, ponieśli i wilka. Oto w szyi prezesa swoje kły zatopili Kurski i Ziobro napędzani odwiecznym zewem polityka, który da się streścić jednym słowem – władza. Stary prezes wie, że sytuacja jest arcy – jak to często ujmuje przedrostkiem – trudna. Kły Kurskiego i Ziobry, to jednak nie to samo, co mleczaki Kluzik-Rostkowskiej czy Kowala. Są długie i ostre jak brzytwa, o czym stary prezes aż nadto dobrze wie. Dlatego się miota, dlatego śle dramatyczne listy. Pokazuje, że kontroluje sytuację, a kły tkwiące w jego szyi to jedynie ssawka komara.</p>
<p>Na próżno. Przeciw prezesowi działa teraz wszystko – jego podeszły wiek, determinacja i żwawość przeciwnika, zniecierpliwienie i perspektywa wiecznej opozycji u sporej części wampirzego aparatu, dezorientacja elektoratu i zabójczy dla tzw. prawicy syndrom wewnętrznej naparzanki, zawsze tragicznie przekładającej się wynik wyborczy. Doskonale wiedzą o tym Ziobro i Kurski, którzy licytują wysoko, tzn. ssą prezesa jak dobra dieslowska pompa ssąco-tłocząca, bo wiedzą, że tyle będzie ich, ile sobie teraz nassają. Efekt jest taki, że prezes robi się coraz bledszy, a oni coraz bardziej czerwoni, co absolutnie nie oznacza, że sprawa dotyczy barw narodowych.</p>
<p>Anemia Prawa i Sprawiedliwości, której nie da się już nie dostrzec, to bardzo poważny znak dla jego wyznawców. Senność, zmęczenie, mroczki przed oczami, bladość skóry, omdlenia, szum w uszach czy zawroty w głowie, to wypisz-wymaluj dzisiejsze Prawo i Sprawiedliwość. Póki co wciąż jednak ruchliwe, bo prezes pomimo ewidentnych objawów politycznej niedokrwistości, należy do twardych zawodników, którzy z niejednej anemii wychodzili cało, by nie rzec wzmocnieni. Tym razem jednak może tak nie być. Prezes choć twardy, swój wiek ma, a najbliższe mu strzygi i topielice niekoniecznie rozumieją, co się właśnie święci. Tym bardziej nie powiedzą mu tego, co powiedzieć powinny. Że pan prezes jest&#8230; nagi.</p>
<p>Każdy to widzi, ale co z tego. Prezes słucha jedynie swoich strzyg, a te trawione objawami niedokrwistości, widzą jedynie mroczki przed oczami, co przesądza o ich zdolności do ostrego widzenia, a tym samym uchronienia szefa przed nadciągającą katastrofą. Pytanie, czy nawet gdyby strzygi miały ostrość widzenia jak należy, to odważyłyby się powiedzieć prezesowi, że jest on, tego no… nagi. Mógłby być z tym problem. I na tym polega komfortowa sytuacja Ziobry i Kurskiego. Ssą sobie prezesa ile wlezie, nie martwiąc się specjalnie o strzygi. Ale spokojnie, kiedyś i w szyjach Ziobry i Kurskiego ktoś zatopi kły, bo takie jest prawo Bronxu, pardon prawicy. I to będzie dopiero pyszny widok.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/wampiriada.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tytłanie Kaczyńskiego</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/tytlanie-kaczynskiego.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/tytlanie-kaczynskiego.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Jun 2011 09:09:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5229</guid>
		<description><![CDATA[„W połowie czerwca Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy wydał postanowienie o dopuszczeniu dowodu z opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów celem odpowiedzi na pytanie, czy stan zdrowia psychicznego oskarżonego pozwala na udział w postępowaniu sądowym” &#8211; poinformował wtorek wydział prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie. Sprawa dotyczy procesu cywilnego, który wytoczył Jarosławowi Kaczyńskiemu Janusz Kaczmarek, były szef [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„W połowie czerwca Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy wydał postanowienie o dopuszczeniu dowodu z opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów celem odpowiedzi na pytanie, czy stan zdrowia psychicznego oskarżonego pozwala na udział w postępowaniu sądowym” &#8211; poinformował wtorek wydział prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie. Sprawa dotyczy procesu cywilnego, który wytoczył Jarosławowi Kaczyńskiemu Janusz Kaczmarek, były szef MSWiA za rządów PiS, za nazwanie go przez Kaczyńskiego „agentem śpiochem”.<span id="more-5229"></span></p>
<p>Ta pyszna informacja wzbudziła zrozumiały zachwyt w PO jak i oczekiwaną wściekłość w obozie PiS. Nie da się bowiem ukryć, że mamy do czynienia ze zjawiskiem co najmniej osobliwym, a przez to ciekawym. Pomimo, że polska polityka w istocie jest  swoistym domem wariatów, a wielu funkcjonariuszy partii politycznych przypomina osobników, którzy pozamieniali kaftany na garnitury, to wspomniane postanowienie sądu stan publicznego „wariactwa” jeszcze bardziej pogłębia.</p>
<p>Jarosław Kaczyński jaki jest, każdy widzi. Małe to to, zadziorne i pyskate, pamiętliwe i kłótliwe,  cyniczne do bólu, nielicho nawiedzone, złośliwe i ironiczne, toczone przez różne fobie i idee fixe, ale to wciąż nie są powody, dla których należy glajszlachtować tkankę publiczną poprzez uruchamianie machiny, czyniącej z postępowania cywilnego cyrk na kółkach, efektem którego jest publiczne tytłanie ludzi w szambie pomówień i dwuznaczności, szargające osobistą godność i dobre imię.</p>
<p>Kontrowersyjna decyzja warszawskiego sądu rejonowego, chcąc nie chcąc, rozerwała delikatną materię, która była dotychczas  odporna na zakusy uczynienia z wymiaru sprawiedliwości kabaretu. Została tym samym poważnie naruszona granica powagi instytucji, której Polacy powierzają sprawiedliwość. I choć tej sprawiedliwości można w tej instytucji szukać jedynie ze świecą, to jednak stało się coś tragicznego. Zamiast ślepej Temidy, wagę sprawiedliwości do ręki wziął w Polsce Józef Wissarionowicz Stalin.</p>
<p>Wszystko to nie zmienia bolesnego faktu, że polscy politycy od prawa do lewa, w tym Jarosław Kaczyński, uczynili z życia publicznego chlew, w którym próżno szukać kultury i ogłady. Znad partyjnych i rządowych koryt, co rusz dochodzą kwiki i mlaskania partyjnej nierogacizny, która, przepraszam za to porównanie, z lubością taplając się w gumnie i żrąc dotacyjną śrutę, rozbryzguje upstrzoną przez się wyściółkę poza własny chlew, nie licząc się z faktem, że poza chlewem żyją normalni ludzie.</p>
<p>Ale od ewentualnej likwidacji chlewu i trzebienia pogłowia kwiczącej nierogacizny nie sądy. Od tego są wyborcy. Mogą to całe towarzystwo pogonić, ale nie muszą. I zapewne nie pogonią. Bardzo prawdopodobne, że przy najbliższych wyborach poprzestawiają jedynie koryta, jednym nasypią więcej śruty, a innym dodadzą więcej wyściółki, o czym nierogacizna doskonale wie. Per saldo nic się więc nie zmieni. Bo dopóki w korycie jest śruta, dopóty wszelka nierogacizna będzie chlew okupować.</p>
<p>Jakby nie patrzeć, niestety, to nasza polska nierogacizna, krew z krwi, kość z kości…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/tytlanie-kaczynskiego.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kidnaperzy</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/kidnaperzy.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/kidnaperzy.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Nov 2010 19:28:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3847</guid>
		<description><![CDATA[– Wizja naszego miejsca w świecie, którą prezentował prezydent Lech Kaczyński, jest dzisiaj bezrefleksyjnie zaprzepaszczana – zakomunikowała na konferencji prasowej Joanna Kluzik-Rostkowska, odpalając tym samym nowy projekt polityczny pod nazwą „Polska jest najważniejsza”. Wyjaśniła, że zmarły tragicznie Lech Kaczyński był twórczym kontynuatorem myśli wschodniej Józefa Piłsudskiego i Jerzego Giedroycia. – O tym, że była to idea realna i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– Wizja naszego miejsca w świecie, którą prezentował prezydent Lech Kaczyński, jest dzisiaj bezrefleksyjnie zaprzepaszczana – zakomunikowała na konferencji prasowej Joanna Kluzik-Rostkowska, odpalając tym samym nowy projekt polityczny pod nazwą „Polska jest najważniejsza”. Wyjaśniła, że zmarły tragicznie Lech Kaczyński był twórczym kontynuatorem myśli wschodniej Józefa Piłsudskiego i Jerzego Giedroycia. – O tym, że była to idea realna i skuteczna, przekonaliśmy się, gdy rosyjskie czołgi szły na Tbilisi, a polski prezydent skutecznie zjednoczył kraje naszego regionu w imię międzynarodowej sprawiedliwości i poszanowania praw narodów do stanowienia o własnym losie, byliśmy wtedy dumni z Polski – spuentowała liderka powstałego właśnie odłamu politycznego.<span id="more-3847"></span></p>
<p>W ten oto sposób sprytni secesjoniści postanowili sprzątnąć PiS-owi sprzed nosa Lecha Kaczyńskiego, osadzając go w roli ikony swojego ruchu, a właściwie kultu, mocno zalatującego mesjanizmem. To zapowiada dramatyczne wydarzenia związane z ustaleniem monopolu oraz praw do egzegezy „myśli politycznej” zmarłego prezydenta. Mamy zatem ze strony „Polski bedącej najważniejszą” (czy ktoś wie, jak to cudo odmieniać?) zgrzyt, a właściwie zgrabnie, by nie rzec perfidnie wyprowadzoną prowokację w kierunku Jarosława Kaczyńskiego, który będzie musiał zacząć udowadniać, że to on, a nie dawni współpracownicy Lecha Kaczyńskiego, jest jedynym i autentycznym powiernikiem – dość lichej przyznajmy – spuścizny prezydenckiej.</p>
<p>W zasadzie zestaw formułek wygłoszonych na dzisiejszej konferencji prasowej secesjonistów śmiało mógłby otwierać każdy jeden spęd Unii Wolności, czy innego KOR-u. Nie powinno to nikogo specjalnie dziwić, gdyż i Joanna Kluzik-Rostkowska i Elżbieta Jakubiak, a także zmarły Lech Kaczyński, miewali na tym kierunku naturalną predylekcję, co było powodem częstego niezadowolenia Jarosława Kaczyńskiego, którego ciągoty w tym obszarze były bardziej zniuansowane. W każdym razie stała się dzisiaj rzecz ważna, bo oto grupa liberałów uprowadziła pamięć Lecha Kaczyńskiego dla swoich celów, grając tym samym na nosie jego bratu, na dodatek siejąc dezorientację pośród prostego ludu pisowskiego, czczącego pamięć o podstępnie zamordowanym prezydencie w sposób żarliwy i autentyczny.</p>
<p>Pogoń za ukradzioną pamięcią Lecha Kaczyńskiego zapewne ruszy po wyborach samorządowych, a oddział pościgowo-pacyfikacyjny będzie należał do najbardziej zawziętego i mściwego w historii. Celnie ugodzony Jarosław Kaczyński wyposaży go zapewne we wszelkie możliwe narzędzia i pełnomocnictwa, po użyciu których w niepewnych strukturach PiS-u dymić będą jeno zgliszcza i ruiny, a nad zwłokami zdrajców krążyć będą kruki partyjnej sprawiedliwości, kraczące o karzącej ręce prezesa, przed którą nie uchroni się żaden liberał. Blady strach padnie na siedzących okrakiem posłów, którzy chcieli by pójść za Kluzik-Rostkowską, ale się boją. To im ze szczególną uwagą będą się przyglądać <em>ziobryści</em>, węsząc myślozbrodnię. W krótkim czasie zestrojenie struktur partii z rytmem bicia serca jej prezesa osiągnie doskonałość.</p>
<p>I tylko do spoczywającego na Wawelu Lecha Kaczyńskiego z katakumby zamieszkałej przez Marszałka, będą co jakiś czas dochodzić słowa: Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/kidnaperzy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komorowski i Kaczyński udzielili wspólnego wywiadu!</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/sensacyjny-wspolny-wywiad-kaczynskiego-i-komorowskiego.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/sensacyjny-wspolny-wywiad-kaczynskiego-i-komorowskiego.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Oct 2010 18:24:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3616</guid>
		<description><![CDATA[Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski udzielili wspólnego wywiadu. Przełamując wzajemną niechęć, zdecydowali się wspólnie odpowiedzieć na cztery pytania dotyczące ostatnich wydarzeń. Okazuje się, że starsi panowie, jak na ludzi wielkiej ogłady, taktu i kultury osobistej przystało, w sprawach zasadniczych i fundamentalnych dla jakości życia publicznego, prezentują ten sam kanon etyki i moralności. Pomimo różnic politycznych, wznieśli [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski udzielili wspólnego wywiadu. Przełamując wzajemną niechęć, zdecydowali się wspólnie odpowiedzieć na cztery pytania dotyczące ostatnich wydarzeń. Okazuje się, że starsi panowie, jak na ludzi wielkiej ogłady, taktu i kultury osobistej przystało, w sprawach zasadniczych i fundamentalnych dla jakości życia publicznego, prezentują ten sam kanon etyki i moralności.</p>
<p>Pomimo różnic politycznych, wznieśli się na rzadko oglądany w Polsce poziom dyskursu politycznego, niepozbawiony kurtuazji i wzajemnego szacunku. Należy domniemywać, że po słowach i propozycjach, które wspólnie nakreślili, czarne karty politycznej nienawiści odejdą w niechlubną przeszłość. Z powodów redakcyjnych, niektóre zdania obu polityków zostały skrócone. Fotoreporterowi nie udało się, niestety, uchwycić momentu, kiedy panowie podali sobie dłonie.<span id="more-3616"></span></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><strong>Panowie, co się właściwie stało?</strong></p>
<p><strong>Jarosław Kaczyński</strong> &#8211; Walka polityczna trwająca od kilku lat przyniosła ofiarę śmiertelną. (…) Został zastrzelony pracownik biura poselskiego Prawa i Sprawiedliwości Pan Marek Rosiak, druga osoba, Pan Paweł Kowalski została ciężko ranna. Sprawca twierdzi, że motywem jego czynu była nienawiść do Prawa i Sprawiedliwości i jej prezesa.</p>
<p><strong>Bronisław Komorowski</strong> &#8211; Bratobójczy zamach, dokonany przez szaleńca, na pracowników biura parlamentarnego PiS w Łodzi zasługuje na pełne i jednoznaczne potępienie. (…) Ta zbrodnia, wywołana emocjami politycznej natury, mogła wydarzyć się wszędzie. Dla wszystkich musi więc stanowić ważne ostrzeżenie.</p>
<p><strong>Ależ Panowie, komuny już dawno nie ma… Polska to przecież wolny kraj.</strong></p>
<p><strong>JK</strong> &#8211; Kilka tygodni temu, obywateli którzy korzystali z konstytucyjnych swobód, bito i lżono przy bezczynności policji. Obserwujemy jak na naszych oczach upada możliwość prowadzenia oczekiwanej w demokratycznym państwie debaty publicznej. Dziś jest ostatnia chwila, aby zatrzymać eskalację przemocy, ochronić wspólnotę obywatelską.</p>
<p><strong>BK</strong> &#8211; To dobrze, że pojawiają się deklaracje i oświadczenia potępiające agresję w życiu publicznym. (…) To cenne, bo wszyscy chcemy, by ta tragicznie przelana bratnia krew przyczyniła się do otrzeźwienia zacietrzewionych umysłów i stonowania przejawów politycznej nienawiści, do wyeliminowania z polskiej polityki brutalności i bezkarności w deptaniu godności osobistej konkurentów politycznych.</p>
<p><strong>Polityka ma to do siebie, że wyzwala namiętności i budzi spory. Taka jest istota demokracji.</strong></p>
<p><strong>JK</strong> &#8211; Dla demokracji normalna jest różnica zdań i działalność polityczna obywateli, a także emocje. Jednak najbardziej drastyczne wypowiedzi mają swoje konsekwencje – znajdują się ludzie, którzy traktują złe słowa jako instrukcję lub przyzwolenie na przemoc.</p>
<p><strong>BK</strong> &#8211; Krytyka i spór w demokracji jest potrzebny, bez tego nie ma realizacji podstawowych zadań debaty publicznej, a w efekcie zagrożona może być wolność słowa. Spór nie może jednak oznaczać siania nienawiści i podżegania do politycznej agresji!</p>
<p><strong>No dobrze, ale co proponujecie? Z czego trzeba zrezygnować, jakie zachowania muszą zniknąć z przestrzeni publicznej?</strong></p>
<p><strong>JK</strong> &#8211; Wyrażenia wzywające do przemocy i życzące śmierci, szyderstwo z sytuacji zagrożenia życia np. jaka wizyta taki zamach, wypowiedzi przypisujące choroby psychiczne, wmawianie nienawiści i działania z niskich pobudek,  zrównywanie legalnie działających w kraju partii z reżimami i partiami totalitarnymi – np. KPP, faszyści, NSDAP, używanie dla określenia oponenta słów powszechnie traktowanych za obelżywe – np. bydło, wataha. (…) Ten język nienawiści i wykluczenia odrzucamy!</p>
<p><strong>BK</strong> &#8211; Jest pewne, że w obliczu tego dramatu my wszyscy, uczestniczący w życiu politycznym, winniśmy dokonać rachunku sumienia. Ale by był on wiarygodny, każdy powinien uderzyć się w pierwszej kolejności we własną pierś, a nie w cudzą. Bo uderzenie w piersi politycznych konkurentów i adwersarzy nie tylko nie uspokoi nastrojów, lecz wręcz przeciwnie &#8211; będzie nakręcało spiralę politycznego konfliktu. Wzajemne zarzuty i pretensje nie zbliżają nas, ale oddalają od siebie. (…) Tylko ręce wyciągnięte do zgody i umysły otwarte na merytoryczną debatę polityczną mogą odmienić złe obyczaje i skutecznie ograniczyć ryzyko dalszej eskalacji politycznie umotywowanej przemocy. (…) Dzisiaj nie czas na rozdzielanie racji i jątrzenie ran. Negatywne emocje, wola zemsty nie powinny być motorem dla nikogo w działalności publicznej. Wzywam i proszę o umiar i zdolność do pojednania. Wierzę w braterstwo Polaków!</p>
<p><strong>Dziękuję Panom za rozmowę</strong></p>
<p><em>(Wywiad przeprowadziłem na podstawie &#8222;Deklaracji Łódzkiej&#8221; Jarosława Kaczyńskiego oraz listu Bronisława Komorowskiego do szefów partii i klubów parlamentarnych ws. morderstwa w łódzkim biurze PiS.)</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/sensacyjny-wspolny-wywiad-kaczynskiego-i-komorowskiego.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pan prezes pisze posłanie</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/pan-prezes-pisze-poslanie.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/pan-prezes-pisze-poslanie.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Sep 2010 21:16:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3481</guid>
		<description><![CDATA[Przeczytałem „posłanie Jarosława Kaczyńskiego do ambasadorów i europosłów”. Zasępiłem się. Mamy niewątpliwie do czynienia z dyplomatycznym dziwolągiem, o którym będzie głośno nie tylko ze względu na jego merytoryczną zawartość, ale także formę – dość ekstrawagancką, by nie powiedzieć ekscentryczną, jak na zwyczaje międzynarodowe. Tekst byłego premiera trudno uznać za analizę geopolityczną – co często czynią na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przeczytałem <a href="http://lubczasopismo.salon24.pl/czerwono-zieloni/post/233895,poslanie-kaczynskiego-do-ambasadorow-i-europoslow">„posłanie Jarosława Kaczyńskiego do ambasadorów i europosłów”</a>. Zasępiłem się. Mamy niewątpliwie do czynienia z dyplomatycznym dziwolągiem, o którym będzie głośno nie tylko ze względu na jego merytoryczną zawartość, ale także formę – dość ekstrawagancką, by nie powiedzieć ekscentryczną, jak na zwyczaje międzynarodowe. Tekst byłego premiera trudno uznać za analizę geopolityczną – co często czynią na łamach wpływowej prasy byli szefowie rządów – gdyż poziom argumentacji, jak i chaotyczność wywodu nie są, delikatnie rzecz ujmując, przedniej marki.<span id="more-3481"></span></p>
<p>Z tekstu Jarosława Kaczyńskiego ambasadorowie i europosłowie dowiedzieć się mogą, że Polska była psem przewodnikiem państw Europy Środkowo-Wschodniej oraz Gruzji, czemu patronował Lech Kaczyński, a któremu kłody pod nogi rzucali rosyjscy imperialiści oraz psubraty z Ameryki i Unii Europejskiej. Na ołtarzu wspólnych interesów z Rosją złożyli oni Polskę i jej dziedzictwo „Solidarności”, a także niezależność państw, które wyrwały się spod kurateli Kremla. Szczególnie bolesna jest, jak sugeruje Kaczyński, rejterada Ameryki w sprawie tarczy antyrakietowej, którą bracia Kaczyńscy uznali za polską <em>wunderwaffe</em>.</p>
<p>„W życiu potrzebne są przyjaźnie, a w polityce &#8211; sojusze. Przyjaźni nie buduje się poprzez egoizm, sojuszy zaś nie cementuje się przez zapominanie o sojusznikach” – pisze w posłaniu Jarosław Kaczyński. Brzmi to jak koszmarny żart w ustach pana prezesa, który na „zapominaniu o sojusznikach”, ba, wykańczaniu ich, zbudował pozycję Prawa i Sprawiedliwości, a poprzez egoizm tę pozycję wsadził do politycznej izolatki. Jest więc pod tym względem głos Jarosława Kaczyńskiego czymś oryginalnym, ale przede wszystkim jest głosem wołającego na puszczy. Głosem, którego nikt w świecie nie traktuje poważnie, nawet, jeśli w tym głosie trafiają się zgłoski prawdy.</p>
<p>Tak na dobrą sprawę mamy do czynienia z listem przegranego, kogoś, kto za wszelką cenę chce wejść w orbitę międzynarodowego dialogu, kogoś, kto myśli, że wciąż trzyma w ręku złoty róg i wystarczy że zadmie, by Europa jęknęła z podziwu. Słowa zawodu skierowane do Ameryki, której on sam jako premier oraz jego brat jako prezydent, serwilistycznie padali do stóp, są tak naprawdę mimowolnym samooskarżeniem, pokazaniem, że polityka wieszania się u waszyngtońskiej klamki spaliła na panewce. Nie tylko w ramach UE, ale także na odcinku gruzińskim, który Lech Kaczyński traktował nad wyraz nadpobudliwie, co sprawiało, że nie znajdował zrozumienia wśród liczących się graczy na arenie międzynarodowej.</p>
<p>Posłanie Jarosława Kaczyńskiego jest kłopotem dla polskiej dyplomacji. Pokazuje, że Polska jest głęboko podzielona w sprawach dla niej zasadniczych. Pokazuje Polskę słabą, osamotnioną i pełną pretensji do świata. Niezdolną do nawiązania żadnych trwałych i sensownych sojuszy oraz porozumień międzynarodowych, kraj za każdym razem oszukiwany i porzucany. Bije z tego posłania gorycz i trauma państwa przegranego. Państwa, które nie potrafi, nawet wbrew okolicznościom, twardo i z dyplomatycznym uśmiechem na ustach walczyć o swoje interesy, ponieważ woli oddawać się biadoleniu, że wszyscy dookoła są źli i zmówieni przeciw nam. Taka postawa to aberracja.</p>
<p>Treści zawarte w posłaniu zapewne zachwycą wszystkich tych, którzy hodują w sobie chorobę „na Moskala” oraz wierzą w geniusz Jarosława Kaczyńskiego. Zachwyt zapewne zapanuje także w Moskwie, bo lepszego prezentu ekipie Miedwiediewa sprawić Kaczyński nie mógł. Na europejskie, amerykańskie i bliskowschodnie salony były premier Polski wypuścił „gniota”, pełnego fobii, cierpiętnictwa i zawodu. Zamiast pokazania polskiej Realpolitik mamy dyplomatyczny faux pas i „obciach”, głos abstrahujący od układu odniesienia, trącący manią wielkości, której nikt w świecie nie zrozumie.</p>
<p>I na koniec kwiatek z posłania Jarosława Kaczyńskiego, cyt.:</p>
<blockquote><p>„Europa w 2010 roku jest zdominowana przez największe państwa członkowskie UE w dużo większym stopniu niż to miało miejsce w roku 2004. Traktat Lizboński nie pomógł zrealizować obietnicy znacznego zwiększenia roli Europy w polityce międzynarodowej. Ten instrument nie załagodził także skutków światowego kryzysu finansowego”.</p></blockquote>
<p>Jak Państwo myślicie, jak w sprawie owego traktatu zachował się Lech Kaczyński?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/pan-prezes-pisze-poslanie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kampania trwa dalej</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/kampania-trwa-dalej.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/kampania-trwa-dalej.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jul 2010 13:28:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2981</guid>
		<description><![CDATA[Przerwałem łowienie, żeby o 20.00 zobaczyć wyniki głosowania w drugiej turze. Niespodzianki nie było. Wygrał Komorowski. Nieznacznie. Jedni jęknęli, drudzy zawyli z radości. Wysłuchałem przemówień kandydatów i wróciłem łowić dalej. Dzikie karasie tego dnia szalały. W poniedziałek poczytałem komentarze. Ubaw po pachy. Okazało się, że wygrał Jarosław Kaczyński, choć prezydentem został Bronisław Komorowski. Czwarta z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przerwałem łowienie, żeby o 20.00 zobaczyć wyniki głosowania w drugiej turze. Niespodzianki nie było. Wygrał Komorowski. Nieznacznie. Jedni jęknęli, drudzy zawyli z radości. Wysłuchałem przemówień kandydatów i wróciłem łowić dalej. Dzikie karasie tego dnia szalały.<span id="more-2981"></span></p>
<p>W poniedziałek poczytałem komentarze. Ubaw po pachy. Okazało się, że wygrał Jarosław Kaczyński, choć prezydentem został Bronisław Komorowski. Czwarta z rzędu przegrana PiS-u została odtrąbiona jako sukces i początek marszu po władzę. To co jest zapowiedzią kłopotów PiS-u, uznano za prolog jego świetlanej przyszłości.</p>
<p>Smoleńsk jako oś programowa PiS-u, co zapowiedział Jarosław Kaczyński, niestety, przeraża. Profetyzm i mit, połączone z socjalnym bełkotem, to mieszanka zdolna na długo zatruć rozum Polaków. Zaczarowany flet Jarosława Kaczyńskiego uwiódł także wielu ludzi Kościoła, co świadczy o tym, że święcenia przed  naiwnością absolutnie nie chronią. Niestety. Smutne, ale prawdziwe.</p>
<p>Wchodzimy na prawicy w okres intelektualnego szaleństwa. Powstać ma wielkie Stronnictwo Smoleńskie, które ma porwać za sobą wszystko to, co nie jest Platformą. Ma mieć monopol na patriotyzm i polskość, prawdę i sprawiedliwość, ma wygrać wszystkie nadchodzące wybory. Jego przywódca uznał, że zgromadził wystarczającą energię i siłę, by tak się właśnie stało. Karnawał wyborczy trwa zatem dalej. Mit sięgnął po mitomanię.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/kampania-trwa-dalej.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>No i po kampanii</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/no-i-po-kampanii.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/no-i-po-kampanii.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jul 2010 08:08:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2964</guid>
		<description><![CDATA[Wybory mają się ku końcowi. Druga debata, choć bardziej interesująca od pierwszej, potwierdziła, że kandydaci mają niewiele do zaoferowania Polakom. Obaj pocieszni i trącący myszką, nie stanowią żadnego przełomu. Nie są osobowościami, które mogłyby się odnaleźć w szybko zmieniającym się świecie, pełnym technologicznych wyzwań i zmieniającej się ludzkiej mentalności. Zobaczyliśmy kandydatów, którzy z trudem mieszczą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wybory mają się ku końcowi. Druga debata, choć bardziej interesująca od pierwszej, potwierdziła, że kandydaci mają niewiele do zaoferowania Polakom. Obaj pocieszni i trącący myszką, nie stanowią żadnego przełomu. Nie są osobowościami, które mogłyby się odnaleźć w szybko zmieniającym się świecie, pełnym technologicznych wyzwań i zmieniającej się ludzkiej mentalności. Zobaczyliśmy kandydatów, którzy z trudem mieszczą się ramach postpolityki, której nie rozumieją i nie czują. Zastygli w starych definicjach i schematach, są jak stare systemy operacyjne w nowoczesnych komputerach, wprawdzie kompatybline, ale bez nowoczesnych aplikacji. <span id="more-2964"></span></p>
<p>Tanie gagi i tricki zaprezentowane w trakcie debaty były infantylne i puste, tak jak puste i infantylne były obietnice, którymi obaj pretendenci ochoczo szafowali. Była to w zasadzie rozmowa poczciwych socjalistów, z których jeden objawił się jako miłośnik „społecznej gospodarki rynkowej”, a drugi własności państwowej, zwanej eufemistycznie „sektorami strategicznymi”. Jeśli ktoś myślał, że druga debata rozwieje jego wątpliwości w tej materii, to się srodze zawiódł. Obaj kandydaci doskonale odnaleźliby się na prawym skrzydle SLD, a nawet mogliby zawalczyć o to, czyje serce jest bardziej na lewo.</p>
<p>W najbliższą niedzielę poznamy nowego prezydenta. Czy będzie nim Jarosław Kaczyński, czy Bronisław Komorowski nie ma zasadniczego znaczenia. Obaj należą do politycznego mainstreamu, więc nie będą odbiegać od przyjętych wzorców. Jeśli wygra Kaczyński, będzie ciekawiej, jeśli Komorowski – dostojniej. Wielu internautów pyta mnie, dlaczego nie będę głosował na Jarosława Kaczyńskiego, skoro nie będę głosował na Bronisława Komorowskiego. Krótko wyjaśniam.<br />
 <br />
<strong>Po pierwsze:</strong> Z definicji nie głosuję na lewicę i jej mutacje, a Jarosław Kaczyński taką mutacją się okazał. Dominacja państwa nad obywatelem, urzędnicza podejrzliwość, koncert życzeń, zamiast gospodarczego realizmu, wieszanie się amerykańskiej klamki, syndykalizm, mesjanizm geopolityczny – to tylko pierwsze z brzegu przyczyny, dla których Jarosław Kaczyński nie jest moim kandydatem i nie powinien być kandydatem klasycznej prawicy.</p>
<p><strong>Po drugie:</strong> Omijam tych, którzy wdzięczą się do postkomunistów. Jarosław Kaczyński wykonał w ich stronę gesty daleko przekraczające dobry smak. Dokonanie redefinicji tego środowiska i ochrzczenie go mianem lewicy, było z jego strony niepotrzebnym koniunkturalizmem politycznym. Przypomnę – postkomuniści, przeflancowani przez Jarosława Kaczyńskiego na lewicę, to sprawcy i depozytariusze największych draństw czasów PRL-u.</p>
<p><strong>Po trzecie:</strong> Z rezerwą podchodzę do liderów, których program można określić jednym słowem – walka. A taki program polityczny prezentuje Jarosław Kaczyński, nawet jeśli wypuszcza gołąbki pokoju. Przykładem tej filozofii była IV Rzeczpospolita, która zawaliła się pod ciężarem własnych fobii i podejrzeń. Ten w wielu punktach niezły projekt został kompletnie spartaczony. Czka się po nim do dzisiaj.</p>
<p><strong>Po czwarte:</strong> Nie jestem miłośnikiem telenowel, zwłaszcza politycznych. Stąd nie ruszył mnie odcinek pt. „Przemiana Jarosława Kaczyńskiego”. Z prostego powodu – „przemiany” nie było. Co najwyżej mieliśmy do czynienia z interesującym rozłożeniem akcentów wizerunkowych kandydata PiS-u. Dlatego z zażenowaniem obserwowałem tę całą inżynierię uczuć, którą sztab PiS-u potraktował prawicowych wyborców, którzy w dobrej wierze ulegli kapłanom politycznego piaru.</p>
<p><strong>Po piąte:</strong> Nie uznaję filozofii wyboru mniejszego zła. Nie mam zamiaru żyrować swoim głosem przyszłych działań prezydenta, pod którymi nigdy bym się nie podpisał, np. w polityce zagranicznej. Nie chcę, aby istniał jakiś promil mojego przyzwolenia dla sytuacji, które będą Polsce szkodzić i godzić w  jej interesy, zwłaszcza, że w wielu punktach inaczej odczytuję interes Polski, niż Jarosław Kaczyński.</p>
<p>P.S. Czy Państwo również odnieśli wrażenie, że podczas debaty red. Lichocka swoje pierwsze pytanie &#8222;sprzedała&#8221; sztabowi PiS-u? Radzę zerknąć na powtórkę i zobaczyć zachowanie Jarosława Kaczyńskiego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/no-i-po-kampanii.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobry żart tynfa wart</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/dobry-zart-tynfa-wart.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/dobry-zart-tynfa-wart.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Jun 2010 06:43:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2930</guid>
		<description><![CDATA[„Jarosław Kaczyński jest człowiekiem odważnym, skromnym i uczciwym, politykiem samodzielnym, roztropnym i zdecydowanym. Ma ogromne doświadczenie w sprawach publicznych. Posiada silną osobowość i dużą indywidualność. Nie ulega postępowym modom i dyktaturze poprawności politycznej. Szanuje Tradycję, uznając dorobek przeszłości, ale zarazem jest skierowany ku przyszłości. Chce odbudować Autorytet władzy, uzdrowić polską armię i przywrócić silną pozycję [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Jarosław Kaczyński jest człowiekiem odważnym, skromnym i uczciwym, politykiem samodzielnym, roztropnym i zdecydowanym. Ma ogromne doświadczenie w sprawach publicznych. Posiada silną osobowość i dużą indywidualność. Nie ulega postępowym modom i dyktaturze poprawności politycznej. Szanuje Tradycję, uznając dorobek przeszłości, ale zarazem jest skierowany ku przyszłości. Chce odbudować Autorytet władzy, uzdrowić polską armię i przywrócić silną pozycję naszego Państwa na arenie międzynarodowej” – zażartowało w swoim liście otwartym do elektoratu Janusza Korwin-Mikke, Marka Jurka i Kornela Morawieckiego kilkunastu dowcipnych posłów Prawa i Sprawiedliwości, określających się jako prawicowe skrzydło PiS.<span id="more-2930"></span></p>
<p>Trzymając się konwencji żartu, prawicowe skrzydło PiS-u, tekst swój obrazowo uzupełniło: „Jest patriotą (Jarosław Kaczyński – przyp. moje) na miarę wyzwań XXI w. W swojej działalności politycznej konsekwentnie podąża drogą, którą wyznacza mu miłość do Polski i szacunek dla polskiego Narodu. W jego działalności politycznej widać pragmatyzm, ale także zasadniczość i ideowość. Dla Niego słowa Bóg, Honor i Ojczyzna mają głęboki sens. Pragnie moralnego odrodzenia Polaków i ich dobrobytu, budowanego w systemie wolności gospodarczej, przy zachowaniu zasad solidarności różnych grup społecznych”.</p>
<p>Żeby nie było wątpliwości, że autorzy listu mają wyjątkowe poczucie humoru, koniecznie trzeba przytoczyć takie oto słowa: „Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na Prezydenta RP nie tylko ma program dla Polski, ale znajdzie siłę, by go realizować. Jest gotowy na szeroką współpracę, ale nie pozwoli, by jakaś grupa polityków, dla których polskość jest nierzadko synonimem wstecznictwa, zawłaszczyła całą sferę publiczną w naszym kraju. Wierzymy, że Jarosław Kaczyński, gdy zostanie Prezydentem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, będzie z zaangażowaniem pełnił swoje obowiązki, godnie reprezentował Państwo i cały Naród, także Polaków żyjących na świecie, w tym na dawnych Kresach Rzeczypospolitej”.</p>
<p>Dowcipną laudacją wykazali się następujący posłowie: Arkadiusz Czartoryski, Jarosław Jagiełło,  Andrzej Dera, Artur Górski, Aleksander Chłopek, Zbigniew Kozak, Jerzy Rębek, Józef Rojek, Piotr Stanke, Wojciech Żukowski, Jan Dziedziczak, Stanisław Pięta, Edward Siarka, Barbara Marianowska, Maria Nowak, Zbigniew Dolata, Antoni Błądek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/dobry-zart-tynfa-wart.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kwestia smaku</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/kwestia-smaku.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/kwestia-smaku.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2010 06:22:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Herbert]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2899</guid>
		<description><![CDATA[Głosowałem na Marka Jurka. Przegrał. Podjął walkę, gdy inni kandydaci w imię pragmatyzmu z walki rezygnowali. Na przekór sondażom, dobrym radom, szedł do przodu. Szło to jak po grudzie. Nie miał szans po katastrofie smoleńskiej na nawiązanie walki z obozem PiS-u. Ale walczył. Miał nadzieję, że katolicki i konserwatywny elektorat dokona racjonalnego wyboru i choć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Głosowałem na Marka Jurka. Przegrał. Podjął walkę, gdy inni kandydaci w imię pragmatyzmu z walki rezygnowali. Na przekór sondażom, dobrym radom, szedł do przodu. Szło to jak po grudzie. Nie miał szans po katastrofie smoleńskiej na nawiązanie walki z obozem PiS-u. Ale walczył. Miał nadzieję, że katolicki i konserwatywny elektorat dokona racjonalnego wyboru i choć w części odda głos na niego. Jego rachuby rozminęły się z ludzką empatią i emocjami. Przegrał mocno, ale absolutnie nie żałuję, że na niego głosowałem.<span id="more-2899"></span></p>
<p>Nie pójdę jednak za głosem Marka Jurka i nie zagłosuję w drugiej turze na Jarosława Kaczyńskiego. Uważam zresztą, że Marek Jurek pospieszył się ze swoim poparciem. Grając o palmę pierwszeństwa Jarosław Kaczyński coraz bardziej odsłania swoje lewicowe oblicze, które dotychczas umiejętnie skrywał. Oblicze o tyle niebezpieczne, że obleczone w silny ornament religijny. Jego ukłony i umizgi do formacji, która jest genetycznym, ideowym i etycznym przeciwieństwem prawicy, jest smutnym zwieńczeniem tej kampanii. Będzie jeszcze smutniejszym, kiedy lider PiS-u dostanie od SLD czarną polewkę.</p>
<p>Ja rozumiem, że taka jest taktyka. Ok., niech będzie. Ale po cholerę w takim razie sztab PiS-u wieszał się w tej kampanii na Zbigniewie Herbercie? Jakże żałośnie brzmią dzisiaj słowa apelu do Kaczyńskiego miłośników poezji Herberta: „Dzisiaj zgłaszając nasze poparcie dla kandydatury Jarosława Kaczyńskiego na urząd prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, czujemy się wykonawcami poetyckiego testamentu Zbigniewa Herberta”. Cóż, Herbert w jednym szeregu z Napieralskim, Oleksym, Millerem, Jaskiernią w walce o prezydencki stołek… O tempora, o mores!</p>
<p>Powtórzmy za Herbertem:</p>
<blockquote><p><em>lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku<br />
Tak smaku<br />
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia</em></p></blockquote>
<p>Komuś tego smaku zaczyna brakować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/kwestia-smaku.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Nasz Dziennik” zrobił swoje, &#8222;ND&#8221; może odejść?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/%e2%80%9enasz-dziennik%e2%80%9d-zrobil-swoje-%e2%80%9enasz-dziennik%e2%80%9d-moze-odejsc.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/%e2%80%9enasz-dziennik%e2%80%9d-zrobil-swoje-%e2%80%9enasz-dziennik%e2%80%9d-moze-odejsc.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jun 2010 22:47:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2833</guid>
		<description><![CDATA[„Czytelnicy konserwatywnej gazety, jaką jest &#8222;Nasz Dziennik&#8221;, są szczególnie zainteresowani szerokim spektrum poglądów Jarosława Kaczyńskiego, o którym chcieliby z pełnym przekonaniem powiedzieć: &#8222;nasz kandydat&#8221;. Wielu tak mówi. Kierowane przez nas od kilku tygodni prośby o udzielenie wywiadu przez prezesa PiS nie spotkały się jednak z pozytywną odpowiedzią. Rozumiemy, że czas kandydata jest bardzo cenny, jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Czytelnicy konserwatywnej gazety, jaką jest &#8222;Nasz Dziennik&#8221;, są szczególnie zainteresowani szerokim spektrum poglądów Jarosława Kaczyńskiego, o którym chcieliby z pełnym przekonaniem powiedzieć: &#8222;nasz kandydat&#8221;. Wielu tak mówi. Kierowane przez nas od kilku tygodni prośby o udzielenie wywiadu przez prezesa PiS nie spotkały się jednak z pozytywną odpowiedzią. Rozumiemy, że czas kandydata jest bardzo cenny, jednak nie zabrakło go dla wielu innych redakcji. Rozumiemy, że nie wszystkie zagadnienia mogą być poruszone w toku kampanii, która ze swej natury dąży do skrótowości, jednak są pewne fundamentalne kwestie, o które mamy obowiązek pytać. Wymaga tego elementarna uczciwość wobec Czytelników.” – napisał „Nasz Dziennik”, przytaczając pytania, na które oczekiwał odpowiedzi.<span id="more-2833"></span></p>
<p>Jarosław Kaczyński przyjął w stosunku do „Naszego Dziennika” politykę do bólu przewidywalną. Wie, że po prawej stronie, także niestety dzięki „Naszemu Dziennikowi”, nie pojawił się na tyle silny kandydat prawicy, który mógłby rzucić wyzwanie Jarosławowi Kaczyńskiemu. Bezalternatywne i szerokie oddanie łamów Jarosławowi Kaczyńskiemu z wielu powodów było błedem. Stąd obserwowana teraz postawa prezesa PiS-u, który zyskawszy poczucie siły, postanowił nie odpowiadać na niewygodne dla siebie pytania, jakie sformułował „Nasz Dziennik”. Przyjął w tej kampanii, podobnie jak konkurenci, strategię unikania trudnych pytań, które mogłyby spowodować odpływ głosów. Każda odpowiedź niesie bowiem ryzyko ich utraty, zwłaszcza przy tematach, na których niejeden polityk połamał sobie zęby.<br />
 <br />
Lider PiS-u doskonale zdaje sobie sprawę, że „Nasz Dziennik” reprezentuje tę część elektoratu, która jest szczególnie wyczulona na głos Kościoła. Głos, który nie zawsze jest kompatybilny z wizją partyjnych strategów. Prąc do prezydentury, a następnie odbicia rządów z rąk Platformy, Kaczyński dokonuje pragmatycznej dywersyfikacji głosów i rozpoczyna ich eksplorację na obszarach, po których się dotychczas nie poruszał. Przeliczył, że bardziej mu się opłacają ciche dni z „Naszemym Dziennikiem”, niż utrata okazji do poszerzenia elektoratu i uzyskania zdolności koalicyjnej na kierunku PSL i SLD. Kalkuluje jak polityk. Zarządza ryzykiem, tak jak potrafi najlepiej. Założył, że sukces to głosy, więc musi ich mieć jak najwięcej.</p>
<p>Uznał, że może zaczać szeroko obejmować, gdyż nic, co by nie było kontrolowane przez PiS, po prawej stronie już się nie wydarzy. „Solidarność” nosi Jarosława na rękach, LPR nie istnieje, Samoobrona dogorywa, Polska Plus pokuliła ogon i na tylnych łapkach skamle u pisowskich drzwi. Walczy Marek Jurek, który na przekór okolicznościom stanął w szranki wyborcze po prawej stronie, choć sondaże spychają go w granice błędu statystycznego. To może napawać Jarosława Kaczyńskiego poczuciem siły na tyle dużej, że postanowił zlekceważyć środowisko, które dotąd dawało mu siłę i tlen. Być może uznał to środowisko za trwale podbite i skazane na alians z PiS-em. Jeśli tak, to popełnia błąd, który może go sporo kosztować. Być może jednak się zreflektuje i przed wyborami dowiemy się z łam „Naszego Dziennika”, jakie są poglądy Jarosława Kaczyńskiego.</p>
<p>Poza gospodarczym interwencjonizmem, prymatem państwa nad obywatelem i licytacją, kto da więcej na powodzian, trudno doszukać się u Jarosława Kaczyńskiego zwartej propozycji dla Polski i Polaków, choć jego hasło „Polska jest najważniejsza”, bije mocno po oczach. Nie wiemy jednak, jaka ma to być Polska, choć to ona stała się osnową kampanii kandydata PiS-u. Nikt przecież nie wierzy, że będzie to Polska, gdzie obok siebie, niczym lew i jagnię w broszurach Świadków Jehowy, siedzieć będą Jarosław Kaczyński i Donald Tusk, wachlowani przez przepojonych wzajemną miłością Janusza Palikota i Jacka Kurskiego. A taką sielankową wizję kraju nad Wisłą proponuje nam szef PiS-u. Już nie ryczący Jarosław Kaczyński, zwołujący hufce na bój, ale Sai Baba i Mahatma Ghandi w jednym.</p>
<p>Nic dziwnego, że Jarosław Kaczyński unika „Naszego Dziennika”, bo tam nie ma zapotrzebowania na infantylną politykę miłości. To nie ten target. Tam się ceni tych, którzy mają wyraziste poglądy i jasno wykładają kawę na ławę, szczególnie, jeśli sieje to popłoch na salonach. A tego Jarosław Kaczyński wolałby uniknąć, tym bardziej, iż zapowiedział kontynuację misji swojego brata, który – przyznajmy to szczerze – ikoną „Naszego Dziennika” nie był. Choć to tam właśnie ukazywały się sążniste artykuły, wprost sugerujące zamach na samolot prezydenta. Gazeta ta niepotrzebnie weszła w tego typu retorykę, bo przyczyniając się do rozkwitu „kultu” śp. Lecha Kaczyńskiego i rozpalając emocje z tym związane, siłą rzeczy mocniej zacieśniła więzy z Jarosławem Kaczyńskim, co ten uznał za akt oddania.</p>
<p>Dzisiaj być może mamy pierwsze symptomy refleksji. To dobrze. Konserwatywna gazeta, jak o sobie pisze „Nasz Dziennik”, to jednak zobowiązanie. Konserwatyzm w klasycznym ujęciu kojarzy się z rozwagą, namysłem, chłodną analizą i nieuleganiem emocjom. Od jakiegoś czasu brakuje mi w „Naszym Dzienniku” owej konserwatywnej stateczności i roztropności. Za dużo w nim „rewolucyjnego” wrzenia i oddawania pola „autorytetom”, którzy w swoich poglądach na państwo i politykę wschodnią, bardziej pasują do „Gazety Polskiej” i programu „Misja specjalna”, niż do dziennika odwołującego się m.in. do dziedzictwa Prymasa Tysiąclecia, który jak wiemy, do każdego rodzaju rewolucyjnych ciągot, nawet tych szlachetnych w intencjach, miał stosunek chłodny i zdystansowany.</p>
<p>Odnoszę wrażenie, że Jarosław Kaczyński dokonuje chytrego manewru. Pozostawia „Naszemu Dziennikowi” cały front walki ze wszystkimi dookoła (Rosja, Smoleńsk, Gazprom, UE, Niemcy, lustracja, itp.), a sam, niczym Feniks z popiołów, oczyszczony i odświeżony, wyrusza na podbój nowych światów, bardziej otwarty na drugiego człowieka, wsłuchany w jego potrzeby, miłosierny i wyrozumiały. To „Nasz Dziennik” ma się teraz kopać z koniem i robić za piorunochron. Prezes PiS-u jest już w innym miejscu, bo tego wymaga mądrość etapu. Dlatego nie wolno mu już zadawać niewygodnych pytań. Przynajmniej nie teraz. A był taki czas, że to Jarosław Kaczyński zabiegał o wywiady w „Naszym Dzienniku”. Ale nic straconego. Przed nami druga tura wyborów. Kto wie, czy nie trzeba będzie szarpnąć konserwatywno-narodowymi cuglami?</p>
<p>Przeczytaj również:</p>
<p><a href="http://www.eckardt.pl/czy-pis-odbiera-tlen-radiu-maryja.html">Czy PiS odbiera tlen &#8222;Radiu Maryja&#8221;?</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/%e2%80%9enasz-dziennik%e2%80%9d-zrobil-swoje-%e2%80%9enasz-dziennik%e2%80%9d-moze-odejsc.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

