<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Jaruzelski</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/jaruzelski/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Zabrałbym Jaruzelskiego na pokład samolotu</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/zabralbym-jaruzelskiego-na-poklad-samolotu.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/zabralbym-jaruzelskiego-na-poklad-samolotu.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Mar 2010 08:35:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Jaruzelski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2518</guid>
		<description><![CDATA[Rozgorzał spór, czy prezydent Lech Kaczyński powinien jechać do Moskwy na obchody 65 rocznicy „zwycięstwa nad faszyzmem”, czy pozostać w kraju. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że władze Rosji na tę uroczystość zaprosiły również gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Lech Kaczyński wraz ze swoim pałacem zastanawia się, co zrobić, bo wiadomo – „Rusek” z definicji fałszywy jest. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozgorzał spór, czy prezydent Lech Kaczyński powinien jechać do Moskwy na obchody 65 rocznicy „zwycięstwa nad faszyzmem”, czy pozostać w kraju. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że władze Rosji na tę uroczystość zaprosiły również gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Lech Kaczyński wraz ze swoim pałacem zastanawia się, co zrobić, bo wiadomo – „Rusek” z definicji fałszywy jest. Takich dylematów nie ma Wojciech Jaruzleski – oświadczył, że jedzie i bardzo się z tego powodu cieszy. Ba, gotów jest polecieć do Moskwy jednym samolotem z panem prezydentem, o ile ten go zaprosi na pokład.<span id="more-2518"></span></p>
<p>Co zrobi Lech Kaczyński? Nie wiem. Zapowiedział konsultacje. Wiem natomiast, co ja bym zrobił na jego miejscu. Po pierwsze, przyjąłbym zaproszenie i poleciałbym w samą „paszczę lwa”, jako przedstawiciel państwa i narodu polskiego. Po drugie, zabrałbym na pokład samolotu generała Jaruzelskiego, grzecznie się z nim przywitał, zaprosił na kawę, uciął kurtuazyjną rozmowę, a potem grzecznie przeprosił i udał się do swoich obowiązków. Po trzecie, zapewniłbym generałowi wszelką pomoc logistyczną, by nie musiał korzystać z innej pomocy, bo za granicą Polska powinna stanowić monolit. Tak to widzę. Tyle i aż tyle.</p>
<p>Ewentualną, nieprzychylną nam propagandą niektórych rosyjskich sił, specjalnie bym się nie przejmował. Zbyt dumnym jesteśmy narodem, by reagować jak psy Pawłowa na każde rosyjskie kłapanie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/zabralbym-jaruzelskiego-na-poklad-samolotu.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żółć Janka Engelgarda</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/zolc-janka-engelgarda.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/zolc-janka-engelgarda.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Feb 2010 16:22:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Polemiki]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Engelgard]]></category>
		<category><![CDATA[Jaruzelski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2337</guid>
		<description><![CDATA[No i zdenerwował się na mnie Janek Engelgard, redaktor naczelny tygodnika „Myśl Polska”. Mój z lekka prześmiewczy tekst „Dobry antysemita, to nasz antysemita”, traktujący o wątku antysemickim w życiorysie gen. Jaruzelskiego, skłonił go do wylania polemicznej żółci (patrz tutaj) na mnie i nie tylko za to, że ośmieliłem się nie bić czołem przed realizmem politycznym byłego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i zdenerwował się na mnie Janek Engelgard, redaktor naczelny tygodnika „Myśl Polska”. Mój z lekka prześmiewczy <a href="http://www.eckardt.pl/dobry-antysemita-to-nasz-antysemita.html">tekst</a> „Dobry antysemita, to nasz antysemita”, traktujący o wątku antysemickim w życiorysie gen. Jaruzelskiego, skłonił go do wylania polemicznej żółci (patrz <a href="http://sol.myslpolska.pl/2010/02/599/">tutaj</a>) na mnie i nie tylko za to, że ośmieliłem się nie bić czołem przed realizmem politycznym byłego pierwszego sekretarza KC PZPR, ale także dlatego, że ośmieliłem się napisać, że film „Towarzysz generał” jest filmem dobrym, a nie, jak chce tego mój szanowny polemista, gniotem. Powtórzę to, co o filmie napisałem: <em>Film, choć z jednoznaczną i mocno zarysowana tezą, okazał się filmem dobrym, świetnie zmontowanym, dynamicznie penetrującym osobowość generała, w rytmie rockowych riffów, co filmowi przydało nowoczesnego uroku.</em><span id="more-2337"></span></p>
<p>Ilekroć Janek Engelgard się ze mną nie zgadza, niezgoda ta dotyczy oceny Wojciecha Jaruzelskiego, gdyż Janek generała otacza swoistą atencją, czyniąc z niego nieomal orędownika sprawy narodowej w PRL-u, ja natomiast niekoniecznie. Janek w Jaruzelskim dostrzega działanie swego rodzaju Bożej Opatrzności, która za pomocą pana generała trzymała kraj w ryzach podczas nawały solidarnościowej anarchii. Ja natomiast jakoś nie potrafię wzbudzić w sobie empatii dla dylematów moralnych pana generała, ani dostrzec w nim Bożego palca, który swoją rozwagą i realizmem ocalił przy pomocy stanu wojennego tkankę narodową przed rozlewem krwi.</p>
<p>Jaruzelski dla mnie, to ani mąż stanu, ani człowiek z charyzmą. Być może wyróżniał się na tle oczadzonych marksizmem czerwonych towarzyszy większą dozą pragmatyzmu, ale powiedzmy też szczerze, że jednocześnie reprezentował sobą ten charakterystyczny typ wojskowego politruka LWP, którego światem była promocja ideologicznego bełkotu, stanowiącego intelektualną aberrację. Dlatego między innymi kogoś, kto większą część życia spędził w dialektycznym Matrixie, nurzając się w internacjonalistycznych i polityczno-wychowawczych miazmatach, niezwykle trudno potraktować jako kogoś poważnego. Stąd nie rozumiem oburzenia Janka Engelgarda na twórców filmu, że spojrzeli na towarzysza generała jak na zwykłego oportunistę, który po trupach (również dosłownie) wspinał się po szczeblach PRL-owskiej kariery.</p>
<p>Te wszystkie Siwaki, Baryły, Siwickie, Kiszczaki, Kanie, Gierki, Gorywody, Bieruty, Ochaby, Mince, Spychalskie, Radkiewicze, Cyrankiewicze, Kociołki, Tejchmy, Jaroszewicze, Moczary, Babiuchy, Olszowskie, Barcikowskie, Szydlaki, Jabłońskie, Werblany, Czyrki, Mokrzyszczaki, Baki, itp., to jedna i ta sama klika, z której wywodzi się i którą współtworzył generał Jaruzelski. Klika, która zabrała Polsce 45 lat normalnego życia, fundując jej tandetę ustrojową i mordując w kazamatach najwartościowszą jej tkankę. Klika gnojąca i zastraszająca społeczeństwo, zmuszająca naród do zachowań i gustów stadnych, wzorowanych na sowieckim paradygmacie. Klika, która tych, co nie chcieli wpisać się w czerwony Matrix, bezceremonialnie z Polski wyrzucała.</p>
<p>Jaruzelski na każdym etapie PRL-owskiego eksperymentu był aktywny i obecny. Na każdym z jego odcinków, także „błędów i wypaczeń”, dokładał swoją cegiełkę. Piął się po szczeblach kariery, skupiając w pewnym momencie pełnię władzy. Oddał ją dopiero wtedy, kiedy ustrój, którego „humanistycznych wartości” bronił, padł i ani myślał powstać z pozycji horyzontalnej. Oddał władzę, bo PRL straciła sterowność, a od wschodu powiało „pierestrojką”, której – nota bene – mocno się obawiał. Zawierając swoistą <em>gentlemen agreement</em> z częścią dawnej opozycji, zapewnił sobie i swoim kompanom bezkarność, wzmocnioną wiedzą i dokumentami dawnych służb, jako skuteczną polisą bezpieczeństwa. Tyle mojej opinii o panu generale.</p>
<p>Wracając jednak do filmu „Towarzysz generał”, to ma rację Janek Engelgard w jednym. Jako eksperci od Jaruzelskiego wystąpiły osoby, które z generałem aktywnie umacniały czerwony Matrix. To sprawia, że film trudno nazwać chłodnym i obiektywnym, bo ani prof. Paweł Wieczorkiewicz, ani też płk Lech Kowalski, nigdy się walką z komuną nie skalali, a w filmie sprawiali wrażenie jakby na niej zjedli zęby. Ale to wcale nie przekreśla walorów tego rodzaju filmowej narracji. Urocza awantura, jaka powstała po emisji dokumentu sprawiła, że odezwało się tyle par nożyc, że każdy mógł się poczuć usatysfakcjonowany. Spektrum pełne, od zafascynowanych PRL-em narodowców, przez rozwścieczonych funkcjonariuszy „Gazety Wyborczej” i salonu, po nawróconych na antykomunizm komunistów. I o to chodzi. Mamy w końcu wolność.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/zolc-janka-engelgarda.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobry antysemita, to nasz antysemita</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/dobry-antysemita-to-nasz-antysemita.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/dobry-antysemita-to-nasz-antysemita.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 09:07:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Jaruzelski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2312</guid>
		<description><![CDATA[Zgodnie z przewidywaniami film „Towarzysz generał” nadany przez publiczną telewizję wzbudził oczekiwane przez wszystkich kontrowersje. Obejrzałem film, jak i dyskusję redakcyjną po jego zakończeniu. I jedno i drugie było ciekawe. Film, choć z jednoznaczną i mocno zarysowana tezą, okazał się filmem dobrym, świetnie zmontowanym, dynamicznie penetrującym osobowość generała, w rytmie rockowych riffów, co filmowi przydało [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zgodnie z przewidywaniami film „Towarzysz generał” nadany przez publiczną telewizję wzbudził oczekiwane przez wszystkich kontrowersje. Obejrzałem film, jak i dyskusję redakcyjną po jego zakończeniu. I jedno i drugie było ciekawe. Film, choć z jednoznaczną i mocno zarysowana tezą, okazał się filmem dobrym, świetnie zmontowanym, dynamicznie penetrującym osobowość generała, w rytmie rockowych riffów, co filmowi przydało nowoczesnego uroku.<span id="more-2312"></span></p>
<p>Sama dyskusja, ze względu na dobór uczestników, była do bólu przewidywalna, acz ciekawa. Dla mnie najciekawszym fragmentem filmu, jak i dyskusji, był wątek antysemickich czystek dokonywanych przez Jaruzelskiego. Otóż, okazało się, że generał nadzwyczaj skwapliwie zdegradował z powodu „przeszkód moralnych” grubo ponad tysiąc oficerów żydowskiego pochodzenia, a ostanie dyspozycje w tej sprawie podpisał na początku lat osiemdziesiątych. Wśród „wyczyszczonych” przez Jaruzelskiego generałów byli także ci, którym zawdzięczał swoją karierę.</p>
<p>Wydawać by się mogło, że po takich informacjach postępowe dziennikarstwo w osobach Jacka Żakowskiego i Wojciecha Mazowieckiego, które brało udział w dyskusji po filmie, powinno zawyć i rozpalić ogień świętego oburzenia, wezwać na pomoc najtęższe autorytety świata, uznać Jaruzelskiego za persona non grata, ogłosić infamię i śmierć publiczną tak przecież bezwzględnego antysemity. Po programie na czołówkach postępowych gazet powinno stać wielkimi bukwami: „Generał Antysemita!”, „Polski Petain nieosądzony!” czy „Epigon Goebbelsa pobiera polską emeryturę”. A tu proszę, cisza.</p>
<p>Okazuje się, co pokazali w studiu Żakowski i Mazowiecki, że wprawdzie antysemickie rugi Jaruzelskiego były naganne i nieestetyczne, ale na historię należy patrzeć w sposób bardziej zniuansowany (Mazowiecki) i nie oceniać jej tylko przez pryzmat czarno-biały. Przyznam, że robiło to podłe wrażenie. Oto ewidentny czyn o posmaku rasistowskim, ba wieloletnia i świadoma sekwencja takich czynów, uznawanych przez medialno-polityczny mainstream za zbrodnię i hańbę, tutaj przez przedstawicieli tego mainstreamu zostaje nagle spłycona do nagannego wprawdzie, ale jednak epizodu w chwalebnym życiu towarzysza generała.</p>
<p>Wyobrażają sobie Państwo, co by się działo w mediach redaktorów Mazowieckiego i Żakowskiego, gdyby &#8211; dajmy na to &#8211; jakiś poseł czy polityk prawicy wyrzucił z pracy ze swojego biura osobę żydowskiego pochodzenia, tylko z uwagi na fakt, że jest Żydem? Czy widzicie Państwo oczyma wyobraźni tytuły gazet, te wszystkie „Teraz My”,  „Kropki na i…”, „Uwagi!”, „Tomasze Lisy na żywo”? Te listy otwarte, zgłoszenia do prokuratury, publiczne osądzania od czci i wiary? W przypadku Jaruzelskiego trwa jednak cisza. Cóż, okazuje się, że dobry antysemita, to po prostu nasz antysemita. Ot, samo życie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/dobry-antysemita-to-nasz-antysemita.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Glany Jaruzelskiego</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/glany-jaruzelskiego.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/glany-jaruzelskiego.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Feb 2009 20:17:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Dmowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jaruzelski]]></category>
		<category><![CDATA[PRL]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/02/08/glany-jaruzelskiego/</guid>
		<description><![CDATA[Sporo zamieszania na forach prawicowych wywołał wywiad, którego Wojciech Jaruzelski udzielił redaktorom Janowi Engelgardowi i Adamowi Wielomskiemu, pod wielce ekscytującym tytułem „Ja też nosiłem mieczyk Chrobrego”. Wielu przecierało oczy – jak to, komunistyczna zakała w prawicowej cyberprzestrzeni? Dla jednych szok i estetyczny dysonans, dla innych po prostu ciekawostka. Prawdziwe piekło, jakie rozpętało się na portalu konserwatyzm.pl, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sporo zamieszania na forach prawicowych wywołał <a href="http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/2120/">wywiad</a>, którego Wojciech Jaruzelski udzielił redaktorom Janowi Engelgardowi i Adamowi Wielomskiemu, pod wielce ekscytującym tytułem „Ja też nosiłem mieczyk Chrobrego”. Wielu przecierało oczy – jak to, komunistyczna zakała w prawicowej cyberprzestrzeni? Dla jednych szok i estetyczny dysonans, dla innych po prostu ciekawostka. Prawdziwe piekło, jakie rozpętało się na portalu konserwatyzm.pl, na którym wywiad się ukazał, przeszło chyba jednak najśmielsze wyobrażenia, przynamniej moje. Przyznam się, że piekła tego nie rozumiem, a wszelkie ataki na autorów wywiadu, uważam za małostkowe i godne pożałowania.</p>
<p>Generał Jaruzelski nie jest bohaterem z mojej bajki, niemniej mam w swojej biblioteczce wszystkie jego książki i wspomnienia. Czytałem je z zainteresowaniem, choć – co oczywiste – nie podzielam większości wniosków do jakich dochodzi Jaruzelski, bo to nie moja optyka i nie mój ogląd świata. Sięgnąć po te pozycje jednak warto, bo cóż nam po posiadanej wiedzy, jeśli nigdy nie przyszło nam skonfrontować jej z politycznym przeciwnikiem, z jego wizją i poglądami. Wspomnienia Jaruzelskiego mają także jeden niezaprzeczalny walor – są pisane wyśmienitą polszczyzną, co nie jest zasadą obowiązującą wśród polityków parających się pisaniem.</p>
<p>Zamysł „dania głosu” na prawicowym portalu generałowi Jaruzelskiemu uważam za jak najbardziej racjonalny, bo po pierwsze: co by nie mówić, chodzi o pierwszą ligę polityczną i świadka historii, a po drugie – czas ucieka i drugiej takiej okazji za chwilę może nie być. Wywiad w całości ma się ukazać w najnowszym numerze monarchistycznego pisma „Pro Fide, Rege et Lege”, które stanowi jeden z jaśniejszych punktów na mapie prawicowych periodyków. Dlatego zamysł ożywienia prawicowego dyskursu „jaruzelską wrzutką” siłą rzeczy uatrakcyjni debatę, w której Jaruzelski odgrywa rolę czerwonej czarownicy (nie bez przyczyny), co spór o Jaruzelskiego czyni na dłuższą metę nazbyt jałowym i jednostronnym.</p>
<p>Engelgard i Wielomski łamią prawicową konwencję, by przy każdej możliwej okazji dokopywać „Jaruzelowi”. Starają się wydobyć od generała to, czego by nie powiedział w klimacie nagonki czy agresji. To ich sposób na pociągnięcie za język tego, który za chwilę stanie przed Stwórcą i zda meldunek ze swego mocno pokomplikowanego życia. Nie ma w wywiadzie rzeczy odkrywczych, ale są ciekawostki, o których z niemałym zaskoczeniem się dowiadujemy. Zresztą o intencjach wywiadu powiedział w gorącej dyskusji z internautami dr Adam Wielomski:</p>
<blockquote><p>No cóż, ja pamiętam, że rozmawiając siedziałem na dużym fotelu. Ja się w tym wywiadzie próbowałem czegoś dowiedzieć na interesujący mnie temat &#8211; realizmu politycznego &#8211; bo temu poświęcamy kolejne Pro Fide, Rege et Lege. Dlatego nie pytałem o konkretne fakty historyczne, ale o rozumienie, czym jest polityka, interesował mnie problem samodzielności decyzji, perspektywy politycznej itd. Pytania o zbrodnie, to Jaruzelskiemu wszyscy zadają i nikt nie dostaje odpowiedzi. Zadanie takich pytań po raz setny kompletnie nic nie wnosi, poza ostentacyjnym pokazaniem, co się myśli o pytanym. Ja uważam to za bicie piany.</p></blockquote>
<p>I rzeczywiście, w wywiadzie nie ma bicia piany, ani zajadłości a’la „Gazeta Polska”. Jest dość landrynkowy, by nie rzec – przesłodzony, dyskurs ze starszym panem, który w poczuciu dobrze spełnionego życia, dzieli się garścią wspomnień, czyniąc delikatne ukłony w prawą stronę, z którą za młodu był emocjonalnie związany. Ale to nie jest wada tego wywiadu, a raczej konsekwencja, bo interlokutorzy pana generała nie należą do jego przesadnych krytyków. Często podkreślają w swojej publicystyce jego pozytywną rolę, dłubiąc przy uwarunkowaniach, w jakich przyszło mu działać i podejmować decyzje. To także prawicowy, jak najbardziej uprawniony pogląd, z którym należy dyskutować, a nie <em>ad personam</em> zwalczać z nienawiścią, tylko dlatego, że wymyka się intelektualnej sztampie.</p>
<p>Warto zatem sięgnąć do wywiadu, z którego nie zieje niechęć i jednostronna pycha. Każdy ma swój rozum i wyciągnie z niego to, co uzna za stosowne. Czyż nie brzmi interesująco dla każdego prawicowca, taki oto fragment rzeczonego wywiadu:</p>
<blockquote><p><strong>A co pan generał sądzi o Romanie Dmowskim. Polityk prawicowy, geopolitycznie, jak się to określa, prorosyjski.<br />
</strong> <br />
- Wiecie Panowie, ja jako młody chłopak jakiś czas nosiłem mieczyk! To określa moje ówczesne widzenie, wynikające z atmosfery w gimnazjum, bo dom był apolityczny, mniej angażujący się w politykę, bardziej zainteresowany cenami zboża. Aczkolwiek zamach majowy był oceniany krytycznie. Jeśli chodzi o Dmowskiego, to moja wiedza była dość ograniczona, ale jego ruch był prężny i dynamiczny. W naszej szkole był i ONR. I na mieczyku te trzy litery właśnie…</p>
<p><strong>Pan generał nosił taki z literami?</strong></p>
<p>- Nie, ja bez liter (śmiech). Mógłby jednak nosić i taki. Mój horyzont był jednostronny: Bóg, Ojczyzna, Naród, żydokomuna, masoneria. Rolę Dmowskiego poznawałem później. On na lekcjach historii, w podręcznikach był marginalizowany. Tylko Piłsudski, Piłsudski, śpiewy, modlitwy, potem Rydz. Dmowski zaś był zepchnięty na dalsze miejsce. Dzisiaj oceniam go jako wybitnego męża stanu, jego rola w Paryżu była ogromna. Biorąc pod uwagę to, gdzie w czasie I wojny były legiony, to moglibyśmy być inaczej potraktowani. W tym sensie jego rola była równorzędna z Piłsudskim, aczkolwiek dziś, jakby nie patrzeć niektóre poglądy miał zaściankowe, w tym narastające tendencje antysemickie. Ale widział, że jesteśmy pomiędzy dwoma wielkimi państwami i uważał, jak potem kardynał Stefan Wyszyński, że ściana słowiańska jest realnością. ZSRR, komunizm, wcześniej czy później upadnie, ale Rosja będzie. Traktujmy to nie jako zło konieczne, ale jako szansę. Te różne dzisiejsze fobie są głupie. Nawracanie Rosji na demokrację? Demokracja rodzi się w długim procesie, z jajecznicy Putin zrobił jajko, ale żeby zrobić jajko naprężał muskuły.</p>
<p><strong>Wobec tego, czy czuje się Pan spadkobiercą geopolitycznym Dmowskiego?</strong></p>
<p>- Ja nie chcę takiej analogii czynić, to jest za daleko powiedziane. Nie chcę być niczyim spadkobiercą, chcę myśleć we własnych kategoriach i myśleć o sytuacjach mi bliższych, dalszych, i naukach, które z tego wyciągam.</p></blockquote>
<p>Ostatnio pan generał dał się widzieć na wypominkach z okazji  XX rocznicy tzw. okrągłego stołu. Mebel ten, jak wiadomo, stał się symbolem „polskich przemian”, a także politycznym Baalem, przed którym pokłony biją stada nawróconych komunistów, ich chrzestnych ojców i mamek z lewicowo-korowskiej opozycji oraz wszelkiej maści postępowe media, w tym niekoniecznie lewicowe. Pokłony meblowi bije także pan generał, chętnie bywając na dyskusjach z tym faktem związanych. Ot, jak ostatnio w sali kolumnowej Sejmu, gdzie zeszły się ludowo-demokratyczne mastodonty oraz zblatowane z nimi diplodoki z dawnej opozycji, które pijąc sobie z czerwono-różowych dziubków, starały się sprzedawać na tyle kretyńską wizję „okrągłego stołu”, że nawet Lech Wałęsa nie zdzierżył, komunikując narodowi, że był to pic i fotomontaż, a nie żaden „kamień milowy” historii.</p>
<p>Niestety, Jaruzelski deliberujący wespół z Wiatrem, Urbanem, Napieralskim, Frasyniukiem, Mazowieckim i Michnikiem, o dobrodziejstwie „okrągłego stołu”, skutecznie odpycha od siebie wszystkich tych, którzy po prawej stronie mogliby spojrzeć na życiorys generała z większą empatią. Nie zrobią tego słuchając farmazonów Frasyniuka i Michnika, wynoszących pod niebiosa esbecką generalicję, co jest zwyczajną hucpą i naigrywaniem się ze zdrowego rozsądku. Przegrywa tym samym Jaruzelski swoją ostatnią bitwę o prawdę, bo nie zdołał wyzwolić się z dialektyki, którą kierował się przez większość swojego życia. Czuć jego lęk przed powiedzeniem całej prawdy, którą rozmienia na drobne, tchórzliwie dając pełnomocnictwo na jej objawianie Michnikowi. Marny to wybór, ale co zrobić – życiowe wybory Jaruzelskiego nigdy nie zachwycały. Taki człowiek. Niemniej do wywiadu wciąż odsyłam.</p>
<p>P.S. A tak a propos, ciekawym byłoby zobaczyć spotkanie młodego Jaruzelskiego i Michnika. Pierwszy z mieczykiem Chrobrego w klapie, węszący &#8222;żydokomunistyczne spiski&#8221;, drugi – &#8222;żydokomunistyczne spiski&#8221; z osobistych powodów zwalczający&#8230; Uciechy pewnie byłoby co niemiara :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/glany-jaruzelskiego.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>13 grudnia roku pamiętnego&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/13-grudnia-roku-pamietnego.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/13-grudnia-roku-pamietnego.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Dec 2008 20:46:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Jaruzelski]]></category>
		<category><![CDATA[Kiszczak]]></category>
		<category><![CDATA[PRL]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/12/12/13-grudnia-roku-pamietnego/</guid>
		<description><![CDATA[Dwadzieścia siedem lat temu czerwoni towarzysze spod znaku  PZPR wprowadzili stan wojenny. Przygnieceni własną niemocą, odrzuceni przez większość narodu, nie znaleźli innego sposobu na utrzymanie się przy władzy, niż wariant siłowy. Wyprowadzili na ulice czołgi, powyłączali telewizję i telefony, powsadzali do więzień działaczy Solidarności, rozgonili tych, którzy przeciw nim się buntowali. Złamali wszelki opór, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="stan_wojenny_-_atak__80975g.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/12/stan_wojenny_-_atak__80975g.jpg" rel="shadowbox[post-506];player=img;"><img class="prawy" style="width: 170px; height: 161px;" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/12/stan_wojenny_-_atak__80975g.miniatura.jpg" alt="stan_wojenny_-_atak__80975g.jpg" width="170" height="161" /></a>Dwadzieścia siedem lat temu czerwoni towarzysze spod znaku  PZPR wprowadzili stan wojenny. Przygnieceni własną niemocą, odrzuceni przez większość narodu, nie znaleźli innego sposobu na utrzymanie się przy władzy, niż wariant siłowy. Wyprowadzili na ulice czołgi, powyłączali telewizję i telefony, powsadzali do więzień działaczy Solidarności, rozgonili tych, którzy przeciw nim się buntowali. Złamali wszelki opór, a tam, gdzie on występował, np. w kopalni „Wujek”, najzwyczajniej w świecie otworzyli ogień z karabinów.</p>
<p>Odetchnęli wówczas czerwoni kacykowie, ciężko wystraszeni społecznym oporem i nieposłuszeństwem. Nienawykli do wolności, wychowani na marksistowsko-leninowskim bełkocie, czerwoni talibowie spod znaku Kiszczaka, Jaruzelskiego, Barcikowskiego, Kani i Rakowskiego, w żaden sposób w swoich pezetperowskich głowach, nie mogli sobie wyobrazić sytuacji, w której kierownicza rola ich matki partii oraz dozgonna przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, mogłyby być przez kogoś kwestionowane i poddawane w wątpliwość. Przesiąknięci serwilizmem i porażającą bojaźnią przed Wielkim Bratem, spałowali własny naród, bo tylko to im tak naprawdę wychodziło.</p>
<p>Padli osiem lat później. Nie byli w stanie sprostać wyzwaniom współczesnego świata. Kałmuckie myślenie i mentalność, infantylizm ideowy, a także  gospodarcza jałowość, doprowadziły czerwoną „rasę panów” tam, gdzie powinni byli trafić dziesiątki lat wcześniej, czyli na śmietnik historii. Zmuszeni okolicznościami (bo przecież nie sami z siebie) postanowili delikatnie uchylić okno wolności, na tyle, by skanalizować społeczne oczekiwania, ale tak, by zostało po staremu. &#8222;Czerwoni&#8221; nie przewidzieli jednak, że uchylając okno wolności wywołają przeciąg, który wyrwie im je razem z futryną i parapetami. Padli wówczas, aż huknęło, ale nie wyginęli.</p>
<p>Litościwy naród dał im przeżyć, a nawet się odrodzić w lekko zmienionej postaci. Nie powiesił ich zamiast liści, jak straszyli siebie nawzajem. Ba, dał im nawet na moment władzę, by pokazali, czy się czegoś w demokracji nauczyli. Dał im tę władzę wprawdzie na darmo, ale nie nadaremno – towarzysze pokazali, że jedyne, co potrafią zrobić, to zastąpić socjalizm ludowy socjalizmem rywinowym i starachowickim. Padli wówczas po raz drugi i do dzisiaj się nie podnieśli. Stanowią polityczną osobliwość, zwaną nie wiedzieć czemu „lewica”, bo lewicy jest tam tyle, co kot napłakał. To zrozumiałe, bo kiedy w 1945 roku się instalowali, przezornie polską przedwojenną lewicę wytłukli. Nie było zatem komu po 1989 roku tej prawdziwej, historycznej lewicy odrodzić.</p>
<p>Rok temu rozważałem na swoim blogu, czy gen. Jaruzelski wprowadzając stan wojenny, mógł zdobyć się na niezależność myślenia, odruch wolności i pójść drogą zupełnie inną od tej, którą w konsekwencji wybrał. Czy był w stanie zrezygnować z gospodarki planowej na rzecz rynkowej? Zainteresowanych odsyłam do <a href="http://www.eckardt.pl/2007/12/12/13-grudnia-1981-r/">wpisu</a>, który wówczas popełniłem.</p>
<p>Tych, którzy nie chodzą wcześnie spać, zapraszam dzisiaj punktualnie o północy pod tablicę Solidarności, wmurowaną w ścianę kościoła Świętego Ducha przy Rynku Staromiejskim w Toruniu. Będzie marszałek województwa oraz ci, dla których tamten czas, to nie jest nic nie znacząca kartka w kalendarzu. Pamiętajmy, że jeszcze dwadzieścia lat temu panoszyła się w Polsce „komuna”, cenzura, tajniacy i nieznani sprawcy. Zaledwie dwadzieścia lat temu…</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=XZyenKyJ4c8&amp;eurl" rel="shadowbox[post-506];player=swf;width=640;height=385;">Tutaj</a> możesz obejrzeć słynne wystąpienie Wojciecha Jaruzelskiego oraz zerknąć na migawki z lat, które, miejmy nadzieję, już nie wrócą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/13-grudnia-roku-pamietnego.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

