<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Jan Paweł II</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/jan-pawel-ii/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Łamanie papieżem</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/lamanie-papiezem.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/lamanie-papiezem.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Mar 2009 20:58:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>
		<category><![CDATA[ks. Chrostowski]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/03/29/lamanie-papiezem/</guid>
		<description><![CDATA[– „Zarówno jego język, jak i koncepcja misji Kościoła, godności człowieka, otwarcia na dialog, poczucia braterstwa rodziny ludzkiej odbiegają daleko od duchowego dziedzictwa Jana Pawła II”. – „Zaskakują i żenują przede wszystkim niesprawiedliwe oceny dotyczące pontyfikatu Jana Pawła II.” –  „Sugestia, że Jan Paweł II odwiedził synagogę po to, by prowokować („swoiście”), ubliża znowu wielkości dzieła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="chrostowski.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/03/chrostowski.jpg" rel="shadowbox[post-572];player=img;"><em><img class="prawy" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/03/chrostowski.miniatura.jpg" alt="chrostowski.jpg" width="96" height="131" /></em></a>–<em> „Zarówno jego język, jak i koncepcja misji Kościoła, godności człowieka, otwarcia na dialog, poczucia braterstwa rodziny ludzkiej odbiegają daleko od duchowego dziedzictwa Jana Pawła II”.<br />
</em>–<em> „Zaskakują i żenują przede wszystkim niesprawiedliwe oceny dotyczące pontyfikatu Jana Pawła II.”<br />
</em>–<em>  „Sugestia, że Jan Paweł II odwiedził synagogę po to, by prowokować („swoiście”), ubliża znowu wielkości dzieła dokonanego przez papieża Polaka.”<br />
</em>–<em> „Kiedy jednak podobne niesprawiedliwe zarzuty bywają kierowane także w stronę Ojca Świętego, można je przyjmować bez niepokoju. Istnieje pewna granica absurdu, wobec której jedyną racjonalną reakcję stanowi milczenie.”<br />
</em>–<em> „Informacje przydatne na poziomie magla niewątpliwie zainteresują cierpiące na obsesje polityczne. Innego stylu wymaga jednak chrześcijańska kultura życia. Styl ten daleko odbiega od ocen zawartych w książce, że przy jej lekturze często powracało u mnie wrażenie, iż żyjemy z autorem w dwóch różnych światach, a może nawet należymy do różnych Kościołów.”<br />
</em>–<em> „Język dyskursu przyjętego w książce uważam za bardzo odległy od racjonalności; dlatego też wyrażone w nim tezy pozostają tak bardzo odległe od duchowego dziedzictwa Jana Pawła II. Boli.”</em></p>
<p>Wyżej przytoczone fragmenty, to reakcja arcybiskupa Józefa Życińskiego na książkę-wywiad <em><strong>„Kościół, Żydzi, Polska”</strong></em>, ktrórej bohaterem jest ks. prof. Waldemar Chrostowski, wybitny biblista, znawca stosunków katolicko-żydowskich, wieloletni uczestnik dialogu pomiędzy katolikami a żydami.</p>
<p>Na 600 stronach wnikliwi rozmówcy księdza profesora, Grzegorz Górny i Rafał Tichy, wypytują o wszystko: dialog katolicko-żydowski i jego początki, Karmel w Oświęcimiu, Holocaust, dyplomację czy politykę. Dostajemy niesamowicie łakomy kąsek wiedzy niepoprawnej politycznie, ale również – jak się okazuje – niepoprawnej religijnie. Tam z kolei, gdzie mamy do czynienia z czynami, słowami i myślami niepoprawnymi, zawsze wkracza arcybiskup Życiński i „Gazeta Wyborcza”, na łamach której Ekscelencja chłoszcze, piętnuje, zawodzi i rozpacza. Tak jest i tym razem.</p>
<p>Uchodzący za niezwykle inteligentnego, acz lekko bufonowatego arbitra w sprawch wiary i polityki, arcybiskup Józef Życiński przeszedł chyba jednak w ataku na współbrata w kapłaństwie sam siebie. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyż podobne wycieczki personalne zdarzały się arcybiskupowi nadzwyczaj często, gdyby nie przeczucie, że tym razem lubelski hierarcha poszedł o jeden stopień pychy za daleko, używając jako kontrapunktu w napaści na księdza Chrostowskiego osoby Jana Pawła II – postaci ze względów oczywistych szczególnej i wyjątkowej. Nie można mocniej uderzyć polskiego księdza, jak zarzucić mu „odległość od duchowego dziedzictwa Jana Pawła II”, sugerując przy okazji, że należy on do innego Kościoła, jak uczynił to arcybiskup Życiński.</p>
<p>I może, gdyby odbyło się to na gruncie gorącej polemiki pomiędzy katolickimi uczonymi w ferworze jakiejś debaty (w końcu to nic nadzwyczajnego), to można by przejść nad tym faktem do porządku dziennego. Ale abp Józef Życiński w swoim tekście w „Gazecie Wyborczej” podpisał się nie jako profesor, ale jako hierarcha, metropolita lubelski. Użył tym samym, wydając sąd w stosunku do innego kapłana, urzędu hierarchicznego, niezwykle ważnego w Kościele katolickim. Zaatakował z wysokości piedestału, roszcząc sobie prawo (ach, ten grzech pychy) do wydawania certyfikatów autentyczności i prawowierności w stosunku do tych, którzy odwołują się do nauki Jana Pawła II. Objawił tym samym inklinację do monopolizowania nauki i dorobku polskiego papieża, co jest postępowaniem zgoła oryginalnym, choć niekoniecznie katolickim, bo wkraczającym na grzązki grunt herezji i schizmy, której początkiem zawsze jest pycha i pewność siebie.</p>
<p>Wypadałoby zadać w tym miejscu pytanie, co też tak bardzo uwiera lubelskiego hierarchę u księdza Chrostowskiego, że okłada go z takim zapamiętaniem? Ano chyba to, że ten nie uległ presji towarzystwa wzajemnej adoracji, wskazując że dialog katolicko-żydowski nabrał zbyt jednostronnego oblicza, dalekiego od intencji tego, co legło u podstaw jego rozpoczęcia. A ma w tej materii ksiądz profesor wiele do powiedzenia, co zresztą odważnie czyni, waląc w stół na tyle bezkompromisowo, że zaraz odzywają się dyżurne <em><strong>„nożyce z Lublina”</strong></em>. A że owo „odzywanie się” jest jedynie zręczną manipulacją, świadczyć może porównanie wyrwanego z kontekstu cytatu, którym posłużył się Józef Życiński, (cyt.: <em>„Sugestia, że Jan Paweł II odwiedził synagogę po to, by prowokować &lt;„swoiście”&gt;, ubliża znowu wielkości dzieła dokonanego przez papieża Polaka”</em>)<em>, </em>z tym, co rzeczywiście napisał Waldemar Chrostowski:</p>
<blockquote><p>Z drugiej strony braterstwo i miłość zakładają wzajemność. Inaczej takie wyznania zawisają w próżni. Nie możemy nie zauważyć, że Żydzi nie odwzajemnili tego gestu oraz tych słów ani papieżowi, ani chrześcijanom. Nie usłyszeliśmy od nich, że jesteśmy ich umiłowanymi braćmi. To, co Jan Paweł II powiedział w rzymskiej synagodze, stanowi więc swoistą prowokację i radykalną nowość dla obu stron. Nie będzie chyba niesprawiedliwe powiedzieć, że od ponad dwudziestu lat, które upłynęły od tamtego czasu, nie zanotowaliśmy w tym względzie żadnego dostrzegalnego postępu.</p></blockquote>
<p>Nie wiem jak Państwo, ale ja tu nie widzę żadnego „ubliżania wielkości dzieła dokonanego przez papieża Polaka”, co sugeruje Józef Życiński. Wręcz przeciwnie, widzę szacunek dla wielkości gestu dokonanego przez Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, co ksiądz profesor rozwinął w dalszej części wywiadu. W odróżnieniu od arcybiskupa Życińskiego, ksiądz profesor „zjadł zęby” na praktycznym dialogu katolicko-żydowskim i nie interesuje go gadżetowy jego charakter, za którym optuje lubliński hierarcha. Wzajemność w realacjach katolicko-żydowskich, o którą upomina się ks. Waldemar Chrostowski, nie polega na wzajemnym poklepywaniu się po plecach i intelektualnym cmokaniu w „Tygodniku Powszechnym”, ale na budowaniu mostów m.in. poprzez konkretne i widoczne gesty, których po stronie żydowskiej zabrakło. Warto może oddać mu tutaj głos ks. Chrostowskiemu:</p>
<blockquote><p>Wizyta papieża w synagodze to ważny krok w kierunku przezwyciężania urazów i stereotypów antyjudaistycznych oraz antyżydowskich obecnych w tradycji chrześcijańskiej. Rewizyta Wielkiego Rabina Rzymu w bazylice watykańśkiej mogłby się stać niezwykle ważnym krokiem w przełamywaniu antychrześcijańskich i antykatolickich schematów obecnych w tradycji żydowskiej. Tak się jednak nie stało i nie zanosi się, by ta rewizyta była w ogóle brana pod uwagę. Daje to tym więcej do myślenia, że po zapoczątkowaniu dialogu religijnego nie zabrakło rabinów, którzy – pokonawszy urazy i uprzedzenia – przekroczyli progi kościołów i kaplic.</p></blockquote>
<p>Mamy tutaj do czynienia z racjonalną argumentacją, a nie „żenującymi”  i – jak to sugeruje Józef Życiński – „niesprawiedliwymi ocenami dotyczącymi pontyfikatu Jana Pawła II”. Jestem dziwnie spokojny, że każdy, kto sięgnie po książkę „Kościół, Żydzi, Polska” – poza egzaltowanymi czcicielami jednostronnego dialogu katolików i żydów – doceni rzeczowy i spokojny ton wypowiedzi księdza profesora Chrostowskiego, który pokazuje różnice w postrzeganiu relacji katolicko-żydowskich, przybliża spojrzenie Żydów na postać Jezusa Chrystusa i związane z tym implikacje.</p>
<p>Rozmowa z księdzem profesorem, to także doskonała rozprawa o polskiej historii najnowszej, dyplomacji i kulisach wielu wydarzeń. To również książka o niezwykle interesującym człowieku, który w przystępny i łagodny sposób tłumaczy sprawy trudne i niecodzienne. To książka dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć. Na przekór niektórym mediom i hierarchom.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/lamanie-papiezem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niezwykły pontyfikat</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/niezwykly-pontyfikat.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/niezwykly-pontyfikat.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Oct 2008 17:26:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/10/16/niezwykly-pontyfikat/</guid>
		<description><![CDATA[Trzydzieści lat temu świat „zadrżał” w posadach. Na Stolicy Piotrowej zasiadł Polak, Karol Wojtyła, kardynał z Krakowa. W Polsce wybuchła euforia. Świat zachodni zastygł w zdziwieniu i niedowierzaniu. Po świecie rozdzwoniły się telefony, zwłaszcza te w komunistycznym politbiurze. Pytano, kim jest ten „Wojtyla” i co może oznaczać ten pontyfikat. Jedno wiedziano na pewno – będzie wyjątkowy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="sm_pope1.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/10/sm_pope1.jpg" rel="shadowbox[post-485];player=img;"><img class="prawy" style="width: 96px; height: 130px;" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/10/sm_pope1.miniatura.jpg" alt="sm_pope1.jpg" width="96" height="130" /></a>Trzydzieści lat temu świat „zadrżał” w posadach. Na Stolicy Piotrowej zasiadł Polak, Karol Wojtyła, kardynał z Krakowa. W Polsce wybuchła euforia. Świat zachodni zastygł w zdziwieniu i niedowierzaniu. Po świecie rozdzwoniły się telefony, zwłaszcza te w komunistycznym politbiurze. Pytano, kim jest ten „Wojtyla” i co może oznaczać ten pontyfikat. Jedno wiedziano na pewno – będzie wyjątkowy, chociażby ze względu na osobowość nowego papieża.</p>
<p>O największym z Polaków napisano wiele i mądrze. Trudno właściwie dodać coś nowego, poza osobistymi odczuciami. Dla mnie ten pontyfikat jest wciąż nie do ogarnięcia. Stanowi wyzwanie nie tylko moralne, ale i intelektualne. Spuścizna, jaką zostawił nam Jan Paweł II, to obfite źródło, z którego można czerpać w nieskończoność. To źródło czyste, uwodzące człowieka żwawym szumem wiary, bystrością języka, dające ukojenie, orzeźwiające miłością i nadzieją.</p>
<p>Dla mnie Jan Paweł II, to przede wszystkim orędownik wolności. Tej chrześcijańskiej, pełnej troski i odpowiedzialności. On dał wolność narodom, pokazał jej prawdziwy wymiar, zderzając jej sens z „wolnością” tego świata, która żadną wolnością nie jest, a jedynie jej karykaturą. Chciał człowieka wyzwolić do wolności, by mógł cieszyć się pełnią człowieczeństwa. On wolność „zadawał” człowiekowi, czynił z niej zadanie na całe życie.</p>
<p>Jest Jan Paweł II dla mnie apostołem wolności, o której tak wspaniale potrafił mówić i definiować, jak chociażby podczas Mszy św. na gdańskiej Zaspie 12 VI 1987 r.:</p>
<blockquote><p>„Jeden drugiego brzemiona noście” – pisze św. Paweł do Galatów (6, 2), a słowa te mają wielką nośność. „Jeden&#8230; drugiego”. Człowiek nie jest sam, żyje z drugimi, przez drugich, dla drugich. Cała ludzka egzystencja ma właściwy sobie wymiar wspólnotowy – i wymiar społeczny. Ten wymiar nie może oznaczać redukcji osoby ludzkiej, jej talentów, jej możliwości, jej zadań. Właśnie z punktu widzenia wspólnoty społecznej musi być dość przestrzeni dla każdego.</p>
<p>Jednym z ważnych zadań państwa jest stwarzanie tej przestrzeni, tak aby każdy mógł przez pracę rozwinąć siebie, swoją osobowość i swoje powołanie. Ten osobowy rozwój, ta przestrzeń osoby w życiu społecznym jest równocześnie warunkiem dobra wspólnego. Jeśli człowiekowi odbiera się te możliwości, jeśli organizacja życia zbiorowego zakłada zbyt ciasne ramy dla ludzkich możliwości i ludzkich inicjatyw – nawet, gdyby to następowało w imię jakiejś motywacji „społecznej” – jest, niestety, przeciw społeczeństwu. Przeciw jego dobru – przeciw dobru wspólnemu. (&#8230;)&#8221;</p></blockquote>
<p>Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wielką łaską, dla nas Polaków, była możliwość wpisania się swoimi życiorysami w ten pontyfikat. Deo gratias!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/niezwykly-pontyfikat.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O właściwą perspektywę</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/o-wlasciwa-perspektywe-2.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/o-wlasciwa-perspektywe-2.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Nov 2007 19:31:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Benedykt XVI]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=313</guid>
		<description><![CDATA[Trwa spór o Kartę Praw Podstawowych, która jako aneks do traktatu reformującego UE ma być podpisana przez państwa członkowskie 13 grudnia w Lizbonie.  Spór o tyle ciekawy, że daleko idącą dezaprobatę wobec wspomnianego dokumentu zaczęli wyrażać kościelni hierarchowie kojarzeni dotychczas z nurtem euroentuzjastycznym, mocno wpływowym w łonie polskiego episkopatu. Dlatego warto pochylić się nad wywiadem, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Trwa spór o Kartę Praw Podstawowych, która jako aneks do traktatu reformującego UE ma być podpisana przez państwa członkowskie 13 grudnia w Lizbonie.  Spór o tyle ciekawy, że daleko idącą dezaprobatę wobec wspomnianego dokumentu zaczęli wyrażać kościelni hierarchowie kojarzeni dotychczas z nurtem euroentuzjastycznym, mocno wpływowym w łonie polskiego episkopatu. Dlatego warto pochylić się nad wywiadem, jego udzielił jednej z gazet metropolita gnieźnieński arcybiskup Henryk Muszyński, uchodzący za gorącego orędownika Unii Europejskiej. Przyznam, że z niedowierzaniem przecierałem oczy. Oto fragment:<br />
 <br />
<em><strong>Traktat lizboński ma charakter polityczny, problematykę wartości, fundamentalnych praw człowieka zawiera Karta Praw Podstawowych z 2000 r., która ma być aneksem do traktatu. Jak ksiądz arcybiskup ocenia ten dokument?</strong> </em></p>
<p><em>- W karcie też nie ma odniesienia do chrześcijaństwa. W zależności od wersji językowej znajdziemy jedynie odwołanie do dziedzictwa duchowego i moralnego albo duchowo-religijnego Europy. Jest w niej zapisane prawo do życia, ale nie od poczęcia do naturalnej śmierci, co otwiera drogę do prawnego uznania aborcji i eutanazji. Brak też jasnej definicji małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, co może otworzyć możliwość prawnego uznania związków homoseksualnych. </em></p>
<p><em><strong>- Jednak regulacje karty nie są nadrzędne w stosunku do prawa danego państwa, respektują ustawodawstwo krajowe. Czy to nie jest dostateczne zabezpieczenie?</strong> </em></p>
<p><em>- Mimo wszystko mam obawy, że prawa niezgodne z nauczaniem Kościoła będą w Polsce wprowadzane. Nie tylko ze względu na nieprecyzyjne zapisy karty, ale pod wpływem olbrzymich nacisków środowisk liberalnych, które w Europie są bardzo aktywne. Mogą się na przykład powołać na artykuł karty, który zakazuje wszelkiej dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. </em></p>
<p><em><strong>- Rząd Jarosława Kaczyńskiego zaakceptował traktat lizboński, ale nie zgodził się na podpisanie Karty Praw Podstawowych. Traktat będzie ratyfikował w grudniu rząd Donalda Tuska, który skłania się do przyjęcia karty. Czy Polska powinna ratyfikować Kartę Praw Podstawowych?</strong> </em></p>
<p><em>- Nie jestem mentorem rządu. Uważam jednak, że ludzie wierzący nie mogą być dyskryminowani ze względu na swoją wiarę, a Karta Praw Podstawowych może do takiej dyskryminacji prowadzić. We wspomnianym artykule mowa jest także o niedyskryminowaniu ze względu na wyznawaną wiarę. A przecież koncepcja rodziny czy stosunek do życia należy do istoty wiary, dlatego próby wprowadzenia aborcji, czy uznania prawnego par homoseksualnych można uznać za taką dyskryminację.</em></p></blockquote>
<p>Nieczęsto zdarza mi się zgadzać z arcybiskupem Muszyńskim, zwłaszcza w sprawach politycznych, ale w temacie jego stosunku do Karty Praw Podstawowych z radością swoją grabę mu podaję. Moralność to za poważna sprawa, by pozostawiać w jej obrębie niedopowiedzenia czy furtki, przez które wlać się może cały szlam permisywnej Europy, przed którym ostrzegał Jan Paweł II, i przed którym przestrzega Benedykt XVI. W tym miejscu pozwolę sobie na małą refleksję.</p>
<p>Szybkość z jaką Unia Europejska zagospodarowuje przestrzeń starego kontynentu wprost zadziwia. Niewątpliwy sukces gospodarczy państw członkowskich sprawił, że to, co jeszcze niedawno było rozrywką intelektualną politycznych salonów, zaczęło się materializować w iście zaskakującym tempie. Idea paneuropejska, która od początku ubiegłego wieku zapładniała umysły wielu wpływowych osób świata polityki, biznesu i kultury, przybrała realne kształty. Mrzonki niepoprawnych marzycieli, jak mawiano o propagatorach zjednoczonej Europy, po traumatycznych doświadczeniach II wojny światowej, trafiły w końcu na podatny grunt.<br />
 <br />
Mamy zatem Europę pozbawioną granic, posiadającą unifikującą się strukturę polityczną i gospodarczą, w której wspólne prawodawstwo i sądownictwo są już na wyciągnięcie ręki. Unia Europejska stała się par excellance emanacją pomysłów jej zamierzchłych pomysłodawców, trochę zapomnianych, takich jak Richard Coudenhove-Calergi, czy niezwykle tajemniczy, wywodzący się z Polski, Józef Rettinger. Gdyby obaj żyli, mogliby dzisiaj święcić triumfy.</p>
<p>I choć w wielu dziedzinach Unia Europejska może zadziwiać, to zachwyty nad jej obliczem coraz częściej ustępują obawom, że może ona nie sprostać aspiracjom o potędze i dobrobycie. Euroentuzjaści niezmiennie twierdzą, że do pełni szczęścia wystarczy Europie rynek obejmujący 350 milionów konsumentów i wspólnotowe prawo. Ma to być, jak przekonują, panaceum na procesy globalizacyjne i wynikającą z tego konieczność podjęcia skutecznej rywalizacji ekonomicznej ze Stanami Zjednoczonymi oraz krajami Dalekiego Wschodu, zwłaszcza z rozpędzającymi się Chinami. I choć rozumowanie to nie jest pozbawione logiki, gdyż współczesny świat wymusza różnego rodzaju konsolidacje, w tym także polityczne, to wypada się zastanowić, czy Europa jest do tej rywalizacji należycie przygotowana. Realiści, kontestujący biurokratyczny i soc-liberalny charakter UE wyraźnie w to wątpią i ja te wątpliwości podzielam.</p>
<p>Ten brak przygotowania wynika z faktu, że Europa w walce o miejsce na światowym podium wybrała oręż nader ociężały organizacyjnie, obarczony bagażem etatystycznego nawisu i gospodarczego socjalizmu. W starciu z dynamicznymi i elastycznymi rynkami Azji czy Ameryki Północnej pachnie to nieuchronnie widowiskową porażką. Nigdzie bowiem w pragmatycznym do bólu świecie, nie występuje takie cudo gospodarcze &#8211; poza ewidentnie socjalistycznymi enklawami &#8211; które każdą, najmniejszą nawet dziedzinę aktywności ekonomicznej, oplata gąszczem przepisów i norm, czyniąc z wolnej konkurencji karykaturę. A czymś takim staje się Unia Europejska, która z roku na rok przybliża się do gospodarki planowej, obrastającej tłuszczem kuriozalnych norm i przepisów.</p>
<p>Pomimo, że Europa wciąż budzi respekt pod względem ilości kapitałów jakimi obraca, obszaru, ludności i infrastruktury, to jeśli nie wygeneruje z siebie innej metody konsolidacji i współpracy, szybko stanie się zestarzałym rynkiem, którego bilans handlowy w porównaniu z resztą nowoczesnego świata, będzie mocno poniżej oczekiwań. W takich warunkach nie będzie mowy o zdobywaniu przysłowiowych „nowych lądów”, którymi stają się dzisiaj Chiny, kraje Azji i Pacyfiku. Tam przenoszą się centra finansowe, inwestycyjne i technologiczne i tam też rozwój wynalazczości, jak i szybkość jej wdrażania, dawno osiągnąły poziom, do którego coraz trudniej doszlusować zdyszanym krajom Unii Europejskiej.<br />
 <br />
Tam też, co ciekawe, coraz wyraźniej zaczyna kształtować się nowe centrum intelektualne świata, choć może to brzmieć dla Europejczyków i Amerykanów jak obraza. Tak jak w przypadku wytworów techniki, tak i w dziedzinie intelektualnej Azja udanie kopiuje i ulepsza na swój sposób myśl „białego człowieka”, w czym pomagają jej powracający prymusi zachodnich uczelni, szybko adaptujący do lokalnych warunków zachodni sposób myślenia i odczuwania. I tu już żartów nie ma. Przesuwanie się intelektualnego centrum świata na Daleki Wschód jest groźnym ostrzeżeniem dla krajów cywilizacji antyku i łaciny. To zapowiedź stopniowej ich marginalizacji, choć dzisiaj wydaje się to nieprawdopodobne. Po walce technologicznej przychodzi czas walki myśli, idei i cywilizacji. I to będzie walka o prawdziwy prymat w świecie.</p>
<p>Siłą napędową Europy była zawsze jej różnorodność. Z niej wychodziły w świat odwaga poszukiwań, myśl techniczna i cywilizacyjna. Zasieki unijnego prawa, norm i standaryzacji, zaczynają pozbawiać ją pionierskiego charakteru, reglamentując wolną przedsiębiorczość i gospodarczą aktywność. Dzisiaj, trzeba to sobie jasno powiedzieć, Europa nie jest w stanie wywołać żadnego przełomu, ani intelektualnego, ani gospodarczego. Rugując ze swojego prawodawstwa chrześcijaństwo i przynależny mu personalizm, wypłukuje się z najcenniejszych pierwiastków, pozbawia duchowej siły zdolnej oprzeć się naporowi e-ideologii, która za chwilę panoszyć się będzie w świecie, znacznie skuteczniej, niż przereklamowana New Age.<br />
Jan Paweł II 10 stycznia 2002 r. w przemówieniu do korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej wypowiedział znamienne słowa:</p>
<p> „Kto chce czynnie pracować przy budowaniu autentycznej jedności europejskiej, musi brać pod uwagę te fakty historyczne, których wymowa jest niepodważalna. Jak już powiedziałem przy innej okazji, «spychanie na margines religii, które wniosły i nadal wnoszą swój wkład w rozwój kultury i humanizmu — dających Europie słuszny powód do dumy — jest dla mnie przejawem niesprawiedliwości, a zarazem obrania błędnej perspektywy.”</p>
<p>I o tę perspektywę trwa dzisiaj w Europie walka. Czy będzie ona liberalno-laicka, czy też uwzględni dorobek mierzony nie tylko wynalazkami, sztuką, architekturą czy filozofią, ale i duchowe dziedzictwo, czasami trudno definiowalne, ale jakże obecne i wpisane w Europę. Nie można dać sobie tego wyrwać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/o-wlasciwa-perspektywe-2.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sens istnienia człowieka</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/sens-istnienia-czlowieka-2.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/sens-istnienia-czlowieka-2.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Apr 2005 21:27:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://test.w.bydgoszcz.pl/2005/04/04/sens-istnienia-czlowieka-2/</guid>
		<description><![CDATA[To juz dwa dni jak Go nie ma. Trudne dni, splot różnych myśli, odwieczne pytania o sens istnienia człowieka&#8230; Wczoraj Msza Św. na Pl. Piłsudskiego w Warszawie. Dotyk Bożego Miłosierdzia, wzruszeni Polacy, wyciszenie, zaduma, łzy, nienazwana dostojność. Przeczucie wielkiego Majestatu. Chyba na moment Przedwieczny uchylił przedsionka Nieba&#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span class="styleyyyyy">To juz dwa dni jak Go nie ma. Trudne dni, splot różnych myśli, odwieczne pytania o sens istnienia człowieka&#8230; Wczoraj Msza Św. na Pl. Piłsudskiego w Warszawie. Dotyk Bożego Miłosierdzia, wzruszeni Polacy, wyciszenie, zaduma, łzy, nienazwana dostojność. Przeczucie wielkiego Majestatu. Chyba na moment Przedwieczny uchylił przedsionka Nieba&#8230; </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/sens-istnienia-czlowieka-2.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Papież odchodzi&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/papiez-odchodzi.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/papiez-odchodzi.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Apr 2005 18:27:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://test.w.bydgoszcz.pl/2005/04/01/papiez-odchodzi/</guid>
		<description><![CDATA[Panie, niech się dzieje wola Twoja&#8230; Przez łzy, ale niech się dzieje, skoro tak postanowiłeś. To była smutna i dziwna noc&#8230; Papież odchodzi&#8230; Co powie Przedwiecznemu o nas, ludziach&#8230; Strasznie dużo miłosierdzia będzie musiał wykrzesać, by zanieść Mu całą prawdę o nas&#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span class="styleyyyyy"><strong>Panie, niech się dzieje wola Twoja&#8230; Przez łzy, ale niech się dzieje, skoro tak postanowiłeś.<br />
</strong><br />
To była smutna i dziwna noc&#8230; Papież odchodzi&#8230; Co powie Przedwiecznemu o nas, ludziach&#8230; Strasznie dużo miłosierdzia będzie musiał wykrzesać, by zanieść Mu całą prawdę o nas&#8230; </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/papiez-odchodzi.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Terri Schiavo</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/terri-schiavo-2.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/terri-schiavo-2.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Mar 2005 15:24:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cywilizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://test.w.bydgoszcz.pl/2005/03/16/terri-schiavo-2/</guid>
		<description><![CDATA[Amerykanka Terri Schiavo powoli umiera&#8230; Na oczach całego świata, bezsilności milionów katolików i ludzi dobrej woli, garstka ludzi mieniących się sędziami, serwuje kobiecie w stanie śpiączki jedną z największych tortur &#8211; śmierć głodową. W tym samym czasie największy autorytet naszych czasów &#8211; Jan Paweł II, także na oczach całego świata, cierpi w milczeniu, dobiega w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span class="style21">Amerykanka Terri Schiavo powoli umiera&#8230; Na oczach całego świata, bezsilności milionów katolików i ludzi dobrej woli, garstka ludzi mieniących się sędziami, serwuje kobiecie w stanie śpiączki jedną z największych tortur &#8211; śmierć głodową. W tym samym czasie największy autorytet naszych czasów &#8211; Jan Paweł II, także na oczach całego świata, cierpi w milczeniu, dobiega w aurze świętości końca swój niezwykłej posługi. Daje świadectwo, że każde życie ma wartość, bez względu na jego komfort i okoliczności. </span></p>
<p><span class="style21">Wszystko to dzieje się w trakcie Triduum Paschalnego, w czasie szczególnym, kiedy temat życia, śmierci i zmartwychwstania splatają się ze sobą jak nigdy. I na przekór wszystkiemu, pozostaje nadzieja, ona przetrwa wszystko, nawet czas szaleństwa Złego, który chce pokazać, że on jest panem życia i śmierci Terri Schiavo. Na szczęście nie jest, nigdy nie był i nigdy nie będzie. Człowiek należy do Boga i niezwykle rzadko wypowiada Mu miłość odrzucając miłosierdzie.</span></p>
<p><span class="style21">Choć okoliczności są smutne, mimo wszystko cieszmy się, są Święta Wielkiej Nocy, Chrystus Zmartwychwstaje, miłość zwycięża. Alleluja.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/terri-schiavo-2.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

