<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; IPN</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/ipn/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Ten cholerny IPN</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/ten-cholerny-ipn.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/ten-cholerny-ipn.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Apr 2009 15:27:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[IPN]]></category>
		<category><![CDATA[Kwaśniewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/04/02/ten-cholerny-ipn/</guid>
		<description><![CDATA[– To, co robi Instytut Pamięci Narodowej, to efekt działań nie tylko prezesa Janusza Kurtyki, ale i jego politycznego zaplecza. IPN ma za zadanie niszczyć wszystko to, co jest związane z polską historią – stwierdził Wojciech Olejniczak. – Cała historia związana z opowieścią prezesa Kurtyki o prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim to historia absolutnie zmyślona. Gdy Kwaśniewski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><a title="kwachu.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/04/kwachu.jpg" rel="shadowbox[post-574];player=img;"></a>– To, co robi Instytut Pamięci Narodowej, to efekt działań nie tylko prezesa Janusza Kurtyki, ale i jego politycznego zaplecza. IPN ma za zadanie niszczyć wszystko to, co jest związane z polską historią</em> – stwierdził Wojciech Olejniczak. – <em>Cała historia związana z opowieścią prezesa Kurtyki o prezydencie Aleksandrze Kwaśniewskim to historia absolutnie zmyślona. Gdy Kwaśniewski startował w wyborach na prezydenta RP, przeszedł pomyślnie proces lustracyjny</em> – dodał, konkludując przy okazji – <em>Powracanie do tego tematu i stawianie w złym świetle Aleksandra Kwaśniewskiego jest niepoważne i bardzo szkodliwe dla wizeru</em><em>nku Polski</em>.</p>
<p>Długo szukał Aleksander Kwaśniewski momentu na wejście do gry. Niechciany w światowych instytucjach, po przedpokojach których się błąkał, dzisiaj postanowił nastawić żagle na kierunku IPN-owskim. Słusznie uznał, że istnieje szansa, by na tym odcinku zmontować szerszą koalicję, która wytworzy na tyle silne ciśnienie polityczne, że wyniesie ono „Alka” na czoło „spontanicznego” antylustracyjnego frontu, który – jak powszechnie wiadomo – rozciąga się bardzo szeroko, tyle że wciąż nie posiada wyraźnego przywództwa.</p>
<p>Kwaśniewski zmyślnie postanowił wykorzystać, a w zasadzie zinstrumentalizować, konflikt Wałęsy z IPN-em, rzucając hasło-klucz, że IPN to Instytut Kłamstwa Narodowego.  Szybko jednak wyszło szydło z worka, że wściekły atak Kwaśniewskiego ma zgoła pragmatyczne podłoże, gdyż – jak się okazuje – IPN planuje wydać już maju publikację na temat związków Kwaśniewskiego z SB. Kwaśniewski postanowił zatem przezornie uciec do przodu, w myśl zasady, że naskuteczniejszą obroną jest atak.</p>
<p>Nie wiedzieć tylko czemu Kwaśniewski poczuł się urażony supozycjami o swojej komitywie z SB. Związki działaczy PZPR-u (młodszym czytelnikom tego bloga przypomnę, że PZPR była antydemokratyczną partią, która wsadzała ludzi do więzień, wyrzucała z Polski Żydów, mordowała przeciwników politycznych i działała na szkodę NATO oraz Unii Europejskiej) są dla każdego orientującego się w meandrach PRL sprawą oczywistą i na swój sposób zrozumiałą.</p>
<p>Służba Bezpieczeństwa, wcześniej zwana Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego, była bezpieczniackim ramieniem PZPR, działającym na odcinku polityczno-wyznaniowym, posiadającym nadane jej przez PZPR szerokie prerogatywy. Każdy szef SB był członkiem Polskiej Zjednoczonej Patrii Robotniczej, której wiernie służył. Wiernie jako towarzysz służył jej także Aleksander Kwaśniewski, czym on sam raczej się nie chwali. I nic dziwnego, bowiem bycie partyjnym kolegą Kiszczaka, Pietruszki, Moczara czy Siwaka, chluby dzisiaj nie przynosi.</p>
<p>O sprawach tych przypomni zapewne wzmiankowana publikacja IPN, w której znaleźć się mogą materiały, do których wglądu nie miał sąd lustracyjny, wystawiając onegdaj Kwaśniewskiemu certyfikat demokratycznego dziewictwa, jakoby Aleksander Kwaśniewski nie był współpracownikiem SB. Czy nim był w istocie, trudno dzisiaj przesądzać, trzeba poczekać na materiały, na których IPN oparł swoją publikację.</p>
<p>Przyznam, że publikacja o Kwaśniewskim w niewielkim tylko stopniu jest w stanie zmienić mój ogląd tego człowieka. Mam nadzieję, że książka pokaże zaangażowanie „Prezia” w służbę partii i czerpanie z tego konkretnych profitów, a także ukaże profil psychologiczny człowieka, który perfekcyjnie wykorzystał moment na zrzucenie PZPR-owskiego balastu i odcięcie grubą kreską sierioznych czasów partyjnych nasiadówek, gdzie przeciążone golenie potykały się jedna o drugą.</p>
<p>Może dowiemy się czegoś więcej o kulisach jego funkcjonowania w rządzie Messnera i przepływach finansowych, na które miał wpływ. Może dowiemy się czegoś, czego jeszcze nie wiemy na temat jego braterskich kontaktów z braterskimi służbami państw „demokracji ludowej” i to niekoniecznie uosabianych przez słynnego pana Ałganowa, z którym się nigdy podobno nie widział, choć fakty i dokumenty zdecydowanie temu przeczą.</p>
<p>Wściekły na Janusza Kurtykę, prezesa IPN, za nazwanie go „komunistycznym aparatczykiem”, pan towarzysz Aleksander Kwasniewski wysmarował zadziwiające oświadczenie, w którym nie tylko odżegnał się od związków z SB, ale również od związków z PZPR, pisząc w te oto słowa:</p>
<blockquote><p>Nie byłem komunistycznym aparatczykiem. Nie pełniłem nigdy jakichkolwiek funkcji w PZPR. Byłem działaczem Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, nie byłem nigdy przywódcą tej, w moim przekonaniu, dobrej organizacji, co w oczach aparatczyka NZS, czyli p. Kurtyki, może jawić się inaczej.</p></blockquote>
<p>Cóż, okazuje się, że wół nie tylko zpomniał jak cielęciem był, ale i to, że wciąż tym wołem jest. Ale kto wie, czy nie mamy tutaj do czynienia z sytauacją jak najbardziej naturalną i psychologicznie uzasadnioną, którą zwie się <em>teorią wyparcia.</em> Zakłada ona, że proces zapominania ma swoje umotywowanie i świadczy o <em>uruchomieniu mechanizmu obronnego osobowości, którego zadaniem jest nie dopuszczanie do świadomości pewnych przeżyć, doznań, myśli, afektów, impulsów, wspomnień itp</em>.</p>
<p>Dlatego też pewne <em>nieprzyjemne lub potencjalnie nieprzyjemne wspomnienia mogą być wypierane, czyli usuwane ze świadomości i niemożliwe do przypomnienia. Faktycznie obecne są one nadal w pamięci, jednak są aktywnie tłumione, co skutkuje możliwością przywołania ich do świadomości (&#8222;zapomnieniem&#8221;). Subiektywnie mamy wrażenie, że te informacje po prostu nie istnieją.</em></p>
<p>I może tu właśnie jest pies pogrzebany, bo pan Kwaśniewski naprawdę może nie pamiętać, że był kiedykolwiek aparatczykiem PZPR. Może nie pamiętać także wielu innych istotnych rzeczy ze swojego bogatego życiorysu. Chłop może nawet nie pamiętać, że kiedykolwiek wziął do ust alkohol i twierdzić, że na widok wódeczki i śledzika dostaje obrzydzenia i świądu. Tak więc, Drodzy Państwo, może niesłusznie oburzamy się na pana Aleksandra Kwaśniewskiego, odsądzając go od czci i wiary.</p>
<p>Może jego ostatnie wypowiedzi, to krzyk rozpaczy – ludzie pomóżcie, ja nic nie pamiętam! Może pan Kwaśniewski przekazuje nam jakiś podprogowy komunikat, że mocuje się z pamięcią, która katuje go jakimiś – mordo ty moja! – urywkami niezrozumiałych wspomnień. Gdzie nasza empatia, zrozumienie i współczucie dla człowieka w potrzebie? Ludzie, przecież on już nigdy niczego nie będzie pamiętał, bo najzwyczajniej za siebie nie może. I kto wie, czy to nie jest właśnie klucz do zrozumienia postkomunistów, czego uparcie nie chce zrozumieć ten cholerny IPN.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/ten-cholerny-ipn.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Esbecy w skarpetkach?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/esbecy-z-skarpetkach.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/esbecy-z-skarpetkach.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 09:09:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[IPN]]></category>
		<category><![CDATA[PO]]></category>
		<category><![CDATA[SB]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/10/08/esbecy-z-skarpetkach/</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiejszy „Express Bydgoski” podał informację, że w dawnym województwie bydgoskim w strukturach bezpieczeństwa PRL pracowało 18 tysięcy osób. To oznacza, że tyloma osobami zainteresuje się nowa ustawa, mająca odbierać przywileje dawnym funkcjonariuszom służb specjalnych. Weryfikacją i potwierdzeniem pracy w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa ma zająć się Instytut Pamięci Narodowej, a więc instytucja najlepiej do tego przygotowana. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejszy <a href="http://www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&amp;IdPublication=2&amp;NrArticle=116067&amp;NrIssue=1024&amp;NrSection=1">„Express Bydgoski”</a> podał informację, że w dawnym województwie bydgoskim w strukturach bezpieczeństwa PRL pracowało 18 tysięcy osób. To oznacza, że tyloma osobami zainteresuje się nowa ustawa, mająca odbierać przywileje dawnym funkcjonariuszom służb specjalnych. Weryfikacją i potwierdzeniem pracy w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa ma zająć się Instytut Pamięci Narodowej, a więc instytucja najlepiej do tego przygotowana.</p>
<p>Po bez mała 20 latach chichot historii milknie, znikają pogardliwe uśmieszki zadowolonych z życia esbeków, wraca niepokój tym, którzy karierę zawodową budowali na nieszczęściu i niepokoju innych. Następuje długo oczekiwana próba przywrócenia elementarnej sprawiedliwości, pokazania, że historia PRL-u, to także czas tłamszenia, niszczenia i mordowania tych, którzy przedkładali wolność nad zniewolenie i hipokryzję. Tłamsili ich i mordowali właśnie esbecy, dawni koledzy partyjni dzisiejszej lewicy.</p>
<p>Przy okazji projektu ustawy wrzask podnieśli dawni funkcjonariusze, SLD oraz chylący się ku upadkowi organ ubeków i czerwonych rarogów „NIE”. Nagle towarzysze zapałali nieograniczoną miłością do państwa prawa, które nie powinno odbierać ludziom (czyżby?) praw nabytych, bo to się nie mieści w standardach demokratycznego państwa. Nagle okazuje się, że SB wcale taka zła nie była, że owszem, zdarzały się „potknięcia”, ale per saldo esbeccy mołojcy dzielnie służyli swojej socjalistycznej ojczyźnie, chroniąc ją przed kontrrewolucją. I dlatego należą im się mundurowe przywileje, jak przysłowiowemu psu zupa, bo w końcu się narażali ciałem i duszą.</p>
<p>Te głosy i zawodzenia na szczęście na nikim nie robią wrażenia, tak jak szczekanie kundli nie robi wrażenia na karawanie. Ona po prostu idzie dalej. W przypadku esbecji młyny historii mieliły stanowczo za wolno, dając poczucie bezpieczeństwa tym, którzy mają na rękach krew swoich współobywateli, a raniąc głęboko tych, którzy oczekiwali sprawiedliwości, kiedy komuna padła. Dzisiaj ta sprawiedliwość nadchodzi. Każdy, kto pracował w aparacie przymusu musi liczyć się z tym, że jego emerytura zostanie dostosowana do wysokości pozostałych obywateli, co jest krokiem sprawiedliwym i przez większość społeczeństwa oczekiwanym.</p>
<p>Byli esbecy wciąż funkcjonują w przestrzeni publicznej, działają w parlamencie, samorządzie, bankowości i innych wrażliwych społecznie obszarach. Będąc w personalnej i mentalnej symbiozie z SLD, starają się wpływać na kształt życia publicznego. Przez pewien okres ten wpływ był przemożny, kiedy posiadali swój rząd i prezydenta. Dzisiaj czezną i odchodzą na margines, pomimo że na wysuniętą flankę wysunęli młodych aparatczyków, którzy PRL-u w zasadzie nie pamiętają. Nie pomogło. Każdy normalnie myślący Polak od eselowskiego „dziadostwa” po prostu ucieka.</p>
<p>Bo jeśli nie rozum i sumienie, to przynajmniej intuicja podsuwa uczciwym ludziom, że dzisiejsza lewica uosabiana przez SLD, to przepoczwarzona &#8211; przepraszam za ten skrót myślowy &#8211; „esbecka mafia”, samousprawiedliwiająca się, zdziwiona, że ludzie nie dostrzegają jej „pozytywnej” roli w budowie demokracji, „mafia” chroniąca swoich „żołnierzy”, walcząca o ich przywileje, hołubiąca swoich Cappo di tutti Cappi, wmawiająca Polakom, że to właśnie niedawni wyznawcy azjatyckiego-turańskiego badziewia, są prawdziwymi Europejczykami.</p>
<p>Ale coś pęka. Mam nadzieję, że ustawa przejdzie gładko przez parlament, a Prezydent niezwłocznie ją podpisze. W imię zwykłej sprawiedliwości. Wszystkie siły polityczne (poza SLD-SB rzecz jasna) są za. Ot, nagle coś cieszy w tym rozedrganym i kłócącym się parlamencie.</p>
<p>I jakby w temacie, gwoli przypomnienia, polecam swój <a href="http://www.eckardt.pl/2008/04/23/ofiara-jezuitow/">dawny tekst</a> o byłym esbeku, który robi dzisiaj karierę w bydgoskiej Radzie Miasta i na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego, a który wyjątkowo perfidnie rozpracowywał bydgoskich Jezuitów, pisząc z tego stosowną pracę „naukową”, której fragmenty obficie cytuję. Polecam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/esbecy-z-skarpetkach.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nieodkrywczo o Wałęsie</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/nieodkrywczo-o-walesie.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/nieodkrywczo-o-walesie.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 Jul 2008 20:26:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[IPN]]></category>
		<category><![CDATA[SB]]></category>
		<category><![CDATA[Solidarność]]></category>
		<category><![CDATA[Wałęsa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/07/02/nieodkrywczo-o-walesie/</guid>
		<description><![CDATA[Książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o związkach Lecha Wałęsy z SB, wciąż wzbudza zrozumiałe zainteresowanie. Obala mit nieskalanego samotnego robotnika, który sam jeden swoją chytrością obalił komunę. Jestem w trakcie jej czytania, uważnego i dokładnego. Jest pozycją niecodzienną ze względu na imponującą faktografię i przytaczane dokumenty. Jest doskonałym uzupełnieniem tego, co do tej pory o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o związkach Lecha Wałęsy z SB, wciąż wzbudza zrozumiałe zainteresowanie. Obala mit nieskalanego samotnego robotnika, który sam jeden swoją chytrością obalił komunę. Jestem w trakcie jej czytania, uważnego i dokładnego. Jest pozycją niecodzienną ze względu na imponującą faktografię i przytaczane dokumenty. Jest doskonałym uzupełnieniem tego, co do tej pory o Lechu Wałęsie napisano. Jest też przeciwwagą dla licznych hagiografii, które zagalwanizowały tę postać, spaczając wizerunek zwykłego przecież robotnika, który został porwany przez wir dziejów, człowieka, który przy tej okazji popełnił mnóstwo błędów, do których niekoniecznie ma ochotę się przyznać.</p>
<p>To, że Wałęsa po Grudniu’70 współpracował z SB nie jest niczym odkrywczym. Sam się do tego pośrednio przyznał, a świadczą o tym zachowane dokumenty i relacje świadków. Nikt nie kwestionuje także faktu, w tym on sam, że podpisał różne „kwity”. Dla zainteresowanych to żadna sensacja, ani żaden news. Nieustającym natomiast „newsem” jest w tym wszystkim postawa samego Wałęsy, który zamiast przeciąć jednym zdaniem narosłą wokół jego zwiazków z SB gęstą atmosferę, sam dokłada „do pieca”, idąc w zaparte, rugając przy okazji wszystkich, którzy myślą inaczej. Zraża sobie tym nawet zagorzałych wielbicieli, którzy i tak mu wybaczyli SB-ecki wątek w życiorysie, ważąc przede wszystkim to, co zrobił później dla Solidarności i walki z komuną.</p>
<p>Dla mnie spór o to, czy Wałęsa jest byłym agentem, czy też nie, ma niewielkie znaczenie. Nie wywołuje żadnych emocji, ani egzaltacji. Dla mnie Wałęsa to przede wszystkim postać historyczna. Dlatego każda książka, która o nim traktuje, zasługuje na uwagę, oczywiście dla tych, którzy tematem żyją. Mnie, przyznam szczerze, temat raczej męczy. Nigdy nie dostrzegałem w Wałęsie wielkości, doceniając jednak rolę, jaką w pewnym okresie komuny odegrał. Nie odpowiada mi mentalność Wałęsy, jego zapiekłość i irytująca pycha. To nie jest postać z mojej bajki, choć dla „Solidarności”, którą Wałęsa w końcu uosabiał, mam wielki szacunek, jako ruchu społecznego i przestrzeni wolności, w której na moment odnalazło się w czasach siermiężnej komuny dziesięć milionów Polaków. To było fenomenalne.</p>
<p>I może bym tematu Wałęsy nie ruszał (wcześniej już o nim pisałem), gdybym nie zaczytał się w wywiadzie z historykiem Pawłem Wieczorkiewiczem, zamieszczonym w dzienniku „Polska”, w którym dokonał on jakże przytomnej wykładni tego, co się wokół sprawy Wałęsy dzieje, układając to na polskim podglebiu charakterologicznym i historycznych paradoksach. Nie zważając na presję poprawności historycznej, Wieczorkiewicz śmiało formułuje tezy ożywcze w potokach lepkiej od niedomówień propagandy uprawianej przez oświecone elity. Oddajmy mu na głos:</p>
<blockquote><p><strong>Czy spór o Lecha Wałęsę ma sens?</strong><br />
Oczywiście. Dyskusja o Wałęsie jest potrzebna, bo to przyczynek do dyskusji o całym PRL. O tym, czy można dochodzić do prawdy na podstawie esbeckich teczek. Moim zdaniem nie ma innego wyjścia, skoro badamy państwo policyjne. Zresztą spór o Wałęsę jest pierwszym, który zaistniał w naszej historii po 1989 roku. To aż dziwne, że nie spierano się o Powstanie Warszawskie, o wyzwolenie w 1945 roku, o stan wojenny albo o Okrągły Stół. Żadna z tych kwestii nie wzbudziła takiego poruszenia jak przeszłość byłego prezydenta.</p>
<p><strong>Może to nadmierne poruszenie. Józef Piłsudski brał pieniądze od Austrii, a współcześni nie oceniali go tak surowo.</strong><br />
Tamtą sprawę w II Rzeczpospolitej całkowicie ocenzurowano. Nie można było napisać słowa na ten temat. Ludzie, którzy mieli do czynienia z Piłsudskim jako agentem wywiadu austriackiego, zmarli w tajemniczych okolicznościach. Działalność Piłsudskiego była jednak swego rodzaju kontraktem politycznym &#8211; bo on w zamian za współpracę otrzymywał broń i pieniądze, które przeznaczał na walkę o niepodległość. Nie można tego stawiać na jednej szali z podpisaniem zobowiązania do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Bo tak jak Lech Wałęsa jest marną karykaturą Piłsudskiego, tak jego sytuacja jest marną karykaturą tamtej sytuacji.</p>
<p><strong>Ostre słowa…<br />
</strong>Nie ostre, a realistyczne. Lech Wałęsa był w gruncie rzeczy ofiarą historii, nie jej twórcą. Na czele strajków w sierpniu 1980 roku mógł go zastąpić każdy inny robotnik. Piłsudskiego nie był w stanie zastąpić nikt…</p></blockquote>
<p>Słowa jakże prawdziwe, choć nigdy wielbicielem Piłsudskiego nie byłem, ani być nie zamierzam. Zestawianie tych dwóch postaci, jak czynią to niektórzy panegirycy, jest nieporozumieniem i nadużyciem, co celnie zresztą spuentował Wieczorkiewicz. No i ważne słowa Wieczorkiewicza o „okrągłym stole”, wypowiedziane, bądź co bądź, przez profesora Uniwersytetu Warszawskiego. Czyżby szło nowe? Czyżby coś zaczęło pękać? Jeszcze raz prof. Paweł Wieczorkiewicz:</p>
<blockquote><p>Powiedzmy sobie szczerze: z Okrągłym Stołem to jest pewien kłopot, bo trzeba się zastanawiać, na ile to była impreza ukartowana. Na ile to było &#8211; jak mówią przeciwnicy tego wydarzenia &#8211; porozumienie czerwonych z różowymi. W każdym razie odbyło się ono bez udziału społeczeństwa, trochę ponad głowami zwykłych Polaków.</p>
<p><strong>A czy naród realistycznych chłopów wybaczy Wałęsie &#8211; jeśli faktycznie w latach 70. coś podpisał? Ustaliliśmy przecież, że nie jesteśmy tak bezkompromisowi jak kiedyś?<br />
</strong>Z jednej strony faktycznie jesteśmy bardziej realistyczni, ale z drugiej pragnienie czystych sytuacji i jasnych ocen jest w nas ciągle obecne. Chwalimy realizm, ale ciągle żądamy zachowań maksymalistycznych. Zastanawiamy się cały czas, czy nie warto działać w stary sposób: wszystko albo nic.</p>
<p><strong>Niektórzy twierdzą, że te dzisiejsze spory załagodzi historia &#8211; ulica Wałęsy będzie sąsiadować z ulicą Kaczyńskiego?</strong><br />
To taka koncepcja profesora Jerzego Eislera, że będzie kiedyś rondo Dmowskiego, obok ulica Władysława Gomułki, dalej aleja Lecha Wałęsy, a potem ulica Lecha Kaczyńskiego. Ja nie jestem przekonany, czy tak faktycznie będzie. Musielibyśmy bowiem wejść w kwestie dogłębnych ocen tego, co Wałęsa zrobił dobrze, a co źle, a to już temat na inną rozmowę.</p></blockquote>
<p>Całość wywiadu <a href="http://www.polskatimes.pl/opinie/forumautorow/12904,polacy-to-narod-cwanych-chlopow,id,t.html.html">tutaj</a>. Polecam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/nieodkrywczo-o-walesie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

