<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Gruzja</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/gruzja/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Zamiast gazu &#8211; gazrurka</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/zamiast-gazu-gazrurka.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/zamiast-gazu-gazrurka.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2009 10:41:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/01/07/zamiast-gazu-gazrurka/</guid>
		<description><![CDATA[Rosja zakręciła kurki z gazem płynącym przez Ukrainę. Do Polski dociera on już tylko przez Białoruś. Rząd w trybie ekspresowym przygotował rozporządzenie, które ma regulować (czyt. ograniczać) dostawy gazu dla polskiego przemysłu. Wygląda to nawet sensacyjnie, bo mamy środek zimy (pechowo akurat mroźnej), początek spowolnienia gospodarczego i towarzyszącej temu wariacji na warszawskiej giełdzie. Niby nie jesteśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rosja zakręciła kurki z gazem płynącym przez Ukrainę. Do Polski dociera on już tylko przez Białoruś. Rząd w trybie ekspresowym przygotował rozporządzenie, które ma regulować (czyt. ograniczać) dostawy gazu dla polskiego przemysłu. Wygląda to nawet sensacyjnie, bo mamy środek zimy (pechowo akurat mroźnej), początek spowolnienia gospodarczego i towarzyszącej temu wariacji na warszawskiej giełdzie. Niby nie jesteśmy sami, bo gazu wcale już nie otrzymują Czechy, Słowacja, Rumunia i Bułgaria, ale co to za pociecha.</p>
<p>Na szczęście gazu w domu nie używam, ale rozumiem zaniepokojenie znajomych, którzy od gazu są uzależnieni. Nerwowo patrzą w telewizję, bo każda zapowiedź o jakimkolwiek ograniczeniu dostaw tego surowca wywołuje u nich skurcz kieszeni, bo wiedzą, że kiedy maleje podaż, to rosną ceny, pomimo, że nad nimi czuwa państwo. Zadowolenie przejawiają jedynie ci, którzy przeszli na ogrzewanie olejowe, bo cena ropy spadła do poziomu zacnego, udowadniając przy okazji, że w żaden sposób nie jest powiązana z cenami gazu, co sugerowały stada spekulantów i giełdowych hochsztaplerów.</p>
<p>Tymczasem Rosja realizuje swój ulubiony scenariusz walenia niepokornych gazrurką po grzbiecie, co jest taktyką ogólnie znaną i nie zaskakującą. Kraj, który potęgę zbudował na wydobyciu i tranzycie swoich surowców energetycznych, nie ma innej  – poza militarną – możliwości realizowania narodowych interesów. Dlatego Rosja w zależności od sytuacji będzie przykręcać i poluzowywać gazowe kurki, wyszukując przy okazji kozła ofiarnego, w tym przypadku Ukrainę. Ta jednak – jak się okazuje – aż taką ofiarą nie była, skoro niedźwiedziowi pod bokiem kradła gaz na potęgę (ca. 20 proc.), co ten musiał z zaciśniętymi zębami znosić od czasu rozpadu &#8222;Imperium&#8221;. Jak się okazało – do czasu.</p>
<p>Przy okazji gazowej zadymy do głosu w kraju nad Wisłą dochodzą „fachowcy”, którzy w różnych mediach prawią, że gaz trzeba sprowadzać skąd się da, nawet z Afryki, bo najważniejsza jest dywersyfikacja. Niby prawda, ale co to za dywersyfikacja, jeśli zakupionego gdzieś tam w świecie gazu, a nawet złoża, sprowadzić do Polski się nie da, bo jak i czym? Co z tego, że nasze firmy polują w świecie na tani surowiec, skoro on tani jest tylko na miejscu, a po sprowadzeniu znacznie droższy, niż ten – niestety – ze wschodu. Gwoli prawdy dodać tu trzeba, że bezpieczeństwo energetyczne kosztuje, nawet sporo, ale nikt do końca nie określił ile. A to kwestia, co by nie powiedzieć, chyba jednak ważna.</p>
<p>W tym całym kociokwiku najbardziej przemawia do mnie myśl taka, że gazu powinniśmy szukać przede wszystkim u siebie, bo ponoć ten gaz jest. Tutaj rola państwa powinna być znacznie aktywniejsza, o czym słusznie zdaje się od dawna mówić szef ludowców Waldemar Pawlak, tyle że jakoś to wszystko uchodzi w przestrzeń i stamtąd w postaci sensownych uregulowań prawnych już nie wraca. A potrzeba w tym zakresie jest pilna, bo jeżeli – nie daj Boże – pan Aleksander Łukaszenka dostanie nagłej antypolskiej czkawki, to momentalnie czkać zacznie cała polska gospodarka, za nią nasi obywatele i ich portfele, a tego życzylibyśmy sobie najmniej.</p>
<p>Mam też nadzieję – a propos całego zamieszania – że nasza  prezydencka „insurekcyjna trupa objazdowa” nie wyruszy, jak miało to miejsce w przypadku Gruzji , na wojnę z „Ruskimi”, bo interesu specjalnego w tym – podobnie jak tam – nie mamy, bo nie jest naszą rolą ustalanie, kto komu ile gazu ukradł, zwłaszcza, że jedni i drudzy w tym zakresie do świętoszków nie należą. To walka gazowej oligarchii o kontrolę nad siecią transportową, bez której handel gazem nie mógłby istnieć. Nakłada się na to ukraińska karuzela polityczna, na której Rosja lubi sobie pojeździć. Nas na tę rozpędzoną karuzelę ciągnąć nie powinno.</p>
<p>Wbrew pozorom na całe to zamieszanie patrzę spokojnie, bo w końcu jakoś się to rozejdzie po kościach, bo dłuższe perturbacje w dostawach gazu do UE sprawią, że ani Rosja, ani Ukraina na tym grosza nie zarobią, zwłaszcza, że ceny surowców energetycznych szybko zaczynają tanieć. Niebezpiecznie wzrosnąć mogą zapasy niesprzedanego surowca, a to znowu dla Rosji i Ukrainy groźba obniżki jego ceny. A co jak co, ale liczyć to wszędzie potrafią, także na wschodzie, tyle że czasami z większymi fajerwerkami. No i czasami myli się tam komuś gaz z gazrurką. Ale, cóż taka tradycja…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/zamiast-gazu-gazrurka.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gruzińskie manowce</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/gruzinskie-manowce.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/gruzinskie-manowce.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 22:00:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/11/26/gruzinskie-manowce/</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy jakikolwiek prezydent jakiegokolwiek państwa (poza ewidentnymi bantustanami) nagle, nocą, znajduje się bez ochrony w odległości trzydziestu metrów od grupy strzelających osobników, to mamy do czynienia z sytuacją niecodzienną. Jeżeli dodamy do tego fakt, że ochrona osobista prezydenta nie ma w tym czasie z nim kontaktu, to jest to kuriozum. Tak się stało w przypadku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="mikhail_saakashvili_putin10.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/11/mikhail_saakashvili_putin10.jpg" rel="shadowbox[post-500];player=img;"></a>Kiedy jakikolwiek prezydent jakiegokolwiek państwa (poza ewidentnymi bantustanami) nagle, nocą, znajduje się bez ochrony w odległości trzydziestu metrów od grupy strzelających osobników, to mamy do czynienia z sytuacją niecodzienną. Jeżeli dodamy do tego fakt, że ochrona osobista prezydenta nie ma w tym czasie z nim kontaktu, to jest to kuriozum. Tak się stało w przypadku polskiego prezydenta podczas jego wizyty w Gruzji. Oznacza to, że głowa polskiego państwa przez chwilę została zostawiona sama sobie, zdana na łaskę jakichś drabów, którzy strzelali ni to na wiwat, ni to – jak sugerują media –  ostrzegawczo.</p>
<p>Nie wnikam w to, czy polski prezydent miał prawo zachować się tak, jak się zachował. Jest wolnym człowiekiem, więc takie prawo miał, choć ta wolność powinna uwzględniać fakt, że reprezentuje majestat Rzeczpospolitej, aspiracje i oczekiwania 38 milionowego narodu, który niekoniecznie chce, by ich prezydent poddawany był sytuacjom ekstremalnym i który nie chce, by zanadto ufał gospodarzom, którzy dla własnych politycznych celów prowokują sytuacje, w jakich żadna głowa państwa znaleźć się nie powinna.</p>
<p>Prezydent z założenia jest (a przynajmniej powinien być) ucieleśnieniem najwyższych wartości, jakimi kieruje się państwo i naród, dlatego tak ważne jest, by nie ulegał porywom chwili, nawet jeśli uważa, że czyni to ze szlachetnych pobudek. Prezydent nie reprezentuje tylko siebie, ani obozu politycznego, który wyniósł go do władzy. Reprezentuje naród. Cały. Ma jego moc i mandat. To wielka odpowiedzialność, która wymaga roztropności, namysłu i przewidywania skutków swojej postawy, zwłaszcza kiedy przychodzi reprezentować mu państwo polskie poza jego granicami.</p>
<p>Nie budzi mojego zaufania tak mocne zaangażowanie Polski w wewnętrzne sprawy Gruzji. Nie budzi to mojego zaufania dlatego, że Gruzją rządzi „fanatyk”, który obraną strategią rządzenia, paradoksalnie, wpycha Gruzję w objęcia Rosji, umacniając jej wpływy na Kaukazie. „Fanatyk”, który dał Rosji pretekst do rozpoczęcia operacji militarnej, na którą dawni sowieccy generałowie tylko czekali. Umożliwił umeblowanie tej wrażliwej części świata na nutę sowiecką i potraktowanie jej jako „trofiejnej”. Dlatego zdumiewa mnie dzisiaj zdziwienie przenikliwych amatorów „gruzińskich win”, powołujących się na plan Sarkozego, że panowie generałowie jeszcze nie wyszli. No jakże? Przecież nie po to wchodzili, żeby wychodzić. Sowietów panowie nie znacie?</p>
<p>Saakashvili, bo o nim tu głównie mowa, prezentuje mentalność, delikatnie rzecz ujmując, niekompatybilną z układem odniesienia, w którym przyszło mu funkcjonować. Przygotowany przez amerykańskie służby do pełnienia roli kaukaskiego „pożytecznego idioty” zaczął ją wypełniać na tyle idiotycznie, że nawet jego mocodawcy ze smutkiem skonstatowali, że chyba przedobrzyli konstruując tak niecodziennego cyborga. Sugerowali mu, bez powodzenia, by w żadnym razie nie dał się sprowokować szczującej go Rosji, bo ta tylko na to czeka. Niestety, Saakashvili ruszył na wojnę z Ruskimi i dostał pokazową lekcję, co oznacza amatorstwo polityczne i militarne.</p>
<p>Dzisiaj, ratując swoją chwiejącą się pozycję polityczną, Saakashvili znalazł orędownika w polskim prezydencie, który skądinąd słusznie przestrzegając przed mocarstwowymi ambicjami Rosji, daje jej poprzez survivalowe eskapady z Saakashvilim doskonałą pożywkę do dyskredytowania Polski na arenie międzynarodowej, bo też jaki poważny przywódca poważnego państwa będzie osobiście, bez ochrony, doglądał w strefie działań wojennych posterunki demarkacyjne, na których nie wiadomo kto siedzi, ani kto strzela. Gdybym był Miedwiediewem zacierałbym ręce, bo to zaiste niespotykane kuriozum, w którym Ruskie nie musieli nawet maczać palców.</p>
<p>Nie chcę, aby prezydenta mojego państwa „żeniono” na arenie międzynarodowej z Saakashvilim. Nie chcę dlatego, że Saakashvili będzie niedługo przeklinany przez większą część swojego narodu za to, co zrobił z Gruzją. Nie chcę, w imię dobrych relacji z narodem gruzińskim, by polski prezydent był stroną w wewnętrznej walce politycznej, jaka się tam toczy. Nie chcę, by prezydent mojego państwa był rzucany na pastwę gruzińskich wykidajłów i głupawe uśmieszki gruzińskiego prezydenta, kiedy jakaś uzbrojona banda strzela nocą nad głową mojego prezydenta. Nie chcę, by mój prezydent był kukiełką w jakimś kaukaskim teatrzyku jednego aktora, a właściwie aktorzyny, którego polityka coraz bardziej przypomina wodewil, a nie poważną sztukę rządzenia. Nie chcę, bo Lech Kaczyński, to także mój prezydent. Dlatego nie chcę i już.</p>
<p>I żeby była jasność – bardzo lubię gruzińskie wina.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/gruzinskie-manowce.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Agent Buchanan</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/agent-buchanan.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/agent-buchanan.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 14:34:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/08/21/agent-buchanan/</guid>
		<description><![CDATA[Gruzja nie schodzi z łam mediów. I nie dziwota, wszak taki „hit” w sezonie ogórkowym nie zdarza się często. Wszyscy zastanawiają się, czy „ruskie” z Gruzji wyjdą, czy nie wyjdą. Wiadomo, że jak już wejdą, to wychodzą rzadko i niechętnie. Nie tylko złośliwi przy okazji stawiają pytania, ile po drodze skubną zegarków, ile sklepów obrabują [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="5051.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/08/5051.jpg" rel="shadowbox[post-454];player=img;"><img class="prawy" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2008/08/5051.miniatura.jpg" alt="5051.jpg" width="124" height="139" /></a>Gruzja nie schodzi z łam mediów. I nie dziwota, wszak taki „hit” w sezonie ogórkowym nie zdarza się często. Wszyscy zastanawiają się, czy „ruskie” z Gruzji wyjdą, czy nie wyjdą. Wiadomo, że jak już wejdą, to wychodzą rzadko i niechętnie. Nie tylko złośliwi przy okazji stawiają pytania, ile po drodze skubną zegarków, ile sklepów obrabują i ile muszli klozetowych zdewastują.</p>
<p>Pytania te wcale do retorycznych nie należą, gdyż sam wielokrotnie słuchałem opowieści mojej babki, jak to też „dudłaje” (inaczej o Ruskich nie mówiła, bo miała ku temu powody) się zachowywali po wkroczeniu do Poznania. Nie będę przywoływał opowieści o urwanych spłuczach, myciu się w klozecie, obtłukiwaniu złoconych uszek w filiżankach, czy aby nie są z prawdziwego złota, czy wreszcie załatwianiu potrzeb fizjologicznych do szuflady i zabijaniu jej gwoździami, bo to tylko drobne przewiny w stosunku do brutalnych gwałtów, bezsensownych mordów i zorganizowanego złodziejstwa, jakie Krasnaja Armia ze sobą niosła.</p>
<p>Rzecz w tym, że tego typu opowieści nie zmieniają rzeczywistości i stanowią jedynie smutne pokłosie wszelkich wojen i konfliktów, podczas których obowiązuje zasada, że „trofiejne” znaczy moje i basta! A że Ruskie w tej materii byli i są najbieglejsi, to na to już nie poradzimy, bo każda nacja jakieś zdolności w końcu ma, choć akurat w tej materii – gwoli ścisłości – z Ruskimi w zawody śmiało mogłyby iść inne nacje i to nawet bardziej cywilizowane. Ale w sumie nie o tym chciałem, choć to temat warty pociągnięcia i aż się dziwię, że nie ma jeszcze w tej kategorii sążnistych opracowań.</p>
<p>W polskich mediach tymczasem trwa promocja doktora Ariela Cohena – eksperta w Heritage Foundation, a więc instytucji ściśle związanej z najtwardszym jądrem amerykańskiego nurtu neokonserwatywnego. Pouczając nadwiślańskich tubylców, wchodząc im na ambicję i zręcznie manipulując emocjami, doktor Cohen sączy mądrości, że <em>z Rosją trzeba twardo</em>, że <em>trzeba przekreślić jej aspiracje do przystąpienia do WTO</em>, a także <em>odebrać jej organizację igrzysk w Soczi w 2014 roku, bo to raptem 200 km od Gruzji</em>, że tylko bat i knut są w stanie trzymać w ryzach wschodniego niedźwiedzia. Wszystko to z należytym posłuchem drukują polskie media, wielce przejęte sprawą, bo też rzadko się zdarza, by taka „powaga intelektualna”, sama z siebie zaszczyciła swoim intelektem nadwiślańskie redakcje. Te z miejsca, niestety, z dziubka pić mu zaczęły, bez jakiegokolwiek opamiętania.</p>
<p>W tak zwanym międzyczasie, inny wilk amerykańskiej polityki Pat Buchanan („Śmierć Zachodu”, „Prawica na manowcach”), nie zważając na „poprawność gruzińską”, wysmarował tekst, który wywołał irytację wielu ważnych obserwatorów sceny międzynarodowej, a wściekłość jastrzębi polityki amerykańskiej, w tym zapewne i doktora Cohena. I nie bez kozery, bo Buchanan nie jest żadnym lewakiem, ale najprawdziwszym amerykańskim prawicowym rarogiem, nazwanym nawet przez złośliwych paloekonserwatystą. Pokazuje to, że w Ameryce konserwatysta konserwatyście nierówny, co dobrze świadczy o Wielkim Bracie, bo co by to w końcu było, gdyby amerykański konserwatyzm ograniczał się jedynie do przedrostka „neo”.</p>
<p>W Polsce „wyskok” Buchanana został przyjęty w środowiskach prawicy z niedowierzaniem, a nawet wściekłością. Wynoszony jeszcze niedawno pod niebiosa wróg wszelkiego socjalizmu, wpływów lewicy i obrońca tradycyjnego modelu życia i rodziny, w sposób mało pochlebny wygarnął, co myśli o sytuacji w Gruzji i jej prezydencie Saakashvilim. W dziwny sposób myślenie Buchanana zakorespondowało z wypowiedziami innego wynoszonego pod nieboskłon przez polską prawicę prawicowca, a mianowicie Vaclava Klausa, który także o panu Saakashvilim wyraził się mało pochlebnie, co pokazuje, że prawica jako taka, w kwestii gruzińskiej monolitem żadnym nie jest.</p>
<p>I gdyby przyjąć teraz optykę i sposób myślenia niektórych mułłów polskiej prawicy, to uznać by należało, że Buchanan i Klaus są agenturą KGB, zdrajcami wolnego świata, czy też innymi wilkołakami, którzy nie rozumieją, o co chodzi na Kaukazie, bo tylko człowiek mało rozumny może pleść androny, że prezydent Saakashvili jest z lekka, lekko rzecz ujmując, nieodpowiedzialny. Wprawdzie Klaus i Buchanan uchodzą w oczach uczesanej prawicy za dziwaków, bo chlapią jęzorami nader niepolitycznie, ale nie sposób pominąć ich punkt widzenia w dyskursie na prawicowym firmamencie. Bo warto się  kłócić i spierać, mówić odważnie, co się myśli, nie będąc narażonym na zarzut zdrady, agentury czy innej potworności. Bo gdzie, jak nie na prawicy, właśnie WOLNOŚĆ poglądów powinna mieć pierwszeństwo nad wszelką poprawnością. Nawet tą prawicową, która zaczęła się jakoś dziwnie na niej plenić.</p>
<p>Poniżej tekst Buchanana (w wersji bez polskich znaków) , za portalem <a href="http://www.prawica.net/">www.prawica.net</a></p>
<blockquote><p><strong>Kto zaczął drugą zimną wojnę?</strong></p>
<p>Amerykanie po wsze czasy wdzięczni powinni być &#8222;Starej Europie&#8221; za wykolejenie planu Busha i McCaina, chcących przyjęcia Gruzji do NATO. Gdyby Gruzja była w NATO &#8211; wtedy kiedy Saakashvili napadl na Poludniową Osetię &#8211; to stalibyśmy twarza w twarz z Rosjanami w wojnie na Kaukazie, gdzie przewaga Moskwy jest tak samo wielka, jak przewaga USA na Karaibach w czasie kryzysu z kubańskimi rakietami.</p>
<p>Jesli wojna rosyjsko-gruzinska nie okaze sie czyms innym jeszcze, to jest jest ona w takim razie przykladem szalenstwa dawania narwancom z nieprzewidywalnych panstw moznosci wciagania Stanow Zjednoczonych w wojne.<br />
Tak jak powiedzial to sekretarz obrony Robert Gates, US od Harry Trumana po Ronalda Reagana probowaly unikac wojny z Rosja &#8211; nawet wtedy gdy Niedzwiedz byl najbardziej brutalny.</p>
<p>Truman odmowil uzycia sily by przelamac stalinowska blokade Berlina. Ike odmowil interweniowania gdy Rzeznik Budapesztu utopil w krwi wegierska rewolucje. LBJ siedzial bezczynnie gdy czolgi Leonida Brezniewa miazdzyly praska wiosne. Odpowiedzia Jimmy Cartera na brezniewowska inwazje Afganistanu byl bojkot moskiewskiej olimpiady. Kiedy Brezniew rozkazal swym warszawskim satratom zdusic Solidarnosc i zestrzelil poludniowo-koreanski samolot pasazerski zabiajajac dziesiatki obywateli US &#8211; wlaczajac kongresmana &#8211; Reagan nie zrobil nic.<br />
 <br />
Ci prezydenci nie byli tchorzami. Oni po prostu nie chcieli wojny wtedy, gdy zadne zywotne interesy US nie byly zagrozone w stopniu usprawiedliwiajacym wojne. Jednak gdyby George W. Bush postawil na swoim i Gruzja byla w NATO, to US Marines mogliby walczyc przeciwko zolnierzom rosyjskim, o to czyja flaga powinna powiewac nad prowincja zamieszkala przez 70.000 Poludniowych Osetyncow wolących Rosjan a nie Gruzinow.</p>
<p>Aroganckie szalenstwo architektow postzimnowojennej polityki US jest wystawione na pokaz publiczny. Przyjmujac do NATO trzy byle republiki sowieckie, przesunelismy amerykanska nieprzekraczalna &#8222;czerwona linie&#8221; z Elby na odleglosc bedaca nieomal w zasiegu strzalu armatniego z dawnego Leningradu.</p>
<p>Jesli Ameryka przyjmie Ukraine do NATO, to Jalta &#8211; wakacyjny kurort carow -znajdzie sie w NATO, a Sewastopol &#8211; macierzysty port rosyjskiej floty czarnomorskiej &#8211; stanie sie baza morska U.S. Sixth Fleet. Razem wziete, jest to &#8222;o jeden most za daleko.&#8221;</p>
<p>Czyz nie potrafimy zrozumiec ze rosyjski patriota w rodzaju Vladimira Putina moze byc podrazniony amerykanskim okrazaniem jego kraju, po tym jak Rosja wyzbyla sie swego imperium i szukala naszej przyjazni? Jak zareagowalby Andy Jackson na podobne naciski Imperium Brytyjskiego?</p>
<p>W 1991 ropa Kazachstanu, Turkmenistanu i Azerbajdzanu nalezala do Rosji. Czyz naprawde nie potrafimy zrozumiec dlaczego Putin nie mialby plonac gniewem przeciwko chciwym jankesom budujacym rurociagi przez Gruzje, by wysysac na zachod rope i gaz Basenu Kaspijskiego?</p>
<p>Przez dziesiec lat Putin &amp; Co. przygladali sie jak agenci US pomagali obalac przyjazne Rosji rzady na Ukrainie i w Gruzji.</p>
<p>Jesli druga zimna wojna nadchodzi, to kto ja zaczal jesli nie my?</p>
<p>Blyskawiczna i zdecydowana akcja armii Putina przepedzajacej sily gruzinskie z Poludniowej Osetii w 24 godziny po tym jak Saakashvili rozpoczal ostrzal artyleryjski i inwazje, sugeruje ze Putin znal dokladnie zamiary Saakashvili i spuscil mu lanie.</p>
<p>A co my wiedzielismy? Czy nie widzielismy, ze Gruzja ma zamiar wpakowac sie w pulapke Putina? Czyz nie widzielismy, ze Rosjanie czekali w pogotowiu po drugiej stronie granicy? Czy dalismy Saakashvili zielone swiatlo?</p>
<p>Joe Biden powinien przeprowadzic publiczne przesluchania by ustalic kto doprowadzil do takiego upokorzenia US.<br />
Wojna w Gruzji ukazala niebezpiecznie szerokie rozciagniecie sil US. Nie ma mowy by Ameryka mogla toczyc wojne z Rosja na Kaukazie, w czasie gdy nasze armie walcza w Afganistanie i Iraku. Nie powinnismy. Jest wobec tego szalenstwem oferowanie Tbilisi &#8211; jak chca tego John McCain i Barack Obama &#8211; czlonkostwa NATO.</p>
<p>Stany Zjednoczone musza zdecydowac czy chca partnerstwa z &#8222;wadliwa&#8221; Rosja, czy drugiej zimnej wojny. Jesli chcemy kolejnej zimnej wojny, to odcinanajac Rosje od kaspijskiej ropy i wpychajac jej NATO pod sam nos, robimy dokladnie to co nalezy.</p>
<p>Vladimir Putin to nie Stalin. Jest nacjonalista zdecydowanym by jako przywodca dumnego i poteznego kraju zapewnic prymat swego panstwa w jego wlasnej strefie &#8211; tak samo jak prezydenci US od Jamesa Monroe po Busha robia to po naszej stronie Atlantyku.</p>
<p>Wskrzeszona Rosja nie jest zagrozeniem dla zadnych zywotnych interesow Stanow Zjednoczonych. Jest zagrozeniem dla Amerykanskiego Imperium sadzacego, ze ma jakies przez Boga nadane prawo umieszczania swej militarnej potegi w ogrodzie lub na werandzie Matki Rosji.</p>
<p>Kto rzadzi w Abchazji lub Poludniowej Osetii to nie nasz interes. Dlaczego zatem po tej szalenczej awanturze Saakashvili, nie pozwolic ludziom z tych prowincji zadecydowac samym o swej przyszlosci w plebiscytach przeprowadzonych przez Narody Zjednoczone lub Organizacje Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie?</p>
<p>Gdy idzie o Saakashvili, to po tym wyczynie jest on juz chyba spalony w Tbilisi. Niech wiec neokonserwatysci zalatwia mu teraz jakas ciepla posade w American Enterprise Institute.</p>
<p><a href="http://buchanan.org/blog/2008/08/pjb-who-started-cold-war-ii/">Źródło oryginalne</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/agent-buchanan.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak zostałem agentem KGB, czyli o chorobie na &#8220;Moskala&#8221;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/jak-zostalem-agentem-kgb-czyli-o-chorobie-na-moskala.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/jak-zostalem-agentem-kgb-czyli-o-chorobie-na-moskala.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Aug 2008 17:37:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[KGB]]></category>
		<category><![CDATA[Klaus]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/08/18/jak-zostalem-agentem-kgb-czyli-o-chorobie-na-moskala/</guid>
		<description><![CDATA[„Rozpocząć wojenną awanturę, w której w wielkiej liczbie umierają cywile, to rzecz zła i w każdym przypadku nie do przyjęcia, ale wywołać coś takiego właśnie teraz na skraju Europy, w dniu otwarcia olimpiady, jest podwójnie nie do przyjęcia, nawet jeśli chodzi o konflikt, którego korzenie sięgają na setki lat wstecz” – stwierdził na łamach &#8222;Mlada [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>„Rozpocząć wojenną awanturę, w której w wielkiej liczbie umierają cywile, to rzecz zła i w każdym przypadku nie do przyjęcia, ale wywołać coś takiego właśnie teraz na skraju Europy, w dniu otwarcia olimpiady, jest podwójnie nie do przyjęcia, nawet jeśli chodzi o konflikt, którego korzenie sięgają na setki lat wstecz”</em></p>
<p>– stwierdził na łamach &#8222;Mlada Fronta Dnes&#8221; czeski prezydent Vaclav Klaus. <em>„Pod względem odpowiedzialności za wywołanie wojny rola gruzińskiego prezydenta, rządu i parlamentu jest bezdyskusyjna i ewidentnie fatalna. Odrzucam obłudę, która twierdzi: to się już stało, nie pytajmy się dlaczego, trzeba znaleźć rozwiązanie”</em> – dodał.</p>
<p>W tym samym czasie przedstawiciel prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki Andrij Kysłynski, oskarżył premier Ukrainy Julię Tymoszenko o zdradę stanu i działanie na rzecz Rosji, stwierdzając: – <em>„Kierownictwo polityczne Rosji ze szczególną uwagą rozpatruje poparcie Tymoszenko w wyborach prezydenckich na Ukrainie po zrealizowaniu umowy, dotyczącej pasywnego stanowiska pani premier oraz jej siły politycznej w konflikcie z Gruzją”.</em></p>
<p>Te dwie – drobne zdawołoby się – informacje z Czech i Ukrainy wskazują, że nie ma ogłoszonej wszem i wobec jedności Europy Środkowej w sprawie Gruzji. Okazuje się, że sprawa ta dzieli, a w przypadku Ukrainy destabilizuje wręcz sytuację wewnętrzną tego kraju. To bardzo zła wiadomość dla wszystkich. Z kolei wyjątkowo przykrą niespodzianką dla sojuszników prezydenta Saakashvilego muszą być słowa Vaclawa Klausa, który nie bacząc na rozkręcaną spiralę „gruzjomanii”, wypowiedział słowa, które podziela wielu trzeźwo myślących obywateli Europy Środkowej. I choć sam Klaus uchodzi za sporego oryginała, to jednak w tym przypadku, jego ocenom kibicuje wielu nienawykłych do ulegania modom i odruchom stadnym obserwatorów kaukaskich wydarzeń. Nie bez przyczyny.</p>
<p>Czytając różnego rodzaju fora ze zdumieniem odkryłem, że wielu moich znajomych, a także moja skromna osoba, którzy nie podzielają gruzińskiego entuzjazmu, <strong>to agenci KGB, rusofile i niepolska „swołocz</strong>”, nierozumiejąca wyższości mesjanizmu nad geopolityką. Przyznam, że zazwyczaj puszczam mimo uszu bzdury ograniczające moją i nie tylko moją wolność słowa, ale w tym przypadku zasępiłem się nad jadowitością i fanatyzmem czcicieli choroby na „Moskala”. Rozczarował mnie zwłaszcza poziom dyskusji na Salonie24, gdzie – jak mi się dotychczas wydawało – dysukurs był na wyśmienitym poziomie, a wulgaryzmy należały do rzadkości. No cóż, było minęło…</p>
<p>Sam siebie w wygrażaniu „niepoprawnym gruzińsko&#8221; agentom Rosji przeszedł redaktor bulwarowego tygodnika &#8222;Wprost&#8221; Stanisław Janecki, waląc we wstępniaku bez znieczulenia:</p>
<blockquote><p><em>„Jedni są użytecznymi idiotami, inni nie mogą sobie wyobrazić świata bez Wielkiego Brata, jeszcze inni są po prostu agentami wpływu. Te role trudno zresztą oddzielić, bo skutki ich działań są takie same – szkodliwe dla Polski i korzystne dla Rosji”.</em> Żachnął się też redaktor Janecki, że w komentarzach nt. Gruzji, ośmielali wypowiadać się ludzie młodzi, co skwitował tyleż zabawnie, co paranoidalnie: <em>„I robili to często młodzi ludzie, co jest tym bardziej zdumiewające. Chyba że tylko wypełniali czyjeś polecenia albo realizowali czyjeś zamówienie”.</em></p></blockquote>
<p>Zostawiając młodych na boku, czujnie drążył dalej:</p>
<blockquote><p><em>„Co zatruło umysły tylu ludziom w Polsce, że prześcigają się w służalczości wobec Rosji? Co ich zmusza do tego, by to robić? Dlaczego liczni Polacy, wywodzący się z narodu tak mocno doświadczonego przez Sowiety, których Rosja jest spadkobiercą, muszą się łasić do Moskwy, podlizywać się jej, odgadywać jej życzenia i je spełniać?”</em></p></blockquote>
<p>– dramatyzował zupełnie na poważnie redaktor Janecki.</p>
<p>No właśnie, co takiego się stało, że tygodniowa bulwarówka ustami samego redaktora naczelnego, ostantacyjnie wali: <em>„Nie sposób nie zapytać, czy części z nich</em> (pana, panią, społeczeństwo? – wtręt mój)<em> nie paraliżuje paniczny strach przed tym, co się znajduje w archiwach Łubianki, osławionej siedziby KGB?”</em> No właśnie, co tam takiego się znajduje, że red. Janecki aż tak się niepokoi?</p>
<p>A może pan redaktor niepokoi się <em>a rebours</em>? Bo też wielką sensacją mogłyby się okazać informacje z Łubianki, jak to też było z tygodnikiem pana redaktora i komu tak naprawdę bulwarówka &#8222;Wprost&#8221; jeszcze za PRL-u i długo po jej zgonie służyła? Jakich też agentów wpływu tygodnik pana redaktora Janeckiego fetował jako bohaterów roku, komu półżyta całował i z kim się pod rękę ostentacyjnie prowadzał? Oj, warto by dla higieny pana redaktora pogrzebać w tak zwanym temacie. Ale dość już o maniach prześladowczych, wróćmy do tematu.</p>
<p>Rozmawiając o Gruzji, niechybnie musimy rozmawiać o Rosji, a tej – jak mi się wydaje – większość dyskutantów, z całym należnym im szacunkiem, jednak nie rozumie. Stosując zachodnie wzorce i standardy, czcząc własne urojenia i mniemania, nie zauważa lub nie chce zauważać, że takich standardów od Rosji oczekiwać nie należy. Próba skłonienia rosyjskiego niedźwiedzia, by tańczył w rytm bębenka praw człowieka jest nieporozumieniem, gdyż cywilizacyjnie niedźwiedź ten nie jest na to przygotowany, bo taka jest jego natura, z którą jest mu dobrze.</p>
<p>Można się na taką sytuację obruszać i pałać świętym oburzeniem, niemniej to święte oburzenie w żaden sposób nie zmieni tego, że Rosja dziarsko idzie własną drogą, rzadko styczną z tym, co uosabiają europejskie i euroatlantyckie salony. Ma z tym co prawda kłopot, bo wciąż jest traktowana tak, jak na dzikiego luda przystało, ale w odróżnieniu od tradycyjnego„dzikiego” zachwycającego się koralikami, doskonale zarządza swoja polityką energetyczną, z której uczyniła swoją rację stanu, skutecznie eliminując tych, którzy w tę rację godzą. Dlatego też Saakashivili ruszając na wyprawę osetyńską, dał Rosji instrument do ręki, którego wciąż jej na Kaukazie brakowało. Ten instrument, to PRETEKST i <em>carte blanche</em> do siłowego działania. Wykorzystane zresztą z nawiązką.</p>
<p>Doskonałą charakterystykę Rosji dał wybitny polski historyk Stanisław Kutrzeba w niezwykle interesującej pracy napisanej w 1916 roku – <strong><em>„Przeciwieństwa i źródła polskiej i rosyjskiej kultury”</em></strong>, gdzie zauważył:</p>
<blockquote><p><em>„Nie było w Rosyi miejsca na zasadę prawa, zastępowała ją inna zasada: władzy, władzy bezwzględnej, której wszyscy ulegać muszą i powinni, władzy, dla której czcią przeniknięte całe społeczeństwo: to „samodzierżawie”. Nie było tu sejmu z prawami takiemi, jak na Zachodzie, nie rozwinął się zgoła samorząd, którego nawet miasta nie zaznały, poddane pod zwykły zarząd urzędników cara, a ludność wiejska, pozbawiona przez wieki praw wszelkich do ziemi, która „gminną” była, odbieraną co czas jakiś chłopom, na dusze była sprzedawana jeszcze w XIX stuleciu”.</em></p></blockquote>
<p>Warto w tym kontekście sięgnąć także do innych znakomitych opracowań, traktujących o Rosji, ot chociażby po Feliksa Konecznego i jego <em><strong>„Dziejów Rosyi”</strong></em> czy interesującego <em><strong>szkicu Wacława Sobieskiego „Król a car, Studyja historyczne” (Lwów, 1912),</strong></em> w którym autor wykłada antytezę dwóch władców – Iwana Groźnego i Zygmunta Augusta, celnie zauważając:</p>
<blockquote><p><em>„A włada ten car – Iwan Groźny – grozą, jaką sieje, grozą, która za składową część władzy monarszej uważają współcześni, którą wielbią nawet późniejsi. Jakże inny współczesny mu król polski Zygmunt August, który, gdy na sejmie do szlachty przemawia, czapeczkę zdejmuje”.</em></p></blockquote>
<p>Dlatego znając wszystkie uwarunkowania historyczne, cywilizacyjne i mentalne naszego wschodniego sąsiada, nie należy popadać w jakąkolwiek egzaltację na jego punkcie, tylko traktować go takim, jakim jest. Z całym bagażem jego kompleksów, wyrachowanej i skalkulowanej brutalności, twardości i przemożnej chęci dorównania najlepszym, procesu odreagowania lat smuty, po których tak naprawdę Rosja się nie otrząsnęła i już nie otrząśnie, bo poza kartą energetyczną nie posiada żadnego asa w rękawie, a to za mało, by aspirować do miana supermocarstwa w nowoczesnym ujęciu.</p>
<p>Rosja, czy nam się to podoba, czy też nie, będzie budowała sieć gazociągów omijających Polskę i niepokorne kraje dawnego bloku wschodniego. Będzie umacniała strategiczny sojusz z Niemcami, za pomocą których będzie realizowała rosyjskie aspiracje w Europie. Konsekwentnie będzie wspierała politykę kapitałowego zaangażowania rosyjskich firm na terenie Unii Europejskiej, a zazdrośnie strzegła dostępu obcego kapitału do własnego sektora energetycznego. Nadwyrężać będzie solidarność europejską, zwłaszcza energetyczną, na złamanie której Rosja nie znalazła jeszcze skutecznego sposobu, pomimo polityki opluskiwania i podpisywania umów bilateralnych w tym zakresie z wybranymi krajami UE. To wszystko wiemy, i to właśnie sprawia, że dla nas Rosja wciąż jest do bólu przewidywalna.</p>
<p>Dla Rosji Polska to duża niewygoda, której na dłuższą metę jednak nie może omijać z przyczyn czysto geopolitycznych. Polityka konfrontacji, dająca Rosji często złośliwą satysfakcję w relacjach z Polską, w konsekwencji skazana jest na porażkę. Nie będzie się bowiem wpisywać w tendencję współpracy i kooperacji, która obowiązuje we współczesnym świecie, umacnianą przez procesy globalizacyjne, od których nie sposób uciec. Pytanie tylko, na ile pragmatyzm w relacjach Polski z Rosją i Rosji z Polską, jest w stanie schłodzić nazbyt wysoką temperaturę wzajemnych stosunków, tak by od stanu permanentnej maligny przejść przynajmniej do łagodnego stanu podgorączkowego.</p>
<p>W polityce - jak stwierdził Winston Churchill &#8211; nie ma wiecznych przyjaciół, są tylko wieczne interesy. A te z Rosją mamy, bez względu na tragiczny balast historyczny. Temu służyć mogłoby beznamiętne określenie punktów stycznych we wzajemnych relacjach, wyekstrahowanych od kontekstów historycznych, które przy minimum dobrej woli dadzą się przecież określić. Pytanie tylko, czy potrafimy je właściwie definiować oraz kiedy będzie ku temu właściwy klimat. O ile będzie. Tutaj, niestety, optymizmu mi brakuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/jak-zostalem-agentem-kgb-czyli-o-chorobie-na-moskala.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Przyjaciele&#8221; Gruzji</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/przyjaciele-gruzji.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/przyjaciele-gruzji.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Aug 2008 20:46:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/08/10/przyjaciele-gruzji/</guid>
		<description><![CDATA[Nie mamy żadnego szczególnego powodu do angażowania się w ruchawki na Kaukazie. Nie mamy go tym bardziej, kiedy do oczu skaczą sobie Rosja, Gruzja i USA, kiedy do boju ruszają czołgi, samoloty szturmowe i okręty, a po obu stronach konfliktu padają ranni i zabici. I choć zabrzmi to może strasznie i egoistycznie (w końcu są ofiary), ale nie warto [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie mamy żadnego szczególnego powodu do angażowania się w ruchawki na Kaukazie. Nie mamy go tym bardziej, kiedy do oczu skaczą sobie Rosja, Gruzja i USA, kiedy do boju ruszają czołgi, samoloty szturmowe i okręty, a po obu stronach konfliktu padają ranni i zabici. I choć zabrzmi to może strasznie i egoistycznie (w końcu są ofiary), ale nie warto pchać palców między drzwi, które właśnie zatrzaskują sobie nawzajem Gruzini i Rosjanie. Z prostego powodu – jakakolwiek wojna na Kaukazie, nie jest naszą wojną! Jest wojną separatyzmów, szemranych interesów naftowych, fundamentalizmów i imperialnych marzeń.</p>
<p>Dlatego angażowanie autorytetu Polski do wspierania kontrowersyjnego rządu gruzińskiego, z nie mniej kontrowersyjnym prezydentem Saakashvilim, jest błędem. Wspólne, pospieszne i mocno niedopracowane oświadczenie strony polskiej, litewskiej, łotewskiej i estońskiej w sprawie Gruzji, trąci polityczną naiwnością, a raczej desperacją pałacu prezydenckiego, który na gwałt stara się znaleźć alibi dla swojej coraz mniej skutecznej polityki na kierunku kaukaskim, opartej na marionetkowym, skonfliktowanym z własnym narodem prezydentem Saakashvilim, którego ostatnia nieprzemyślana akcja zabrojna obraca się właśnie przeciw jego narodowi – Gruzji.</p>
<p>Świat nie kiwnie palcem w obronie Gruzji. Nie kiwnie, bo ostatnie poczynania ekipy Saakashvilego zaskoczyły nawet doświadczonych komentatorów, którzy jego ruch uznali za „wariactwo” i nieodpowiedzialność. W tym duchu pośrednio wyraził się także najbardziej zainteresowany tym obszarem prezydent USA George Bush, wzywając Rosję do zaprzestania działań militarnych <strong>poza terytorium Osetii Południowej</strong>, co jednoznacznie wskazuje, że USA teren spornej południowej Ostetii nie uznają za jurysdykcyjnie podległy Tbilisi. W tym kontekście akcja zbrojna Gruzji na tym obszarze, bez zabezpieczenia sobie mocnej osłony politycznej, o zbrojnej nie wspominając, jest czystym samobójstwem i wodą na młyn rosyjskiej polityki.</p>
<p>Ponad dwa tysiące cywilnych ofiar, zbombardowane miasta, wsie i szlaki komunikacyjne, zagrożone instalacje naftowe, to efekt nieodpowiedzialnych posunięć Saakashvilego, który ratując swoją pozycję polityczną, a także ulegając celowym zaczepkom, rzucił się na rosyjskiego niedźwiedzia, który na to czekał.</p>
<p>I na nic zdadzą się pełne oburzenia reakcje „opinii światowej”, USA, UE i Polski, wzywające Rosję do wycofania się. Rosja, owszem, wycofa się z Osteii Południowej, ale wtedy, kiedy uzna to za stosowne, kiedy obnaży bez reszty obecność doradców wojskowych z USA, wyświetli na forum międzynarodowym zaangażowanie polityki USA w tym rejonie świata, pokazując obłudnie, że to nie Kreml, a Waszyngton ma imperialne zakusy.</p>
<p>Saakashvili dał Rosji <em>carte blanche</em> na realizację wariantu, który Rosja trzymała dotychczas głęboko w rękawie – paraliż konkurencyjnych rurociągów biegnących przez Gruzję i stopniową anihilację tego państwa, poprzez osłabienie jego spoistości, potencjału gospodarczego i wyrugowanie wpływów USA. Dlatego to Rosja, pewna swojej siły i pozycji, podyktuje warunki ewentualnego rozejmu.</p>
<p>To ona, a nie instytucje międzynarodowe, wyznaczy tempo i zakres rozmów pokojowych, ona też umebluje po swojemu tę część świata, która stanowi dla niej wrażliwe podbrzusze. Zanim się to jednak stanie, wojska rosyjskie będą testować najnowsze uzbrojenie i nowinki taktyczne, sprawdzać mobilność swojej armii i siłę oddziaływania swojej propagandy. I na nic zdadzą się szlachetne, acz naiwne protesty płynące z całego świata, a także płonący w międzyczasie olimpijski znicz pokoju. W tym przypadku liczyć się będzie ropa i twarde interesy ekonomiczne, a nie medale.</p>
<p>A my? Jak zawsze wyszliśmy na niepoprawnych marzycieli. Na kieszonkowe imperium, któremu wydaje się, że może rozstrzygać o losach świata i dyktować warunki gry na nie swoim boisku. Na boisku, na którym nie jesteśmy nawet rezerwowym, bo ani odpowiedniej kondycji nie mamy, ani tym bardziej myśli taktycznej. Chyba, że za taką uznać nieśmiertelną „grę w dziada”, z czego nie tylko w futbolu, jesteśmy znani. Z przykrością to konstatuję.</p>
<p>A tymczasem – przepraszam za tę szczyptę cynizmu – czekam na zbrojną interwencję w obronie Gruzji ze strony USA, UE, Niemiec, Francji, Chin, Włoch, a także całej zbulwersowanej „światowej opinii publicznej”. No i Polski, oczywiście&#8230; Co? Że się nie zanosi? Oczywiście, bo nikt za Gruzję umierać nie będzie. Stanie się to, co w takich sytuacjach najczęściej się dzieje, a co pięknie onegdaj opisał w znanej bajce „Przyjaciele” geniusz puent &#8211; Ignacy Krasicki:</p>
<blockquote><p>Zajączek jeden młody<br />
Korzystając z swobody<br />
Pasł się trawką, ziółkami w polu i ogrodzie,<br />
Z każdym w zgodzie.<br />
A że był bardzo grzeczny, rozkoszny i miły,<br />
Bardzo go inne zwierzęta lubiły.<br />
I on też, używając wszystkiego z weselem,<br />
Wszystkich był przyjacielem.<br />
Raz gdy wyszedł w świtanie i bujał po łące,<br />
Słyszy przerażające<br />
Głosy trąb, psów szczekania, trzask wielki po lesie.<br />
Stanął&#8230; Słucha&#8230; Dziwuje się&#8230;<br />
A gdy coraz zbliżał się poza siebie: aż tu psy i strzelce!<br />
Strwożon wielce,<br />
Przecież wypadł na drogę, od psów się oddalił.<br />
Spotkał konia, prosi go iżby się użalił:<br />
&#8222;Weź mnie na grzbiet i unieś!&#8221; Koń na to: &#8222;Nie mogę,<br />
Ale od innych będziesz miał pewną załogę&#8221;.<br />
Jakoż wół się nadarzył. &#8222;Ratuj, przyjacielu!&#8221;<br />
Wół na to: &#8222;Takich jak ja zapewne niewielu<br />
Znajdziesz, ale poczekaj i ukryj się w trawie,<br />
Jałowica mnie czeka, niedługo zabawię.<br />
A tymczasem masz kozła, co ci dopomoże&#8221;.<br />
Kozieł: &#8222;Żal mi cię, nieboże!<br />
Ale ci grzbietu nie dam, twardy, nie dogodzi:<br />
Oto wełniasta owca niedaleko chodzi,<br />
Będzie ci miętko siedzieć&#8221;. Owca rzecze:<br />
&#8222;Ja nie przeczę,<br />
Ale choć cię uniosę pomiędzy manowce,<br />
Psy dogonią i zjedzą zająca i owcę:<br />
Udaj się do cielęcia, które się tu pasie&#8221;.<br />
&#8222;Jak ja ciebie mam wziąć na się,<br />
Kiedy starsi nie wzięli?&#8221; &#8211; cielę na to rzekło<br />
I uciekło.<br />
Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły,<br />
Wśród serdecznych przyjaciól psy zająca zjadły.</p></blockquote>
<p>Kto w tej całej sytuacji jest zajączkiem, kto psami, a kto „przyjaciółmi”, specjalnie chyba wyjaśniać nie trzeba&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/przyjaciele-gruzji.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

