<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Gazeta Wyborcza</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/gazeta-wyborcza/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Karawana jedzie dalej</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/karawana-jedzie-dalej.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/karawana-jedzie-dalej.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2009 23:27:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Gazeta Wyborcza]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/03/18/karawana-jedzie-dalej/</guid>
		<description><![CDATA[W nawiązaniu do „felietonu” pana red. Jacka Kowalskiego pt. „Donoszę,  panie prezesie&#8221;, zamieszczonego w bydgoskim insercie do „Gazety Wyborczej”, uprzejmie wyjaśniam, że swojego bloga nie skasowałem i nie zszedłem do podziemia, ani też nie założyłem nowego adresu schowanego w czeluściach pewnego prawicowego portalu internetowego. Nie wydaje mi się również być prawdą, jakoby wyszukiwarka „Google” podawała mój adres, jako nieistniejący. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W nawiązaniu do „felietonu” pana red. Jacka Kowalskiego pt. „Donoszę,  panie prezesie&#8221;, zamieszczonego w bydgoskim insercie do „Gazety Wyborczej”, uprzejmie wyjaśniam, że swojego bloga nie <em>skasowałem</em> i nie <em>zszedłem do podziemia</em>, ani też nie <em>założyłem nowego adresu schowanego w czeluściach pewnego prawicowego portalu internetowego</em>. Nie wydaje mi się również być prawdą, jakoby wyszukiwarka „Google” podawała mój adres, jako <em>nieistniejący</em>. Odnoszę wrażenie, że lokalny insert do „Gazety Wyborczej” chwilową przerwę techniczną potraktował nazbyt poważnie i zupełnie niepotrzebnie wlał w swoje postępowe serce nadzieję, której dać mu nie mogę. Donoszę, Panie redaktorze, że blog <a href="http://www.eckardt.pl/">www.eckardt.pl</a> wciąż nadaje. Serdecznie pozdrawiam i dłoń ściskam :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/karawana-jedzie-dalej.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dowód rzeczowy &#8211; &#8220;Nasza-Klasa&#8221;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/dowod-rzeczowy-nasza-klasa.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/dowod-rzeczowy-nasza-klasa.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Jan 2009 12:47:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Gazeta Wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[Nasza Klasa]]></category>
		<category><![CDATA[TVP]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/01/25/dowod-rzeczowy-nasza-klasa/</guid>
		<description><![CDATA[Telewizja publiczna nigdy nie wzbudzała we mnie egzaltacji. Wręcz przeciwnie, nastrajała obojętnie. Te wszystkie Lisy, Kraśki i Kamele (nie pomnę przez ile „l” każe się gwiazdorek pisać) są dla mnie wystarczającym powodem, by zerkać tam jak najrzadziej. A jeśli zerkam, to jedynie po to, by obejrzeć jakiś film i generalnie zorientować się, o czym kłapią. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Telewizja publiczna nigdy nie wzbudzała we mnie egzaltacji. Wręcz przeciwnie, nastrajała obojętnie. Te wszystkie Lisy, Kraśki i Kamele (nie pomnę przez ile „l” każe się gwiazdorek pisać) są dla mnie wystarczającym powodem, by zerkać tam jak najrzadziej. A jeśli zerkam, to jedynie po to, by obejrzeć jakiś film i generalnie zorientować się, o czym kłapią. Nie ma też dla mnie znaczenia, czy na Woronicza rządzi „Ponton” Urbański czy Farfał. Wciąż mamy bowiem do czynienia z medialnym PGR-em, który jedynie gumofilce zamienił na lakierki, a kufajkę na garnitur. Nadal, jak na prawdziwy PGR przystało, telewizja publiczna pozostała organizacyjnie niewydolnym, mentalnie zaskorupiałym i złodziejsko łapczywym na każdy rodzaj gotówki jamochłonem.</p>
<p>Za sprawą ostatnich wydarzeń, kiedy to pan Farfał wespół z panem Rudomino przekłuli „Pontona”, wysyłając go na przysłowiowy szczaw, a z nim stado jego nominatów, telewizją zainteresowały się wszystkie media. Harmider zrobił się okropny, bo rzeczywiście, rzadko się zdarza, by w tak przebojowy i widowiskowy sposób, jedni cwaniacy wydutkali drugich. Klasyczne „wrogie przejęcie” władzy w TVP przejdzie do historii tej instytucji, na której uczyć się będą studenci prawa i ekonomii , bo doprawdy trudniej o bardziej życiowy przykład wewnętrznej „korporacyjnej wojny błyskawicznej”.</p>
<p>Nie dziwi zatem, że sprawą egzaltują się media, w tym nieodzowna „Gazeta Wyborcza”, która szczególną obserwacją objęła oddziały regionalne TVP, grzmiąc, bardziej lub mniej słusznie, o czystkach i partyjnych nominacjach. Przyznam, że ani mnie to ziębi ani parzy, bo jak wspomniałem, mam do TVP stosunek chłodny, a pogląd mocno ugruntowany. Niemniej szczerze się ubawiłem, kiedy wściekła „Gazeta Wyborcza” doniosła czytelnikom, że, cyt:  <em>Nowy dyrektor ośrodka TVP w Kielcach Dominik Tarczyński zajmuje się organizacją spotkań z księdzem z Ugandy, który wypędza demony i twierdzi, że wskrzesza umarłych</em>.</p>
<p>Przyznają Państwo, że to dość oryginalne zajęcie i fajnie, że organ Adama Michnika o tym przypomniał. Ale nie z tego się uśmiałem. Otóż „GW” postawiła sobie za cel, że udowodni powiązania Tarczyńskiego z LPR, co – jak wiadomo – jest dla tej gazety oznaką ciężkiego upośledzenia. Na jej czujne pytanie w tym zakresie Tarczyński zgodnie z posiadaną przez siebie wiedzą odpowiedział. <em>- Nie należałem nigdy do żadnej partii, nie należę, nie jestem sympatykiem LPR. Ci, którzy tak myślą, srogo się zawiodą</em>. Dobre sobie. Naiwny myślał, że tym zbije z tropu kwiat polskiego dziennikarstwa. Od czegóż jest dziennikarska szkoła made in „GW”. Wiadomo, że Wyborcza łatwo nie odpuszcza, stąd akcja toczy się wartko i brawurowo, cyt.:</p>
<blockquote><p><em>Tarczyński ma swój profil na portalu Nasza-klasa, gdzie wśród 140 jego znajomych jest poseł LPR Radosław Parda. &#8211; Spotykałem Radosława Pardę tylko przy okazji jakichś oficjalnych imprez. Nigdy nie odwiedzaliśmy się w domach, to nie jest mój żaden dobry znajomy &#8211; mówi.</em></p></blockquote>
<p>Czujecie Państwo smaczek, czy tylko mnie się tak wydaje. Poważna ponoć Gazeta, chcąc udowodnić czyjeś związki z jakąś partią, zagląda na Naszą-Klasę! Tam robi prześwietlenie znajomych i … co za szczęście. Jest! Bingo! Łgał jak z nut. Ma wśród swoich znajomych gostka z LPR. Cwaniaczek myślał, że „Wyborcza” taka głupia i sprawy nie wyniucha. Nie przewidział, że ta uruchomi całą posiadaną siłę intelektualną, <em>wygugluje</em> Naszą-Klasę, odnajdzie nazwisko Tarczyński, kliknie w zakładkę „znajomi”, przeleci 140 nazwisk i wyłuska „chwasta”, znaczy się Pardę z LPR. Czujecie to Szanowni Państwo, czy tylko ze mną jest coś nie tak?</p>
<p>Aż boję się zaglądać na swoją Naszą-Klasę, gdzie od przeróżnych znajomych mocno się roi. I z lewa, i z prawa, i ze środka, i Bóg wie skąd jeszcze. Tylko czekać, kiedy czujna „Wyborcza”  wyciągnie mi Kurskiego, Macierewicza, Kamińskiego, AC/DC, Caritas Archidiecezji Gnieźnieńskiej, „Szarżę pod Krojantami”, „Sympatyków pisma FRONDA”, „Ronalda Reagana”, a także innych rzeczywistych i „fikcyjnych” znajomych, którzy zadomowili się na mojej Naszej-Klasie. Okazuje się, że nasz kolega z przedszkola, z którym dzieliliśmy wspólne poglądy na temat procy i kapsli do gry, a którego poglądy dzisiaj są na antypodach tego co wyznajemy, może za sprawą „Gazety Wyborczej” stać się naszym partyjnym kumotrem i towarzyszem. I nie ważne, że tak nie jest. „Wyborcza” wie lepiej. &#8222;Nasza-Klasa&#8221; prawdę jej powie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/dowod-rzeczowy-nasza-klasa.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Ofiary&#8221; Maleszki</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/ofiary-maleszki.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/ofiary-maleszki.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 18:26:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Gazeta Wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[Maleszka]]></category>
		<category><![CDATA[SB]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/06/26/ofiary-maleszki/</guid>
		<description><![CDATA[„Gazeta Wyborcza również padła ofiarą Maleszki” – wypalił w rozmowie z Moniką Olejnik wiceszef „GW” Jarosław Kurski. Żart natychmiast pochwyciła dalsza prominentna część organu Adama Michnika, w osobach Ewy Milewicz, Piotra Stasińskiego czy Piotra Pacewicza, ogłaszając wszem i wobec, że wstrętny Maleszka, któremu redakcja wspaniałomyślnie dawała przez osiem lat zatrudnienie, jednak nie jest człowiekiem honoru, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Gazeta Wyborcza również padła ofiarą Maleszki” – wypalił w rozmowie z Moniką Olejnik wiceszef „GW” Jarosław Kurski. Żart natychmiast pochwyciła dalsza prominentna część organu Adama Michnika, w osobach Ewy Milewicz, Piotra Stasińskiego czy Piotra Pacewicza, ogłaszając wszem i wobec, że wstrętny Maleszka, któremu redakcja wspaniałomyślnie dawała przez osiem lat zatrudnienie, jednak nie jest człowiekiem honoru, tak jak Czesław Kiszczak i postanowiła pozbyć się coraz bardziej śmierdzącego&#8230; esbeckiego jaja.</p>
<p>Jajo to – przypomnieć wypada – Adam Michnik sam osobiście złożył w swojej gazecie, a cała redakcja zgodnie je wysiadywała, broniąc do niego dostępu tym, którzy od razu wyczuli, że to nic innego, jak zwykły esbecki zbuk. Na nic zdały się sugestie życzliwych osób, że środowisku tak chętnie odwołującemu się do solidarnościowego etosu, nie wypada z gęby czynić cholewy i dowartościowywać kapusia za wątpliwej jakości ekspiację dokonaną onegdaj na łamach Wyborczej, która na nikim, poza samą redakcją, nie zrobiła wrażenia. Ale o wszystkim zdecydował wówczas Adam Michnik, którego autorytetowi nikt nie śmiał się sprzeciwiać – wiadomo, Adam to mądry człowiek. Z samym Kiszczakiem pił wódkę, więc wicie, rozumicie&#8230;</p>
<p>Dzisiaj, kiedy sprawa Maleszki odbiera „Gazecie Wyborczej” resztki jakiejkolwiek wiarygodności, do boju ruszyła armia zaciężna najtęższych redakcyjnych mózgów, mająca za zadanie odwrócić lub chociaż ograniczyć skalę niespotykanej kompromitacji, jaką redakcja ludzi pięknych i mądrych właśnie w sposób bezprecedensowy zalicza. Powodowana pychą i manią wielkości, a także fałszywym i obłudnym miłosierdziem w stosunku do kapusiostwa, do końca walczy w tej sprawie w charakterystyczny dla siebie sposób, że aż chciałoby się za Kaczmarskim sparafrazować: to za ich grzechy – myśmy czyści, gnębią nas teraz nienawistni…  </p>
<p>I może byłoby to wszystko w sumie śmieszne, że oto kapuś wystrychnął na dudka tych, którzy kapusiom dawali drugie życie, gdyby nie fakt, że jest to w sumie tragiczne i odrażające. Gnojąc niejednokrotnie na swoich łamach ofiary Maleszek, temu ostatniemu „Gazeta Wyborcza” dała „wikt i opierunek”, łamiąc jakiekolwiek zasady przyzwoitości, zrównując się tym samym z „Faktami i Mitami”, które podobny „wikt i opierunek” zapewniły swego czasu Grzegorzowi Piotrowskiemu, mordercy księdza Jerzego Popiełuszki. I być może, czyniąc takie porównania,  popełniam tutaj tak zwany skrót myślowy, ale trudno mi się od niego powstrzymać, widząc te rwące potoki obłudy, wylewające się spod piór michnikowej jaczejki.</p>
<p>„Dla mnie jest to sytuacja bardzo dyskomfortowa, że musiałem z Maleszką pracować w jednej redakcji i spotykać się z nim czasem na korytarzu” – wije się w tej samej rozmowie z Olejnik przywołany wyżej Jarosław Kurski. Utyskuje, że gdyby to od niego zależało, Maleszki nigdy by nie zatrudnił. To zaiste ciekawy standard moralny człowieka, który czuje się przecież członkiem zespołu redakcyjnego, któremu – jak na wyrost i buńczucznie zdarzało się reklamować – nie jest wszystko jedno. Ano chyba rzeczywiście nie jest wszystko jedno, skoro rozbrajająco kończy – &#8222;Gazeta Wyborcza&#8221; jest taką samą ofiarą Maleszki, jak wszyscy inni”. Czujecie Państwo, „Gazeta Wyborcza” ofiarą Maleszki. Taką samą jak wszystkie inne, w tym – na co wskazują poszlaki – Stanisław Pyjas.</p>
<p>Myślicie Państwo, że to może hucpa? Jakiś Matrix? Granda? Tupet? Draństwo? Sku…ństwo? Nie, drodzy Państwo. To po prostu „Gazeta Wyborcza”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/ofiary-maleszki.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Towarzystwo Wzajemnej Adoracji</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/towarzystwo-wzajemnej-adoracji.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/towarzystwo-wzajemnej-adoracji.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 May 2008 16:02:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Gazeta Wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[Wałęsa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/05/22/towarzystwo-wzajemnej-adoracji/</guid>
		<description><![CDATA[Towarzystwo Wzajemnej Adoracji wydało oświadczenie. Ważne. Z miejsca też pochwycone przez Gazetę Wyborczą i jej akolitów. Oświadczenie dotyczy wprawdzie czegoś, czego jeszcze nie ma, ale o to właśnie nim chodzi. Oświadczający oświadczyli, że w związku z nadchodzącym chamstwem historycznym milczeć nie mogą, bo na szwank i sromotę narażony zostanie autorytet RP i chodzący eksponent tego autorytetu – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Towarzystwo Wzajemnej Adoracji wydało oświadczenie. Ważne. Z miejsca też pochwycone przez Gazetę Wyborczą i jej akolitów. Oświadczenie dotyczy wprawdzie czegoś, czego jeszcze nie ma, ale o to właśnie nim chodzi. Oświadczający oświadczyli, że w związku z nadchodzącym chamstwem historycznym milczeć nie mogą, bo na szwank i sromotę narażony zostanie autorytet RP i chodzący eksponent tego autorytetu – Lech Wałęsa. Chamstwo ma zostać spowodowane książką Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, którą w niedługim czasie wyda IPN. Chamstwo polega na tym, że zahacza o fragmenty życiorysu Lecha Wałęsy, które on sam chętnie by z niego wygumkował.</p>
<p>Wrzask jest więc zrozumiały, bo książka, której jeszcze nie ma stała się bestsellerem, a przy okazji sądem nad pokracznością III RP, nad lustracyjnym kuglarstwem i obłudą tak zwanych autorytetów, które gromko, wespół z postkomuną od 1989 roku galwanizowały klimat niepamięci. Klimat, w którym nic nie było jasne i klarowne, w którym mętną woda próbowano sprzedawać ludziom, jako wodę oligoceńską, pomimo, że z daleka śmierdziała rynsztokiem.</p>
<p>I właśnie dlatego Towarzystwo Wzajemnej Adoracji podjęło akcję prewencyjną (w efekcie reklamową), mającą na celu zminimalizowanie skutków ubocznych, opublikowania w książce IPN „paru świstków” Wałęsy, jakie podpisał esbekom w latach siedemdziesiątych. Pech chce, że Towarzystwu Wzajemnej Adoracji sprawy nie ułatwia sam Wałęsa, który idzie w zaparte wrzeszcząc, że to ona sam obalił komunę i że z SB absolutnie nie współpracował, a wszystkich, którzy gadają inaczej do sądu od razu zapoda.</p>
<p>Co bardziej przytomni obywatele dziwią się, bo to, że coś tam młody robotnik Wałęsa komunie podpisał, niekoniecznie musi świadczyć o tym, że nią współpracował. I wystarczyłoby, żeby słynny Lech otwarcie i szczerze powiedział, niczym Donald Tusk o marihuanie – <em>tak, podpisałem, takie były czasy, a wywierana na mnie presja była trudna do udźwignięcia. Tak, miałem chwilę zwątpienia, bo byłem sam, miałem rodzinę, a komuna była mistrzem wykorzystywania takich okazji.</em> Naród takie historie uwielbia i wiele potrafi wybaczyć. Nie wybacza jedynie kręcenia.</p>
<p>I gdyby Wałęsa tak powiedział, sprawy by nie było. Żadna publikacja nie byłaby w stanie mu zaszkodzić. Niestety, jest inaczej, bo Wałęsa żyje swoim mitem, a ten nie dopuszcza chwil słabości. Swoją pychą i zarozumialstwem drażni ludzi, którzy już ze zwykłej satysfakcji, chcą zobaczyć jak pyszałek Wałęsa będzie się wił pod naporem faktów, jak zmuszony będzie kluczyć, bronić tego, co już obronić się nie da, jak będzie brnąć w śmieszność, tracąc ostatnie resztki kapitału, od którego kupony odcinać może już jedynie za granicą, która trawi go najwyżej w wersji eksportowej, a więc mocno sformatowanej, dostosowanej do poziomu odbiorcy zagranicznego.</p>
<p>Ale to nie przeszkadza twórcom wspomnianego oświadczenia, którzy walą w IPN, używając jakże barwnego, a kuriozalnego w efekcie języka:</p>
<blockquote><p>&#8222;Instytucja, która miała słuchać narodowej pamięci, zamierza teraz podjąć działanie niszczące tę pamięć: archiwa komunistycznych służyć bezpieczeństwa maja stać się instrumentem przekreślenia wizerunku i autorytetu robotniczego przywódcy &#8222;Solidarności&#8221;, laureata pokojowej nagrody Nobla oraz pierwszego prezydenta znowu niepodległej Polski. Wobec ofiary ubeckich prześladowań ci policjanci pamięci stosują pełne nienawiści metody tamtych czasów. Gwałcą prawdę i naruszają fundamentalne zasady etyczne. Szkodzą Polsce. Wyrażamy Lechowi Wałęsie nasz najwyższy szacunek, zaufanie i solidarność. Zwracamy się do wszystkich obywateli o przeciwstawienie się wymierzonej przeciwko Lechowi Wałęsie kampanii nienawiści i zniesławień, która niszczy polską pamięć narodową&#8221;</p>
<blockquote><p><span style="text-decoration: underline;">Podpisali:</span> Władysław Bartoszewski, Zbigniew Bujak, Jerzy Buzek, Andrzej Celiński, Marek Edelman, Władysław Frasyniuk, Bronisław Geremek, Stefan Jurczak, Krzysztof Kozłowski, Jan Kułakowski, Bogdan Lis, Helena Łuczywo, Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, Karol Modzelewski, Janusz Onyszkiewicz, Józef Pinior, Jan Rulewski, Henryk Samsonowicz, Grażyna Staniszewska, Wisława Szymborska, Barbara Skarga, Andrzej Wajda, Henryk Wujec i Krystyna Zachwatowicz.</p></blockquote>
</blockquote>
<p>Jak widać, pod wzruszającym Oświadczeniem podpisał się, poza nielicznymi wyjątkami, areopag Unii Wolności, który jeszcze niedawno zarykiwał się ze śmiechu na hasło „Wałęsa”, rechocząc o chodzącym prymitywie, Forreście Gumpie polityki, antysemicie i głupku, który niszczy polską demokrację, przynosząc „obciach” w świecie swoim nieokrzesaniem i pomysłami. Dzisiaj areopag, walcząc o zachowanie filozofii niepamięci, adoruje obłudnie Wałęsę, kierując cały arsenał nienawiści w Instytut Pamięci Narodowej, który w żaden sposób nie chce przyjąć optyki salonów i Gazety Wyborczej w prezentowaniu historii PRL-u.</p>
<p>Książka IPN-u o Wałęsie się ukaże, czy to się komuś podoba, czy też nie, bo Wałęsa jest postacią dla Polski ważną, której zachowania z przeszłości implikują wiele sytuacji dnia dzisiejszego. Nie pomogą tu utyskiwania i zawodzenia pogrobowców Unii Demokratycznej, którzy roszcząc sobie prawo do tego, kto może, a kto nie może być poddany historycznej obdukcji, próbują kneblować swobodę badań historycznych. Jedyny efekt, jaki środowisko GW i udecja w całej tej sprawie osiągnęły, to&#8230; efekt odwrotny do zamierzonego. Ludziska ruszą po książkę, bo będą chcieli dowiedzieć się, czy „Bolek” to rzeczywiście Lechu, a jeśli tak, to czemu tym „Bolkiem” został.</p>
<p>Szum medialny, jaki towarzyszy publikacji jest dla niej ożywczy i wskazany. Nic tak bowiem nie sprzyja sukcesowi, jak ostrzał medialny, kontrowersje i zawodzenia. Pokazał to przykład „Sąsiadów” i „Strachu” Jana Tomasza Grossa, którym Gazeta Wyborcza zrobiła stosowny pijar, przyczyniając się, niestety, do sukcesu grossowego badziewia. Teraz jest podobnie, tyle, że w wyniku kociokwiku GW, do opinii publicznej przedostanie się trochę prawdy, którą GW najchętniej zamiotłaby pod dywan. I nic dziwnego, bo skoro &#8222;coś tam podpisał&#8221; sam Lech Wałęsa, to jaka jest gwarancja, że podobnie nie postąpiła część sygnatariuszy Oświadczenia? </p>
<p>A tymczasem tryby IPN-u mielą. Powoli wprawdzie, ale mielą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/towarzystwo-wzajemnej-adoracji.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

