<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Ganley</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/ganley/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Kto pierwszy wydoi Ganleya?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/kto-pierwszy-wydoi-ganleya.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/kto-pierwszy-wydoi-ganleya.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jan 2009 00:16:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Ganley]]></category>
		<category><![CDATA[Libertas]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/01/30/kto-pierwszy-wydoi-ganleya/</guid>
		<description><![CDATA[Na 1 lutego zapowiedziano w Warszawie wielkie wydarzenie. Tak wielkie, że – cytując słowa jednego z zapraszających – tam będzie pisana historia Polski. I to jaka! Mianowicie w dniu tym zostanie zawiązany Obóz Narodowy, który może ocalić niepodległość Polski.  A wszystko dlatego, że z dalekiej Irlandii przyjeżdża następca Michaela Collinsa i Eamona de Valery; nie chce [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na 1 lutego zapowiedziano w Warszawie wielkie wydarzenie. Tak wielkie, że – cytując słowa jednego z zapraszających – <em>tam będzie pisana historia Polski</em>. I to jaka! Mianowicie w dniu tym <em>zostanie zawiązany Obóz Narodowy, który może ocalić niepodległość Polski</em>.  A wszystko dlatego, że <em>z dalekiej Irlandii przyjeżdża następca Michaela Collinsa i Eamona de Valery; nie chce od nas nic – chce dać nam szansę obrony naszej niepodległości.</em></p>
<p>Gdyby ktoś nabrał jakichś niepotrzebnych obiekcji, to wiedzieć musi, że cyt.: <em>dużo jest w historii Polski chwil, kiedy trzeba stawać w Jej obronie i kiedy wydaje się, że nie ma wśród Rodaków ochoty do ofiary dla Ojczyzny, że nadchodzi czarna godzina, że już pozostaliśmy sami przeciw wszechmocy wroga. Ale nie stajemy po stronie zdrajców, odrzucamy kolaborację i nie sięgamy po płatne zaszczyty – zostajemy wierni Polsce, bo pochodzi od Boga i jest wieczna.</em> Koniec cytatu.</p>
<p>Miejscówki są jeszcze ponoć do dostania, choć spieszyć się trzeba, bo wydarzenie szykowane jest jako przełomowe, co z pewnością wszyscy zobaczymy w TVP, która na tę okoliczność została odpowiednio poinstruowana, bo co tu dużo ukrywać – za inicjatywą stoją, będący ostatnio na fali, młodzi wszechrodacy, którzy w publicznej telewizji mocno poawansowali, co nie jest żadnym przytykiem, a jedynie uprzejmym stwierdzeniem faktu.</p>
<p>Każdy, kto choć trochę zna realia pozaparlamentarnej prawicy wie, że cały ten cyrk, to grubo ciosane przygotowania do politycznego udoju, gdzie za dojną rogaciznę robić będzie pan Ganley, a za dojarki doświadczony kolektyw brygadzistek, które po odseparowaniu od państwowego sutka (czyt. dotacji partyjnej), bezskutecznie poszukiwały politycznego wymiona, do którego mogłyby się na nowo przyssać. Za sprawą pana Ganleya i jego formacji Libertas nadarza się właśnie ku temu niepowtarzalna okazja.</p>
<p>Udój polityczny – wyjaśniam niezorientowanym – to całokształt korzyści, jakie może osiągnąć środowisko, partyjka, grupa trzymająca… się razem, na naiwnym, bądź niezorientowanym w polskich realiach obywatelu UE, który oprócz pomysłu i potencjału politycznego, posiada rzecz pierwszorzędnej wagi, mianowicie cash. Udój w warunkach naturalnych można podzielić na ranny i wieczorny, w przypadku udoju politycznego, mamy do czynienia z ssaniem permanentnym, aż do całkowitego wydojenia i porzucenia. W tym konkretnym przypadku udój ma jeszcze dodatkowy wymiar – reanimacyjny.</p>
<p>Nie jest bowiem tajemnicą, że są środowiska polityczne porzucone onegdaj przez wyborców, ba, radośnie nawet przez nich odprowadzone na miejsce politycznego spoczynku, a nawet z dobrze pojętej przezorności przebite osinowym kołkiem. Niestety, jak się okazuje, nie jest to żadną gwarancją na ich trwałe unieszkodliwienie. Zew polityczny, na co wskazują ostatnie wydarzenia, jest w stanie przekraczać sprawy zdawałoby niemożliwe i dawać siłę do politycznego zmartwychwstawania pod nowym szyldem, dajmy na to już nie jako LiS (Liga i Samoobrona), ale na przykład Libertas.</p>
<p>Ciekawi mnie tylko jedno. Pan Ganley, to w końcu inteligentny i dość przezorny człowiek. Nadto wysoce sympatyczny, by nie rzec – ujmujący. Polityk skuteczny, działający z rozmachem, kontaktowy, posiadający konkretną, pro unijną wizję Europy, tyle że Europy bardziej luźnej i nie scentralizowanej. Przyjeżdża do Polski pełen dobrych chęci, stanowiąc nielichy problem dla naszego unijnego establishmentu, który dobrze pamięta jego skuteczną szarżę na traktat lizboński w rodzimej Irlandii. Nikt w Polsce nie testował jeszcze takiego scenariusza, w którym obcy staje się katalizatorem i platformą dla polskich eurosceptyków i eurorealistów. To zupełna nowość.</p>
<p>I dlatego tak bardzo ciekawi mnie pytanie, czy Declan Ganley da się wydoić, czy też w porę dostrzeże, że z pewnymi panami może być mu nie po drodze. Czy wyczuje, że część prawicowego planktonu jedynie taktycznie się oblizuje na jego widok, naprędce dostosowując swoją oszołomską i sekciarską doktrynę do ganleyowskiej wizji Europy, która pasuje do niej jak – nie przymierzając – świni siodło. Wracając jednak do szykowanej na 1 lutego imprezy, warto zauważyć, że również 1 lutego, tyle że roku 1717, miał w Polsce miejsce tzw. „Sejm Niemy”, który – jako synonim zdrady – zapoczątkował interwencje Rosji w wewnętrzne sprawy Polski. Niby nie warto być przesądnym, ale… wiadomo, licho nie śpi.</p>
<p>Szkoda mi Ganleya. Pakuje się w polskie bagienko. Zanim rozpozna, kto jest kim, przylgnie do niego etykieta sponsora oszołomów i politycznych wydrwigroszy. Z czasem się w tym wszystkim oczywiście połapie, bo nie sposób nie zauważyć, kiedy ma się w otoczeniu &#8222;nawiedzeńców&#8221;, spoconych perspektywą powrotu na polityczne salony. Może być jednak wówczas za późno na jakąkolwiek sensowną ponadnarodową inicjatywę na rzecz wolnej Europy, której Ganley stara się patronować. Szkoda by było, bo za jej sprawą sensowne środowiska eurorealistyczne w Polsce, mogłyby przełamać zasklepiałą koncepcję uprawiania polityki jedynie na własnym podwórku.</p>
<p>Niestety, dojarki właśnie wzięły kanki do ręki. Dla nich nadszedł czas udoju. Jedyna szansa w tym, że Ganley głośno będzie ryczał, a mało mleka dawał. A to na szczęście jest możliwe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/kto-pierwszy-wydoi-ganleya.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ganleyu, czy ci nie żal&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/ganleyu-czy-ci-nie-zal.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/ganleyu-czy-ci-nie-zal.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jan 2009 10:57:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Ganley]]></category>
		<category><![CDATA[LPR]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/01/18/ganleyu-czy-ci-nie-zal/</guid>
		<description><![CDATA[Gruchnęła wieść, że Declan Ganley będzie zakładał w Polsce oddział swojej paneuropejskiej partii „Libertas”. Ganley, przypomnę niezorientowanym, to Irlandczyk, który w brawurowy sposób rozprawił się w swoim kraju z traktatem lizbońskim, kierując go tam, gdzie ludzie zazwyczaj wyrzucają odpadki. Wywołał tym nieskrywaną wściekłość unijnego establishmentu i zrozumiałą radość eurosceptyków. Okazało się, że dobry pomysł, zgrabna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="ganley.jpg" href="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/01/ganley.jpg" rel="shadowbox[post-539];player=img;"><img class="prawy" style="width: 117px; height: 158px;" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/01/ganley.miniatura.jpg" alt="ganley.jpg" width="117" height="158" /></a>Gruchnęła wieść, że Declan Ganley będzie zakładał w Polsce oddział swojej paneuropejskiej partii „Libertas”. Ganley, przypomnę niezorientowanym, to Irlandczyk, który w brawurowy sposób rozprawił się w swoim kraju z traktatem lizbońskim, kierując go tam, gdzie ludzie zazwyczaj wyrzucają odpadki. Wywołał tym nieskrywaną wściekłość unijnego establishmentu i zrozumiałą radość eurosceptyków.</p>
<p>Okazało się, że dobry pomysł, zgrabna socjotechnika i przemyślane społecznie argumenty, mogą być kluczem do politycznego sukcesu, a takim właśnie było dla przeciwników brukselskiej biurokracji odrzucenie w referendum przez Irlandię traktatu lizbońskiego. Dokonało się to w widowiskowym stylu, przy skupieniu uwagi wszystkich mediów, z dozowanym odpowiednio napięciem i socjotechnicznym obstalunkiem. Modelowa akcja, w której pycha została ukarana, a nagrodzona świeżość i entuzjazm.</p>
<p>Wprawdzie unijnemu dyrektoriatowi po ustąpieniu irlandzkiego szoku, udało się przeforsować koncepcję przeprowadzenia kolejnego referendum w Irlandii (jak nie kijem go, to pałką), ale nie zmienia to faktu, że Ganley został uznany za „zarazę” na zdrowym euro entuzjastycznym ciele, której żadną propagandową siłą zwalczyć się nie udaje. Ba, okazało się, że„zaraza” ma się całkiem dobrze i jak na zarazę przystało, infekuje nowe obszary. Nie jest to wprawdzie jeszcze pandemia, ale kto wie, w jakim kierunku się rozwinie, bo zażegnać się jej na razie – O, radości, iskro bogów, Kwiecie Elizejskich pól – nie udaje.</p>
<p>„Zaraza”, czyli Ganley, należy jednak do „zaraz” nietypowych. Nie walczy z Unią jako taką, ale z jej biurokratyczną hydrą. „Zaraza” jest – o zgrozo! – za Unią jak najbardziej, domaga się nawet powołania unijnego prezydenta oraz rozszerzenia demokracji, z którą – jak mówi – w unijnej przestrzeni jest nienajlepiej. „Zaraza” jest na dodatek katolicka i konserwatywna (dzieci wychowane w tradycyjnym sznycie), a także ożeniona z Polką, co jest faktem mile widzianym, dobrze świadczącym o guście. „Zaraza” nie przepada za Anglikami, ale to zrozumiałe, bo jest Irlandczykiem. Ponadto „zaraza” jest materialnie niezależna, by nie rzec bogata, a zatem trudna do upolowania.</p>
<p>„Zaraza” właśnie dotarła nad Wisłę, o czym poinformowały media, zwłaszcza te o proweniencji prawicowej. Podczas swojego pobytu w Polsce Ganley mówił rzeczy, które warto przytoczyć:</p>
<blockquote><p>Jestem zawiedziony, kiedy widzę, że wąska elita w Brukseli chwyta władzę bardzo zachłannie, zabierając ją obywatelom Europy i w tym samym czasie nie chce dać nam głosu w sprawie tworzenia prawa i przewodzenia Europą. Ponad 80% nowych praw w każdym kraju członkowskim pochodzi z Brukseli. To mi nie przeszkadza. Natomiast przeszkadza mi, że ludzie, którzy tworzą te prawa, nie są wybierani, nie odpowiadają przed nikim.</p></blockquote>
<p>I dalej:</p>
<blockquote><p>Niech będę przeklęty, jeśli pozwolę wąskiej elicie z Brukseli zabrać to prawo moim dzieciom, Waszym dzieciom, czy czyimkolwiek innym. To jest decyzja, którą podejmujemy przy urnie wyborczej. To powód, dla którego robimy to, co robimy. Dlatego Traktat Lizboński jest zły. Problem jest taki, że w Polsce nie było referendum. Francuzi zagłosowali „nie”, Holendrzy zagłosowali „nie” i Irlandczycy zagłosowali „nie”. Wszystkie nasze głosy zostały potraktowane z lekceważeniem. Oni mówią: &#8222;Kontynuujemy mimo to. Zrealizujemy to.&#8221; Jeśli Francuzi, Holendrzy i Irlandczycy zostali potraktowani z lekceważeniem, czy sądzicie, że z Polakami będzie inaczej?</p></blockquote>
<p>W Polsce do pomysłu budowania przez Ganleya partii ogólnoeuropejskiej zapaliły się środowiska i partie, których nie ma w polskim parlamencie: UPR, Naprzód Polsko, PSL-Piast, Prawica RP, by wymienić pierwsze z brzegu. Nic dziwnego, bo za pół roku w kwestii eurowyborów będzie już pozamiatane, a tymczasem wszyscy siedzą jeszcze w blokach startowych. Ganley mógłby odegrać tutaj rolę katalizatora, gdyż inaczej trudno sobie wyobrazić, by pozaparlamentarna drobnica była w stanie wygenerować z siebie jedną listę, zebrać pod nią podpisy i przeprowadzić kampanię. Tutaj potrzeba czynnika sprawczego, który wyrwałby drobnicę z koncepcyjnej inercji, w której ta z lubością tkwi, choć o tym nie wie. Ganley ze swoją nieświadomością polskiego piekiełka, prawicowych dąsów i ansów, doskonale się do tego nadaje.</p>
<p>Powstanie takiej listy byłoby przede wszystkim zagrożeniem dla PiS-u, które mogłoby zostać pozbawione części bardzo mobilnego i zdeterminowanego elektoratu, który przecież Unii nie kocha i chętnie daje <em>carte blanche</em> tym, którzy na Unię psioczą i jej złorzeczą. Przy niskiej frekwencji efekt dla PiS-u mógłby okazać się zgubny, zwłaszcza że nie wiadomo, jak się zachowa elektorat utożsamiany z Radiem Maryja, dla którego czytelność zachowań PiS w kwestii chociażby traktatu lizbońskiego, została mocno nadwątlona. Stąd widać dyskretną, ale wyraźną akcję defamacyjną działaczy PiS-u w stosunku do pomysłu Ganleya, którzy – co tu dużo mówić – walczą o byt dla swojej partii, której rola opozycji coraz mniej służy.</p>
<p>Obecność Ganleya w polskiej przestrzeni politycznej znacznie ją ożywiła. Wróciła dyskusja i refleksja nad kondycją prawej – nie pisowskiej – strony politycznej, która zaczynała popadać w intelektualną rutynę i jałowość, tocząc pianę nad rzeczami oczywistymi i drugorzędnymi. &#8222;Antyunijny zwolennik Unii&#8221; jest wyzwaniem dla dotychczasowych eurosceptyków czy też eurorealistów, jak wolą sami siebie określać. I nic dziwnego, bo zmusza i daje szansę na merytoryczny, a nie ideologiczny spór i sięgnięcie do arsenału skutecznych i sprawdzonych środków politycznych w rozpychaniu się w unijnej rzeczywistości, w której z woli Polaków tkwimy.</p>
<p>Ganley jest wartością dodaną w dyskusji nad kształtem Europy i Unii Europejskiej. Być może okaże się efemerydą, która po eurowyborach zgaśnie, a być może da zaczątek czegoś, co przeora znaczną część świadomości Europejczyków. Szermując hasłami suwerenności, demokracji, odpowiedzialności za decyzje i wolności, szarpie tę strunę ludzkiej natury, której lekceważenie zawsze kończy się klęską. Czy Ganleyowi uda się zmontować sensowną ekipę w Polsce? Trudne pytanie. Za dużo u nas po prawej stronie wariatów, konfabulantów i oszołomów, którzy już na początku potrafią skompromitować każdą sensowną inicjatywę. Poczekajmy, kogo zobaczymy w Libertas made in Poland. Tego jeszcze u nas w każdym razie nie grali, dlatego z nieskrywaną życzliwością popatrzę.</p>
<p>Zobacz <a href="http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&amp;id=2234591">wywiad</a> z Ganleyem</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/ganleyu-czy-ci-nie-zal.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Eurosceptyczne mamienia</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/eurosceptyczne-mamienie.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/eurosceptyczne-mamienie.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Nov 2008 18:38:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Ganley]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Samoobrona]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2008/11/18/eurosceptyczne-mamienie/</guid>
		<description><![CDATA[Zdarza się ludziom być szczerymi w polityce. Wprawdzie bywa to najczęściej mimowolnym i nieświadomym odruchem, ale jednak zdarza się. W tym też kontekście o wielu politykach mawia się, że mówią prawdę jedynie wtedy, kiedy się pomylą. Szczerym postanowił być także niedawny nabytek Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki (primo voto ZChN, Samoobrona). Ten płodny bloger (niektórzy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zdarza się ludziom być szczerymi w polityce. Wprawdzie bywa to najczęściej mimowolnym i nieświadomym odruchem, ale jednak zdarza się. W tym też kontekście o wielu politykach mawia się, że mówią prawdę jedynie wtedy, kiedy się pomylą. Szczerym postanowił być także niedawny nabytek Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki (primo voto ZChN, Samoobrona).</p>
<p>Ten płodny bloger (niektórzy złośliwcy powiadają, że raczej blagier) uprzejmie i szczerze poinformował opinię publiczną – jak donosi „Dziennik” – że dobrze by było, aby PiS mrugnęło okiem do eurosceptyków, co on jest gotów wziąć na siebie i dokonać na europejskiej szachownicy stosownego zbliżenia z Declanem Ganleyem, znanym irlandzkim biznesmenem, który pogrążył w referendum irlandzkim traktat lizboński.</p>
<p>Wprawdzie PiS ustami Adama Bielana przytomnie i natychmiastowo odcięło się od pomysłów uczynnego Ryszarda Czarneckiego, słusznie węsząc w Ganleyu agenta CIA, niemniej sprawa jest o tyle ciekawa, że pokazuje, co politycy są w stanie zrobić, byle sięgnąć celu. I tu właśnie zahaczamy o wspomnianą szczerość, którą eurodeputowany PiS ujął w takie oto słowa:</p>
<blockquote><p>Wejście w życie traktatu nie rozstrzyga się w Polsce, ale odłożenie ratyfikacji na po wyborach pozwoliłoby na uzyskanie przez PiS poparcia także tych wyborców, którzy mają sceptyczny stosunek do integracji.</p></blockquote>
<p>To szczere do bólu wyznanie, pokazujące w jaki sposób PiS mogłoby „ograć” eurosceptyków, przechwytując ich głosy w zamian za traktatowe mamienie, jest w PiS-ie realnym scenariuszem, po który zapewne spece od pijaru w końcu sięgną, próbując ratować reelekcję Lecha Kaczyńskiego, którego szanse wyborcze z dnia na dzień maleją. Bo dla PiS liczyć się będzie każdy głos, zwłaszcza elektoratu zdyscyplinowanego, który na wybory chodzi, ale niekoniecznie kocha Unię Europejską.</p>
<p>Niestety, albo i stety (niepotrzebne skreślić), w tak zwanym międzyczasie eurosceptyczny elektorat – pech chce, że przy okazji mocno katolicki – miał okazję przetestować stanowisko PiS-u w sprawie traktatu unijnego, a także fundamentalnej dla tego elektoratu sprawy bezwzględnej ochrony życia dzieci nienarodzonych. W obu tych obszarach partia Jarosława Kaczyńskiego wyraźnie nie dopisała, co wzmiankowany elektorat mocno zapamiętał. Komu powierzy on tym razem swoje głosy w najbliższych wyborach (ca. 5-10 proc.) na razie nie wiadomo.</p>
<p>Jedno jest pewne, niejednoznaczność PiS sprawia, że obok niego wytwarza się próżnia, którą ktoś w pewnym momencie skutecznie wypełni, odbierając PiS-owi niewielką, ale niezwykle ważną dla niego część elektoratu. I tego procesu raczej zahamować się nie da, bo PiS w szybkim tempie traci na atrakcyjności, zwłaszcza wśród tych, którzy jeszcze niedawno daliby się zabić za partię braci Kaczyńskich. Cóż, nie od dziś wszak wiadomo, że od miłości do nienawiści jest tylko krok. Także w polityce.</p>
<p>A może Ryszard Czarnecki po prostu się pomylił?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/eurosceptyczne-mamienie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

