<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Cimoszewicz</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/tag/cimoszewicz/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Co zrobi Cimoszewicz?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/co-zrobi-cimoszewicz.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/co-zrobi-cimoszewicz.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 08:23:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Cimoszewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=1535</guid>
		<description><![CDATA[Zaskoczenia nie było. Włodzimierz Cimoszewicz nie został wybrany sekretarzem generalnym Rady Europy, bo czas miłych dla Polski rozstrzygnięć personalnych zakończył się niestety na Jerzym Buzku – przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Pomimo energicznego zaangażowania polskich służb dyplomatycznych, a także aktywności samego zainteresowanego, efekt tych zabiegów okazał się mizerny. Przegrana Cimoszewicza z byłym premierem Norwegii Thorbjornem Jaglandem ujmy wprawdzie nie przynosi, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaskoczenia nie było. Włodzimierz Cimoszewicz nie został wybrany sekretarzem generalnym Rady Europy, bo czas miłych dla Polski rozstrzygnięć personalnych zakończył się niestety na Jerzym Buzku – przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Pomimo energicznego zaangażowania polskich służb dyplomatycznych, a także aktywności samego zainteresowanego, efekt tych zabiegów okazał się mizerny. Przegrana Cimoszewicza z byłym premierem Norwegii Thorbjornem Jaglandem ujmy wprawdzie nie przynosi, ale jej rozmiar powodów do zadowolenia z pewnością nie daje.</p>
<p><span id="more-1535"></span>Przegraliśmy z dwóch powodów: przesytu, jeśli chodzi o polskie oczekiwania personalne na forum europejskim oraz rosyjskiego „niet”, będącego pokłosiem stanu stosunków pomiędzy Warszawą a Moskwą. Na nic zdały się zabiegi Cimoszewicza kolędującego głównie po krajach Unii Europejskiej (Rada Europy zrzesza także kraje nie będące członkami UE), bo jak się okazało wyautowany został głównie głosami krajów pozaunijnych, wśród których prym wiodła Rosja, suflując po kątach – każdy, byle nie Polak. Z lekcji tej powinniśmy się cieszyć, bo to kolejny ostatnimi czasy dar losu, strącający z obłoków na ziemię nasze marzenia o potędze.</p>
<p>Ale porażka Cimoszewicza, to głównie kłopot w Polsce. Nie bez kozery przecież mówiło się, że jego wypchnięcie z krajowego podwórka, pozwoli Donaldowi Tuskowi wyczyścić sobie lewicowe przedpole na czas kampanii prezydenckiej, siejąc na lewej flance uroczy zamęt. Wiadomo, postkomunistyczna lewica, wciąż bardziej podobna do strzygi niż rusałki, nie ma kandydata, za którym obejrzałby się chociaż pies z kulawą nogą. Nie wspominam o Jolancie Kwaśniewskiej, bo ta wyraziła swoje <em>desinteressment</em> prezydencką szarpaniną, choć – jak to u kobiet bywa – zdanie zmienić jeszcze może. O Jerzym Szmajdzińskim nie wspominam, bo z takim kandydatem, to jedynie siąść i płakać.</p>
<p>W zaistniałej sytuacji Cimoszewicz ma do wyboru dwa sensowne scenariusze. Pierwszy – zawrzeć sojusz i poprzeć Andrzeja Olechowskiego na prezydenta, tym samym rozpoczynając rekultywację lewicy przed wyborami parlamentarnymi. To dawałoby szansę na wciągnięcie do rozgrywki Aleksandra Kwaśniewskiego, któremu taki wariant mógłby być na rękę. Zapędzony w kozi róg SLD zmuszony byłby taki wariant przyjąć i zgrzytając zębami w fałszywym uśmiechu ogłosić światu, że oto do wyborów rusza cała zjednoczona lewica i centrum. Kto wie, czy to nie jest ostatnia szansa dla szeroko rozumianej centro-lewicy na powrtót do pierwszej ligi, z której z takim hukiem przed kilku laty wypadła.</p>
<p>Drugi scenariusz dla Cimoszewicza to zawrzeć sojusz z Donaldem Tuskiem, bo to on dysponuje dzisiaj konfiturami i jeśli wygra wybory prezydenckie, na co wskazują sondaże, wciąż tymi konfiturami dysponować będzie. Cały czas bowiem będą do obsadzenia prestiżowe funkcje w strukturach międzynarodowych, wolne od partyjnej bieżączki, uwzględniające indywidualistyczny charakter byłego premiera, dodające powagi i szacunku ludziom z tytułami profesorskimi. Zapotrzebowanie na tego typu posady wzrasta wraz z wiekiem, a to w przypadku Cimoszewicza – przepraszam za obcesowość – ma miejsce. Kto wie, czy właśnie taka perspektywa nie skusi naszego bohatera do opowiedzenia się po pragmatycznej stronie mocy.</p>
<p>Jest w tym wszystkim tylko jeden mały niuans – nieprzewidywalny charakter Cimoszewicza. Nie jest tajemnicą, że powodowany emocją niedoszły sekretarz generalny Rady Europy, potrafi zwinąć nagle manele i zwiać w leśną knieję, zostawiając na placu boju totalnie  zaskoczone towarzystwo, co miało np. miejsce podczas ostatnich wyborów prezydenckich. I tu jest pies pogrzebany. Obrazowo ujął to w rozmowie z Moniką Olejnik poseł Ryszard Kalisz, który komentując ewentualną zgodę na start w wyborach prezydenckich Włodzimierza Cimoszewicza stwierdził, że najważniejsza tutaj jest rozmowa Cimoszewicza z samym sobą. Obstawiam, że jeśli taka rozmowa trwałaby za długo, to Cimoszewicz gotów byłby się obrazić na samego siebie. Po prostu taki człowiek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/co-zrobi-cimoszewicz.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fochy Cimoszewicza</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/fochy-cimoszewicza.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/fochy-cimoszewicza.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Feb 2009 13:23:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Cimoszewicz]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[Sejm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/2009/02/22/fochy-cimoszewicza/</guid>
		<description><![CDATA[– Uważam to za błąd. W tych warunkach mogę jedynie stwierdzić, że kilkumiesięczne wysiłki na rzecz szerszego porozumienia środowisk, które mogłyby w imieniu Polski wnieść wiele dobrego do przyszłej niezbędnej debaty o Europie, poszły na marne – stwierdził w „Rzepie” Włodzimierz Cimoszewicz, odnosząc się do decyzji władz SLD, które postanowiły w wyborach do Parlamentu Europejskiego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– Uważam to za błąd. W tych warunkach mogę jedynie stwierdzić, że kilkumiesięczne wysiłki na rzecz szerszego porozumienia środowisk, które mogłyby w imieniu Polski wnieść wiele dobrego do przyszłej niezbędnej debaty o Europie, poszły na marne – stwierdził w „Rzepie” Włodzimierz Cimoszewicz, odnosząc się do decyzji władz SLD, które postanowiły w wyborach do Parlamentu Europejskiego wystartować pod własnym szyldem, czyli SLD. Oczywiście z opcją, że na jego listach znajdzie się miejsce dla wszystkich lewicowych stworzeń, które w swojej łaskawości nosi polska ziemia.</p>
<p>Przyznam, że Cimoszewicz swoim brakiem przenikliwości mnie rozczarował. Otóż, decyzja SLD o pompowaniu swojego szyldu w wyborach do PE jest decyzją jak najbardziej racjonalną i słuszną. Z prostego powodu – jeśli występuje gdziekolwiek ssanie na lewicę, to ma ono miejsce tylko przy SLD-owskim cycku. Ssane tam mleko ma wszelkie niezbędne lewicowe właściwości i mikroelementy, takie jak: antyklerykalizm, wstręt do lustracji, mizdrzenie się do wszelkiej maści seksualnych dziwolągów, sztamę z dawną esbecją, wrodzoną inklinację do zamiejscowych ośrodków decyzyjnych, aborcyjną filozofię „miłości do dziecka”, ideologiczny tolerancjonizm, amnezję polityczną, socjalną hochsztaplerkę, etc., etc.</p>
<p>Na takie bezeceństwa zawsze było w Polsce zapotrzebowanie i propozycja SLD wychodzi im naprzeciw, czego Cimoszewicz – odwieczna skwaszona primabalerina lewicy – nie rozumie, mniemając, że powrót do pomysłu LiD-u, czyli sojuszu „chamów” i „Żydów”, da polskiej lewicy pożądany „power”. Otóż, jak pokazały ostanie wyniki wyborów, mniemanie takie ma posmak jedynie ekscentrycznej ekstrawagancji, nieprzekładalnej na wynik wyborczy. Choć z drugiej strony, ktoś bardziej dociekliwy mógłby przypomnieć całkiem niezły wynik Demokratów w wyborach do PE, którzy byli przecież immanentną częścią LiD-u. Wtedy wprawdzie całe towarzystwo ciągnął Bronisław Geremek, ale w zeszłym roku niespodziewanie pogrzebał – w dosłownym tego słowa znaczeniu – swoją, i nie tylko, karierę polityczną. Ze szkodą dla urody życia politycznego, żeby była jasność.</p>
<p>Fochy Cimoszewicza, to dla lewicy tradycyjny kłopot. Wylansowany na autorytet i lewicową powagę, w charakterystyczny dla siebie sposób odpływa w przedwyborczym tańcu godowym, kiedy to daje się niby uwodzić, to znowu sam uwodzi, trzepiąc zalotnie rzęsami, to znowu posapuje i przewraca oczami, mieniąc się wszystkimi kolorami czerwieni. Stroszy tolerancyjne piórka, drapie pazurkami w ziemię i potrząsa kuperkiem, dozując starannie wyselekcjonowane lewicowe feromony, którym ulegają głównie media. I tak w kółko Macieju. Niby to jest mu dobrze pośród żubrów w białowieskiej ostoi, gdzie nie dochodzi harmider politycznego chamstwa i kołtuństwa, ale też zaraz mruga okiem, że przecież dałby się uprosić w imię racji wyższego rzędu i zasiąść w europejskich ławach.</p>
<p>Na jego nieszczęście SLD poszedł po rozum do głowy i postawił na przaśną, ale pijarowsko rozpoznawalną markę, pod którą podpisuje się najbardziej zdyscyplinowany elektorat lewicy, wciąż pielęgnujący w sobie wiele atawizmów, które nie pozwalają mu w żaden sposób zaakceptować na lewej flance znaczącej roli odszczepieńców w rodzaju Borowskiego i Rosatiego, a także towarzystwa reprezentującego korowskie niedobitki Unii Wolności. Stąd logiczny pomysł porzucenia pomysłu na LiD, który okazał się polityczną wydmuszką, dzięki której uratował swoje polityczne cztery litery „zdrajca” Borowski, o którym lepiej nie wspominać, co mówią w SLD, bo nie powstydziłby się tego ani Bubel, ani Tejkowski.</p>
<p>SLD, jeśli wystartuje do PE pod swoim szyldem, zajmie spodziewane trzecie miejsce i wypracuje niezłą pozycję wyjściową na wybory samorządowe. Jeśli na listach postkomunistów pojawią się rarogi typu Oleksy czy Miller, to – paradoksalnie – wynikowi może to pomóc. Wiadomo, spodziewana premia za zgodę i jedność. Sięgnięcie do twardego jądra spowoduje, że i Kwaśniewski, chcąc nie chcąc, poprze swój dawny matecznik, bo nie będzie miał innego wyjścia. Nie zaryzykuje zdecydowanego romansu z wprawdzie powabnym intelektualnie środowiskiem, ale politycznie marginalnym i nieakceptowanym na lewicy środowiskiem LiD-u. Nie zrobi tego również dlatego, że należy do kunktatorów i pasożytów, którzy zawsze wiedzieli na jakie wiatry nastawiać żagle. A te wieją dzisiaj na SLD, a nie eklektyczny LiD.</p>
<p>Ciekawe będzie obserwować lewicowe karesy i wtórujące im media. Co zrobi „Gazeta Wyborcza”, od dawna uprawiająca apostolat na rzecz historycznego pojednania dobrej opozycji z dobrym PZPR-em, którego owocem był pogrzebany właśnie LiD. Może zacznie pompować SD (nie mylić z utworzoną w ramach SS Sicherheitsdienst, włączoną później do Gestapo), czyli Stronnictwo Demokratyczne, na którego czele stanął dawny gwiazdor warszawskiego samorządu Paweł Piskorski? Wszak akcesu do rewitalizowanego właśnie przez Piskorskiego SD nie wykluczył sam Andrzej Olechowski, co na starcie gwarantuje medialną czujność i czołobitność, bo Olechowski, podobnie jak Cimoszewcz, lubi kadzidło i pokłony, a także przychylne media.</p>
<p>Stronnictow Demokratyczne, znane z krótkiego przedwojennego żywota, osadzonego w wolnomularskiej obediencji, zamienione później na PRL-owski breloczek, być może zyska nowy blask. Ma majątek (ca.100 mln złotych), przebieg historyczny (70 lat), rzutkiego prezesa, nie „urobioną” za bardzo gębę i… nic do stracenia. Kto wie, czy to właśnie nie jego oferta skusi różne lewicowe hybrydy, którym nie po drodze może być z SLD, a które są dobrze notowane w mediach. Oczywiście partia Piskorskiego nikogo do PE nie wprowadzi, bo nie to jest jej celem na tym etapie. SD jest drogą Piskorskiego do zrealizowania osobistej zemsty na Platformie Obywatelskiej, która podziękowała mu za współpracę za, delikatnie rzecz ujmując, dziwne przepływy związane z publiczno-prywatnym groszem. </p>
<p>Mamy zatem na lewicy już dwa projekty związane z wyborami do PE. Być może pojawi się jeszcze jeden, ale na to poczekajmy. Póki co, najlepszą strategię wybrał SLD – gramy na swoich, żadnych dyktatów z zewnątrz, kto nie z nami, ten przeciw nam. Jasno i klarownie. Jak nigdy dotąd. To gwarancja sięgnięcia po wynik rzędu 12-15 proc. Ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, w końcu mamy do czynienia z formacją, która sama potrafi się dobijać, bez inspiracji i pomocy z zewnątrz. I dla jasności dodam, że nie miałbym nic przeciwko temu, bo to towarzystwo naprawdę mało ciekawe – wiadomo, postkomuna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/fochy-cimoszewicza.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Premier z opozycją</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/premier-z-opozycja.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/premier-z-opozycja.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Aug 2005 08:52:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Cimoszewicz]]></category>
		<category><![CDATA[lewica]]></category>
		<category><![CDATA[SLD]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://test.w.bydgoszcz.pl/2005/08/17/premier-z-opozycja/</guid>
		<description><![CDATA[Tego jeszcze w żadnym filmie nie grali. Premier urzędującego rządu startuje do parlamentu z listy partii pozaparlamentarnej. Marek Belka, bo to o niego chodzi, otwiera listę bankrutów politycznych p.n. Partia Demokratyczna &#8211; demokraci.pl w Łodzi. To niewątpliwy ewenement w skali światowej i nasz skromny, polski wkład w historię demokracji. Tymczasem, wywodzący się z tego samego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span class="styleyyyyy">Tego jeszcze w żadnym filmie nie grali. Premier urzędującego rządu startuje do parlamentu z listy partii pozaparlamentarnej. Marek Belka, bo to o niego chodzi, otwiera listę bankrutów politycznych p.n. Partia Demokratyczna &#8211; demokraci.pl w Łodzi. To niewątpliwy ewenement w skali światowej i nasz skromny, polski wkład w historię demokracji.</span></p>
<p><span class="styleyyyyy">Tymczasem, wywodzący się z tego samego PZPR-owskiego matecznika Włodzimierz Cimoszewicz został przykładnie wychłostany przez swoją byłą asystentkę Annę Jarucką w sprawie słynnego już oświadczenia majątkowego. Awantura zrobiła się na całego, zwłaszcza, że dawna protegowana Cimoszewicza wyciągnęła kserokopię kwitu, na którym marszałek miał rzekomo udzielić jej pełnomocnictwa do zmiany swojego oświadczenia majątkowego. </span></p>
<p><span class="styleyyyyy">Chryja jest tym większa, że Cimoszewicz upiera się, że nie widnieje tam jego podpis, a jedynie gryf jego podpisu, który w formie pieczęci był swego czasu używany. Sprawa z daleka śmierdzi akcją służb specjalnych i dawnych towarzyszy, którzy z jakichś powodów ładują teraz w Cimoszewicza śrut polityczny. Zyskuje na tym inny kandydat lewicy, <em>bratanek Jakuba Bermana</em> Marek Borowski, który wyraźnie złapał wiatr w żagle, wraz z otaczającymi go lewakami i seksualnymi dziwolągami. Szykuje się zatem piękna walka, zwłaszcza, że rozpoznanie ogniem było przednie.</span></p>
<p><span class="styleyyyyy">O godzinie 24 minął termin rejestracji list wyborczych do parlamentu, co oznacza, że gonitwa parlamentarna ruszyła. W komisjach pojawiły się komitety o przeróżnych egzotycznych nazwach, koniecznie odwołujących się do wartości, narodu, ekologii, dobrobytu, pracy, a nawet ojczystego domu. Większość ich przepadnie z kretesem, część w wyniku odrzucenia przez komisje fałszywych podpisów, a część w wyniku werdyktu wyborców. Niemniej mamy do czynienia ze świętem demokracji, za którą specjalnie nie przepadam, ale sam biorę udział w tym wyścigu w mojej rodzinnej Bydgoszczy na miejscu 2 listy LPR. Chętnych zapraszam do współpracy, a przeciwników do merytorycznej dyskusji.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/premier-z-opozycja.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

