Quo vadis, PiS-ie?
-Teraz niech sobie Warszawa sama układa tę listę. Bez nas! Beze mnie! Muszę się zastanowić nad tym co się wydarzyło, bo to daje mi dużo do myślenia. (Wojciech Mojzesowicz, szef Rady Regionalnej PiS dla „Gazety Pomorskiej”).
- Wracałem z Warszawy do domu i otrzymałem telefon, że ktoś zmienił to ustalenie. Nie wiem, z jakiego powodu i czym się kierowano, ale jestem oburzony. Właśnie teraz pracuję w polu i radzę, aby ci z Warszawy też wzięli się do roboty. Może wtedy zmądrzeją. (Wojciech Mojzesowicz dla „Gazety Wyborczej”).
- Nie brałem udziału w rozmowach w Warszawie z powodu problemów ze zdrowiem. Wyszedłem niedawno ze szpitala i po tych wydarzeniach najchętniej znowu położyłbym się. Nie wiem, co się stało, nie potrafię tego wytłumaczyć. Będę próbował skontaktować się z liderami ugrupowania, może otrzymam jakieś wyjaśnienia. (Tomasz Latos, szef Okręgu Bydgoskiego PiS dla „Gazety Wyborczej”).
- Komitet polityczny podjął taką decyzję i nie ma tu o czym dyskutować – Kosma Złotowski nigdy nie był oficjalnym kandydatem partii, a jego nazwisko pojawiało się tylko w spekulacjach. (Jarosław Zieliński, Sekretarz Generalny PiS).
Na chwilę przed ważnymi wyborami groźba „buntu na pokładzie” to nie jest to, czego kujawsko-pomorskiemu PiS-owi potrzeba. Dzisiaj oczekiwać należałoby raczej oferty współdziałania i hasła: wszystkie ręce na pokład, a nie zawoalowanej zapowiedzi wariantu „wielkopolskiego”, padającej z ust szefa struktur, który powinien gasić tego typu zapowiedzi, a nie je formułować.
Sytuacja robi się dla PiS-u dramatyczna – wcześniejsze opuszczenie tej partii przez jednego z posłów, rozpad klubu w Radzie Miasta Bydgoszczy, dekompozycja listy do Parlamentu Europejskiego, ostry konflikt posłów z władzami centralnymi, uniemożliwienie Annie Sobeckiej kandydowania z listy PiS, to wystarczające powody, by uznać, że sytuacja wymaga nadzwyczajnych działań ze strony władz partii, bo za chwilę tej partii tu nie będzie.
Znam wielu działaczy PiS-u. Oddani, uczciwi i mocno zaangażowani w to, co robią na co dzień. Aktywnie funkcjonują w swoich „małych ojczyznach”, oddając się im bez reszty, bo tam są ich głosy i tam oceniają ich ludzie. Dzisiaj, na pięć minut przed wyborami, widzą pękniecie w partii (jego symptomy powstały znacznie wcześniej), widzą pęknięcie na linii liderzy lokalni – władze centralne. Widzą też, bo nie są ślepi, że takie pęknięcia są pomiędzy lokalnymi posłami. To demoralizuje i odbiera resztki zapału.
Kiedy inne komitety mają dopięte listy i ustalają strategię na wybory, mobilizują struktury i wolontariuszy, kujawsko-pomorski PiS wdał się w konflikt z władzami centralnymi. Okazuje się, że nie ma komu ciągnąć listy. Nie wyobrażam sobie, by Ryszard Czarnecki (primo voto ZChN, Samoobrona), który na pierwszym miejscu listy zastąpił Kosmę Złotowskiego, w zaistniałej sytuacji znalazł jakiekolwiek wsparcie lokalnych struktur. Te, zdegustowane okolicznościami, najpewniej z wyborami dadzą sobie spokój lub zaangażują się na „pół gwizdka”. Na to wszystko patrzą wyborcy i ich w sumie najbardziej szkoda, bo nie zasłużyli na takie traktowanie.
Tymczasem mamy Wielki Piątek, jedyny dzień w roku, w którym Kościół katolicki nie sprawuje ofiary mszy. To dzień wielkiego skupienia, w którym odprawiane są nabożeństwa Drogi Krzyżowej, dzień, w którym upamiętniamy mękę i śmierć Chrystusa na krzyżu. Ale za chwilę Syn Boży zmartwychwstanie, odnowi nas moralnie i da nadzieję. To dobry czas, by spojrzeć na siebie nawzajem życzliwiej i oddać się refleksji. Tego nam wszystkim w polityce brakuje.
——————————
9 kwietnia Ryszard Czarnecki napisał na swoim blogu, że: ”Ziemia Kujawsko-Pomorska – wielkie wyzwanie”. To fakt. Niejeden polityczny desant mu nie sprostał. O niektórych z nich, szanowny Panie Europośle, słuch zaginął. Niektórzy zginęli nawet z bratniej ręki. Taka kraina, proszę Pana.










Komentarz od Zulus
Data 12 maja 2009, 13:16
Dobry tekst. Nie może być tak, że PiS to tylko Kaczyński i jego przydupasy. To prowadzi do upadku. Kilku rozumnych posłów już odeszło. A Ryszard Czarneki jest z Wrocławia. Ale to typowy karierowicz i cwania (myślę, że Wałęsa dobrze go określił)