Premier z opozycją

17 sierpnia, 2005 | Polityka

Tego jeszcze w żadnym filmie nie grali. Premier urzędującego rządu startuje do parlamentu z listy partii pozaparlamentarnej. Marek Belka, bo to o niego chodzi, otwiera listę bankrutów politycznych p.n. Partia Demokratyczna – demokraci.pl w Łodzi. To niewątpliwy ewenement w skali światowej i nasz skromny, polski wkład w historię demokracji.

Tymczasem, wywodzący się z tego samego PZPR-owskiego matecznika Włodzimierz Cimoszewicz został przykładnie wychłostany przez swoją byłą asystentkę Annę Jarucką w sprawie słynnego już oświadczenia majątkowego. Awantura zrobiła się na całego, zwłaszcza, że dawna protegowana Cimoszewicza wyciągnęła kserokopię kwitu, na którym marszałek miał rzekomo udzielić jej pełnomocnictwa do zmiany swojego oświadczenia majątkowego.

Chryja jest tym większa, że Cimoszewicz upiera się, że nie widnieje tam jego podpis, a jedynie gryf jego podpisu, który w formie pieczęci był swego czasu używany. Sprawa z daleka śmierdzi akcją służb specjalnych i dawnych towarzyszy, którzy z jakichś powodów ładują teraz w Cimoszewicza śrut polityczny. Zyskuje na tym inny kandydat lewicy, bratanek Jakuba Bermana Marek Borowski, który wyraźnie złapał wiatr w żagle, wraz z otaczającymi go lewakami i seksualnymi dziwolągami. Szykuje się zatem piękna walka, zwłaszcza, że rozpoznanie ogniem było przednie.

O godzinie 24 minął termin rejestracji list wyborczych do parlamentu, co oznacza, że gonitwa parlamentarna ruszyła. W komisjach pojawiły się komitety o przeróżnych egzotycznych nazwach, koniecznie odwołujących się do wartości, narodu, ekologii, dobrobytu, pracy, a nawet ojczystego domu. Większość ich przepadnie z kretesem, część w wyniku odrzucenia przez komisje fałszywych podpisów, a część w wyniku werdyktu wyborców. Niemniej mamy do czynienia ze świętem demokracji, za którą specjalnie nie przepadam, ale sam biorę udział w tym wyścigu w mojej rodzinnej Bydgoszczy na miejscu 2 listy LPR. Chętnych zapraszam do współpracy, a przeciwników do merytorycznej dyskusji.