Polański to nie jest nasz interes
Wielce się zdziwiłem, kiedy odezwały się głosy osób – zdawałoby się – poważnych, że zamknięcie w areszcie Romana Polańskiego przez służby szwajcarskie w oparciu o amerykański list gończy, to nic innego, jak dalszy ciąg amerykańskiej hucpy i dyskryminacji w stosunku do Polaków (patrz: wizy, tarcza antyrakietowa, itp.). Za osadzonym od razu ujęło się tzw. środowisko filmowe, ale to nie dziwi, wiadomo – POLAŃSKI. Jedank to, że sprawa pedofilskiego występku znanego reżysera znalazła aż taki rezonans w oficjalnych działaniach polskiego rządu, dziwić jednak może.
Zarzut prokuratury stanu Kalifornia sformułowany przed 30 laty jest paskudny – uprawianie seksu z 13-latką, z posądzeniem nawet o gwałt. W krajach naszego kręgu cywilizacyjnego jest to zarzut dyskwalifikujący moralnie i etycznie. I niewielkie znaczenie ma fakt, że oskarżony to zawołany reżyser, ofiara wojny, facet który w tragicznych okolicznościach stracił żonę, który przeszedł metamorfozę, etc… etc… Polański, ze szkodą dla samego siebie, nie skorzystał z trudnej drogi oczyszczenia się przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, uciekając za granicę. Dzisiaj, po wielu latach, dosięga go długa ręka amerykańskiej prokuratury.
W całej tej brudnej i odstręczającej sprawie niepokojące jest, że do jej rozwikłania używa się autorytetu Rzeczypospolitej. To poważny błąd, bo ze sprawą tak odrażającą w żaden sposób, ze względu na interes państwa, nie powinno łączyć się słowo „Polska” czy „polski rząd”. Romana Polańskiego stać na dobrych adwokatów, by samemu, bez angażowania autorytetu kraju swojego dzieciństwa i młodości, wyjaśnić rzetelnie i do końca tę sprawę. Dlatego trudno nie postawić pytania, dlaczego Polska ma płacić wizerunkowo za tchórzostwo cywilne faceta, choćby wybitnego, którego nie stać było na to, by po męsku wypić nawarzone piwo?
Szkoda, że polski rząd nie ograniczył się jedynie do wyrażenia ubolewania, że taki fakt zaistniał i zapowiedzi, że jako kraj pilnie będziemy przyglądać się procesowi, w którym mamy nadzieję, że każdej ze stron zapewni się równe prawa do rzetelnej obrony i prezentacji własnego punktu widzenia. I tyle. Reszta to domena adwokatów, a nie polskich ministrów, którzy mają poważniejsze sprawy na głowie, niż egzaltowanie się Romanem Polańskim. W żaden sposób nie wolno dopuścić, by nieodpowiedzialnym słowem, a tym bardziej działaniem, „sprawa Polańskiego” dała asumpt do dalszego nadwyrężania relacji polsko-amerykańskich.
Roman Polański nie jest żadną kartą atutową w polskiej polityce międzynarodowej, a raczej – przykro to pisać – blotką. Stąd nie warto w kontekście całej sprawy przejmować się hałasem czynionym przez środowisko filmowe, które zapatrzone w „boskość” Polańskiego i miłość własną, nie dostrzega, że nie idzie to w parze z interesem państwa, ba, szkodzi mu i nadwyręża w opinii międzynarodowej. Dziwi zatem pochopna polska reakcja na tę sprawę, zwłaszcza, że przed chwilą polski sejm na wniosek rządu, przyjął zaostrzone przepisy prawa dotyczące pedofilii. A w sprawie Polańskiego, co za pech, o nic innego nie chodzi.
Komentarze
Komentarz od romek
Data 29 września 2009, 02:25
Polanski jest obywatelem francuskim,urodzil sie w Paryzu i tak go przedstawia wiekszosc prasy zagranicznej ,jako o Polaku malo sie mowi .
Mysle ze aresztowanie go po 30 latach ,kiedy nastapilo pogodzenie owczesnej 13 latki z rezyserem i przedstawienie faktu zgody na sex,mija sie z celem.
sprawa ma wyrazny charakter polityczny ,wobec zobowiazan Szwajcarii do ujawnienia kont bankowych uchylajacym sie od placenia podatkow obywateli US,wystawiono na zer Polanskiego !!,mimo ze wczesniej kupil lat kilka temu posoadlosc w Szwajcarii i czesto w niej bywal ,nikt nie kwapil sie z aresztowaniem ,a wiec ?? dlaczego teraz?
Komentarz od popo
Data 29 września 2009, 10:08
Szwajcaria daje ciała. To nie jest przypadek, że amerykańskie władze przyciskają akurat Szwajcarię, która jest symbolem stabilności, neutralności i ochrony w Europie. Sprawa ma wymiar ewidentnie polityczny, sprytnie rozegrana bo na tle pedofilii.
Ciekawe czy możliwa byłaby sytuacja odwrotna, czyli ekstradycja z terenu Szwajcarii obywatela USA? Wtedy prasa pewnie by napisała, że jest to niecelowe, bo PRZECIEŻ najodpowiedniejszy jest amerykański wymiar sprawiedliwości.





Były marszałek Sejmu RP odsłania kulisy swojego odejścia z PiS. Daje czytelnikom wnikliwą wykładnię swoich poglądów na kwestie obrony życia, zasad w polityce i przyszłości prawicy. To portret człowieka, który w imię wyznawanych wartości powiedział Jarosławowi Kaczyńskiemu "Nie", tracąc drugie w hierarchii ważności stanowisko w państwie.
"Encyklopedia końca świata" ks. Andrzeja Zwolińskiego, to solidna porcja wiedzy o procesach i zjawiskach dotykających czasów ostatnich. W formie encyklopedycznej prowadzi nas przez świat pojęć, który być może pobieżnie znamy, ale nie zawsze mieliśmy czas, by się w niego zagłębić i strawić intelektualnie.
Wnikliwa rozmowa o sprawach ważnych. Vittorio Messori odsłania swoją drogę, jaką przebył od antyklerykalizmu i racjonalizmu do pełnego nawrócenia. Rozmawia o sprawach trudnych, nie unikając tematów drażliwych. Imponujący ładunek erudycji i wiedzy o współczesnym Kościele. Idealna lektura na wieczór.
Wywiad-rzeka ze słynnym "trzecim bliźniakiem" braci Kaczyńskich. Smakowite kąski na temat kulis rozstania z PiS-em, okraszone bon-motami, z których słynie Ludwik Dorn. To także opowieść o PRL-owskiej opozycji bez unikania nazwisk i sądów wartościujących. Obowiązkowa lektura dla tych, którzy interesują się polityką.
Obszerna praca dra Grzegorza Radomskiego o endeckiej wizji samorządu, to nie tylko kawał rzetelnej i ożywczej pracy badawczej, ale również doskonały materiał do przemyśleń. To naprawdę imponujący materiał faktograficzny i źródłowy.
Rozmowa z księdzem profesorem to doskonała rozprawa o polskiej historii najnowszej, stosunkach polsko-żydowskich, dyplomacji i kulisach wielu wydarzeń, takich jak eksmisja Karmelitanek z klasztoru w Oświęcimiu.
Komentarz od popo
Data 28 września 2009, 22:54
no wszystko fajnie, tylko autor nie dostrzega jednej zasadniczej rzeczy, gdzie Polański powinien być sądzony. Dopóki pozostawał w USA, tamto państwo miało pełne prawo objąć go swoją jurysdykcją. Ale po wyjeździe Polański podlega polskiemu i francuskiemu prawu, w którym to pedofilia jest również jednym z najcięższych przestępstw. Jeśli Polański ma zostać wydany władzom innego kraju niż Szwajcaria, to powinna to być Polska bądź Francja, czyli kraj jego pochodzenia (obywatelstwa). Istotą obywatelstwa jest gwarancja procesu sądowego we własnym państwie. Pomijając umowy w ramach UE, Polska nie może się „przyglądać” jak obywatel jest ściągany przez obce władze z dowolnej części świata celem osądzenia.
Polecam poczytać coś o osobowości i terytorialności prawa i w tym kontekście prawa obywatela do sądu. Czy jest to prawo osobowe, czy terytorialne?
Pozdro!