Polak Polakowi sępem

11 sierpnia, 2010 | Polityka

Na wsi, gdzie akurat zaległem, nie mam telewizji. Celowo. Ze światem łączę się jedynie przez Internet – rano i wieczorem po pół godziny. Także celowo. Najpierw ściągam pocztę, odpisuję na maile, a potem wchodzę na portale i… z rezygnacją wyłączam laptop. Obłęd i psychodelia. Wariaci i cynicy, mitomani i paranoicy, dewoci i ateiści, „Fakty i Mity” i „Gazeta Polska”, wszyscy skłębieni w jednym buzującym kotle. Zamiast po chochlę – do mieszania w tej narodowej breji – sięgają po krucyfiks. Gdyby mogli pewnie naostrzyliby jego krańce, by móc skuteczniej ranić.

Pod pałacem prezydenckim został wypuszczony dżin nienawiści do krzyża. Padły pod jego adresem takie słowa i wykonano w jego stronę takie gesty, że kwalifikuje się to do narodowej ekspiacji. Coś pękło w przestrzeni publicznej, co sprawi, że nie będzie ona już taka sama. Splugawiono ważny symbol, pokazano, że nie ma świętości, której nie dałoby się sprowadzić do parteru. Żenujące wydarzenia pod pałacem prezydenckim przyczyniły się nie do obrony krzyża, ale do gwałtownego przyspieszenia procesu laicyzacji życia publicznego. Pozwoliły skrzynąć się rozproszonym i słabo dotychczas zorganizowanym ateistom, wolnomyślicielom oraz osobistym nieprzyjaciołom Pana Boga. To oni odnieśli największy sukces.

Na ramionach krzyża przysiadły też pierwsze polityczne sępy. Pozostałe czujnie krążą nad nim. Dla nich nastał czas żerowania. Właśnie zwołują się na polityczną ucztę. Będą wydziobywać, ile się da z ludzkich emocji, a tam gdzie trzeba, umiejętnie je podkręcić. Ich łyse głowy i pozbawione pierza szyje zanurzać się będą w społecznej tkance, wyszarpując z niej co bardziej smakowite cząstki. Będą skakać sobie do oczu i dziobać wzajemnie, bo każdy z sępów marzy być mieć na krzyż monopol. Nie ustaną dopóki nie strawią ostatniego kawałka. Skończą, kiedy pojawi się goły szkielet. Wtedy odfruną.

I tak oto pod krzyżem, pod tym najświętszym znakiem, Polak Polakowi stał się sępem, a nie bratem.

Komentarze

Komentarz od nauczyciel
Data 11 sierpnia 2010, 23:47

Panie Macieju.
Daj Pan spokój z tymi sępami i braterstwem i z tą profanacją krzyża i z osobistymi wrogami Pana Boga.
Po kiego diabła ten lament. Jak nastał nam JP II to Pan pacholęciem był zaledwie. Jak nastała Solidarność lat ciut przybyło, jak było oddanie waadzy i odmaszerowanie sztandaru to Pan za studenta robił a jak wiadomo młodość jest w głowie gorąca a w czynach prędka. Sterować nią łatwo tylko trzeba „dotrzeć”. Lat mam na karku sporo i rodzinę utrzymać musiałem więc chłodnym okiem patrzałem na poczynania „rewolucjonistów” wszelkich kierunków jak też na poczynania polskiej sekcji KK i JP II. Tak to już jest na bożym świecie, że młodzi są zawsze przeciw. Ponoć istnieje pokolenie JP II do którego Pan się zalicza, ale idą za tym pokoleniem młodzi a ci po prostu są inni. Obrzydzono im religię wprowadzając ja do szkól, śmieją się z bajań biblijnych, a znak krzyża stal się symbolem zdewaluowanym, bo spotyka się go wszędzie, tak jak kiedyś portrety M.E.L.S. z których naśmiewano się w skrytości bo to było raczej niebezpieczne, co pamiętam z dzieciństwa.
Krzyż przestaje być najświętszym znakiem, Wawel przestał być wyjątkowym miejscem pochówku, prawo przestało obowiązywać od 1989 roku, a interes gospodarczy Polski służy do robienia ogromnych fortun lokowanych wszędzie tylko nie w Polsce.
Tak ponoć zostało to w przybliżeniu zaplanowane, bez gwarancji, że się uda.
Jest Pan politologiem i doskonale Pan wie jak wyglądają mechanizmy sterowania ludźmi. Ciemny lud wszystko kupi jak mówi mój ulubieniec J.K.
Problem w tym aby ten lud pozostawał zawsze ciemny, a to jak widać pod krzyżem nie jest łatwe, podróże i internet kształcą.
Czas KK w Polsce zaczyna mijać, kościół zadławią się swoją pazernością na władzę a Panu Bogu los jego sług jest obojętny, może mieć w każdym momencie innych wyznawców o ile jest Mu to potrzebne.
Kiepski to bóg którego obrażają jacyś tam wrogowie z ludzkiego rodzaju i za łby się z nimi wodzi.

Pozdrawiam

Komentarz od Maciej Eckardt
Data 12 sierpnia 2010, 11:15

Hmmm… Nie sposób odmówić Panu racji w wielu miejscach. Przymierzam się, żeby napisać o równi pochyłej na jakiej znalazł się, jak to Pan określa, KK. Mam wiele spostrzeżeń na ten temat, czasami dość szokujących, ale nie wiem, czy o nich wszystkich napiszę. Młodzi, słusznie Pan zauważył, patrzą na Kościół – nie wszyscy rzecz jasna – jak na sferę kompletnie nie kompatybilną z ich oglądem i odczuwaniem świata. Są gniewni, w kontrze do „starych”, ale sam Pna pisze, że to pewna prawidłowość. Co do mojego tekstu, ja nie lamentuję :). Ja po prostu staram się dobrze przyprawiać tekst. Chyba zbyt wyprany z emocji politycznych jestem, żeby się egzaltować czy uytożsamiać z kimkolwiek dzisiaj na scenie politycznej. Czyżby początek zgryźliwej starości? Miło było Pana poczytać. Pozdrawiam.

Komentarz od Arkadiusz Łygas
Data 13 sierpnia 2010, 08:38

Kościół Katolicki nie przegrał starcia ze schizmatykami.Jest kwestią czasu kiedy krzyż zostanie przeniesiony do kościoła.