Pas szahida wypełniony fiolkami

7 grudnia, 2015 | Cywilizacja, Polityka

„Władze krajów Wspólnoty powinny rozważyć poinformowanie opinii publicznych o możliwym ataku bronią chemiczną, biologiczną, czy atomową” – informuje raport Parlamentu Europejskiego, przygotowany po ostatnich zamachach, o czym donosi brytyjski „Daily Mail”. Raport radzi krajom UE, by tajne służby bacznie obserwowały religijnych radykałów pracujących w kluczowych sektorach wrażliwych z punktu widzenia bezpieczeństwa, czyli wodociągach, elektrowniach i transporcie.

Kilka lat temu pisałem, że islamscy radykałowie sięgną w końcu po brudną broń. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że zamachy „konwencjonalne” w postaci detonacji ładunków wybuchowych czy użycia broni automatycznej, to jedynie support przed tym, co trzymają w zanadrzu dzisiejsi Saraceni. Broń chemiczna, zatrute wodociągi, samobójcy zakażeni prątkami toksycznych czy tropikalnych chorób, to kierunek, w którym podążać będzie zbrojne ramię radykalnego islamu.

Nowe pasy szahida, to nie będą kamizelki wypełnione materiałem wybuchowym, lecz pasy z fiolkami eboli, cholery czy malarii, obficie występujach w Afryce. Już nie wyrwanie zawleczki, a stłuczenie szkalnych pojemników, będzie siało spustoszenie na ulicach, dworcach czy galeriach handlowych. Które państwo UE jest przygotowane na taki scenariusz? Żadne. Spektakularność takiego ataku, byłaby w stanie na długo obezwładnić każde państwo.

Wspomniany raport informuje, że zdobycie materiałów radioaktywnych, chemicznych, czy biologicznych nie stanowi problemu. Interpol odnotowuje rocznie 150 przypadków nielegalnego handlu materiałami promieniotwórczymi. Część z tych niebezpiecznych substancji mogła też, jak piszą twórcy raportu, znaleźć się na terenie Unii Europejskiej. To akurat nie dziwi. Przy tak dziurawych granicach i sile islamskich petrodolarów, to bardzo prawdopodobny scenariusz.

Obserwując islamską falę imigracyjną, coraz częściej odnoszę wrażenie, że jest to jedynie zasłona dymna, mająca zogniskować aktywoność europejskich służb jedynie na tym aspekcie. Objęcie obsarwacją setek tysięcy, jeśli nie milionów wyznawców Allaha w Europie ma te służby tak naprawdę sparaliżować oraz osłabić ich czujność w innych obszarach. Gonienie za radykałami, choć ważne i potrzebne, może być jedynie zręczną grą, w którą wciągane są europejskie służby. Grą na zasadach islamistów.

Tradycyjny zamach bombowy, poza efektem medialnym, pociaga za sobą od kilku do kilkudziesięciu ofiar. I jest to dramat. Toksyczny wirus czy śmiertlena mieszanka chemiczna rozwleczona w metrze czy centrum handlowym, liczbę tę wielokrotnie zmultiplikuje. Byłoby to dramat zwielokrotniony, którego skutków nie sposób przewidzieć.

Islamscy radykałowie potrzebują dzsiaj efektu skali. Z pewnością wiedzą, jak to zrobić. Czy tak się stanie w najbliższym czasie? Trudno dociec. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że śmiertlena gra i wyścig z czasem, właśnie w Europie trwa.