Panel w “Gazecie Prawnej”
„Gazeta Prawna” publikuje relację z panelu redakcyjnego „Czy Polska powinna otwierać rynek pracy?”. Wziąłem w nim udział. Temat ważny i pilny, zważywszy na dramatyczny brak rąk do pracy, zwłaszcza w sektorze budowlanym i rolniczym. Migracja zarobkowa Polaków bezlitośnie obnażyła płytkość naszego rynku pracy, który szybko się wypłukuje z pracowników, i co niepokojące, także w zawodach specjalistycznych. Absurdalność wielu przepisów, nadmierny formalizm, zbyt duże narzuty na płace, skutecznie paraliżują jakiekolwiek rozsądne wyjście z sytuacji. Co ciekawe, wszyscy się z tym zgadzają, łącznie z przedstawicielami rządu. Efekt? Żaden. Poniżej relacja z panelu.
CZY POLSKA POWINNA OTWIERAĆ RYNEK PRACY?
Resort pracy chce ułatwić zatrudnianie w Polsce pracowników ze Wschodu. Działania te są odpowiedzią na postulaty pracodawców, którym brakuje fachowców. Sama tylko branża budowlana może od zaraz przyjąć do pracy 200 tys. osób.
Co oznacza otwarcie na Unię?
Janusz Grzyb
Od stycznia 2007 r. Polska zniesie ograniczenia dotyczące możliwości zatrudniania obywateli wszystkich krajów tzw. starej Unii oraz Bułgarii i Rumunii, które od nowego roku przystąpią do UE. Jeśli chodzi o kraje dawnej Piętnastki, to nasza decyzja dotyczy tylko tych państw, które do tej pory nie otworzyły dla Polaków rynków pracy. Obywatele krajów, które nie wprowadzały tzw. okresów przejściowych, jak na przykład Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz tych, które po maju 2004 r. otwierały dla nas rynki pracy, mogą obecnie pracować w Polsce bez zezwoleń.
Henryk Michałowicz
Pozytywnie oceniamy decyzję rządu. Polska zawsze, gdy otwierała się na Europę czy świat, korzystała na tym. Jednak jej znaczenie będzie miało marginalny charakter. Trudno się spodziewać, że do Polski masowo przyjadą obywatele z krajów Unii. Mamy jednak nadzieję, że nasza decyzja przyczyni się do tego, że pozostałe kraje też będą otwierać swoje rynki.
Jan Klimek
To dobrze, że Polska otwiera rynek pracy. Nie będzie to jednak miało znaczenia dla naszej sytuacji. Jako branża rzemieślnicza obawiamy się raczej masowej emigracji młodych za granicę. Do mnie jako prezesa Katowickiej Izby Rzemieślniczej często zwracają się uczniowie, prosząc, aby egzamin np. na wędliniarza czy piekarza odbył się szybciej bo nie mogą się doczekać wyjazdu za granicę.
Janusz Zaleski
Decyzja rządu jest dobra, choć praktycznie bez znaczenia. Może jedynie zachęcić pozostałe kraje UE do otwierania rynków pracy.
Janusz Grzyb
Komisja Europejska bardzo pozytywnie oceniła decyzję Polski. Zdajemy sobie sprawę, że nie spowoduje ona, że do Polski masowo zaczną przyjeżdżać do pracy obywatele krajów UE, Bułgarii i Rumunii. Nie jesteśmy aż tak atrakcyjnym rynkiem. W 2005 r. dla obywateli dwóch ostatnich krajów wydaliśmy 250 zezwoleń na pracę. Z Rumunii i Bułgarii przyjedzie do nas najwyżej około 1000 osób.
Gdzie brakuje rąk do pracy?
Janusz Zaleski
Szacujemy, że w budownictwie brakuje 200 tys. pracowników. Firmy stoją przed widmem niewywiązania się z kontraktów, bo nie mają ludzi. W branży budowlanej musimy zatrudnić od zaraz co najmniej 100 tys. osób.
Na nasze apele o daleko idące ułatwienia dotyczące zatrudniania pracowników zza wschodniej granicy resort odpowiada, że w urzędach pracy jest zarejestrowanych 100 tys. bezrobotnych mających kwalifikacje związane z budownictwem. Prośby o kierowanie do nas takich osób nie odnoszą skutku. W Opolu chcemy zatrudnić w jednym z przedsiębiorstw prawie 50 osób, a z urzędu pracy przyszła do nas jedna osoba. W Warszawie jest podobnie.
Maciej Eckardt
Nie tylko branża budowlana szuka pracowników. Zapotrzebowanie na ludzi napływa też z branży spożywczej czy przetwórczej. Ostatnio jedna z firm zgłosiła do urzędu zapotrzebowanie na 200 pracowników branży budowlanej. Mieli zarabiać od 900 zł do 1400 zł brutto miesięcznie. Jednak nie ma osób, które chciałyby podjąć tę pracę.
Henryk Michałowicz
Pracodawcy mają coraz częściej kłopoty z pozyskaniem pracowników. I to zarówno wykwalifikowanych, jak i niewykwalifikowanych. Agencje pracy tymczasowej są dobrym barometrem zjawisk zachodzących na rynku pracy. Wskazują one na deficyt spawaczy, ślusarzy, elektryków, mechaników, kierowców samochodów ciężarowych, operatorów wózków widłowych. Agencje skarżą się też na brak pracowników nieposiadających żadnych kwalifikacji.
Czy otwierać się na Wschód?
Maciej Eckardt
W Polsce problemem staje się znalezienie pracowników wykonujących proste prace. Mamy szansę nadrobienia dystansu do Zachodu, ale nie ma pracowników. Jeśli chcemy, aby wzrost gospodarczy się utrzymywał, a firmy realizowały kontrakty, musimy szerzej otworzyć się na pracowników ze Wschodu, głównie Ukraińców. Proponujemy np. uproszczenie procedury wydawania obcokrajowcom zezwoleń na pracę.
Mirosław Bieniecki
Według badań CBOS, co 4 pracownik wskazuje, że jego pracodawca chciał zwiększyć zatrudnienie, ale nie mógł, bo nie był w stanie znalezć pracownika. Większość Polaków uważa też, że obcokrajowcy powinni zostać dopuszczeni do polskiego rynku pracy.
Jego otwarcie na kraje starej Unii oraz Rumunię i Bułgarię to tylko półśrodek. Tak naprawdę szansą dla nas jest otwarcie na Ukrainę. Obecnie w Polsce pracuje od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy Ukraińców, a liczba wydanych dla nich zezwoleń na pracę wynosi 3 tys. Większość pracuje nielegalnie. Jeśli ułatwilibyśmy uzyskiwanie przez nich pozwoleń na pracę, przynajmniej część zalegalizowałaby swoją pracę. Dlatego pozytywnie oceniam niedawną decyzję resortu pracy o wprowadzeniu ułatwień dla zatrudniania obcokrajowców w rolnictwie, mimo że została podjęta za pózno, bo pod koniec sezonu rolnego. Problem polega jednak na tym, że Ukraińcy nie są zainteresowani podejmowaniem legalnej pracy. Dlatego same ułatwienia nie wystarczą. Musimy też obniżać koszty pracy.
Janusz Grzyb
Obecne przepisy rzeczywiście utrudniają zatrudnianie cudzoziemców. Dlatego chcemy to zmienić. Zamierzamy zdecydowanie obniżyć opłaty pracodawców za ich zatrudnianie. Dziś płacą oni 900 zł za zezwolenie. Chcemy, aby opłata wynosiła 100 zł lub 50 zł. Mamy też zamiar uprościć przepisy o wydawaniu zezwoleń na pracę po to, aby nie była to droga przez mękę.
Musimy też rozszerzyć możliwość zatrudniania zagranicznych pracowników bez konieczności uzyskiwania zezwoleń na pracę. Ponadto chcemy zmienić procedury wydawania wiz z prawem do pracy. Taką wizę można wydać w konsulacie, jeśli pracodawca polski przedstawi dokumenty, które potwierdzą zamiar zatrudnienia cudzoziemca. Chcemy to uprościć i ułatwić. Zamierzamy także przeprowadzić rozmowy z Ukrainą dotyczące udrożnienia procedur umożliwiajacych zatrudnianie Ukraińców. Stworzymy możliwość rekrutacji tamtejszych pracowników z udziałem instytucji ukraińskich.
Janusz Zaleski
Nasz związek postulował, aby Ukraińcy pracowali w Polsce na podobnych zasadach jak Polacy w Niemczech. Chodzi o to, aby polska firma mogła wejść na ukraiński rynek jako podwykonawca. W podobny sposób mogłyby działać u nas firmy ukraińskie. W takiej sytuacji polski pracodawca nie musiałby rozmawiać z indywidualnym pracownikiem, ale z ukraińską firmą, która wykonuje jako podwykonawca konkretne zadanie.
Janusz Grzyb
Zaproponowaliśmy, aby minister gospodarki na najbliższym posiedzeniu polsko-ukraińskiej komisji rządowej do spraw gospodarczych przedstawił propozycję zawarcia umowy o świadczeniu usług, której elementem będzie delegowanie pracowników na podstawie kontraktów między firmami polskimi i ukraińskimi. Pracownicy będą więc zatrudniani na Ukrainie przez tamtejsze firmy i delegowani do pracy w Polsce.
Jak zwiększyć zatrudnienie?
Maciej Eckardt
Wysokie składki i podatki powodują, że w Polsce jest duża szara strefa. Jeśli chcemy z nią walczyć, zatrzymać rodaków w kraju i sprawić, aby firmy nie miały problemu z legalnym zatrudnianiem, to musimy wykonać ukłon w stronę przedsiębiorców. Zatrudnienie pracownika nie powinno wiązać się z ogromnymi kosztami – zarówno finansowymi, jak i formalnoprawnymi.
Henryk Michałowicz
Nie uda się zmniejszyć szarej strefy zatrudnienia – zarówno polskich, jak i zagranicznych pracowników – bez obniżenia pozapłacowych kosztów pracy. Jeżeli tego nie zrobimy, to wielu pracowników nadal będzie wolało pracować na czarno za 1500 zł niż legalnie za 1000 zł. Pracownik otrzymujący legalnie 1000 zł kosztuje jednak pracodawcę około 2000 zł.
Maciej Eckardt
Trzeba stworzyć klimat otwarcia i liberalizacji przepisów. Mówię to jako osoba, która poświęca wiele czasu na podpisywanie codziennie kilkudziesięciu dokumentów. Przepisy są zbyt skomplikowane, a wiele jest niepotrzebnych. Dlatego pozytywnie oceniam propozycję ministerstwa zmierzającą do uproszczenia wydawania zezwoleń na pracę cudzoziemców.
Jan Klimek
Trzeba też pamiętać o edukacji zawodowej. Dzisiaj kształcimy w sposób, który ma niewiele wspólnego z potrzebami rynku. W branży rzemieślniczej najwięcej kształci się fryzjerów, a niewielu budowlańców. Konieczne jest planowanie zapotrzebowania na fachowców. Ważne jest, aby pracownicy kształcili się ustawicznie. Niewielu ludzi w Polsce stale się dokształca, nie wspominając już o przekwalifikowaniu. Od elastyczności pracownika zależy jego los na rynku pracy. Plan resortu pracy dotyczący uproszczeń w zatrudnianiu pracowników to krok w dobrym kierunku, ale nie jest lekiem na polskie kłopoty. Pracodawcy oczekują uproszczenia przepisów, obniżenia podatków, a przede wszystkim kosztów zatrudnienia.
Janusz Zaleski
Będziemy popierać uproszczenia procedur zatrudniania cudzoziemców. Ale nie da się zatrzymać w Polsce fachowców czy przyjmować nowych ludzi do pracy bez podniesienia wynagrodzeń. Średnia płaca w budownictwie, która ostatnio rośnie w tempie 12 proc. rocznie, wynosi 1900 zł miesięcznie, a w krajach Unii 15 euro na godzinę. Trzeba pamiętać, że przedsiębiorstwa nie mogą w nieskończoność podnosić płac. Dlatego konieczne jest ograniczenie pozapłacowych kosztów pracy.
Maciej Eckardt
Krokiem w dobrym kierunku jest uproszczenie procedur. Ale nie ma innego lekarstwa niż obniżenie kosztów pracy. Możemy zachęcić Ukraińców do przyjazdu do Polski, ale jest pytanie, czy będą woleli pracować legalnie za 1000 zł czy raczej nielegalnie za 1500 zł. Jeśli nie obniżymy narzutów nakładanych na pracę, będą kłopoty zarówno z szarą strefą, jak i fachowcami.
Mirosław Bieniecki
Także z naszych badań i doświadczeń wynika, że konieczne są uproszczenia proceduralne w zatrudnianiu cudzoziemców, ale także niezbędne są działania systemowe zmierzające – przede wszystkim do obniżenia kosztów pracy. Odnosi się to zarówno do zatrudniania cudzoziemców, jak i całej sytuacji na polskim rynku pracy.
Dyskusję prowadzili Bartosz Marczuk, Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska










Najnowsze komentarze