Po prostu nuda

26 listopada, 2015 | Polityka

Platforma skaza jest jednak na polityczną atrofię. Zamiast twardo na sali sejmowej bronić swego stanowiska w sprawie Tybunału Konstytucyjnego – skoro tak jej na tym zależy – oddaje pole Petru, sama w tym czasie lementując w kuluarach do kamer. Nie ma w sobie nic z Rejtana. Aż prosiło się, żeby zrobiła jakąś bezpośrednią demonstrację, łącznie z „okupacją” mównicy… A ona wyszła.

Więcej »

Dyplomacja w nowych rękach

10 listopada, 2015 | Polityka

Podpytuje mnie znajomy o to, który z nowych ministrów jest kandydaturą nietrafioną. Otóż moje subiektywne oko wychwytuje pięć takich osób. Cztery z nich ani mnie ziębią ani parzą, bo będą dokazywać głównie na krajowym podwórku, więc da się wytrzymać.

Więcej »

Wuwuzele XXIII

8 listopada, 2015 | Rodzinnie, Wuwuzele

– Tata, narysuj mi koguta – wypalił Ignaś.
– Proszę bardzo – rzekłem. W końcu żaden problem.

Po chwili…

Więcej »

Mój wyborczy coming out

20 października, 2015 | Polityka

Ostatnia prosta kampanii. Za tydzień o tej porze będzie pozamiatane. Jedni będą pijani szczęściem, drudzy zaliczą deprechę. Norma. Nie będzie jednak końca świata, jak wieszczą niektórzy, ani też nie nastanie raj, jak marzy się innym. Na pewno będzie jesień. Pewnie ponura, jak dzisiaj.

Z moim oglądem świata, nie mam za bardzo w czym wybierać, jeśli chodzi o komitety wyborcze. Lipa niesłychana. Na wybory jednak pójdę. Głosem, nie powodujących wyrzutów sumienia, mógłbym obdzielić kilka sensownych osób startujących z różnych list, m.in. PiS, PO, PSL, KORWIN czy KUKIZ’15. Wybrać mogę tylko jedną. Więc wybrałem Pawła Skuteckiego, jedynkę na liście KUKIZ’15 w moim okręgu.

Ze Skuterem znamy się jak łyse konie, choć słowo łyse, bardziej dotyczy mnie niż jego. Fakt ten – znajomość, a nie ilość szczeciny na głowie – sprawia, że doskonale wiem, na kogo głosuję. Skuter jest normalny, co w polskiej polityce jest wartością nieoczywistą. Skuter pozbawiony jest ponadto genu agresji, co sprawia, że nigdy nie widzialem, żeby toczył pianę. Jest wyjątkowo spokojnym człowiekiem. Czasami aż nadto. Nie ma politycznego ADHD. A to ważne.

Skuter podziela częściowo moje poglądy, a ja częściowo jego. Ich wspólnym mianownikiem jest WOLNOŚĆ. Taka nasza. Ni to liberalna, ni to konserwatywana, ni to endecka, ni to religijna. W każdym razie jest to WOLNOŚĆ. Takie trochę wolnoć Tomku w swoim domku, z mocnym komponentem wolnorynkowym. W tym wspólnym mianowniku mieści się totalna asertywność dla politycznej poprawności i wszelkich intelektualnych aberracji, mających korzenie w lewicy, acz nie tylko tam.

Ze Skuterem wypiłem sporo piwa i wina. Za wódką nie przepada. Po alkoholu nie wariuje, ani się nie obnaża, co najwyżej intelektualnie. Jest wtedy wybornym interlekutorem. Pali papierosy. To znaczy nie wiem czy pali, bo zaciąga się jakąś elektroniczną lulką, a następnie wypuszcza z siebie parę wodną. Przedziwne zjawisko. W dawnych dobrych czasach robił skręty z tytoniu, omijając w ten sposób państwowy monopol, łącząc tym samym przyjemne z pożytecznym.

Skuter to generalnie literat. Pisze wiersze (w każdym razie pisał), powieści, opowiadania i różne takie. Według mnie jest prekursorem oryginalnego i wielce użyteczengo kierunku literackiego, do czego wrodzona skromność nie pozwala mu się przyznać, ale o tym może przy innej okazji. Na literaturze w każdym razie się zna. Zaczął ją czytać także po angielsku, w czym pomogła mu czasowa wyprowadzka do Anglii. Nazwoził stamtąd różnych angielskich książek, które teraz recenzuje na swoim blogu.

Słucha muzyki mocnej, od punka do metalu. Nie gardzi Dawidem Bowie. Ostatnio, jak byłem u niego, puszczał mi zachwycony jakieś chorały gregoriańskie. Wcale mnie to nie dziwi, bo to są generalnie dobre dźwięki. Teraz Skuter więcej słucha Kukiza, nie tylko piosenkarsko. W każdym razie gusta muzyczne mamy zbliżone i nie wstyd iść z nim na metalowy czy punkrockowy koncert. Skuter grał kiedyś w jakimś zespole, ale za dużo o tym nie mówi. Nie wiem czemu.

Skuter lubi zwierzęta. Tak mocno, że ich nie je. Co najwyżej ryby. Z tymi jego zwierzętami, to mam swoje przeżycia. Kiedy pierwszy raz przyszedłem do Skutera w drzwiach przywitał mnie wielki angielski dog. Oczy miał na wysokości moich oczu. Okazło się, że to nadzwyczaj łagodna suka była. Co innego jego kot. Od razu podleciał i użarł mnie w rękę. Czynność tę powtarzał za każdym razem, ilekroć pojawiałem się u Skutera. Miał coś ewidentnie z banią. Któregoś dnia zniknął. Ponoć został wywieziony na wieś. Nie wnikałem i nie tęskniłem za gadziną.

Ze Skuterem składaliśmy w dawnych czasach dwie gazety, mianowicie „Patriotę” i „Gazetę Bydgoską”. To czasy zamierzchłe, które wspominam jednak z sentymentem. Dzisiaj już by mi się nie chciało. Myślę, że Skuterowi też. Mamy żony i dzieciaki, więc wiadomo jak to jest.

Skutera generalnie szkoda na politykę. Ale kto wie, może się nada. Świadczy o tym to, że zabrał się do swojego kandydowania na poważnie. Praktycznie, jako jedyny kandydat od początku mówi konkretnie i na temat, przedstawiając szczegółowe propozycje, które chce wcielać w życie. Dwie z nich, koncepcję metropolitalności Bydgoszczy oraz zmiany prawa dot. upadłości konsumenckiej, ma rozpracowane wnikliwie. W tej ostatniej sprawie, są to propozycje wprost nadające się do wpisania do ustawy.

Kampania Skutera jest specyficzna. Nie zobaczycie Państwo jego bilbordów na mieście, bo nie jest krezusem finansowym. Jest trochę banerów, plakatów, gazet i ulotek. Nie ma obawy, że wyskoczy z lodówki. Chodzi po mediach, debatach i ludziach. Nie unika spotkań. Nie boi się ulicy. Nie robi niczego z musu. Ma coś do przekazania ludziom i to przekazuje. Normalny facet. Z takich, z którymi można i zgubić i znaleźć, choć nie wiem, co bym wolał.

Miało być krótko, a się rozpisałem. Więc małe resume. Jak ktoś nie chce głosować na ten cały cyrk, to niech głosuje na Skutera. Jak nie wygra, nie będzie tragedii, jak wygra nada się do Sejmu. Nie obije mu palma, bo nie należy do tego typu gości. W gruncie rzeczy, to bardzo empatyczny facet. Rzadki przypadek w ogóle. Dlatego szkoda go na politykę. Ale skoro w nią wlazł, to ma mój głos. A jak coś skrewi, to będę wiedział jak go naprostować.

To moja odpowiedź wszystkim tym, którzy pytają mnie, na kogo będę głosować.

O co pretensje do Kaczora?

15 października, 2015 | Polityka, Postacie

Politycy lewicy uważają, że prokuratura powinna zająć się wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego ws potencjalnego zagrożenia dla zdrowia publicznego w związku z pojawieniem się imigrantów – informuje Gazeta Wyborcza.

Więcej »

Polityka międzynarodowa nie jest dla mięczaków

28 września, 2015 | Bydgoszcz, Polityka

Dzisiaj w Bydgoszczy na czele pikiet antyimigracyjnych i antyislamskich stoi radny PiS-u, który jeszcze niedawno, bo w 2012 roku, ściągał do grodu nad Brdą konsula „Czeczeńskiej Republiki Iczkerii”, tworu który nigdy nie został uznany na arenie międzynarodowej przez żadne normalne państwo, poza Gruzją Saakashvilego i rządem Talibów w Afganistanie.

Więcej »

Najpierw wysprzątać, potem zapraszać

7 września, 2015 | Cywilizacja, Polityka

Tak sobie czytam, słucham i oglądam naszych biskupów, co zalecają nam, byśmy dostrzegli w imigrantach z Afryki i Bliskiego Wschodu bliźniego w potrzebie, naprzeciw którego trzeba wyjść z miłością i empatią. I ja się z nimi zgadzam. Tak właśnie powinno być.

Więcej »

Kiedy imigranci położą łapę na polskim ZUS-ie?

5 września, 2015 | Cywilizacja, Polityka

Im bardziej przygladam się napływowi do Europy imigrantów z Magherbu, Afryki kontynentalnej czy Bliskiego Wschodu, nie mogę pozbyć się wrażenia, że Państwo Islamskie zaciera ręca.

Więcej »

Dnia pierwszego września roku pamiętnego…

1 września, 2015 | Historia, Polityka

76 lat temu na Polskę nie napadli naziści. 1 września 1939 roku napadli na nią Niemcy. Owszem, w przygniatającej większości byli nazistami, bo lubili i chcieli nimi być. Dlatego jednomyślnie poparli i wynieśli do władzy zbrodniczy system. Dopóki „żarło” kochali Hitlera i jego sadystyczną świtę wyjątkowo namiętnie. Uwierzyli, że są rasą panów. Wielu z nich wierzy w to do dzisiaj.

Więcej »

Złoty pociąg z Wałbrzycha, czyli nowa wojna domowa wisi w powietrzu

26 sierpnia, 2015 | Polityka

Jeśli prawdą jest, że odnaleziono w Wałbrzychu słynny złoty pociąg z czasów okupacji, to jak znam życie, zaraz ustawi się do niego kolejka międzynarodowych naciągaczy i rabusiów cudzego mienia, a Polska, co to chce mieć dobre stosunki z różną finansjerą, potulnie ustawi się ostatnia w kolejności dziobania.

Więcej »