Oblicza tolerancjonizmu

12 lutego, 2008 | Cywilizacja

Ciekawa informacja na stornie www.fronda.pl, dotycząca tarapatów w jakie można popaść, kiedy nie dość mocno kocha się bliźnich gejów. Okazuje się, że w Anglii pracodawca, który kieruje się moralnością w wyborze pracownika łamie prawo. A tak właśnie się stało, kiedy anglikański biskup odmówił zatrudnienia homoseksualisty, który aspirował do pracy z młodzieżą. Nie pomogły tłumaczenia, że nie chodziło o żadną dyskryminację ze względu na tzw. orientację seksualną, a jedynie moralność. Biskupowi zaaplikowano „trening równych szans” i karę finansową. Sprawa ta koresponduje z interesującym tekstem Jana Stefańskiego „Terror selektywnej toleracji” zamieszczonym na stronie STUKOT.PL. A oto pełna informacja ze strony kolegów z FRONDY.

BISKUP SKAZANY NA REEDUKACJĘ

Anglikański biskup Hereford Anthony Priddis został skazany na odbycie „treningu równych szans” i zapłacenie grzywny w wysokości ponad 47 tysięcy funtów, za odmowę zatrudnienia homoseksualisty jako opiekuna młodzieży. Sąd wysłał na szkolenie razem z biskupem pracowników diecezji Hereford odpowiedzialnych za rekrutację. Wyrok nie jest prawomocny.

Kłopoty biskupa zaczęły się, gdy odmówił zatrudnienia homoseksualisty Johna Reaney’a jako pracownika ds. młodzieży. Reaney złożył skargę w Sądzie Pracy, a wsparcia finansowego i merytorycznego udzieliła mu organizacja homoseksualistów Stonewall.

Sąd oddalił tezy duchownego, który powiedział, że nie chodziło o dyskryminację, ale o podtrzymanie moralności chrześcijańskiej. Dodał, że tłumaczył to Reaney’owi, że osoba z relacjami seksualnymi poza małżeństwem, niezależnie od orientacji seksualnej zostałaby odrzucona z ubiegania się o urząd w diecezji. „Nie dyskryminowaliśmy pana Reaney’a z powodu seksualności. Jeśli byśmy tak robili nie wzywalibyśmy go na rozmowę kwalifikacyjną” – tłumaczył biskup.

Philip Whealy, rzecznik Kongresu Chrześcijańskiego na rzecz Tradycyjnych Wartości powiedział, że decyzja ta to coś więcej, niż sprawa jednego człowieka i jednego biskupa. Doskonale bowiem pokazuje „ogólny trend w Wielkiej Brytanii, który prowadzi do niszczenia wolności słowa i sumienia” – mówi Whealy.

Według „Daily Telegraph” odszkodowanie przyznane Reaneyowi to 7000 funtów szkód za „szkody psychiczne” i 6000 za „urażenie uczuć”.

Sądy pracy są rodzajem niższych sądów w Wielkiej Brytanii, które rozwiązują spory między pracownikami i pracodawcami.

Anni Holden, rzecznik Diecezji Herford powiedziała: „Teraz jesteśmy świadomi, że jak będziemy zamieszczali takie ogłoszenie musimy jasno się wyrazić, że przyszły pracownik powinien wierzyć i popierać wiarę chrześcijańską i ideał małżeństwa”. Zapowiedziała też, że pracownicy diecezji nie zamierzają się poddać nakazanemu przez sąd „treningowi równych szans”, który ma przeprowadzić… wspierająca Johna Reaney’a organizacja Stonewall.

Oprac. Tomasz Kubiak