No i po kampanii
Wybory mają się ku końcowi. Druga debata, choć bardziej interesująca od pierwszej, potwierdziła, że kandydaci mają niewiele do zaoferowania Polakom. Obaj pocieszni i trącący myszką, nie stanowią żadnego przełomu. Nie są osobowościami, które mogłyby się odnaleźć w szybko zmieniającym się świecie, pełnym technologicznych wyzwań i zmieniającej się ludzkiej mentalności. Zobaczyliśmy kandydatów, którzy z trudem mieszczą się ramach postpolityki, której nie rozumieją i nie czują. Zastygli w starych definicjach i schematach, są jak stare systemy operacyjne w nowoczesnych komputerach, wprawdzie kompatybline, ale bez nowoczesnych aplikacji.
Tanie gagi i tricki zaprezentowane w trakcie debaty były infantylne i puste, tak jak puste i infantylne były obietnice, którymi obaj pretendenci ochoczo szafowali. Była to w zasadzie rozmowa poczciwych socjalistów, z których jeden objawił się jako miłośnik „społecznej gospodarki rynkowej”, a drugi własności państwowej, zwanej eufemistycznie „sektorami strategicznymi”. Jeśli ktoś myślał, że druga debata rozwieje jego wątpliwości w tej materii, to się srodze zawiódł. Obaj kandydaci doskonale odnaleźliby się na prawym skrzydle SLD, a nawet mogliby zawalczyć o to, czyje serce jest bardziej na lewo.
W najbliższą niedzielę poznamy nowego prezydenta. Czy będzie nim Jarosław Kaczyński, czy Bronisław Komorowski nie ma zasadniczego znaczenia. Obaj należą do politycznego mainstreamu, więc nie będą odbiegać od przyjętych wzorców. Jeśli wygra Kaczyński, będzie ciekawiej, jeśli Komorowski – dostojniej. Wielu internautów pyta mnie, dlaczego nie będę głosował na Jarosława Kaczyńskiego, skoro nie będę głosował na Bronisława Komorowskiego. Krótko wyjaśniam.
Po pierwsze: Z definicji nie głosuję na lewicę i jej mutacje, a Jarosław Kaczyński taką mutacją się okazał. Dominacja państwa nad obywatelem, urzędnicza podejrzliwość, koncert życzeń, zamiast gospodarczego realizmu, wieszanie się amerykańskiej klamki, syndykalizm, mesjanizm geopolityczny – to tylko pierwsze z brzegu przyczyny, dla których Jarosław Kaczyński nie jest moim kandydatem i nie powinien być kandydatem klasycznej prawicy.
Po drugie: Omijam tych, którzy wdzięczą się do postkomunistów. Jarosław Kaczyński wykonał w ich stronę gesty daleko przekraczające dobry smak. Dokonanie redefinicji tego środowiska i ochrzczenie go mianem lewicy, było z jego strony niepotrzebnym koniunkturalizmem politycznym. Przypomnę – postkomuniści, przeflancowani przez Jarosława Kaczyńskiego na lewicę, to sprawcy i depozytariusze największych draństw czasów PRL-u.
Po trzecie: Z rezerwą podchodzę do liderów, których program można określić jednym słowem – walka. A taki program polityczny prezentuje Jarosław Kaczyński, nawet jeśli wypuszcza gołąbki pokoju. Przykładem tej filozofii była IV Rzeczpospolita, która zawaliła się pod ciężarem własnych fobii i podejrzeń. Ten w wielu punktach niezły projekt został kompletnie spartaczony. Czka się po nim do dzisiaj.
Po czwarte: Nie jestem miłośnikiem telenowel, zwłaszcza politycznych. Stąd nie ruszył mnie odcinek pt. „Przemiana Jarosława Kaczyńskiego”. Z prostego powodu – „przemiany” nie było. Co najwyżej mieliśmy do czynienia z interesującym rozłożeniem akcentów wizerunkowych kandydata PiS-u. Dlatego z zażenowaniem obserwowałem tę całą inżynierię uczuć, którą sztab PiS-u potraktował prawicowych wyborców, którzy w dobrej wierze ulegli kapłanom politycznego piaru.
Po piąte: Nie uznaję filozofii wyboru mniejszego zła. Nie mam zamiaru żyrować swoim głosem przyszłych działań prezydenta, pod którymi nigdy bym się nie podpisał, np. w polityce zagranicznej. Nie chcę, aby istniał jakiś promil mojego przyzwolenia dla sytuacji, które będą Polsce szkodzić i godzić w jej interesy, zwłaszcza, że w wielu punktach inaczej odczytuję interes Polski, niż Jarosław Kaczyński.
P.S. Czy Państwo również odnieśli wrażenie, że podczas debaty red. Lichocka swoje pierwsze pytanie „sprzedała” sztabowi PiS-u? Radzę zerknąć na powtórkę i zobaczyć zachowanie Jarosława Kaczyńskiego.
Komentarze
Komentarz od Arkadiusz Łygas
Data 2 lipca 2010, 09:21
Po szóste: Przetłaczająca większość polskich narodowców,nie głosuje na Kaczyńskiego,jak i żadnego z nich.
Komentarz od Wacek
Data 2 lipca 2010, 10:12
Trzeba minimum uczciwości żeby głosować na J.K.
Janusz Korwin-Mikke mimo, że jest liberałem czystej wody wybrał Kaczyńskiego bo wie że róznica między liberalizmem a liberalizmem PO jest taka jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym.
Ja jestm przeciwnikiem wszelikch -izmów.
Komentarz od Marynia Stołecka
Data 2 lipca 2010, 12:40
„Omijam tych, którzy wdzięczą się do postkomunistów.”
Spodziewam się, że równie konsekwentnie ominie Pan Bronisława Komorowskiego, którego poparł generał Jaruzelski i Jerzy Urban, a tego pierwszego kandydat nawet zawiózł do Katynia.
Komentarz od Jerzy Tatol
Data 3 lipca 2010, 17:26
„Jak się chce psa uderzyć to się zawsze kij znajdzie”.
Niby zostali zrugani obaj kandydaci ale różnica w zakresie i sposobie krytyki w stosunku do obu kandydatów jest zasadnicza. O ile na Kaczynskim dokonano wręcz wiwisekcji o tyle Komorowskiemu dostało sie tylko tyle co „po równo”!
Nie jestem fanem Kaczyńskiego i mam wiele zastrzeżeń do jego postawy ale rzeczywiście prezentował jakąś wizję godną przemyslenia. Natomiast Komorowski łgał w żywe oczy i nawoływał jedynie do utrwalenia zdobyczy rzadzacej mafii esbecko-libertyńskiej. Jego hasło „zgoda buduje” jest parodia tego co czyni. To przecież Komorowski obiecywał różne rzeczy, ktore nie należą do kompetencji prezydenta a Kaczynski prezentował tylko swoje przekonania oraz inicjatywy, ktorym będzie patronował. Jak mozna nie zauważyc takiej róznicy? Skoro Pan Maciej „inaczej odczytuje interes Polski niż J.Kaczyński” to chyba należy mniemać, ze bliższy mu jest punkt widzenia Komorowskiego.
Komentarz od q-bazz
Data 5 lipca 2010, 14:52
W czasie II tury wyborów prezydenckich wielokrotnie złamano prawo!!! Nie wierzysz? WEJDŹ! – http://q-bazz.blog.onet.pl – przeczytaj, nagłośnij!










Komentarz od Wacek
Data 1 lipca 2010, 22:54
Gdzie realizm polityczny? Czy ma szanse w Polsce leader prawicy, który by Pana stysfakcjonował np. nowy Dmowski na miarę dzisiejszych czasów? Taki leader, ugrupowanie nie mają racji bytu, w szczególności po kompromitacji LPR. Który ze znaczących dzisiejszych europejskich przywódców jest bardziej prawicowy od J.K.? To jest jakaś skala porównawcza. Czy w Polsce bardziej prawicowa prawica miała by szansę? Góra na 10% i to z poparciem Radia Maryja.
A umizgi do lewicy to socjotechnika (signum temporis), ale także osobiste przeżycie Kaczyńskiego, którego brat zginął z postkomunistami we wspólnym locie do Katynia. Wierzę w szczerą właśnie taką refleksję człowieka w obliczu tragedii osobistej. Emocje górują.