Nie tego potrzebują ofiary

20 lipca, 2010 | Polityka

Powstał 48 zespół parlamentarny. Tym razem ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. W jego skład weszło ponad 100 parlamentarzystów PiS. Tylko PiS, choć akces do niej złożył już Janusz Palikot, ale można się tylko domyśleć w jakim celu. W parlamencie działają także inne zespoły, np.: kociewski, miłośników motocykli i samochodów, brydża sportowego, wyścigów konnych i jeździectwa, miłośników historii, profesorów – „Klub Profesorów”, promocji żużla, przyjaciół zwierząt czy strażaków. Regulamin Sejmu stanowi, że posłowie mogą  tworzyć takie zespoły, jednak nie w oparciu o kryterium polityczne. I tworzą. Nie mają one żadnej mocy sprawczej, ale są. I dobrze.

Do zespołu powołanego przez parlamentarzystów PiS, nikt spoza tej partii, poza Palikotem, nie chce się zapisać. Nawet lewica, którą tak namiętnie niedawno adorował Jarosław Kaczyński. Zespół PiS-u niczego nie wyjaśni, bo nie ma możliwości wzywania i przesłuchiwania świadków, prowadzenia czynności śledczych, ani tym bardziej procesowych. Jest jedynie zespołem tematycznym parlamentarzystów zainteresowanych okolicznościami katastrofy smoleńskiej. Zespół ustami swojego przewodniczącego, którym został Antoni Macierewicz, już na wstępie obwieścił, że będzie wyjaśniał „zbrodnię”. Tym samym być może poznaliśmy tezę, pod którą będzie zbierany materiał „dowodowy”.

Jeszcze trochę takich skrótów myślowych, a pamięć o ofiarach tragedii smoleńskiej zostanie doszczętnie zszargana. W imię totalnej wojny polsko-polskiej, której scenariusz pichcony jest w partyjnych sztabach, po okrutnie zmasakrowanych przez los ciałach ofiar katastrofy za chwilę przetoczy się nie walec, ale głęboki pług politycznych porachunków, za pomocą którego partyjni funkcjonariusze dokonają ostatecznej anihilacji tego, co powinno być święte i nietykalne. W cieniu krzyża seriami zjadliwych słownych tyrad zaczną wzajemny ostrzał katolicy z solidarnościowego pnia, którzy razem obalali komunę, dzisiaj zapamiętani we wzajemnej nienawiści mierzonej słupkami poparcia.
 
A tam, za bramą „wielkiej ciszy” są oni. Wszyscy. Dziewięćdziesiąt sześć ofiar tragicznego lotu z 10 kwietnia 2010 roku. Być może nawet oglądają Stwórcę. I być może właśnie przyglądają się nam, Polakom. Ze smutkiem pewnie. W nich nie ma żadnej nienawiści, nawet jeśli byli za życia nią targani. Znaleźli się w rzeczywistości, która jest od niej wolna. Tam wszystko jest inne, po ludzku trudne do ogarnięcia. Dotyk, słowo, gest, myśl, współodczuwanie, żal za straconym czasem, nienazwana tęsknota za Nieskończonością, są im dane w sposób pełny i zwielokrotniony, bez ziemskiego balastu spraw i rzeczy małych.

Oni są wolni wolnością, której nie rozumiemy, albo inaczej – której nie chcemy zrozumieć. Wiedzą też, co się dzieje w duszach i sercach ich rodzin i przyjaciół. Nie mogą, niestety, wlać w nie ukojenia. Ale być może w snach, mówią do nich, że im jest już dobrze, że nie cierpią. Że niewyobrażalny strach, łoskot roztrzaskującego się samolotu, krzyki i rozpacz, są już za nimi. Że wprawdzie szybciej niż myśleli, ale są już tam, dokąd wszyscy zmierzamy. Tam, gdzie w przedsionku zostawia się złe myśli, nienawiść i podłość. Jaka szkoda, że z tej perspektywy nikt na tę katastrofę nie patrzy. Bo dla mnie ona wciąż jest niewyobrażalna, będąc tchnieniem czegoś nienazwanego i niepojętego.

Mam jakieś dziwne przekonanie, że tę katastrofę zafundowaliśmy sobie sami. My, Polacy. Przez naszą zapalczywość, małostkowość i lekkomyślność. Dlatego nie na miejscu jest szukanie cudzych piersi, aby bić w nie swoimi winami, bo byłby to fałszywy łomot. Nikt tutaj nie jest bez winy, zwłaszcza ci, którzy dzisiaj w tej sprawie najgłośniej hałasują. Wywlekamy na cały świat to, co mamy w sobie najgorszego. Nie potrafimy polskiego bólu zdławić sami, potrzebujemy do tego międzynarodowych arbitrów. Okazuje się, że premier to „ruski agent”, a śp. prezydent „alkoholik”. Do czego myśmy doszli? Czy ktoś jest w stanie to zatrzymać? Tu nie mamy do czynienia jedynie z katastrofą smoleńską, tu mamy do czynienia z  katastrofą elit. I to jest tak naprawdę katastrofa. Narodowa.

Komentarze

Komentarz od Wacek
Data 20 lipca 2010, 22:23

Pan wszystko wrzuca do jednego polskiego kotła, rozpatruje z wygodnych pozycji arbitra, będącego ponad wszystkim.Ma to służyć relatywizacji sporu. A racje nie są równe. To wiceprzewodniczący klubu PO obrażał Prezydenta (badania psychiatryczne, alkoholizm itp)przed katastrofą i po katastrofie, w sposób porównywalny tylko z językiem Urbana . Nikt z polityków PiS nie oskarżył Tuska o agenturę, jeżeli już to uległość, bojaźń, co jest zupełnie uzasadnione biorąc pod uwagę przekazanie bez najmniejszego nawet protestu śledztwa w sprawie katastrofy.
Na tym polega problem, że nie na Polsce spoczywa ciężar głównego śledztwa tylko na MAK, który jest de facto rosyjską instytucją mocno uwikłaną w rożne skandale. Polscy śledczy mają tylko to co łaskawie przekażą ludzie Putina. Kto za to odpowiada?
Zespól parlamentarny jest krzykiem, że w sprawie wyjaśniania katastrofy dzieje się źle. O tym mówiły i mówią rodziny ofiar, które odczuwają ból po utracie bliskich, ale także z tego powodu, że czują się osamotniane przez państwo w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. Rodziny potrzebują tego wsparcia bo rosyjskie śledcze czynniki wielokrotnie dawały dowód, że nie można im ufać.To słyszałem
od rodzin ofiar przemawiających w czasie pielgrzymki RM. Uszanujmy rodziny ofiar, które pragną prawdy o tym jak zginęli ich najbliżsi i nie zadowoli ich z góry założona teza, że winny jest pilot z prezydentem bo to wygodne dla decydentów Putina i Tuska

Komentarz od Maciej Eckardt
Data 21 lipca 2010, 07:36

Tak dla pełności obrazu, są też inne rodziny, które również straciły w katastrofie bliskich i one się nie utożsamiają z akcją PiS-u, one nie zawłaszczają pamięci katastrofy smoleńskiej, w ciszy przeżywają swój ból. Jak więc Pan widzi, są różne sposoby przeżywania tego dramatu.

Komentarz od Wacek
Data 21 lipca 2010, 10:38

Pewne jest że rodziny ofiar mają szczególne prawo do zadawania pytań nawet tych niewygodnych dla Putina i Tuska.

Komentarz od Arkadiusz Łygas
Data 21 lipca 2010, 12:48

Zgadzam się z panem Maciejem.Jeśli kaczyści chcą brnąć w teorrie spiskowe,niech to robią a skączął na marginesie politycznym.

Komentarz od nauczyciel
Data 21 lipca 2010, 23:50

Fragment rozdziału V – PATOKRACJA A.Łobaczewski „Ponerologia polityczna”

„Jeżeli człowiek psychicznie normalny i odpowiednio uzdolniony zostaje powołany na wysoki urząd, wówczas przeżywa on wątpliwości, czy potrafi sprostać jego wymaganiom i poszukuje pomocy innych ludzi, których umysły ceni. Równocześnie pozostaje w nim tęsknota za dawnym życiem mniej obciążającym i bardziej swobodnym, do którego chciałby powrócić po wypełnieniu swojego obowiązku. W rzeczywistości, potrafi to uczynić, gdy zajdzie taka konieczność.

W każdym jednak społeczeństwie świata istnieją ludzie, u których marzenie o władzy pojawia się wcześnie. Są to jednostki w jakiś sposób dyskryminowane w społeczeństwie na skutek moralizującej interpretacji ich braków wrodzonych lub nabytych. Chcieliby więc zmienić ten świat im nieprzyjazny – na inny. Marzenie o władzy stanowi także nadkompensację ich poczucia mniejszej wartości i poniżenia – drugi narożnik rozciągliwego rombu Adlera. Najbardziej aktywną część tejże populacji stanowią jednostki z dziedzicznymi dewiacjami, którzy wyobrażają sobie ten nowy wspaniały świat na znany nam już sposób. Jeżeli ci osiągają władzę, stają się niezdolni do powrotu do normalnego życia ludzkiego.”

Komentarz od Wacek
Data 22 lipca 2010, 09:49

„Jeżeli człowiek psychicznie normalny i odpowiednio uzdolniony zostaje powołany na wysoki urząd, wówczas przeżywa on wątpliwości, czy potrafi sprostać jego wymaganiom i poszukuje pomocy innych ludzi, których umysły ceni. Równocześnie pozostaje w nim tęsknota za dawnym życiem mniej obciążającym i bardziej swobodnym, do którego chciałby powrócić po wypełnieniu swojego obowiązku. W rzeczywistości, potrafi to uczynić, gdy zajdzie taka konieczność.”

To pewnie o donaldzie Tusku, Komorowskim, Putinie, Schetynie, Mirze, Zbychu, Palikocie, Nieosiołowskim itd.

Komentarz od DarePL
Data 25 lipca 2010, 08:03

Nie Wacku, to o braciach Kaczyńskich, Brudzińskim, Ziobrze, Macierewiczu i całej tej ferajnie…