Nie kopać się z koniem
Przyjdzie taki dzień, że Jarosław będzie już rozmawiał z siłami ostateczności. Być może jeszcze w tym roku. I wówczas uznamy, że to był naprawdę dobry rok. Tego się trzymam, w to wierzę – napisał na swoim blogu Janusz Palikot. W sumie bełkot. Jak po „małpce”. I nie wiedzieć czemu, ten bełkot nagle zaczyna żyć swoim życiem, jest rozważany, wywołuje święte oburzenie, a publicyści biorą go na warsztat. Zastanawiam się, po co?
Czekam na reakcję… I wiem, że się nie doczekam – napisał dziennikarz katolicki Tomasz Terlikowski. Powinien być skazany na infamię, wykluczony z partii, a ludzie, którzy mają minimum honoru powinni przestać podawać mu rękę, powinni zacząć odmawiać nie tylko rozmowy, ale zwyczajnego spotkania z nim – dodał w opublikowanym na Solonie24 tekście. Skoro infamia, to po co w ogóle zajmować się Palikotem? Po co o nim mówić? Po co strzępić klawiaturę?
Komentarze
Komentarz od Wacek
Data 16 sierpnia 2010, 12:35
P. to wyjątkowa kanalia. Trudno nie mówić, że gówno śmierdzi skoro większość oserwatorów jest gotowa przyznać, że ono pachnie albo przynajmnie wydaje ostry (wyrazisty) aromat.










Komentarz od Tomasz
Data 14 sierpnia 2010, 17:52
Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę – to są siły ostateczności. Jarek będzie się musiał z nimi zmierzyć.