Nie kopać się z koniem

14 sierpnia, 2010 | Polityka

Przyjdzie taki dzień, że Jarosław będzie już rozmawiał z siłami ostateczności. Być może jeszcze w tym roku. I wówczas uznamy, że to był naprawdę dobry rok. Tego się trzymam, w to wierzę – napisał na swoim blogu Janusz Palikot. W sumie bełkot. Jak po „małpce”. I nie wiedzieć czemu, ten bełkot nagle zaczyna żyć swoim życiem, jest rozważany, wywołuje święte oburzenie, a publicyści biorą go na warsztat. Zastanawiam się, po co?

Czekam na reakcję… I wiem, że się nie doczekam – napisał dziennikarz katolicki Tomasz Terlikowski. Powinien być skazany na infamię, wykluczony z partii, a ludzie, którzy mają minimum honoru powinni przestać podawać mu rękę, powinni zacząć odmawiać nie tylko rozmowy, ale zwyczajnego spotkania z nim – dodał w opublikowanym na Solonie24 tekście. Skoro infamia, to po co w ogóle zajmować się Palikotem? Po co o nim mówić? Po co strzępić klawiaturę?

Komentarze

Komentarz od Tomasz
Data 14 sierpnia 2010, 17:52

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę – to są siły ostateczności. Jarek będzie się musiał z nimi zmierzyć.

Komentarz od Wacek
Data 16 sierpnia 2010, 12:35

P. to wyjątkowa kanalia. Trudno nie mówić, że gówno śmierdzi skoro większość oserwatorów jest gotowa przyznać, że ono pachnie albo przynajmnie wydaje ostry (wyrazisty) aromat.