Muzyka nienazwana
Wieczór nastrojowy. Muzyka z pogranicza innych wymiarów wypełnia półmrok pokoju. Album „Silence, Night & Dreams” Zbigniewa Preisnera przenosi w świat niczym nie zmąconej przestrzeni. Za sprawą wokalu Teresy Salgueiro, znanej z zespołu Madredeus, płyniemy do lądów nieznanych, klimatów ulotnych, które gdzieś tam w człowieku tkwią, ożywając w sytuacjach szczególnych. Kojeni dźwiękiem smyczków, fortepianu, elektrycznej wiolonczeli, wibrafonu, gitary, ale przede wszystkim chóru i orkiestry, zmierzamy do krainy łagodności, która czeka na nas, jeśli nie u kresu życia, to z pewnością na pograniczu ciszy, nocy i snów, co sugeruje tytuł albumu.
Album Preisnera nie jest ilustracją muzyczną do filmu, jak nas do tej pory przyzwyczaił kompozytor. To samodzielna płyta (nie nowa, bo powstała w 2007 roku), która jest dziełem na orkiestrę, chór i solistów. Świdruje duszę w najdalszych jej zakątkach, unosi ją ponad doczesność, wyrywa z szumu codzienności, omijając jakże powszednie „tu i teraz”. Mamy tu swoistą biblijną kontemplację, bo teksty pojawiające się w albumie, to Księgi Hioba i Ewangelia św. Mateusza. Niesamowitości dziełu dodaje fakt, że Teresa Salgueiro śpiewa po… łacinie.
„Silence, Night & Dreams” zabiera nas tam, gdzie czas biegnie innym rytmem, a cisza delikatnie muska paletą barw jakby spoza świata dźwięków, który znamy. Uchyla bram wymiarów, które jedynie przeczuwamy, do których podświadomie tęsknimi… Płyta osadza w miejscu, zmusza do zastanowienia się nad sobą, nad tym, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Czy rzeczywiście warto biec za prozaiczną doczesnością, czy nie lepiej sięgnąć pod taflę powszedniości i zanurzyć się w bezkresie znaczeń, refleksji, zagłębić w ciszę, noc i …śnić? Choćby na chwilę.
Prolog Krzysztofa Piesiewicza
Daj zrozumieć siebie,
I zrozumieć czas,
Poczuć pozwól dotyk,
Bliskość, która w nas
Milczy jak zaklęta,
Odliczając dni,
Zostawiając tylko,
Ciszę, noc i sny.
Zbigniew Preisner „Silence, Night & Dreams”, Emi Classics, 2007

Komentarze
Komentarz od Junona
Data 7 grudnia 2009, 19:36
W nawiązaniu, i w opozycji do „reklamacji” poprzednika, apeluję o podtrzymanie obecnych proporcji. Tym bardziej, że wątki muzyczne, poruszane przez Autora są mi wyjątkowo bliskie, i w większości podzielam jego recenzje, czego nie da się powiedzieć o interpretacji przez niego pewnych wydarzeń z kręgu polityki. Oczywiście, moja postawa jest mało ambitna (bo trudno o polemikę wobec zgodności ocen), ale to już zupełnie inny temat…
Pozdrawiam










Komentarz od q-bazz
Data 7 grudnia 2009, 14:24
Apeluję o pisanie więcej o polityce. Jest Pan w tym dobry, dlaczego więc zajmuje się Pan ostatnio ciągle muzyką? Na 3 wpisy z rzędu dwa o muzyce…
Pozdrawiam