Msza Wszechczasów w Bydgoszczy
Dzisiaj, o godzinie 13.00 w Święto Trzech Króli, w bydgoskim kościele Braci Mniejszych Kapucynów pw. Wniebowzięcia NMP, zwanym też Klaryskami, została odprawiona Msza św. z rycie trydenckim. Pomimo kiepskiej pogody i padającego mokrego śniegu, kościół pękał w szwach. To znak, że wierni są spragnieni tradycyjnej liturgii, i że jest na nią „zapotrzebowanie”. Już bez otoczki niezdrowej sensacji i niepotrzebnej ekscytacji, odprawiania jej „po kątach”, gdzieś na obrzeżach Kościoła, a zwyczajnie i normalnie - w murach świątyni w samym środku miasta, z podniesioną głową, w zapatrzeniu w Chrystusa, będącego centrum uwagi i adoracji.
Kiedy zabrzmiały słowa In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti, Kościół tchnął całą siłą swojej Tradycji i powszechności. Siłą, której nie da się opisać słowami, bo są zbyt ubogie, by oddać Tajemnicę, której osnową jest Jezus Chrystus. Dla niezorientowanych były mszaliki, za pomocą których mogli śledzić poszczególne fragmenty Mszy św. Obok tekstów łacińskich, było polskie tłumaczenie, co dla wielu, zwłaszcza tych którzy przyszli z ciekawości, stanowiło dużą pomoc.
Dzisiejsza Msza św. w bydgoskich Klaryskach, to odpowiedź na list apostolski papieża Benedykta XVI, który potwierdził prawo kapłanów do celebracji Mszy św. w rycie klasycznym. Warto zapoznać się z całością tego listu, bo jest rzeczywiście bezprecedensowy.
To był ważny dzień dla Bydgoszczy. W grodzie nad Brdą została odprawiona długo wyczekiwana Msza Wszechczasów. Z należytym szacunkiem, pokorą i radością. Nie ukrywam, że liczę na jej kontynuację. Wiernych na niej, co było widać dzisiaj, z pewnością nie zabraknie.


















