Kurtka

10 grudnia, 2015 | Obyczaje

– Tę kurtkę wydajemy – powiedziała żona na widok mojej wojskowej kurtki, którą trzymała właśnie w ręku. Co jakiś czas bowiem, nieznany wewnętrzny imperatyw, każe jej robić remanent w szafach w poszukiwaniu wolnych przestrzeni. Pakuje wtedy wszystko do worków i wydaje. Tak już ma.

– Nie chodzisz w niej, więc po co ma zabierać miejsce – dodała.

– Mowy nie ma. Ta kurtka jest ze mną „od zawsze” – odparłem.

Ona nie rozumie, że jak się facet przywiąże do kurtki, to jest to przywiązanie niamal dozgonne. Metafizyczne. Nie da się tego wyjaśnić słowami. Tak już po prostu jest. Być może to sprawa męskiego genotypu.

– Ta kurtka najładniejsza nie jest, więc daj spokój – szła jak taran.

– Chcesz powiedzić, że nie mam gustu?

– Hmmm… – chrząknęła dwuznacznie.

W powietrzu zawisła dyplomatyczna, choć bardzo wymowna cisza.

– Śmiało, wytrzymam – rzekłem.

– Skoro taki twardziel jesteś, to owszem – dodała ni to bezczelnie, ni to rezolutnie.

– Skoro nie mam gustu, to niby dlaczego jesteś moją żoną? – rzuciłem z przekąsem, czując że zapędzam ją w kozi róg.

– To ja ciebie wybrałam – odpowiedziała.

Taka ci sytuacja.