Kampania

1 września, 2005 | Polityka

Zaniedbuję kajet, ale kampania wyborcza w toku. Niezliczone wyjazdy w teren, rozmowy, przygotowywanie i kolportowanie materiałów wyborczych. Po pierwszych rozjazdach wiadać, że ludzie mają dosyć zgranych twarzy i nie imponuje im, że ktoś chce gdzieś kandydować. Myślę, że będą to wybory niespodzianek, w których pokotem leżeć będą faworyci. Co ciekawe, ludzie są skłonni bardziej zaufać tym, którzy jeszcze w sejmie nie byli. Szukają nowych twarzy, chcą zmiany jakościowej. To szansa dla aktywnych kandydatów z dalszych miejsc na listach.

W księdze gości pytanie do mnie jako kandydata: Będzie pan kandydował z Bydgoszczy? Czy jako parlamentarzysta będzie pan wspierał powołanie sądu i prokuratury apelacyjnej w Bydgoszczy ? Jaki mam Pan program wyborczy? Co chce Pan zrobić dla Bydgoszczy i jej rozwoju? Czy planuje Pan walczyć o nowe instytucje w Grodzie nad Brdą?

Pokrótce odpowiadam: tak, kandyduję z Bydgoszczy; mój program wyborczy w skróconej wersji to: mniej biurokracji, niższe podatki, mniej państwa w gospodarce, stabilne prawo, państwo na służbie obywatela. Więcej w syntetycznej formie się nie da napisać, zapraszam do mojej publicystyki. Jeśli uda się zmienić prawo i ograniczyć jego absurdy, wyzwolić ludzką aktywność to i Bydgoszcz odżyje, mam zamiar aktywnie zawalczyć o stworzenie w mieście nad Brdą miejsca przyjaznego inwestycjom i ludzkiej przedsiębiorczości. Nowe instytucje nad Brdą już stopniowo powstają. Sąd i prokuratura apelacyjna w Bydzi – jak najbardziej za. Jestem bydgoszczaninem, więc chyba nie muszę zapewniać, że właśnie tutaj widzę najlepsze miejsce na powstawanie nowych instytucji, ale głównie stawiam na gospodarkę, bo to ona jest kołem zamachowym pomyślności materialnej obywateli. Mam nadzieję, że to władza, a nie wyborcy będą mieli mnie dosyć. Nie dam się zbyć byle czym, a jak mnie wyrzucą drzwiami, to w imię obrony naruszanych praw obywateli i ich interesów, wlezę z powrotem oknem. Bywam dość bezczelny, o czym szybko przekonają się upierdliwi i wszechwiedzący urzędnicy. Więcej wyjdzie w praniu. Aktywności mi nie zabraknie. Tyle tytułem wyborczej autoreklamy.

Dzisiaj rocznica napaści Niemiec na Polskę. W Bydgoszczy tradycyjnie już uroczystości odbędą się na Starym Rynku, który jako jedno z pierwszych miejsc w Polsce spłynęło krwią Polaków rozstrzelanych przez Niemców w publicznej ezgzekucji. Dzień pełen zadumy, choć z roku na rok powszedniejący. Odchodzą świadkowie tamtych tragicznych dni, a dla młodych Polaków to zamierzchła prehistoria, która bywa dobrą okazją do urwania się z zajęć w szkole. Rany po hitlerowskiej hekatombie jeszcze się nie zabliźniły. Wymordowana inteligencja, spustoszenia materialne, rany psychiczne, rozbite rodziny, sieroty, schorowani i kalecy ludzie. To bilans niemieckich zbrodni, wciąż niepoliczonych i wciąż nienaprawionych.