Jazz Na Starówce

10 lipca, 2005 | Kultura, muzyka

Sobota wieczór. Jazz Na Starówce. Na scenie PAUL BRODY’S SADAWI z USA w składzie: Paul Brody – trąbka, Jan Hamerschmidt – klarnety, Brandon Seabrook – banjo, gitara, live electronics, Martin Lillich – kontrabas, Eric Rosenthal – perkusja. Paul Brody to przedstawiciel modnego w Stanach klezmer i modern jazzu. Interesujący punkt warszawskiego festiwalu. Koncert wysublimowany, lekki, eksperymentalny, w klimacie amerykańskiego postmodernistycznego folku. Kilka kawałków było naprawdę niezłych.

Późna noc w kinie na Wojnie Światów Stevena Spielberga. Stary motyw w nowym opakowaniu. Jakieś traumy reżysera wzięły w filmie górę. Obcy naprawdę nieprzyjemni, nicujący ludzkie ciała, tworzący rozlewiska krwi, siejący chaos i przerażenie. Dopiero jakieś ziemskie wirusy, czy też bakterie zrobiły to, czego nie nie była w stanie dokonać najlepsza armia świata. Nie wiadomo, czy z obcymi wygrał w końcu wirus ebola, ptasia grypa czy też AIDS. W każdym razie nieproszonych gości wytruło. Efekty specjalne znośne, choć na kolana nie powalają. Zdaje się, że Spielberg najlepsze lata ma już za sobą. Bilety drogie – 22 zł, średnia cola 6,50, popcorn – nie wiem, w kinie rzadko jadam.