I nastał Lato jesienią…
Cały dzień upłynął mediom pod znakiem wyboru nowego prezesa PZPN. Relacje na żywo, wywiady, analizy… Patrzę na salę warszawskiego Sheratona, gdzie zebrał się kwiat polskiej piłki nożnej… Eksponaty mocno leciwe, przysypiające na fotelach, rozdziawiające usta w półśnie… Oto obraz PZPN-u, jaki wyzierał z telewizyjnego okienka. Chwila ożywienia podczas ogłaszania wyników głosowania. Wygrał Grzegorz Lato w pierwszej turze. Sromotnie przegrał Zbigniew Boniek, którego media wylansowały na faworyta. Zero żalu z mojej strony.
Przyznam od razu, że sytuacja w PZPN-ie ani mnie ziębi, ani parzy. Piłka nożna w krajowym wydaniu, jako taka, nie jest obiektem moich westchnień. Z daleka śmierdzi mi stęchlizną i piłkarskim „zbowidem”. Stetryczałe eksponaty, niedosłyszące, co się do nich od lat mówi, niezdolne tchnąć jakiegokolwiek ducha w obumarłe ciało, którego rozkład od dawna cała Polska czuje. Park jurajski w czystej postaci i wyjątkowej urody. Żywa skamielina, której żadne promienie Lata czucia już nie przywrócą.
Trudno mi traktować poważnie towarzystwo, które ustami jednego ze swoich działaczy stwierdziło, że cała ostatnia nagonka na władze piłkarskie, to nic innego jak gwałt na 90 letnim staruszku, bo tyle lat liczy sobie PZPN. Tłumaczenie, przyznać trzeba, niezwykłej urody, choć cała Polska widzi, że w tym przypadku gwałt się komuś ewidentnie pomylił z samogwałtem, ale w końcu mamy do czynienia z PZPN-em, który z rozpoznawalnością własnych czynów i praktyk, zwłaszcza tych wstydliwych, kłopoty miewa od dawna.
Lato na czele PZPN-u to jedynie werniks i lukier. Wszystko pozostaje po staremu. Będzie sporo pozoranctwa i mieszania łyżeczką w gorzkiej herbacie, co – jak wiadomo – słodkości jej nie przysparza. Starzy wyżeracze mogą spać spokojnie, żadnych ruchawek w związku nie będzie. Karawana złożona z figur woskowych jedzie dalej. Na szczęście, jak już wspomniałem, polski futbol i jego władze, to nie mój cyrk, ani tym bardziej małpy. Faktem na pewno pozostaje jedno – niejedna flaszka dzisiaj w Sheratonie zostanie odbita. W końcu nieczęsto zdarza się Lato jesienią.





Były marszałek Sejmu RP odsłania kulisy swojego odejścia z PiS. Daje czytelnikom wnikliwą wykładnię swoich poglądów na kwestie obrony życia, zasad w polityce i przyszłości prawicy. To portret człowieka, który w imię wyznawanych wartości powiedział Jarosławowi Kaczyńskiemu "Nie", tracąc drugie w hierarchii ważności stanowisko w państwie.
"Encyklopedia końca świata" ks. Andrzeja Zwolińskiego, to solidna porcja wiedzy o procesach i zjawiskach dotykających czasów ostatnich. W formie encyklopedycznej prowadzi nas przez świat pojęć, który być może pobieżnie znamy, ale nie zawsze mieliśmy czas, by się w niego zagłębić i strawić intelektualnie.
Wnikliwa rozmowa o sprawach ważnych. Vittorio Messori odsłania swoją drogę, jaką przebył od antyklerykalizmu i racjonalizmu do pełnego nawrócenia. Rozmawia o sprawach trudnych, nie unikając tematów drażliwych. Imponujący ładunek erudycji i wiedzy o współczesnym Kościele. Idealna lektura na wieczór.
Wywiad-rzeka ze słynnym "trzecim bliźniakiem" braci Kaczyńskich. Smakowite kąski na temat kulis rozstania z PiS-em, okraszone bon-motami, z których słynie Ludwik Dorn. To także opowieść o PRL-owskiej opozycji bez unikania nazwisk i sądów wartościujących. Obowiązkowa lektura dla tych, którzy interesują się polityką.
Obszerna praca dra Grzegorza Radomskiego o endeckiej wizji samorządu, to nie tylko kawał rzetelnej i ożywczej pracy badawczej, ale również doskonały materiał do przemyśleń. To naprawdę imponujący materiał faktograficzny i źródłowy.
Rozmowa z księdzem profesorem to doskonała rozprawa o polskiej historii najnowszej, stosunkach polsko-żydowskich, dyplomacji i kulisach wielu wydarzeń, takich jak eksmisja Karmelitanek z klasztoru w Oświęcimiu.
Najnowsze komentarze