Hymn na „ustawce”
„Hymn ojczyzny przeciwnika Pudziana – Amerykanina Butterbeana, w wykonaniu Mateusza Krautwursta (uczestnika programu „Fabryka Gwiazd”) porównywany jest, w najłagodniejszych komentarzach, do osławionego występu Edyty Górniak w Korei” – donoszą media po „walce” naszego strongmena-celebryty z Amerykaninem w „ustawce” zwanej MMA. Fakt, nie było czego słuchać, jak również i oglądać. Chyba, że ktoś lubi karczystych panów i solarne panie.
Rozgorzała dyskusja, czy na tego typu imprezach hymny lepiej puszczać z taśmy, czy też pozwalać na popisy szansonistów. Według mnie pytanie powinno paść zgoła inne – czy na tego typu imprezach w ogóle należy wykonywać hymny? Kompletnie nie rozumiem, dlaczego hymn narodowy ma stanowić ornament dla wątpliwej urody mordobicia, gdzie ani wdzięku, ani finezji, ani tym bardziej olimpizmu nie uświadczysz, a najradośniejszym elementem „walki” jest kopanie leżącego. Najlepiej w twarz.
Hymn narodowy, z którego słowami na ustach ginęli powstańcy i nieznani bohaterowie, który wykonuje się przy szczególnych i wyjątkowych okazjach, dzisiaj w imię robienia „show” stał się obowiązkowym elementem imprez, na kórych chociażby ze względów estetycznych wykonywany być nie powinien. Jeszcze chwilę i Mazurek Dąbrowskiego otwierać będzie stadionowe „ustawki”, walki psów, mafijne dintojry i nocne wyścigi aut. Aż dziw bierze, że tak to po Polakach spływa.
Komentarze
Komentarz od michał
Data 20 września 2010, 01:10
Zanim Pan zacznie pisać o tej dyscyplinie sportu należało by się z nią zapoznać ,otóż na galach KSW kopanie w twarz leżącego jest zabronione ,tak jak w ogóle kopanie leżącego.
Komentarz od Maciej Eckardt
Data 20 września 2010, 07:05
Proszę Pana, otóż można. Np. kolanem. To nie jest zabronione.
Komentarz od Arkadiusz Łygas
Data 20 września 2010, 11:31
Faktycznie hymnu mogło by nie być.A sport choć brutalny,jest sportem.
Komentarz od Wacek
Data 20 września 2010, 16:13
Jest sportem dla jakiś ignorantów sportowych. Czy z pełną powagą można traktować gonitwę Pudzianowskiego za Najmanem po ringu i później okładanie go leżącego z zajadłością go gębie.W dawnych latach zdaje się tak wyglądały pojedynki na wiejskich zabawach gdzie Pudzianowski zdobywał swoje „nieprzeciętne” umiejętności. Oglądając pojedynek sprzed roku z Najmanem nie mogłem powstrzymać łez ze śmiechu, a i ten z soboty godny występu świetnej pary clownów (choć nie lubię widowisk cyrkowych).
Komentarz od michał
Data 21 września 2010, 02:16
Otóż nie proszę Pana, nie można uderzać kolanem.Znowu Pan pokazuje swoją niewiedze w temacie,oto fragment zasad z oficjalnej strony organizacji KSW:
Techniki niedozwolone:
# W sytuacji gdy 1 z zawodników jest w parterze:
* Kopnięcia stopą w głowę leżącego (zawodnik leżący może kopać tego, który stoi)
* Kolano na głowę
* Stomp’y na głowę
* Soccer – Kick’i na głowę
Jedyną organizacją pozwalającą na używanie nóg na leżącym zawodniku był (nieistniejący) japoński PRIDE ,obecnie pozwala na to organizacja DREAMS.
Komentarz od michał
Data 21 września 2010, 02:18
Jeśli Pan usunie mój post uznam że nie potrafi się Pan przyznać do błędu.Dodałbym też że w tym sporcie było o niebo mniej kontuzji niż w boksie czy np. piłce nożnej na przestrzeni ostatnich lat
Komentarz od Maciej Eckardt
Data 21 września 2010, 06:55
Mam sypać głowę piaskiem? Niech Pan spojrzy, chociażby na na ostatnią galę tego „sportu”, jak kopie się także leżącego. Nie jestem tak wybitnym specjalistą jak Pan, ale czytam, że (za wikipedią): „Często organizatorzy wprowadzają dodatkowe ograniczenia, zabraniając np. ciosów łokciami, dźwigni na kręgosłup, dźwigni skrętowych na kolana, wykonywania rzutów skutkujących upadkiem rywala na głowę albo kopnięć w parterze”. Często wprowadzają – znaczy się zdarza się, że nieczęsto, ale jednak dopuszczają. Wie Pan, to także kwestia smaku. Dla mnie to mordobicie, a nie sport. Ale zapewne pozostaniemy przy swoich zdaniach. Pisze Pan, że było mniej kontuzji niż piłce nożnej i boksie. Nic dziwnego, nie ma co porównywać ilości zawodników i popularności dyscypliny. Stąd taka statystyka. Pozdrawiam.
Komentarz od michał
Data 21 września 2010, 20:28
Co do popularności dyscypliny to zapewne Pan nie wie że w USA prześcignęła boks pod względem oglądalności-Ta gala jaką Pan widział stała na niskim poziomie ,niestety wielu ludzi właśnie na jej podstawie wyrabia sobie opinie na MMA.
Statystyka wynika z faktów nie z popularności dyscyplin i ilości zawodników-w MMA uderzenie jest słabsze niż w boksie ,zawodnik w każdej chwili może się poddać ,że już nie wspomne że poddanie zawodnika za pomocą np. dżwigni jest bezpieczne (Judo też je używa a jest dyscypliną olimpijską).Uderzenie ręką w parterze wyglądają grożnie ale są bardziej bolesne niż mocne.Nawet po bardzo ciężkich walkach zawodnicy stoją na własnych nogach-w boksie są często znoszeni na noszach.Na twarzach niektórych zawodników nie widzę nawet siniaka,przeciwnik pudziana wyglądał tak samo jak przed walką…w boksie ma sie twarz zdeformowaną….Prosze nie brać wikipedii jako poważnego żródła.
Wie Pan jaka jest różnica między mordobiciem a sportem? w Tym pierwszym walczy się o swoje zdrowie/życie.Pozdrawiam.
Komentarz od Maciej Eckardt
Data 21 września 2010, 20:51
Zapewne ma Pan rację, że w USA jest to sport popularniejszy od boksu. Ja tego nie wiem, ale daję wiarę, że tak jest. Ja specjalnie nie wnikam, czy w boksie czy w MMA siniaki są większe czy mniejsze. Mi generalnie chodzi o estetykę, bo chyba sam Pan przyzna, że wygląda to jak mordobicie i tak oceniają to także moi znajomi. Co do judo, to owszem są dźwignie i moga być niebezpieczne, ale przyzna Pan, że tam się rąk nie łamie. Zresztą sama nazwa judo oznacza – miękką, łagodną walkę (sport). Przez kilka lat zresztą ten sport uprawiałem i mam same dobre wspomnienia, choć na treningach i zawodach zdarzały się kontuzje i złamania. Ale było to absolutnie niezamierzone i raczej wynikało z niedoskonałości techniki. Co do boksu, też nie przepadam. Nie zgodzę się, że w mordobiciu walczy się o swoje zdrowie/życie. Często jest to mordobicie dla mordobicia, patrz tzw. ustawki. Kończąc, dziękuję za kilka informacji, o których nie wiedziałem. Pozstaję jednak przy swojej opinii, że MMA to sport tai sobie.
P.S. Proszę zerknąć tutaj, jak się kończy dozwolone kopanie w MMA, Pozdrawiam:
http://www.youtube.com/watch?v=vYADRcGyU0U
http://www.youtube.com/watch?v=byGZMbI026w
Komentarz od Wacek
Data 21 września 2010, 21:42
Jak pokazują „rodzime” przykłady jest to sport tych, którym nie udało się gdzie indziej (byli za słabi) albo sportowych emerytów, którzy najlepsze lata w swojej specjalności (w przypadku Pudzianowskiego dyscyplina także z pogranicza powagi) mają już za sobą.
Pewnie niektórzy by oczekiwali przejścia do MMA Gołoty, sądzę że mimo kasy uznałby to za upadek dużo niższy niż pląsy w tańcu z gwiazdami
Komentarz od michał
Data 22 września 2010, 14:37
Te przykłady jakie Pan podał i te złamania wynikają ze złej techniki ,ciosy były zadane bez prawidłowego skrętu i żle wycelowane-takie rzeczy mogą się zdarzyć nawet na turnieju karate dla dzieci.Zgodze się z Panem co do poziomu tej gali-ale jak Pan wie jest i Liga Mistrzów i ,,okręgówka” ..
Komentarz od Lotnica
Data 22 września 2010, 15:24
Mam wrażenie, że z tym ogrywaniem hymnu przy „ustawkach” i innych mordobiciach trochę ściągamy z Amerykanów, którzy swój hymn grają przy każdej okazji – wszelkiej maści widowiskach sportowych, na poziomie krajowym czy lokalnym, rodea i inne popisy najróżniejszej maści, występy, okazje i rocznice. I wcale nie uważają tego za uwłaczanie hymnowi, wręcz przeciwnie – ręka na sercu, łezka się w oku kręci – to się nazywa patriotyzm.
A ja mam zawsze wtedy mieszane uczucia. No bo patriotyzm piękna rzecz ale hymn jako wstęp do obijania się po buziach budzi jednak mój opór.
Pozdrawiam.



















Komentarz od Wacek
Data 19 września 2010, 22:25
Popieram zdanie szanownego Pana. To nie było godne miejsce dla Hymnu Narodowego.
Zdaje się, że długo musieli szukać przeciwnika dla Pudzianowskiego by ten mógł wreszcie zwyciężyć, bo tylko oto chodziło. Takie mizerne, kuriozalne, z pogranicza komizmu i żenady widowiska istnieją bo niestety jest na nie zapotrzebowanie. I to mnie martwi, że pokaźna część moich rodaków lubuje się w takich „sportach” nie bardzo uważając na przykład bardzo często, że wyczyny polskich lekkoatletów na MŚ, czy ME są godne uwagi.