FRONDA i sex
Ostatni numer FRONDY wziął na warsztat seks. W ujęciu katolickim rzecz jasna, bo FRONDA jest pismem katolickim na wskroś, choć chadzającym własnymi ścieżkami. Prowokuje, zmusza do myślenia, wszczyna dyskusje i kłótnie wśród katolików, nie pozostawia ich obojętnymi na wyzwania, jakie niesie współczesny świat. Tak jest i tym razem, bo temat seksu jak najbardziej dotyka współczesnego człowieka, bardziej chyba niż kiedykolwiek, a dzięki swej wyjątkowej medialności i wszechobecności, bezpardonowo uderza w tego człowieka w sposób wyjątkowo spłycony, zwulgaryzowany i wykoślawiony. Dlatego nie bez kozery na warsztat bierze go właśnie niepokorna FRONDA.
Okazuje się, że z punktu widzenia katolickiego można „wyrwać” seks w łap różnego rodzaju dewiantów, stręczycieli i wyznawców bezrefleksyjnych uciech. FRONDA pokazuje, że katolickie widzenie seksu jest jak najbardziej radosne i znacznie różniące się od tego, za jakie zdawało się dotychczas uchodzić. Wystarczy przestrzegać tylko kilku zasad. O. Knotz dzieląc się refleksjami na temat „seksu katolickiego” ucieka się nawet do piłkarskich odniesień, bez ogródek mówiąc: O to chodzi też w chrześcijaństwie, w życiu w ogóle i w seksie katolickim – żeby małżonkowie byli pełni pasji i lubili ten sport.
Groza i popłoch? Sodomia i gomoria? Nie. Normalna sprawa. Więcej na ten temat w ostatniej FRONDZIE, do lektury której zapraszam. W numerze także teksty o religijności polityków: Jarosława Kaczyńskiego, Rudolpha Giulianiego i Władimira Putina, a także interesujące artykuły o Antychryście, z sugestią Benedykta XVI, że jeżeli się takowy pojawi, to będzie wytrawnym teologiem. Coś na rzeczy chyba jest, bo paru pretendentów daje się tutaj wyraźnie zauważać i to niekoniecznie wśród świeckich.
Dumając tak nad „katolicką erotyką”, odważnie wydobytą z katolickich czeluści przez FRONDĘ, przypomniałem sobie, że onegdaj na pchlim targu kupiłem rzecz traktującą o sprawach podobnych, tyle że mocno przedwojenną, pożółkłą i zgoła nie katolicką, bo „KAMASUTRAM VATSYAYANY – Indyjska Ars Amatoria”. W niej to (bez obrazków, uprzedzam) również, choć bardziej obrazowo niż we FRONDZIE, pomieszczono szereg rad i sposobów, jak tu wybranka czy wybrankę przy sobie w szczęściu i zadowoleniu przytrzymać. Już same tytuły rozdziałów: „O rozkoszy miłosnej”, „O kobietach zamężnych”, „O cudzych kobietach”, „O heterach”, ciekawość rozpalają, zwłaszcza te hetery, które jak wiadomo i u nas dość pospolicie występują, zwłaszcza wśród zadziornych feministek.
Tytuły podrozdziałów również zachwycają, bo czegóż tam nie ma. I tak: „Badania nad uściskami”, „Różnorodność pocałunków”, „Rodzaje znaków od paznokci”, „Reguły dla kąsania zębami”, „Sprzeczka miłosna”, „Przepisy dla zalotów”, „O wyborze mężczyzny, którego chce się pozyskać”, „Zachowanie się w czasie podróży męża”, „Zachowanie się żony będącej w niełasce”, „Kobiety, które bez trudu można zdobyć”, „Życie kobiet w haremie”, „Sposób postępowania przy wyrzucaniu precz”, „Przyjęcie z powrotem zrujnowanego kochanka”, „Badanie skutków i ryzyka przy zysku i stracie. Dodatek (Różne rodzaje Heter)”. Rewelacja wprost. Kto by pomyślał, że już wówczas robiono analizę SWOT w tematach tak niepoślednich.
Na koniec parę rad praktycznych lub, jak kto woli, przestróg dla małżonków i narzeczonych do wykorzystania, mocno oryginalnych i egzotycznych, ale co tam…
„Kobieta, którą się posypało proszkiem z cierni Euphorbia antiquorum, pomieszanym z Boerhavia procembens, odchodami małp i korzeniem Methonica superba, nie pokocha już innego, prócz tego, który ją posypał. (…) Kto odwiedza kobietę, która się wykąpała, dodawszy do kąpieli proszek z łajniaków, Salwinia cucullata i mrówek, pomieszany z rozwodnionem bawolem masłem, ten traci swą żądzę. (…) Kobieta, która słyszy, jak mężczyzna gra na fletni trzcinowej, posmarowanej przez Salvinia cucullata, Coitus speciosus, Tabernaemontanta, Flacourtia cataphracta, Pinus deodora i Asteracnatha longifiolia, będzie mu uległa.”
„Jeżeli się pije czosnek i słodkie drzewo w ocukrzonem mleku, to potencja zwiększa się. Picie ocukrzonego mleka, zrobionego z jąder capa i tryka działa na potencję. Również napój z mlecznego soku Hedysarum gangeticum, Ksirka (rodzaj daktyli) Macuna pruritus. (…) Skoro roztopiło się ziarnko złota wielkości bobu, z gorącym masłem, wyjmie je potem i spożyje to z mlekiem krowy, mającej stare cielę, może odwiedzać, jak mówią, niezliczoną moc kobiet. (…) Roztopione masło, miód, cukier i słodkie drzewo, dwa kawałki pala, jedna karsa Sanseviera Roxburghiana i mleko prastha daje sześciokrotny nektar i czysty napój, który działa na potencję i długowieczność.”
„Piękność, zalety młodość i hojność, skłądają się na oczarowywanie. Maść zrobiona z Tabernaemontana coronaria, Costus speciosus (arabicus) i liści Flacourtia catapharcta działa czarująco. Z tego samego należy przygotować, roztarłszy to wszystko poprzednio na ludzkiej czaszce, maść na oczy, posmarowawszy poprzednio knot od lamy niebieskim witrjolem. (…) Trzeba nosić oko pawia lub hieny posmarowane złotem, w prawej ręce, bo działa to oczarowująco.”
I to by było na tyle.










Najnowsze komentarze