<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 15:06:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Do zobaczenia, Przyjacielu&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/zegnaj-przyjacielu-2.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/zegnaj-przyjacielu-2.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 15:00:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Postacie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6584</guid>
		<description><![CDATA[Zmarł Ryszard Wiechetek. Człowiek niezwykły. Gorący patriota, działacz społeczny i polityczny, sercem i miejscem zamieszkania związany z polską wsią, której był gorącym obrońcą i strażnikiem. Odszedł po prostu dobry człowiek, z którym miałem przyjemność współpracować. Rysiu, tam gdzie jesteś, także i my kiedyś będziemy. Nie piszę więc żegnaj, ale do zobaczenia. Spoczywaj, Przyjacielu, w spokoju, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zmarł Ryszard Wiechetek. Człowiek niezwykły. Gorący patriota, działacz społeczny i polityczny, sercem i miejscem zamieszkania związany z polską wsią, której był gorącym obrońcą i strażnikiem. Odszedł po prostu dobry człowiek, z którym miałem przyjemność współpracować. Rysiu, tam gdzie jesteś, także i my kiedyś będziemy. Nie piszę więc żegnaj, ale do zobaczenia. Spoczywaj, Przyjacielu, w spokoju, a dobry Pan Bóg, niech Ci wynagrodzi za Twoje pracowite i uczciwe życie.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-6585" href="http://www.eckardt.pl/zegnaj-przyjacielu-2.html/rysiu"><img class="aligncenter size-medium wp-image-6585" title="rysiu" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2012/05/rysiu-408x392.jpg" alt="" width="408" height="392" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/zegnaj-przyjacielu-2.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Towarzysz Poeta</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/towarzysz-poeta.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/towarzysz-poeta.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 23:13:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kultura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6517</guid>
		<description><![CDATA[To jedna z ciekawszych biografii, jakie wydano w ostatnich latach. Świetnie napisana, dopracowana w szczegółach, także pod względem edytorskim. W sumie cymesik pośród biograficznego chłamu, który obficie zalał ostatnimi czasy księgarskie półki. „Broniewski, miłość, wódka, polityka”, bo o tej biografii mowa, bierze na warsztat poetę uwikłanego w komunizm, zarówno międzywojenny jak i PRL-owski. To wnikliwa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="attachment wp-att-6518" href="http://www.eckardt.pl/towarzysz-poeta.html/broniewski"><img class="alignleft size-medium wp-image-6518" title="broniewski" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2012/05/broniewski-250x392.jpg" alt="" width="150" height="235" /></a>To jedna z ciekawszych biografii, jakie wydano w ostatnich latach. Świetnie napisana, dopracowana w szczegółach, także pod względem edytorskim. W sumie cymesik pośród biograficznego chłamu, który obficie zalał ostatnimi czasy księgarskie półki. „Broniewski, miłość, wódka, polityka”, bo o tej biografii mowa, bierze na warsztat poetę uwikłanego w komunizm, zarówno międzywojenny jak i PRL-owski. To wnikliwa obdukcja człowieka, który niewątpliwy talent oddał, jak wskazuje sam tytuł, wódce i polityce, a więc namiętnościom wyjątkowo zaborczym. Gdyby nie to, byłby dzisiaj Broniewski jednym z największych, a kto wie, czy nie największym poetą XX wieku.</p>
<p>Z kart książki wyłania się człowiek w sumie niejednoznaczny. Lewicowy i z pewnością  komunizujący, niemniej bezpretensjonalnie patriotyczny, nijak pasujący do internacjonalistycznego wzorca wpisanego w otoczenie, z którym ideowo współżył. Przyglądamy się zawadiackiemu legioniście Piłsudskiego, odznaczonemu Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari, czterokrotnie Krzyżem Walecznych w czasach wojny polsko-bolszewickiej, więźniowi Łubianki, a następnie żołnierzowi Armii Andersa. Widzimy pieszczocha Polski Ludowej i jej zaangażowane pióro, choć czasami krnąbrne i chropowate, kłopotliwe dla sterników PRL-u. Towarzyszymy beznadziejnie ortodoksyjnemu alkoholikowi oraz, tak to chyba trzeba nazwać, erotomanowi. Postać dostajemy więc zdecydowanie barwną. Na biografię w sam raz.</p>
<p>Broniewski, to przede wszystkim Poeta. Potrafiący nadać słowu niesamowitą siłę, zdolną detonować społeczne emocje, czego się bali wszyscy jego promotorzy. Nie bez przyczyny. Jego wiersze zapadały głębko w pamięć. Któż z nas nie zna fraz &#8211; „ze spuszczona głową, powoli idzie…” lub – „kiedy przyjdą podpalić dom…”. To klasyka wszystkich PRL-owskich szkolnych akademii, ku czci rewolucji październikowej, na okoliczność wybuchu II wojny światowej, nastania święta klasy robotniczej czy utworzenia PKWN. Ale Broniewski, to także poeta liryczny, subtelny i wrażliwy, zgoła nieproletariacki, czego nigdy nie mogli mu wybaczyć socrealistyczni siepacze. Dla wielu, to właśnie ta strona jego poezji jest najbardziej wartościowa.</p>
<p>Czytając tę biografię zrodziła się we mnie refleksja dotycząca poezji jako takiej. Jej dawnej siły, której dzisiaj próżno szukać. Co takiego w niej było w zamierzchłych czasach II Rzeczpospolitej, ale także i PRL-u, że żyły nią setki tysięcy ludzi, tłumnie przychodzący na spotkania poetyckie, potrafiący na zawołanie recytować swoich idoli, wzruszać się wraz z nimi, kłócić się o nich, jednym słowem żyć Poezją. Zarówno inteligenci, jak i prości robotnicy, lekarze i wojskowi, a także, tak chętnie wyśmiewane, kucharki i gospodynie domowe. Co się takiego wydarzyło w międzyczasie, że Polakom przestało się chcieć z nią żyć, tak jak to dawniej bywało?</p>
<p>Odpowiedzi na to pytanie próżno szukać w biografii Broniewskiego. Musimy ją znaleźć w sobie.</p>
<p>„Broniewski, miłość, wódka, polityka”, Wydawnictwo Iskry 2011, s. 401.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/towarzysz-poeta.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Apel ciekawy, ale&#8230;</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/apel-ciekawy-ale.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/apel-ciekawy-ale.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 13:29:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6513</guid>
		<description><![CDATA[Ciekawy apel. Ciekawy zestaw nazwisk, które się pod nim podpisały. Przeczytałem całość. Szczególnie uważnie następujący ustęp: &#8222;Dziennikarz pełni w demokracji szczególną i fundamentalną rolę. Jest medium, dzięki któremu wspólnota jest w stanie kontrolować i nadzorować działania polityków. Dlatego atak polityka na dziennikarza jest zawsze atakiem wymierzonym w społeczeństwo i demokrację. Dlatego, niezależnie od naszych sympatii [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciekawy <a href="http://niezalezna.pl/28233-apel-dziennikarzy-ws-niesiolowskiego">apel</a>. Ciekawy zestaw nazwisk, które się pod nim podpisały. Przeczytałem całość. Szczególnie uważnie następujący ustęp: &#8222;Dziennikarz pełni w demokracji szczególną i fundamentalną rolę. Jest medium, dzięki któremu wspólnota jest w stanie kontrolować i nadzorować działania polityków. Dlatego atak polityka na dziennikarza jest zawsze atakiem wymierzonym w społeczeństwo i demokrację. Dlatego, niezależnie od naszych sympatii politycznych, niezależnie od mediów, w których pracujemy, i które często są z sobą skonfliktowane, my niżej podpisani&#8230;&#8221;</p>
<p>Po przeczytaniu tych skądinąd słusznych słów, zdziwiłem się, że podpisały się pod nimi niektóre osoby. Brzmi to jak jakiś ponury żart. Myślę także, że mówienie o szczególnej i fundamentalnej roli dziennikarza w demokracji (jakiej? naszej polskiej?) jest co nieco na wyrost. Spora część tzw. dziennikarzy, to wyrobnicy pióra i wierszówki, a nie „etosowcy”. Polityk, dziennikarz – jaka to dzisiaj różnica? Nawzajem skarmiają się kloaczną papką, nawzajem szczują i wykorzystują. Symbiotyczne byty, dość szkaradne, pragnące odgrywać rolę Demiurgów, wychodzące z założenia, że – jak mawia klasyk dziennikarstwa i polityki w jednym Jacek Kurski – ciemny lud i tak wszystko kupi.</p>
<p>P.S. Nie wszyscy dziennikarze, rzecz jasna.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/apel-ciekawy-ale.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Decyzja polityczna&#8221; czy alibi?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/decyzja-polityczna-czy-alibi.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/decyzja-polityczna-czy-alibi.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 May 2012 21:15:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Komorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6475</guid>
		<description><![CDATA[W przekonaniu Prezydenta RP do zaistniałej sytuacji by nie doszło, gdyby na czas zostały zniesione anachroniczne, sprzeczne z europejskimi standardami przepisy prawa umożliwiające skazywanie na karę więzienia za decyzje polityczne – możemy przeczytać na oficjalnej stronie Prezydenta RP (www.prezydent.pl), na której omówiono apel Bronisława Komorowskiego do „ukraińskich sił politycznych” w związku z „kryzysem” wokół pobytu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W przekonaniu Prezydenta RP do zaistniałej sytuacji by nie doszło, gdyby na czas zostały zniesione anachroniczne, sprzeczne z europejskimi standardami przepisy prawa umożliwiające skazywanie na karę więzienia za decyzje polityczne – możemy przeczytać na oficjalnej stronie Prezydenta RP (<a href="http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,2192,prezydent-zaapelowal-o-zmiane-prawa-na-ukrainie.html">www.prezydent.pl</a>), na której omówiono apel Bronisława Komorowskiego do „ukraińskich sił politycznych” w związku z „kryzysem” wokół pobytu w więzieniu Julii Tymoszenko.</p>
<p>Fajnie, tylko ja się pytam o definicję tzw. „decyzji politycznej”. Czy decyzja, np. premiera lub prezydenta, która pociąga za sobą utratę lub zachwianie niepodległości państwowej, naraża na ogromne straty gospodarkę kraju, np. w wyniku podpisania szkodliwych umów, przyjmuje dyktat wrogich państwu instytucji międzynarodowych lub finansowych, powinna być  uznana za decyzję polityczną, a tym samym, w myśl logiki pałacu prezydenckiego, być wyłączoną spod jurysdykcji karnej w stosunku do osoby lub osób, które ewidentnie działały na niekorzyść państwa i narodu?</p>
<p>Pytam, bo możliwość objęcia różnego rodzaju draństw parasolem tzw. „decyzji politycznej” jest prostą drogą wiodącą do anarchizacji życia państwowego i czynienia z niego atrapy. Jak bowiem odróżnić właściwą decyzję polityczną od niewłaściwej? Które umowy międzynarodowe i jak daleko sięgające, powinny być zarezerwowane dla organów państwa, a które do decyzji społeczeństwa wyrażanej w drodze referendum? Bo tylko ta ostatnia mnie przekonuje, jeśli chodzi o jej nie podlegającą dyskusji polityczność. Naród w referendum decyduje, koniec kropka, z jego wolą się nie dyskutuje.</p>
<p>Próba uczynienia z „decyzji  politycznej” alibi dla coraz bardziej rozdokazywanej klasy politycznej wcale a wcale mnie nie przekonuje. W sytuacji powszechnie narastającego deficytu demokracji i znacznego ograniczania partycypacji obywatelskiej, a także kontroli społecznej, wszelkie próby próbujące wyłączyć kluczowe procesy decyzyjne spod publicznego pręgierza przyzwoitości i sprawiedliwości jakiej oczekują obywatele, degraduje istotę państwa. Nie chodzi mi o to, żeby premier bądź prezydent bali się podpisywać cokolwiek, ale żeby wiedzieli, że za pewien rodzaj podejmowanych działań może im grozić niekoniecznie trybunał stanu.</p>
<p>Faecem bibat, qui vinum bibit.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/decyzja-polityczna-czy-alibi.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy włączony telefon prezydenta mógł spowodować katastrofę?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/czy-wlaczony-telefon-prezydenta-mogl-spowodowac-katastrofe.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/czy-wlaczony-telefon-prezydenta-mogl-spowodowac-katastrofe.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 May 2012 08:20:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6470</guid>
		<description><![CDATA[– Wiedzieliśmy, że telefon był aktywny w chwili katastrofy, zatem był włączony – powiedział prokurator generalny  Andrzej Seremet, odnosząc się  awantury jaka wybuchła, kiedy okazało się, że tuż po katastrofie TU 154 ktoś odsłuchiwał pocztę głosową Lecha Kaczyńskiego z jego telefonu. Nie wiem, czy śp. prezydent miał w telefonie jakieś tajne informacje, czy też ich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>– Wiedzieliśmy, że telefon był aktywny w chwili katastrofy, zatem był włączony – powiedział prokurator generalny  Andrzej Seremet, odnosząc się  awantury jaka wybuchła, kiedy okazało się, że tuż po katastrofie TU 154 ktoś odsłuchiwał pocztę głosową Lecha Kaczyńskiego z jego telefonu. Nie wiem, czy śp. prezydent miał w telefonie jakieś tajne informacje, czy też ich nie miał.  Nie podejrzewam żeby tak było, bo Lech Kaczyński  raczej nie należał do zaawansowanych miłośników telefonów komórkowych, a i model jego telefonu trącił raczej myszką, a więc do celów przechowywania i gromadzenia jakiś tajnych danych się nie nadawał.</p>
<p>Co innego jednak w tej sprawie zwróciło moją uwagę. Ze słów prokuratora generalnego wynika, że komórka pana prezydenta była włączona na pokładzie samolotu, a co za tym idzie, także podczas lądowania. Nie od dzisiaj wiadomo, że na pokładach samolotów obowiązuje zakaz używania telefonów komórkowych i zakaz ten dotyczy także samolotów z VIP-ami na pokładzie. Nie wiem, czy sytuacja ta miała jakiś wpływ na parametry lotu i lądowania feralnego TU 154, ale w związku z funkcjonowaniem w przestrzeni publicznej bardziej lub mniej fantastycznych teorii na temat przyczyn tej koszmarnej katastrofy, nieśmiało sugeruję, żeby spróbować zbadać także ten wątek. Dlaczego? Cytat poniżej.</p>
<blockquote><p>Linie lotnicze od dawna wymagają od pasażerów wyłączania telefonów komórkowych w najbardziej niebezpiecznych fazach lotu. Nie wynika to bynajmniej z przekory, a jedynie troski o ich bezpieczeństwo. (…) Prowadzone od 2004 roku badania dowiodły, że używanie telefonu komórkowego w trakcie lotu może stwarzać istotne zagrożenie dla samolotu, a co za tym idzie także dla pasażerów. Aparat telefoniczny poza zasięgiem lub przemieszczając się ze zbyt dużą prędkością (efekt Dopplera w kodowaniu TDMA &#8211; Time Division Multiply Access) z reguły ma problem z nawiązaniem połączenia. Łącząc się z nadajnikiem naziemnym wysyła przez cały czas sygnał o maksymalnej mocy.</p>
<p>Wyniki badań wykazały, że tak silny sygnał może zakłócić system nawigacyjny samolotu, a silna indukcja elektromagnetyczna może mieć bezpośredni wpływ na układ sterowania. W ciągu ostatnich lat odnotowano kilkadziesiąt przypadków nieopatrznego użytkowania telefonu, które mogły mieć bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo lotu. Według danych Lufthansy w trakcie każdego lotu jest na pokładzie przynajmniej jeden, świadomie bądź nieświadomie włączony telefon komórkowy.</p>
<p>Jak się okazuje o obowiązku tym zdarza się zapominać także pilotom. Sytuacja taka w ostatnim czasie była powodem poważnego incydentu i dowiodła, że przewoźnicy nie są tak jednoznaczni w tym zakresie w stosunku do swoich pilotów jak do pasażerów. Wydany przez FAA z początkiem lutego raport odnotował zdarzenie, które w ocenie przeprowadzającego kontrolę uznane zostało jako ekstremalnie niebezpieczne.</p>
<p>Przeprowadzający inspekcję podczas lotu pewnej linii lotniczej inspektor doświadczył dość nietypowego i bardzo niebezpiecznego zdarzenia. Wywołane było ono telefonem komórkowym pilota. Dźwięk telefonu pierwszego oficera do złudzenia przypominał alarm w kokpicie samolotu i niewiele brakowało aby stał się przyczyną niebezpiecznej sytuacji. Dzwoniący telefon na tyle skutecznie zakłócił współpracę pomiędzy członkami załogi, że niewiele brakowało aby podjęli oni decyzję o przerwaniu startu.</p>
<p>Już po zdarzeniu inspektor potwierdził, że instrukcja użytkowania w locie nie zabraniała załodze pozostawienia swoich telefonów włączonych podczas wykonywania pracy. W trakcie dalszego dochodzenia inspektor ustalił, iż checklisty przewoźnika także nie uwzględniały wyłączania telefonów komórkowych w trakcie przygotowania do startu.</p>
<p>Zainteresowane strony, w szczególności przewoźnicy zdają sobie jednak sprawę z wagi problemu i w trosce o komfort pasażerów starają się go rozwiązać. Organizacje lotnicze w porozumieniu z producentami samolotów i przewoźnikami opracowują alternatywny i bezpieczny sposób korzystania z telefonów GSM podczas lotu, i wydaje się kwestią czasu kiedy stanie się to faktem. Póki co, ze względu na bezpieczeństwo własne i innych przed wejściem na pokład warto upewnić się, czy wyłączyliśmy swój telefon?</p>
<p><a href="http://dlapilota.pl/wiadomosci/internet/telefony-komorkowe-na-pokladzie-samolotu-pasazerskiego">http://dlapilota.pl/wiadomosci/internet/telefony-komorkowe-na-pokladzie-samolotu-pasazerskiego</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/czy-wlaczony-telefon-prezydenta-mogl-spowodowac-katastrofe.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wół, który nie był cielęciem</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/wol-ktory-nie-byl-cieleciem.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/wol-ktory-nie-byl-cieleciem.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 May 2012 09:44:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Kamiński]]></category>
		<category><![CDATA[Lech Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6386</guid>
		<description><![CDATA[W zasadzie każdy szanujący się czytelnik powinien przerwać lekturę po pytaniu: A zwierzęta? Czy choć je autentycznie kocha, czy to też tylko wizerunek? Zawziąłem się jednak, bo rzadko spotyka się w polskim życiu publicznym postać tak doskonale obłą, by nie rzec obślizgłą. Michał Kamiński, bo o nim mowa &#8211; dawnej NOP, ZCHN, PP, PiS, PJN [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="attachment wp-att-6388" href="http://www.eckardt.pl/wol-ktory-nie-byl-cieleciem.html/kaminski"><img class="alignleft size-medium wp-image-6388" title="kamiński" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2012/05/kamiński-247x392.jpg" alt="" width="148" height="235" /></a>W zasadzie każdy szanujący się czytelnik powinien przerwać lekturę po pytaniu: <em>A zwierzęta? Czy choć je autentycznie kocha, czy to też tylko wizerunek? </em>Zawziąłem się jednak, bo rzadko spotyka się w polskim życiu publicznym postać tak doskonale obłą, by nie rzec obślizgłą. Michał Kamiński, bo o nim mowa &#8211; dawnej NOP, ZCHN, PP, PiS, PJN &#8211; postanowił razem z redaktorem Andrzejem Morozowskim z TVN24 rozprawić się z PiS-em w książce pod nie pozostawiającym złudzeń tytułem: „Koniec PiS-u. Morozowski rozmawia z Kamińskim”. Na przekór wszystkiemu, głównie sobie, dobrnąłem do końca. Z potężnym dyskomfortem, ale jednak.</p>
<p>Na 232 stronach poznajemy największy talent PR (obok Bielana) jaki nosiła polska ziemia. Odkrywamy światowca, sybarytę, miłośnika dobrej kuchni, podróży i pieniędzy. Człowieka, który z ideowego młodzieńca o nacjonalistycznym szlifie przedzierzgnął się w pełnego krasy i urody europejskiego łabędzia, opierzonego w cnoty modne i powabne, od tolerancji poczynając na żarliwej miłości do państwa Izrael kończąc. Książka ta, to tak naprawdę doskonały materiał do nietuzinkowej psychoanalizy i zadumy nad niestabilnością politycznych fascynacji z jednej strony, a stałością do mamony z drugiej. Trudno o podobny egzemplarz na polskiej scenie politycznej. No, może poza Ryszardem Czarneckim.</p>
<p>Dzisiejszy Michał Kamiński za wszelką cenę stara się udowodnić, że owszem, cielęciem był wprawdzie takim sobie (NOP), ale za to wołem jest już, że <em>ho ho!</em> Czyta Gazetę Wyborczą, kuca przed Michnikiem, na baczność staje przed Piłsudskim i Giedroyciem, chadza na salony „Polityki”, a przyjaciół ma w Londynie, Brukseli, Waszyngtonie, Nowym Jorku oraz samym Tel Awiwie. W ogóle wyrósł z niego Europejczyk na schwał, który w samą porę przejrzał na oczy, by następnie sprowadzić z drzewa na ziemię polski <em>pijar</em>, dając tępemu ludowi tubylczemu wyborcze <em>show</em> jakiego jeszcze nie widział, bez czego niejedna kariera premierowska nie doszłaby do skutku, o prezydenckiej nie wspominając.</p>
<p>– Na przykład w sprawach stosunków z Ukrainą prezydent (Lech Kaczyński) narażał się <strong>polskim środowiskom szowinistycznym</strong> – wyznaje w pewnym momencie Kamiński. Przyznam, że mnie olśniło. Tak się składa, że dość aktywnie interesowałem się relacjami polsko-ukraińskimi w kontekście zbrodni UPA i wiem, że te „polskie środowiska szowinistyczne”, to nie kto inny tylko kresowiacy, których rodziny zostały bestialsko wymordowane przez Ukraińców spod znaku Bandery. Dzięki wyznaniu Kamińskiego, lepiej teraz rozumiem, skąd się brała u Lecha Kaczyńskiego ta zadziwiająca nieczułość na tragedię narodową Wołyniaków. Wychodzi na to, że w kancelarii prezydenta kresowiaków uważano po prostu za szowinistów.</p>
<p>– Byłem wyznawcą Dmowskiego – wspomina Kamiński – jeśli chodzi o geopolityczne usadowienie Polski. Wiązało się to z prorosyjskością, nieuznawaniem suwerenności narodów pomiędzy Polską a Rosją, wrogością wobec Niemiec. Po latach zrozumiałem, że to jednak Józef Piłsudski miał rację – rozrzewnia się Kamiński. Widać, że z Dmowskiego niewiele jednak zrozumiał, pomimo, że &#8211; jak się chwali &#8211; przeczytał mnóstwo książek o narodowej demokracji, które zaprowadziły go nawet do Narodowego Odrodzenia Polski. Jak widać, jeśli chodzi o czytelnictwo, nie zawsze ilość przechodzi w jakość, przynajmniej w myśleniu. W ogóle Kamiński to niezmiernie ciekawy przypadek skorupki, która nasiąkała jednym, a trąciła drugim.</p>
<p>Ciekawe są również pozostałe wiwisekcje Kamińskiego. Na pytanie, gdzie zaszła w nim największa ewolucja i zmiana, dostajemy odpowiedź, że w &#8222;zdaniu sobie sprawy z niebezpieczeństw wynikających z szowinizmu i nacjonalizmu&#8221;, które sprawiają, że &#8222;myślenie w takich kategoriach jest myśleniem degenerującym&#8221;. Chwilę wcześniej ten sam Kamiński stwierdził z przekąsem, że jest „prawdziwym przyjacielem Żydów i państwa Izrael”. Niech sobie będzie, ale jak wiadomo, trudno znaleźć bardziej nacjonalistyczny kraj od wzmiankowanego Izraela, co przyznaje zresztą wielu światłych Żydów, przebąkując nawet o jego szowinistyczno-religijnym charakterze. Nie żebym miał coś przeciw Żydom. Wręcz przeciwnie. Lubię narody i państwa z charakterem. Pytanie tylko, czy Kamiński uznaje izraelski nacjonalizm za równie degenerujący jak inne, czy też nie. A jeśli nie, to dlaczego?</p>
<p>W książce jest sporo zwykłego magla, na zasadzie jedna baba drugiej babie, podebrała nowe grabie. Mdli od charakterystycznej dla Kamińskiego bufonady i przekonania o własnej wielkości. Rażą infantylne opisy, gdzie i z kim bywał nasz światowiec, co jada i jakie knajpy lubi. Jak gromy z jasnego nieba spadają na czytelnika informacje, że wiele ważnych wydarzeń politycznych w życiu narodu nie miałoby szans zaistnieć, gdyby nie słynny na cały świat <em>spin doktor</em>.  Dowiedzieć się też możemy, że umiłowany do niedawna PiS, razem z braćmi Kaczyńskimi, pozostałby na poziomie warszawskiego ratusza, gdyby właśnie nie gejzer pijarowskich pomysłów obficie tryskający z głowy Kamińskiego. Ów wytrysk zresztą cały czas trwa, ale niestety marnuje się, co Kamińskiego martwi.</p>
<p>– Chciałbym brać udział w czymś, co ma szansę politycznego zaistnienia, ale nowego bytu politycznego nie stworzę ja i mój kot – kończy książkę Kamiński. <em>Miau</em>, chciałoby się rzec. Zapewne Kamiński czeka na okazję, ba, wdzięczy się w międzyczasie twierdząc, że jest „umiarkowanie liberalny w kwestiach gospodarczych”, że dla niego „mniejsze podatki są lepsze niż większe, ale nie podchodzi do nich dogmatycznie”, a „państwa powinno być mniej niż więcej, zwłaszcza w dziedzinie regulacji”, ale „państwo nie może całkowicie wycofać się z redystrybucji” oraz, że „nie jest takim liberałem, który mówi, że twoja wolność jest wolnością do śmierci z głodu na ulicy”. Prawdziwa pijarowska <em>kiepełe</em>. Facet, jak rzadko kto, pasujący do wszystkiego.</p>
<p>Na koniec, przeżyjmy to jeszcze raz:</p>
<p><strong>Rok 2000.</strong> Michał Kamiński przydybany przez ekipę telewizyjną przed sejmem wdaje się w przecudnej urody dialog.:</p>
<p>–  No właśnie, jak pan powiedział, jakie stowarzyszenia?<br />
–  No te stowarzyszenia pedałów, no&#8230;<br />
–  Czy nie uważa pan, że to jest obraźliwe?<br />
– No, znaczy wie pan, tak ludzie mówią o nich, no nie wiem, jak mam mówić, przecież to pedały są!</p>
<p><strong>Rok 2009.</strong> Michał Kamiński przydybany przez „Wprost”:</p>
<p>- (…) Nie mam problemu, żeby rozmawiać z ludźmi o orientacji homoseksualnej. Nie dzielę ludzi ze względu na kryterium orientacji. (…) Dodam jeszcze, że znam kilka osób, które – jak podejrzewam – mają orientację homoseksualną, i nie mam problemu, żeby się z nimi spotykać.</p>
<p>﻿</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/wol-ktory-nie-byl-cieleciem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Erika i Jarosław budują kondominium</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/erika-i-jaroslaw-buduja-kondominium.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/erika-i-jaroslaw-buduja-kondominium.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 May 2012 22:02:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6375</guid>
		<description><![CDATA[Erika Steinbach: &#8211; Przeniesienie spotkań z Ukrainy do Polski, Austrii lub Niemiec byłoby właściwym politycznym sygnałem pod adresem niedemokratycznego rządu w Kijowie. Jarosław Kaczyński: &#8211; Cieszą deklaracje bojkotu meczy Euro 2012 rozgrywanych na Ukrainie, składane przez niektóre rządy europejskie. Polski rząd powinien również zagrozić bojkotem ukraińskiej części mistrzostw. Doprawdy, nie wiem, kto Kaczyńskiego wprowadził na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Erika Steinbach:</strong> &#8211; Przeniesienie spotkań z Ukrainy do Polski, Austrii lub Niemiec byłoby właściwym politycznym sygnałem pod adresem niedemokratycznego rządu w Kijowie.</p>
<p><strong>Jarosław Kaczyński:</strong> &#8211; Cieszą deklaracje bojkotu meczy Euro 2012 rozgrywanych na Ukrainie, składane przez niektóre rządy europejskie. Polski rząd powinien również zagrozić bojkotem ukraińskiej części mistrzostw.<span id="more-6375"></span></p>
<p>Doprawdy, nie wiem, kto Kaczyńskiego wprowadził na taką minę. Nawet, jeśli to nie jego wina, to i tak jest to jedna z większych kompromitacji w polskiej polityce ostatnich lat. Znalezienie się w jednym obozie z Eriką Steinbach w kontekście naszego ważnego sąsiada, za którego wielokrotnie nadstawialiśmy w Europie głowę, wspierając jego europejskie aspiracje, jest niezłym politycznym &#8222;samobójem&#8221;.</p>
<p>Lech Kaczyński pewnie przewrócił się w grobie. Nie kto inny, tylko właśnie były prezydent RP uważał i głośno podkreślał, że projekt EURO 2012 obejmujący Ukrainę, to jest to, co Polska powinna wspierać. Włączanie Ukrainy w rytm europejskich wydarzeń, jest prostą drogą do wyrwania jej z objęć Kremla. A tu masz ci babo placek. Jarosław zdezaktualizował Lecha. Jestem niezmiernie ciekawy, jak aktyw propagandowy PiS-u będzie tłumaczyć Prezesa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/erika-i-jaroslaw-buduja-kondominium.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kaczyński w rydwanie polityki niemieckiej?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/pis-w-rydwanie-polityki-niemieckiej.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/pis-w-rydwanie-polityki-niemieckiej.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 May 2012 09:14:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6354</guid>
		<description><![CDATA[Akcja odbierania Ukrainie organizacji EURO 2012, to wynik niemieckiej niespotykanej agresji dyplomatycznej. Obrona niczym nie zasłużonej dla nowej świeckiej religii „praw człowieka” Julii Tymoszenko, to zręczny pretekst do umeblowania Ukrainy pod dyktando Niemiec oraz, paradoksalnie, Rosji. Trzeba być ślepym, albo zaślepionym, by nie widzieć, o co w tym chodzi. „W sytuacji, w której powyższe reperkusje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Akcja odbierania Ukrainie organizacji EURO 2012, to wynik niemieckiej niespotykanej agresji dyplomatycznej. Obrona niczym nie zasłużonej dla nowej świeckiej religii „praw człowieka” Julii Tymoszenko, to zręczny pretekst do umeblowania Ukrainy pod dyktando Niemiec oraz, paradoksalnie, Rosji. Trzeba być ślepym, albo zaślepionym, by nie widzieć, o co w tym chodzi.<span id="more-6354"></span></p>
<p>„W sytuacji, w której powyższe reperkusje nie wpłyną na rząd w Kijowie Unia Europejska powinna kontynuować polityczną presję na władze ukraińskie i zastanowić się nad dalszymi krokami politycznymi, dyplomatycznymi i gospodarczymi w tej sprawie” – napisał lider PiS Jarosław Kaczyński, wzywając do odebrania Euro 2012 u naszego sąsiada. Zapomniał jedynie o krokach militarnych. Ale być może jeszcze nadrobi.</p>
<p>To w końcu idol Kaczyńskiego i patron PiS-u, Józef Piłsudski, na Zjeździe Legionistów w Kaliszu 7 sierpnia 1927 powiedział – „Podczas kryzysów strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”. Komu dzisiaj służy Jarosław Kaczyński? Komu służy dzisiaj PiS i o jaką agenturę może tutaj chodzić?</p>
<p>Pytania ważne, ale jak znam życie, pozostaną bez odpowiedzi, choć, jak mawia porzekadło – mądrej głowie dość dwie słowie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/pis-w-rydwanie-polityki-niemieckiej.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Drang nach Euro!</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/drang-nach-euro.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/drang-nach-euro.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 May 2012 20:54:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Euro 2012]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6348</guid>
		<description><![CDATA[Niemiecki „drang nach osten” w sprawie Ukrainy trwa. Co ciekawe, ale i niepokojące, do akcji tej przyłączył się niemiecki kościół katolicki, sugerując „kontynuację presji politycznej na władze Ukrainy”. Presja ta, warto przypomnieć, wiąże się z wyrokiem sądu ukraińskiego, który skazał byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko na siedem lat tzw. kolonii karnej za podpisanie niekorzystnych dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niemiecki „drang nach osten” w sprawie Ukrainy trwa. Co ciekawe, ale i niepokojące, do akcji tej przyłączył się niemiecki kościół katolicki, sugerując „kontynuację presji politycznej na władze Ukrainy”. Presja ta, warto przypomnieć, wiąże się z wyrokiem sądu ukraińskiego, który skazał byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko na siedem lat tzw. kolonii karnej za podpisanie niekorzystnych dla Ukrainy umów gazowych, które miały przynieść straty w wysokości 1,5 mld hrywien.<span id="more-6348"></span></p>
<p>W warunkach ukraińskich jest tak, że ten kto wygrywa wybory ma szansę wsadzenia konkurenta do więzienia. Taki kraj. Pech Tymoszenko polega na tym, że wybory przegrała. Gdyby było inaczej w więzieniu siedziałby teraz Janukowycz. Ale nie siedzi. I co ciekawe, ten podobno wierny sojusznik Kremla doprowadził swoją poprzedniczkę do sądu za zbytnią uległość… Kremlowi. Paradoks? Na Ukrainie niekoniecznie. Taki kraj.</p>
<p>W zasadzie dobrze się stało, że Niemcy nie wytrzymali i bez pardonu wleźli buciorami w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Próba wywołania niepokoju na Ukrainie &#8211; a tak to trzeba widzieć &#8211; pokazuje, że stara niemiecka koncepcja Mitteleuropy ma się całkiem krzepko, a nawet przeżywa drugą młodość. Daje to okazję do zobaczenia, czym dla Niemiec jest polityka zagraniczna. To pełna jedność celów i środków działania ponad politycznymi podziałami. W Polsce rzecz nie do osiągnięcia.</p>
<p>Ręce zaciera oczywiście Rosja. Po pierwsze, dzięki Niemcom nie musi się już angażować w obronę Julii Tymoszenko, z którą robiła wyśmienite interesy gazowe, po drugie ma kapitalny konflikt w łonie państw europejskich, po trzecie „obłudyzacja” dotycząca oceny przestrzegania praw obywatelskich w Europie nabiera rozmachu, po czwarte wreszcie, oddala się proces integracji Ukrainy z UE, któremu Rosja od początku była przeciwna. Ma ktoś jeszcze wątpliwości, że Niemcy są najlepszym przyjacielem Rosji w Europie?</p>
<p>Facta loquuntur.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/drang-nach-euro.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sprawa smaku</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/sprawa-smaku.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/sprawa-smaku.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Apr 2012 19:01:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Czarnecki]]></category>
		<category><![CDATA[Prof. Chrzanowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6343</guid>
		<description><![CDATA[Obecna prawica w Polsce nie była dla Wiesława z całą pewnością spełnieniem marzeń. On śnił o Bezgrzesznej. Tu się różniliśmy. Tutaj Wiesław jakby tracił swój głęboko zakodowany, polityczny realizm – napisał wspominkowo na swoim blogu Ryszard Czarnecki o śp. Wiesławie Chrzanowskim, nestorze polskiej polityki, który właśnie zmarł. W niedawnym wywiadzie dla &#8222;Rzepy&#8221; prof. Wiesław Chrzanowski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Obecna prawica w Polsce nie była dla Wiesława z całą pewnością spełnieniem marzeń. On śnił o Bezgrzesznej. Tu się różniliśmy. Tutaj Wiesław jakby tracił swój głęboko zakodowany, polityczny realizm – napisał wspominkowo na swoim blogu Ryszard Czarnecki o śp. Wiesławie Chrzanowskim, nestorze polskiej polityki, który właśnie zmarł.<span id="more-6343"></span></p>
<p>W niedawnym wywiadzie dla &#8222;Rzepy&#8221; prof. Wiesław Chrzanowski tak napisał o Czarneckim:</p>
<blockquote><p>„Zawsze wiedziałem, że Ryszard Czarnecki jest bardzo nastawiony na karierę, ale to, że młody człowiek jest ambitny, to przecież nie wada. Gorzej, jeśli jak w przypadku Czarneckiego te ambicje przekraczają dopuszczalny pułap. Wtedy z człowieka wychodzi zwyczajny karierowicz. To człowiek bez poglądów i bez zasad. Muszę powiedzieć, że to dla mnie najmniej sympatyczna persona w ZChN, już wolę Macierewicza, który przynajmniej miał jakieś poglądy, nim kierowały idee. Sądzę, że Jarosław Kaczyński też nie szanuje Czarneckiego. Widzi, że ten mu będzie bezgranicznie wierny w zamian za miejsce na liście oraz intratną posadę w Brukseli, a to ma dla Czarneckiego ogromne znaczenie”.</p></blockquote>
<p>No comment.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/sprawa-smaku.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

