Dziękuję wyborcom
Wszystko już wiadomo. Wybory parlamentarne wgrało Prawo i Sprawiedliwość. Zdecydowała dobra kampania wyborcza, silne listy kandydatów i, co tu dużo mówić, słabość konkurencji. Mój intensywny, dwumiesięczny wysiłek nie przełożył się na mandat poselski i w moim okręgu – jeśli chodzi o LPR – pozostaje status quo. Pomimo przejechania samochodem 12 tys. kilometrów, rozkolportowania licznych ulotek i plakatów, uczestnictwa w regionalnej debacie telewizyjnej, elektorat nie złożył na mnie zapotrzebowania. Cóż, będzie trzeba zastanowić się nad wnioskami. Ta kampania pokazała mi jednak, co to znaczy ofiarność, pracowitość i ideowość. Mam na myśli tych wszystkich, którzy mi w kampanii pomagali. Bez słowa skargi, często zmęczeni, niedospani, bywało, że umorusani, ale zawsze w gotowości, na pierwszej linii wyborczej rywalizacji.
Choć przegraliśmy (w godnym stylu), to był prawdziwy zaszczyt móc z nimi współpracować. Im przede wszystkim dziękuję. Koledzy – Wielkiej Polski moc, to Wy! Dziękuję również tym, którzy na mnie oddali swój głos, to dla mnie wielkie wyróżnienie.
Gratuluję wreszcie konkurentom z prawicy zwycięstwa, byli w tej kampanii lepsi.
Liga Polskich Rodzin znalazła się na zakręcie. To nasza wina (także moja), że nie potrafiliśmy przekonać do siebie wyborców i tylko od nas samych zależy, czy w wyborach samorządowych się ostaniemy. Jest na to jeszcze szansa, ale czeka nas wszystkich wielki wysiłek. Musimy nauczyć się pokory. W zasadzie powinniśmy być wdzięczni wyborcom, że dali nam taką lekcję, ale wdzięczni także, że nas definitywnie nie skreślili. Teraz jest czas na przemyślenia i wyciągnięcie właściwych wniosków. Tyle, że ten czas nie jest długi.










Najnowsze komentarze