Dmowski. Po prostu Dmowski
Dzisiaj mija 71. rocznica śmierci Romana Dmowskiego. Wielkiego Polaka, polityka, autora niezwykłych książek, które kształtowały umysły i sposób myślenia setek tysięcy Polaków. Był politykiem, którego Opatrzność dała Polsce w momencie newralgicznym dla jej dziejów. Dała człowieka, który systematyczną i „upartą” pracą przygotował naród na niepodległość. Dała kogoś, kto oprócz zorganizowania Polaków w trzech zaborach, potrafił swoim autorytetem, zapobiegliwością i głębią myśli stanąć do najważniejszej rozgrywki swojego życia – konferencji pokojowej w Wersalu pod Paryżem. Tam, pośród decydentów nowego ładu europejskiego, wywalczył Polsce miejsce na mapie Europy.
Choć przewyższał intelektem wszystkich najważniejszych polityków swojego czasu, pozostawał człowiekiem skromnym i przystępnym. Stworzył ruch polityczny, z którym utożsamiły się miliony Polaków. Potrafił przekonywać do siebie niezwykle celnymi analizami geopolitycznymi. Widział sprawy polskie na szerokim planie, uwzględniając polską tradycję, duszę i charakter, na którego kruchość i niestałość wielokrotnie narzekał. Nadał polskiemu ruchowi narodowemu katolickie oblicze, przechodząc do historii, jako autor słynnych słów, że katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, ale stanowi jej istotę.
Nie był oczywiście Dmowski ideałem, a nie wszystkie jego koncepcje się sprawdziły. Sam wielokrotnie powtarzał, że nie ma nic gorszego w polityce, jak „talmudyzm” i trzymanie się kurczowo koncepcji, którą okoliczności zewnętrzne czynią nieaktualną. Ale to nie koncepcje polityczne Romana Dmowskiego mają dla mnie wartość, lecz szkoła politycznego myślenia, którą stworzył. Szkoła, której elementami były logika, dogłębna wiedza, chłodna analiza, odrzucenie „mesjaństwa”, ważenie potencjałów i konsekwencja. Żaden inny polski nurt polityczny, poza narodowym, takiej szkoły politycznego myślenia nie wytworzył.
Dzisiaj o Dmowskim mówi się coraz mniej emocjonalnie i coraz mniej nienawistnie. Czas zrobił swoje. Wytłumił emocje, pozwolił obiektywnie spojrzeć na dokonania Dmowskiego z perspektywy historycznej, co pozwoliło oddać tej postaci należne jej honory. Oczywiście, wciąż nie brakuje „nienawistników”, zarówno z lewa jak i prawa, dla których Dmowski i ruch narodowy, to wcielenie obskurantyzmu i ciemnogrodu (Adam Michnik i jego KOR-owska kamaryla), czy „wiecznie żywy” antysemityzm (Lech Kaczyński – „Ja mam głęboką niechęć do endecji”, „Postawienie na antysemityzm jako element konsolidacji narodowej było zasadniczym błędem”).
Dmowski doskonale broni się sam. Był człowiekiem swoich czasów, z zaletami i wadami. Na pierwszym miejscu stawiał interesy polskie, więc w sposób oczywisty wchodził w zwarcie z interesami niemieckimi, ukraińskimi, rosyjskimi czy żydowskimi. A znał i wyczuwał te interesy jak mało kto, dlatego budził autentyczną nienawiść u przedstawicieli tych nacji, których grę potrafił przejrzeć i jej przeszkodzić. Nie zważał przy tym na własny wizerunek, czy „pijar”, bo w tamtych czasach, własne interesy i dobre samopoczucie stawiało się na końcu.
Mam w swojej bibliotece wszystkie najważniejsze książki Dmowskiego, zarówno te wydawane dzisiaj, jak i wydania przedwojenne. Szczególnym sentymentem darzę jednak „Politykę polską i odbudowanie państwa”, nie tylko ze względu na fakt, że od niej zaczynałem swoją przygodę z narodową demokracją, ale również dlatego, że posiadam jej dwa wydania przedwojenne, w tym jedno z roku 1925, na kartach którego jest umieszczona szczególna dedykacja Romana Dmowskiego dla prof. Władysława Konpczyńskiego (książkę wypożyczyłem do Muzeum), wybitnego historyka związanego z nurtem narodowym.
Warto dzisiaj, kiedy na chwilę przystaniemy w pogoni za doczesnością, westchnąć za duszę śp. Romana Dmowskiego, bo dobrze przysłużył się Ojczyźnie. Żył jej sprawami do samego końca, skromnie i cicho odszedł z tego świata po wieczną nagrodę, ale i napomnienia, bo jak wspomniałem, nie był wolny od wad. Dzisiaj jednak tworzy panteon najważniejszych polskich postaci, bez których dzieje Polski mogły wyglądać zupełnie inaczej. Dał Polsce intelekt, talenty, niezmordowany wysiłek i serce. Pokazał, czym jest służba Najjaśniejszej bez względu na okoliczności. Dlatego Dmowskiego cenię najwyżej z polskich polityków pierwszej połowy XX wieku.






Były marszałek Sejmu RP odsłania kulisy swojego odejścia z PiS. Daje czytelnikom wnikliwą wykładnię swoich poglądów na kwestie obrony życia, zasad w polityce i przyszłości prawicy. To portret człowieka, który w imię wyznawanych wartości powiedział Jarosławowi Kaczyńskiemu "Nie", tracąc drugie w hierarchii ważności stanowisko w państwie.
"Encyklopedia końca świata" ks. Andrzeja Zwolińskiego, to solidna porcja wiedzy o procesach i zjawiskach dotykających czasów ostatnich. W formie encyklopedycznej prowadzi nas przez świat pojęć, który być może pobieżnie znamy, ale nie zawsze mieliśmy czas, by się w niego zagłębić i strawić intelektualnie.
Wnikliwa rozmowa o sprawach ważnych. Vittorio Messori odsłania swoją drogę, jaką przebył od antyklerykalizmu i racjonalizmu do pełnego nawrócenia. Rozmawia o sprawach trudnych, nie unikając tematów drażliwych. Imponujący ładunek erudycji i wiedzy o współczesnym Kościele. Idealna lektura na wieczór.
Wywiad-rzeka ze słynnym "trzecim bliźniakiem" braci Kaczyńskich. Smakowite kąski na temat kulis rozstania z PiS-em, okraszone bon-motami, z których słynie Ludwik Dorn. To także opowieść o PRL-owskiej opozycji bez unikania nazwisk i sądów wartościujących. Obowiązkowa lektura dla tych, którzy interesują się polityką.
Obszerna praca dra Grzegorza Radomskiego o endeckiej wizji samorządu, to nie tylko kawał rzetelnej i ożywczej pracy badawczej, ale również doskonały materiał do przemyśleń. To naprawdę imponujący materiał faktograficzny i źródłowy.
Rozmowa z księdzem profesorem to doskonała rozprawa o polskiej historii najnowszej, stosunkach polsko-żydowskich, dyplomacji i kulisach wielu wydarzeń, takich jak eksmisja Karmelitanek z klasztoru w Oświęcimiu.
Najnowsze komentarze