<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Religia</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/category/religia/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Listopadowe zamyślenie</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/listopadowe-zamyslenie.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/listopadowe-zamyslenie.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Oct 2010 20:23:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3621</guid>
		<description><![CDATA[Pożółkłe liście szeleszczą pod nogami. Listopad. Jak w starym Fotoplastykonie wracają wspomnienia dziadków, babć, ciotek, wujów, którzy byli towarzyszami naszych szczenięcych lat. Zapach kamienicy, babcinej kuchni, dębowej szafy gdzie mieszkały palta, piwnicy z węglem, z której dochodził szept duchów – kołaczą w zakamarkach wspomnień. Sepia wspomnień, nagle wybucha feerią kolorów. Ożywają spatyniałe albumy, a zegar po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pożółkłe liście szeleszczą pod nogami. Listopad. Jak w starym Fotoplastykonie wracają wspomnienia dziadków, babć, ciotek, wujów, którzy byli towarzyszami naszych szczenięcych lat. Zapach kamienicy, babcinej kuchni, dębowej szafy gdzie mieszkały palta, piwnicy z węglem, z której dochodził szept duchów – kołaczą w zakamarkach wspomnień. Sepia wspomnień, nagle wybucha feerią kolorów. Ożywają spatyniałe albumy, a zegar po dziadku inaczej niż zwykle wybija godziny.</p>
<p>To jedyny taki czas, kiedy ocieramy się Wieczność. Zastanawiamy się, jak Tam jest. Przez chwilę zza skrzypiących drzwi Nieskończoności dobiega nieznana muzyka, gwar, który nie drażni, ciepło, które dziwnie przenika, błogość, która wycisza. Częściej niż zwykle myślimy o Bogu. Kto zacz? Starzec z pastorałem? Majestatyczny król? Srogi sędzia? Świetlista postać? Nie wiemy. Przeczuwamy. Odwieczne pytanie o istotę Boga. I ciągłe faux pas. Choć dla mnie On, to&#8230;</p>
<p>Spełniona Tęsknota.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-3622" href="http://www.eckardt.pl/listopadowe-zamyslenie.html/powazki"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3622" title="powązki" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2010/10/powązki-554x392.jpg" alt="" width="554" height="392" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/listopadowe-zamyslenie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przytroczyć Kościół do partyjnej kulbaki</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/przytroczyc-kosciol-do-partyjnej-kulbaki.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/przytroczyc-kosciol-do-partyjnej-kulbaki.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Oct 2010 20:26:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3529</guid>
		<description><![CDATA[Idą trudne czasy dla Kościoła Katolickiego. Spuszczone z łańcucha antyklerykalne bulteriery zaczęły hasać i ujadać na całego. Co cwańsze ze spuszczonymi nosami tropią grubszą zwierzynę, polują na purpurę. Plan – dopaść cel, zatopić kły i rozerwać na kawałki. Okazja nadarzyła się przednia – nieprawidłowości w działaniu rządowo-kościelnej Komisji Majątkowej. Czy były? Być może, bo tam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Idą trudne czasy dla Kościoła Katolickiego. Spuszczone z łańcucha antyklerykalne bulteriery zaczęły hasać i ujadać na całego. Co cwańsze ze spuszczonymi nosami tropią grubszą zwierzynę, polują na purpurę. Plan – dopaść cel, zatopić kły i rozerwać na kawałki. Okazja nadarzyła się przednia – nieprawidłowości w działaniu rządowo-kościelnej Komisji Majątkowej. Czy były? Być może, bo tam gdzie majątek, pieniądze i ludzie, tam zawsze diabeł miesza. A że duchowni to też ludzie, więc i wśród nich Belzebub kusił ile wlezie. Nawet chętniej, bo wiadomo, że więcej radochy w piekle z jednego pasterza, niż największego stada owieczek. Tak było, jest i będzie. Nihil novi sub sole.<span id="more-3529"></span></p>
<p>Aliści na ratunek Kościołowi od razu pospieszył Jarosław Kaczyński. Oto, kiedy nikt się nie spodziewał, szef największej partii opozycyjnej o piłsudczykowskich inklinacjach nagle przemówił Dmowskim, i to Dmowskim integralnym:</p>
<blockquote><p>– To jest uderzenie w fundament polskości. Nie da się w Polsce oderwać tego wszystkiego, co jest podstawą naszej świadomości historycznej, narodowej, a przede wszystkim moralności, od nauki Kościoła.</p></blockquote>
<p>Jak nic przychodzą na myśl słynne słowa przywódcy endecji mówiące o tym, że katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, ale że stanowi jej istotę. Słowa będące dla wielu narodowców swoistym dekalogiem, nagle, w lekko zmodyfikowanej formie, wypowiedział Jarosław Kaczyński – piłsudczyk. Powiało optymizmem. I kiedy wydawało się, że to o pryncypia chodziło, o obronę Kościoła, dlatego że to nasz narodowy i cywilizacyjny depozyt, z tych samych ust padło:</p>
<blockquote><p>– Podnoszenie sprawy tej komisji to jest element kampanii antykościelnej, którą rozpoczął prezydent Komorowski, stawiając sprawę krzyża. Warto jego zapytać, jakie miał w tym cele, a przede wszystkim, dlaczego nie mówił tego w trakcie kampanii wyborczej, nie mówił, że jest zdecydowanym wrogiem Kościoła. To jest pytanie, które powinno mu się w tej chwili publicznie postawić.</p></blockquote>
<p>No i czar prysł. Dmowski się ulotnił, a pojawił Makiawel. Mały, cyniczny, w owczo-partyjnej skórze. Załatwiający partyjne i osobiste porachunki przy okazji tematu, który powinien być wolny od tego typu uwikłań. Do akcji wkroczył „obrońca” Kościoła, który bezceremonialnie postanowił ten Kościół przytroczyć do partyjnej kulbaki. Broniąc i jednocześnie zniewalając. Doskonale wyczuł obawy hierarchów, którzy czując się zagrożeni wzbierającą falą antyklerykalizmu, tęsknie zaczęli wyglądać obrońców.</p>
<p>Prezes PiS-u poczuł wiatr. Rozpoczął grę na spolaryzowanie całej tkanki społecznej, a nie – jak się wielu dotychczas wydawało – jedynie partyjno-politycznej. Zagrał na powstanie dwubiegunowego układu wykraczającego daleko poza ramy aktualnej sceny politycznej. Wykalkulował sobie sojusz PiS-u i Kościoła w walce z resztą świata, stąd tak ochoczo przystąpił do jego obrony przed wrogami, zwłaszcza tymi, którzy – cóż za zbieg okoliczności – są wrogami PiS-u. A że tych jest zatrzęsienie, więc wprzęgnięcie do ich zwalczenia tak potężnego sojusznika, byłoby dla partii nielichym osiągnięciem.</p>
<p>Od biedy możnaby nawet przyjąć, że wrogowie Kościoła mogą być wrogami PiS-u, ale na pewno nie jest tak, że wszyscy wrogowie PiS-u są wrogami Koscioła. Co zatem zrobi Kościół? Mam nadzieję, że nie podpisze cyrografu podsuwanego przez pana prezesa, życzliwie się uśmiechnie i wyrazi w tej sprawie swoje <em>desinteressement</em>. Z jednej strony mamy ponad dwa tysiące lat doświadczeń i tradycji, z drugiej raptem dziewięć. <em>Suma summarum</em> stawiam na doświadczenie, choć wiadomo, licho nie śpi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/przytroczyc-kosciol-do-partyjnej-kulbaki.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy Kościół pozwoli na profanację krzyża?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/czy-kosciol-bedzie-bronic-krzyza.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/czy-kosciol-bedzie-bronic-krzyza.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 16:43:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=3014</guid>
		<description><![CDATA[Spotkać go można w wielu miejscach. Na rozstajach dróg, na zwieńczeniach świątyń i na ścianach polskich domów. Krzyż. Symbol wiary i pokoju. Symbol odkupienia, najświętszy znak chrześcijan. Z nim rozpoczynają swoje życie i z nim odchodzą z tego świata. Jest osią, na której opiera się cywilizacja łacińska. Ma w sobie niezwykłą siłę i moc zdolną przemieniać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Spotkać go można w wielu miejscach. Na rozstajach dróg, na zwieńczeniach świątyń i na ścianach polskich domów. Krzyż. Symbol wiary i pokoju. Symbol odkupienia, najświętszy znak chrześcijan. Z nim rozpoczynają swoje życie i z nim odchodzą z tego świata. Jest osią, na której opiera się cywilizacja łacińska. Ma w sobie niezwykłą siłę i moc zdolną przemieniać ludzkie serca. Potrafi przewrócić człowiekowi całe życie, nagle i niespodziewanie otworzyć na Nieskończoność, której nie dostrzegamy z ziemskiej perspektywy. Krzyż – dla Polaków największy i najważniejszy ze znaków.<span id="more-3014"></span></p>
<p>Ale krzyż, to także amunicja dla polityków. Właśnie gra trąbka zwołująca na bój. Bój o drewniany krzyż przed Pałacem Prezydenckim, który w porywie serca umieścili tam harcerze. Był świadkiem wielkiego uniesienia Polaków, którzy po katastrofie smoleńskiej ciągnęli tłumnie pod siedzibę zmarłego tragicznie prezydenta. Dzisiaj w sposób naturalny te uniesienia opadły. Pozostał jednak krzyż, którego przyszłość zaczyna ogniskować przyziemne emocje. Czy ma pozostać na miejscu, czego domagają się PiS-owcy, czy ma zostać przeniesiony w inne miejsce „za porozumieniem władz kościelnych”, czego chcieliby PO-owcy.</p>
<p>Za chwilę w ramach zapowiadanego końca „wojny polsko-polskiej” zostanie rozpętana kolejna wojna. O krzyż. Pod nim Polak zacznie pluć na Polaka. Padną słowa o profanacji, sługach diabła, dezawuowaniu pamięci tragicznie zmarłych pasażerów TU 154. Padną kalumnie. Ludzie będą sobie złorzeczyć i wygadywać niestworzone rzeczy. Będą odsądzać jeden drugiego od czci i wiary. Najświętszy symbol katolików posłuży partyjnym funkcjonariuszom do oczerniania przeciwnika i wdeptywania go w ziemię. Amok międzypartyjnej nienawiści sięgnie po to, po co nigdy sięgać nie powinien. Po profanację.</p>
<p>Brakuje mi w tym wszystkim stanowczego i donośnego głosu hierarchów Kościoła. Brakuje mi głosu, który twardo i jednoznacznie zażąda wyłączenia krzyża z politycznej wojny. Brakuje mi głosu nowego prymasa, głosu piętnującego z imienia, nazwiska i przynależności partyjnej wszystkich tych, którzy dzisiaj okładają się krzyżem. Kto, jeśli nie Kościół, ma dzisiaj bronić krzyża? Kto ma dać jednoznaczną ocenę tego, co godziwe, a co haniebne, jeśli nie hierarchowie? Czy to uczynią w sposób nie pozostawiający wątpliwości? Chciałby wierzyć, że tak będzie. Chciałbym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/czy-kosciol-bedzie-bronic-krzyza.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bramy piekielne w natarciu</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/bramy-piekielne-w-natarciu.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/bramy-piekielne-w-natarciu.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Apr 2010 08:31:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2558</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy na swoim blogu napisałem 26 grudnia ub. roku, że upadający podczas pasterki papież (chodzi o incydent z udziałem niezrównoważonej kobiety), to dla katolików złowrogi znak, nie myślałem, że tak szybko ten czas nastąpi. Wielu Internautów w mailach uważało, że przesadzam, że tak źle nie jest, a papieża przewróciła osoba, która chciała jedynie zwrócić na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy na swoim blogu <a href="http://www.eckardt.pl/upadajacy-papiez-%e2%80%93-zlowrogi-znak-dla-katolikow.html">napisałem</a> 26 grudnia ub. roku, że upadający podczas pasterki papież (chodzi o incydent z udziałem niezrównoważonej kobiety), to dla katolików złowrogi znak, nie myślałem, że tak szybko ten czas nastąpi. Wielu Internautów w mailach uważało, że przesadzam, że tak źle nie jest, a papieża przewróciła osoba, która chciała jedynie zwrócić na siebie uwagę. Uważałem wówczas i tak sądzę dzisiaj, że był to zwiastun nadciągającej burzy. Czułem, że upadający w murach swojej świątyni papież, to wydarzenie bezprecedensowe o niezwykle ważnej wymowie symbolicznej.<span id="more-2558"></span></p>
<p>I oto dzisiaj czytam słowa biografa Jana Pawła II, Geogra Weigela: „Benedykt XVI i Kościół są obiektem ataków ze strony &#8222;potężnych sił&#8221;. (…) przeciwko Kościołowi grają różne siły interesów: politycy i komentatorzy, którzy chcą zniszczyć wiarygodność Kościoła, adwokaci mający za cel wyrządzenie strat finansowych Watykanowi, antykatoliccy świeccy, którzy wykorzystują każdą okazję, by uderzyć w Kościół oraz katolicy, podążający za nigdy nie dokonaną rewolucją. Ich postulaty to koniec celibatu, wyświęcanie kobiet i zmniejszenie władzy biskupów – kończy papieski biograf.</p>
<p>Trudno nie zauważyć, że w ostatnim czasie wizerunek Kościoła katolickiego szargany jest w sposób niezwykle zajadły. Przez świat idzie medialna fala, która ma za zadanie dokonać w ludzkich umysłach zbitki: Kościół = pedofilia. Z różnych stron świata dochodzą informacje o kolejnych skandalach pedofilskich z udziałem księży i zakonników, skrzykują się ofiary i media, a do akcji przystępują prokuratorzy i adwokaci. Przekaz medialny ma być porażający i taki jest, a miliony katolików zaczyna być zdezorientowanych i wątpiących w siłę moralną swojego Kościoła. Wierni zaczynają się obawiać, że za chwilę mogą być napiętnowani za przynależność do Kościoła katolickiego.</p>
<p>Uderzenie w struktury Kościoła, a także jego wizerunek stało się dzisiaj dla niego szczególnie niebezpieczne. Niebezpieczne dlatego, że orężem stała się pedofilia, która wywołuje naturalne obrzydzenie, skrajne emocje i gwałtowny sprzeciw. Trudno o bardziej wymowną formę grzechu i ludzkiego upadku, niż wykorzystywanie seksualne dzieci. Na to nie ma usprawiedliwienia – tego rodzaju zachowania wołają po prostu o pomstę do nieba. Trudno bronić kogoś, kto w tak haniebny sposób daje upust swoim skłonnościom, a jeśli czyni to na dodatek osoba duchowna, trudno dziwić się, że agresja i nienawiść kieruje się także przeciw instytucji, którą reprezentuje.</p>
<p>Z tego wszystkiego doskonale zdają sobie sprawę ci, którzy z walki z Kościołem uczynili sens swojej misji. Dzisiaj triumfują – patrzcie wreszcie ich przygwoździliśmy, za chwilę zginą od miecza, którym sami wojują. Jeszcze jedno, dwa pokolenia, a katolicyzm będzie religią schyłkową, która odchodzić będzie w niesławie i pogardzie. Taki z grubsza jest cel dywanowego bombardowania medialnego, którego siła ma zastraszyć i obezwładnić Kościół oraz pozostawić po nim zgliszcza. Pod gruzami legnąć ma autorytet papieża i wpływy Kościoła, których nie zabiło ani oświecenie, ani Rewolucja Francuska, ani bolszewicka, ani żadna inna.</p>
<p>Stawką w grze nie są wcale pieniądze Kościoła, jak sadzą niektórzy. Stawką są przysłowiowe „owieczki”, które mają na własne oczy zobaczyć jak atakowany i pomiatany jest ich „pasterz”. To im serwowane jest to przykre widowisko, pełne emocji, jadu i napiętnowania. To w ich oczach duchowni mają zostać zohydzeni i zdeptani moralnie. To oni mają, pod wpływem manipulacji, sami zacząć wymierzać ciosy swoim pasterzom, złorzeczyć im i wygrażać. To „owieczki” mają dojść do wniosku, że czas się uwolnić od grzesznej i zakłamanej struktury, zarządzanej przez „pasterzy”, zdolnych do najgorszych czynów, którymi kieruje papież. Po co więc im taki Kościół? Po co im papież? Same przecież najlepiej będą wiedzieć, co jest dobre, a co złe. W końcu oglądają telewizję.</p>
<p>Co zatem robić? Po pierwsze, modlić się, szczególnie za Kościół i papieża. Po drugie, nie dać narzucić sobie antykatolickiej optyki. Po trzecie, zacząć dostrzegać wilki obleczone w owcze skóry. Po czwarte, mieć świadomość, że grzech w sercu Kościoła nie jest niczym nowym, choć boli. Po piąte, samemu pilnie obserwować księży, być im pomocą, a kiedy trzeba, informować biskupa o nieprawidłowościach i zgorszeniu. Na szczęście biskupi coraz uważniej słuchają. Po szóste, widzieć kolosalne dobro, które Kościół czyni. Po siódme, dostrzegać w Kościele owo „Mistyczne Ciało”, które nie zawsze jesteśmy w stanie ogarnąć swoim umysłem. Po ósme, śmiało sięgać do panteonu świętych i błogosławionych po pomoc i wsparcie. Po dziewiąte, mieć świadomość, że jako katolicy jesteśmy wspólnotą, wrażliwym naczyniem połączonym, współodczuwającym i… tak, tak, w jakimś sensie współodpowiedzialnym za to, co w Kościele ma miejsce. Po dziesiąte, czerpać siłę z obietnicy, że bramy piekielne naszego Kościoła nie przemogą.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/bramy-piekielne-w-natarciu.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Upadający papież – złowrogi znak dla katolików?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/upadajacy-papiez-%e2%80%93-zlowrogi-znak-dla-katolikow.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/upadajacy-papiez-%e2%80%93-zlowrogi-znak-dla-katolikow.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Dec 2009 17:57:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Koścół]]></category>
		<category><![CDATA[papież]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2093</guid>
		<description><![CDATA[Z przygnębieniem oglądałem „newsy”, na których niezrównoważona kobieta dopada podczas Pasterki do papieża, powodując jego upadek, wprawiając w przerażenie zgromadzonych w świątyni wiernych, jak i miliony widzów zgromadzonych przed telewizorami. Najwyższy autorytet katolików, ale i chrześcijan, zmierzając do Stołu Pańskiego… upada. Podnosi się, idzie dalej, ale jego twarz nie jest w stanie ukryć bólu. Nie fizycznego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z przygnębieniem oglądałem „newsy”, na których niezrównoważona kobieta dopada podczas Pasterki do papieża, powodując jego upadek, wprawiając w przerażenie zgromadzonych w świątyni wiernych, jak i miliony widzów zgromadzonych przed telewizorami. Najwyższy autorytet katolików, ale i chrześcijan, zmierzając do Stołu Pańskiego… upada. Podnosi się, idzie dalej, ale jego twarz nie jest w stanie ukryć bólu. Nie fizycznego, ale duchowego, straszliwie dojmującego nie tylko dla papieża, ale także dla świadków tego wydarzenia, które – tak to odebrałem – miało niezwykłą moc symboliczną.</p>
<p><span id="more-2093"></span>Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że fakt, który miał miejsce, jest w jakimś sensie petryfikacją sytuacji w jakiej znalazł się Kościół katolicki – nieustanny atak, atak, atak i… upadek, w tym przypadku papieża. Symbolika tego wydarzenia jest tym bardziej przejmująca, że doszło do niego w murach świątyni podczas podniosłej dla katolików uroczystości. Traktuję to jako znak, bardzo smutny i złowrogi. Nie chcę popadać w jakiś fatalizm, bo od tego jestem daleki, ale jeśli uznać, że historia Kościoła jest także historią odczytywania znaków, to jak zinterpretować to, co miało miejsce w Bazylice św. Piotra?</p>
<p>Symbolika upadającego papieża, w jakichkolwiek by to nie było okolicznościach, jest wydarzeniem, które musi dawać katolikom do myślenia. Upadający w murach swojej świątyni papież, to symbol tego, że zagrożenie istnieje nie tylko na zewnątrz Kościoła, ale i w jego wnętrzu. Nie jest przecież tajemnicą, że rzeczywistość Kościoła jest miejscem, gdzie toczy się nieustanna walka. Walka tyleż trudna, co inteligentna, gdzie stawką jest katolicka tradycja, relacje ze współczesnym światem, wizja papiestwa, jak i Człowieka, z całym bagażem przyrodzonych mu praw, ale i obowiązków.<br />
 <br />
Jeśli dobrze wsłuchać się w nauczania papieskie ostatnich lat, głosy biskupów i proboszczów, to nie sposób nie usłyszeć, że mamy do czynienia z czasami dla Kościoła groźnymi. Groźnymi nie tylko przemocą fizyczną, która wobec katolików przybiera w świecie na sile, ale przede wszystkim groźnymi wyrafinowaną przemocą intelektualną, która zaczyna podpierać się systemami prawnymi czy wzniecanymi modami, rugującymi katolicki punkt widzenia. W tym wszystkim słabnie coraz bardziej głos opinii katolickiej, której wmówiono, że ma milczeć, bo wiara to tylko prywatność, na dodatek woniejąca naftaliną.</p>
<p>Dla mnie upadający papież, to symbol i wołanie do katolików – obudźcie się, nie pozwólcie więcej upadać Namiestnikowi Chrystusa, bądźcie jego podporą, nie przyglądajcie się jak Kościół sam walczy z naporem zła, ale bądźcie Jego orężem! Nie bójcie świadczyć się za Kościołem w miejscach, w których przebywacie! Nie pozwólcie w imię tzw. „wolności” plugawić rzeczy dla was świętych, ani usuwać ich z miejsc, które stanowią o waszej obecności! Tak odczytuję symbolikę tego, co się wydarzyło w wigilijny wieczór. Poczułem niemal fizyczną samotność papieża, jego konsternację i ból tego, co się stało. Dla mnie był to znak aż nadto czytelny.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p>Jako niedzielną lekturę polecam intrygujący tekst z Frondy <a href="http://www.fronda.pl/news/czytaj/demonicznosc_polityki_naszych_czasow">&#8222;Demoniczność polityki naszych czasów&#8221;</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/upadajacy-papiez-%e2%80%93-zlowrogi-znak-dla-katolikow.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chrześcijaństwo &#8211; odnawialne źródło energii</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/chrzescijanstwo-odnawialne-zrodlo-energii.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/chrzescijanstwo-odnawialne-zrodlo-energii.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Dec 2009 10:08:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[krzyż]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=2058</guid>
		<description><![CDATA[Informacja przytoczona przez portal www.piotrskarga.pl z pewnością mogłaby wielu Polaków zaszokować. Oto „ośmioletni uczeń szkoły elementarnej w Maxham (stan Massachusetts) został odesłany przez nauczycieli do domu. Powodem odesłania chłopca był rysunek przedstawiający Jezusa ukrzyżowanego z umieszczonym na oczach symbolem „X”, oznaczającym, że Pan Jezus umarł na krzyżu. Nauczyciele odebrali to jako przejaw agresji i zażądali [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Informacja przytoczona przez portal <a href="http://www.piotrskarga.pl">www.piotrskarga.pl</a> z pewnością mogłaby wielu Polaków zaszokować. Oto „ośmioletni uczeń szkoły elementarnej w Maxham (stan Massachusetts) został odesłany przez nauczycieli do domu. Powodem odesłania chłopca był rysunek przedstawiający Jezusa ukrzyżowanego z umieszczonym na oczach symbolem „X”, oznaczającym, że Pan Jezus umarł na krzyżu. Nauczyciele odebrali to jako przejaw agresji i zażądali opinii psychologa o uczniu, jako warunku powrotu do szkoły” &#8211; informuje portal. </p>
<p><span id="more-2058"></span>I dalej:</p>
<p>„Rysunek powstał po tym jak nauczyciel poprosił dzieci, by namalowały coś co kojarzy im się z Bożym Narodzeniem. Kilka dni wcześniej chłopiec wraz z całą rodziną odwiedził sanktuarium Matki Bożej z La Salette w Attleboro. Pod wpływem wrażeń stamtąd namalował Jezusa ukrzyżowanego.  (…) Chłopiec bardzo źle zniósł incydent. Po przebadaniu przez psychologa otrzymał stosowne zaświadczenie, zezwalające na powrót do szkoły. Rodzice jednak złożyli podanie o przeniesienie go do innej placówki.”</p>
<p>Są Państwo zdziwieni? Ja nie. Zmiękczanie chrześcijańskiej wrażliwości trwa od dawna. Pomimo tego, że świat cywilizacji zachodniej jest osadzony w systemie wartości chrześcijańskich, a przynajmniej posadowiony został na chrześcijańskiej inspiracji, to dzisiaj, dzięki bierności chrześcijan, świat ten zaczyna kruszeć i tracić swoją tożsamość. Wolność religijna, a w zasadzie laicko-religijna wolnoamerykanka, zaczyna zbierać swoje coraz agresywniejsze żniwo. Świat, który ufundował swój porządek cywilizacyjny na znaku Krzyża, dzisiaj się od niego nie tylko odwraca, ale z premedytacją go profanuje.</p>
<p>Nie ma tygodnia, by media nie donosiły, czasami temat inspirując, że Krzyż w miejscu publicznym stał się przedmiotem czyjegoś dyskomfortu psychicznego, że naruszył religijną wolność kogoś, kto nie jest chrześcijaninem, że rozdrażnił ateistów i apostatów, i że tak w ogóle, po co w przestrzeni publicznej Krzyż, skoro sami chrześcijanie niespecjalnie o jego obecność zabiegają. Okazuje się, że można Krzyż zanurzać w moczu, pokazywać w kontekstach orgiastycznych, pluć na niego i wyszydzać do woli, a reakcji, przynajmniej na gruncie prawa, nie ma. Ba, to prawo coraz częściej bierze stronę tych, którzy z Krzyża uczynili swoisty worek treningowy, na co wskazują ostatnie wyroki europejskich trybunałów.</p>
<p>Reakcja chrześcijan jako całości pokazuje, że ich system immunologiczny został skutecznie przenicowany przez wirus obojętności, który jak dobra grypa, ciągle mutuje w coraz doskonalsze i skuteczniejsze odmiany. Nie ma, niestety, czegoś takiego jak zorganizowana chrześcijańska opinia społeczna, która byłaby w stanie swoją siłą wywierać presję na zakusy nieprzyjaciół Pana Boga, którzy będąc w zdecydowanej mniejszości uzyskali przemożny i nadreprezentatywny wpływ na europejskie prawodawstwo, a co za tym idzie krajowe.<br />
 <br />
Uczynić przełomu w tym zakresie nie są w stanie skapcaniałe i przeżarte do trzewi grzechem oportunizmu zadowolone z siebie chadeckie międzynarodówki czy prawicowo-konserwatywne frakcje PE. Nie sądzę, by były w stanie wydusić z siebie choćby pisk, że: od Krzyża &#8211; wara, od dzieci nienarodzonych &#8211; wara, od definicji małżeństwa, jako związku kobiety i mężczyzny &#8211; wara, od chorych i umierających staruszków &#8211; wara. Europejska opinia chrześcijańska nie jest dzisiaj skutecznie reprezentowana w instytucji, która wyznacza tempo i kierunek rozwoju Europy. To smutna konstatacja, ale tak jest.</p>
<p>Nie ma w Parlamencie Europejskim „fighterów”, którzy byliby w stanie skutecznie potrząsnąć skostniałym biurokratycznym molochem w imię zasad i niewzruszalnych wartości, wbrew europejskiej praktyce powszechnego konsensusu, która sprawia, że traci na tym najbardziej to, co z definicji w konsensus się nie wpisuje, np. Dekalog. I nie chodzi wcale o żadną wojnę religijną w Europie, bo takiej chrześcijanie nie toczą, w odróżnieniu od wyznawców agresywnego ateizmu, ale o twardą i bezkompromisową obronę symboli i wartości, które są bezczelnie wypychane z przestrzeni publicznej w imię swoiście rozumianej wolności i rozdziału państwa od Kościoła.</p>
<p>Chrześcijanin ma prawo powiedzieć „NIE”! Co więcej, ma obowiązek mówić „NIE!”, kiedy szarga się jego religijną tożsamość i pluje na wiarę jego przodków. Chrześcijanin nie ma obowiązku respektować praw, które naruszają fundamenty jego wiary. Więcej, ma obowiązek takie prawo zwalczać i organizować przeciwko niemu opinię publiczną. Chrześcijanin nie musi przepraszać że żyje, ani stawać na baczność przed Baalem laicyzmu. Nie musi, bo chrześcijaństwo to – używając języka na czasie – odnawialne źródło energii i tylko ktoś cwany wmówił chrześcijanom, że ich religijne paliwo jest na wyczerpaniu. A tu wystarczy spojrzeć w kierunku światła, by jak w ogniwach fotowoltanicznych, energia do walki nagromadziła się sama.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/chrzescijanstwo-odnawialne-zrodlo-energii.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witajcie w czasach ostatnich</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/witajcie-w-czasach-ostatnich.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/witajcie-w-czasach-ostatnich.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 11:00:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=1954</guid>
		<description><![CDATA[Któż z nas się nie zastanawiał, kiedy nastąpi koniec świata? Jak będzie wyglądał i jakie poprzedzą go znaki? Czy będzie to klasyczny gniew Boży, czy też uderzenie komety? A może wojna termojądrowa lub wirus o niespotykanej toksyczności i sile rażenia? Oddając się tego typu refleksji zapewne myślimy podobnie - obojętnie, co to będzie, ważne, żeby nas przy tym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Któż z nas się nie zastanawiał, kiedy nastąpi koniec świata? Jak będzie wyglądał i jakie poprzedzą go znaki? Czy będzie to klasyczny gniew Boży, czy też uderzenie komety? A może wojna termojądrowa lub wirus o niespotykanej toksyczności i sile rażenia? Oddając się tego typu refleksji zapewne myślimy podobnie - obojętnie, co to będzie, ważne, żeby nas przy tym już nie było. A tego, niestety, nie możemy być pewni, bo kto wie, czy akurat w czasach ostatnich nie żyjemy. Przypominają nam o tym co jakiś czas nie tylko delegacje Świadków Jehowy kołatające do drzwi, ale i światowa kinematografia, ładująca miliony dolarów w katastroficzne megaprodukcje, by zaspokoić ludzką ciekawość - jak będzie wyglądać koniec rodzaju ludzkiego (vide najnowszy film „2012”). Chcemy, więc mamy.</p>
<p><span id="more-1954"></span>Czy znakiem końca świata będzie pojawienie się Antychrysta, jako Światowego Nauczyciela, który czynić będzie wielkie „cuda”, mamić i uwodzić ludzi fałszywymi ideologiami, schlebiać ludzkiej naturze, obezwładniać erudycją i doskonałą wiedzą? Tego nie wiemy, ale z pewnością paru domorosłych Antychrystów już teraz by się znalazło, nie tylko w świecie polityki. W czasach dzisiejszych wylansowanie takiego indywiduum nie nastręczałoby trudności i kto wie, czy któregoś dnia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nie zobaczymy na ekranach swoich telewizorów, laptopów i komórek, jakiegoś intrygującego pana, starannie wystudiowanego, który rozpocznie do nas „przekaz” o nadejściu nowego wspaniałego świata.</p>
<p>Naprzeciw tego typu rozważaniom wychodzi książka ks. Andrzeja Zwolińskiego pt. „Encyklopedia końca świata”, która na ponad 400 stronach daje solidną porcję wiedzy o procesach i zjawiskach dotykających czasów ostatnich. Znajdziemy w niej informacje nie tylko biblijne czy eschatologiczne, ale również katalog pojęciowy z zakresu filozofii, teologii, biologii, astronomii, medycyny czy socjologii. W przejrzysty sposób, w formie encyklopedycznej, książka prowadzi nas przez świat pojęć, który być może pobieżnie znamy, ale nie zawsze mieliśmy czas, by się w niego zagłębić i strawić intelektualnie. Ta książka, to doskonały prezent pod choinkę, o czym warto już dzisiaj pomyśleć. Polecam.</p>
<p>Wśród haseł w niej zawartych znajdziemy m.in.: Antrovis, Aniołowie, Antropozofia, Antychryst, Apokalipsa, Armagedon, Cieplarniany efekt, Chipy, Chrystus, Cywilizacyjny kryzys, Człowiek, Dawidianie, Czas, Ekologiczna zagłada, Endyzm, Epidemie, Grzybowszczyzna Stara, Hinduizm, Islam, Judaizm, Katastrofy kosmiczne, Kosmici, Majowie, Maryja, Megiddo project, Millenaryzm, New Age, Nowoapostolskie sekty, Ostatni czas, Ozonowa warstwa, Paruzja, Przepowiednie, Przyszłość po końcu świata, Realianie, Sąd Ostateczny, Scjentologia, Spadek narodzin ludzi, Spirytuałowie, Swedenborg, Teozofia, Trzęsienia ziemi, Zmartwychwstanie ciał.</p>
<p>„Encyklopiedia końca świata”, ks. Andrzej Zwoliński, Petrus 2009, str. 448, oprawa twarda</p>
<p><img class="size-full wp-image-1957 alignleft" title="encyklopedia2" src="http://www.eckardt.pl/wp-content/uploads/2009/11/encyklopedia2.jpg" alt="encyklopedia2" width="77" height="74" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/witajcie-w-czasach-ostatnich.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świętych obcowanie</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/swietych-obcowanie.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/swietych-obcowanie.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Nov 2009 18:41:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=1753</guid>
		<description><![CDATA[Wszystkich Świętych. Czas niezwykłej łączności z tymi, którzy żyją w naszych wspomnieniach. Ze szczególną siłą wracają, pukając do naszej pamięci. Delikatnie szarpią strunę nostalgii i tęsknoty. Z uchylonych bram nieba, idą ku nam zastępy naszych przodków. Spoglądają na nas pożółkłe od patyny niepamięci twarze ciotek, które umilały nam szczenięce lata cukierkami, powracają dostojne i pełne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystkich Świętych. Czas niezwykłej łączności z tymi, którzy żyją w naszych wspomnieniach. Ze szczególną siłą wracają, pukając do naszej pamięci. Delikatnie szarpią strunę nostalgii i tęsknoty. Z uchylonych bram nieba, idą ku nam zastępy naszych przodków. Spoglądają na nas pożółkłe od patyny niepamięci twarze ciotek, które umilały nam szczenięce lata cukierkami, powracają dostojne i pełne ciepła spojrzenia prababć i pradziadków, którzy odeszli, zanim mogliśmy ich lepiej poznać i zadać mądrzejsze pytania.</p>
<p><span id="more-1753"></span>Przewijają się twarze i postacie towarzyszy dziecięcych zabaw, którzy nie doczekali dorosłości, a z którymi smakowaliśmy świat cukrowej waty, niedojrzałych jabłek z ogrodu sąsiada, majowych kąpieli, solidarnie podartych spodni na płocie i rowerowych wypraw. Oni wszyscy odeszli. Do świata ciszy i spokoju. Dyskretnie i po cichu ulotnili się z naszego życia zasiawszy w nas ziarno pamięci, które ciągle wzrasta. Tak jak dzisiaj.</p>
<p>Wracają wspomnienia chwytające za serce, szarpiące strunę jakiegoś niespełnienia i tęsknoty za tymi, do których chcielibyśmy się znowu przytulić, posłuchać ich głosu, popatrzeć na nich, po prostu być z nimi… Zamieszkują w naszej pamięci, przysypywani kurzem niepamięci dnia codziennego. Nie narzucają się nam. Jedynie czasami proszą dyskretnie modlitwę, bo jest ona dla nich pomocą i wsparciem, ciepłem, jakie możemy im ofiarować, nienazwaną formą miłości, która przenika przez śmierć.</p>
<p>Na co dzień rzadko kto myśli o tym, że zegar naszego życia zaczął odmierzać czas od chwili naszych narodzin. W dobie niezwykłych osiągnięć techniki, kiedy komputer zaczyna regulować nasze życie, a zdrowie i zadowolenie z życia stały się atrybutami szczęścia, śmierć ze swoją nieuchronnością, nierozpoznana przez dostępne człowiekowi instrumenty, uwiera. Zbanalizowana przez kulturę masową, wzbudza obawę i niepewność, zwłaszcza kiedy człowiek zostaje sam na sam z myślami o ostateczności, znanymi tylko jemu, pośród pytań, od których nie sposób uciec.</p>
<p>W jakimś sensie życie samo przygotowuje nas na nieuchronność. Wraz z wiekiem staje się to pełniejsze i wyraźniejsze. I być może dlatego natura starzenia się polega właśnie na psychicznym wyciszeniu się, refleksyjności i w końcu na pogodzeniu się z odejściem. To ludzie starsi najlepiej wiedzą, co oznaczają noce spędzone na rozmyślaniach, samotności i czuwaniu, kiedy dynamika życia zostaje zastąpiona dynamiką przeczuwania, wyostrzającą te zmysły, które u młodych zagłusza hałaśliwa codzienność, ich tężyzna i witalność.</p>
<p>A gdy jeszcze choroba, często nieuleczalna, podcina ostanie lata życia, wtedy dogasające życie nabiera, jakby na przekór okolicznościom, owego niesamowitego blasku, widocznego jedynie dla tych, którzy widzą człowieczeństwo w pełnym wymiarze, jako odbicie tego, co nas czeka za bramą majestatycznej ciszy. Za rok znowu będzie listopad, a w miesiącach go poprzedzających odejdzie na zawsze ktoś z naszych bliskich, jakiś wielki mędrzec i wielki przywódca. Nie wezmą nic z tego świata. W proch się obrócą…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/swietych-obcowanie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sowa jak gołębica</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/sowa-jak-golebica.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/sowa-jak-golebica.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Aug 2009 09:30:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Sowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=1379</guid>
		<description><![CDATA[„Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że niektore punkty sprzedaży produktów telefonii &#8222;wRodzinie&#8221; są otwarte nie tylko w dni powszednie, ale również w niedzielę. Chodzi o lokale w Toruniu i położonej niedaleko Gdańska nadmorskiej miejscowości Stegna” – doniósł na swoich stronach odchodzący do historii „Dziennik”, grzmiąc w tytule „Ojciec Rydzyk łamie zasady Kościoła”. Jak zawsze przy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>„Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że niektore punkty sprzedaży produktów telefonii &#8222;wRodzinie&#8221; są otwarte nie tylko w dni powszednie, ale również w niedzielę. Chodzi o lokale w Toruniu i położonej niedaleko Gdańska nadmorskiej miejscowości Stegna”</em> – doniósł na swoich stronach odchodzący do historii „Dziennik”, grzmiąc w tytule „Ojciec Rydzyk łamie zasady Kościoła”. Jak zawsze przy tego typu okazji na podorędziu znalazł się czujny i czysty niczym gołębica ks. Kazimierz Sowa, który z wysokości swojego medialnego autorytetu stwierdzić raczył, że <em>„Kapłan powinien stosować zasady, które sam głosi. Nauka Kościoła wobec handlu w niedzielę jest jednoznaczna”</em>. Kończąc dopowiedział, że <em>„Każdy kapłan powinien własnym przykładem wzmocnić treści, które przekazuje. Chyba, że chce być posądzony o faryzeizm”.</em></p>
<p><span id="more-1379"></span>Nie ukrywam, że się zasępiłem. Bo jeżeli faktem jest, co wywołuje święte oburzenie księdza Sowy, że gdzieś w niedzielę handluje się kartami telefonicznymi sieci „wRodzinie”, to co począć ze sprzedawanymi w niedzielę w hipermarketach książkami katolickimi, na przykład „Tryptykiem Rzymskim” Jana Pawła II, czy „Świadectwem” ks. bp. Stanisława Dziwisza? Ba, co zrobić z książką „Słownik języka boskiego” samego ks. Kazimierza Sowy, za którą dostał nagrodę im. Biskupa Chrapka, kiedy człowiek widzi ją wyłożoną w księgarni, która – co za pech – handluje akurat w niedzielę? Czy nie powinien ksiądz Sowa zagrzmieć i spalić się ze wstydu, kiedy swoją publikacją przyczynia się do łamania ważnego przykazania boskiego? A może ksiądz Sowa nie wie, że jego książka sprzedawana w niedzielę może obrażać Pana Boga i siać zgorszenie wśród wiernych, tym bardziej, że ksiądz Sowa to przecież zawołany katolik, nie szczędzący innym moralnych kuksańców?</p>
<p>Stąd to moje zasępienie. Bo jakoś dziwnie się czuję, kiedy ksiądz na księdza naskakuje, udowadniając na użytek nieprzychylnych Kościołowi mediów, że są księża „właściwi” i „niewłaściwi”, bardziej i mniej pobożni, bardziej i mniej grzeszni. Rozczarowuje, że są księża, dla których napominanie współbrata oznacza udział w nagonce medialnej, którzy za cenę bytności w mediach drapują się na nie wiadomo jakie „autorytety”, inteligentnie nadmuchiwane przez te media pijarowską pompką. Aż prosi się, by księdzu Sowie przypomnieć przypowieść o belce i oku, którą jako kapłan żarliwy i skromny znać powinien. No chyba, że z tą skromnością i żarliwością coś się w międzyczasie wydarzyło.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/sowa-jak-golebica.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Dumny” Benedykt</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/dumny-benedykt.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/dumny-benedykt.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 May 2009 08:57:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Media]]></category>
		<category><![CDATA[Postacie]]></category>
		<category><![CDATA[Religia]]></category>
		<category><![CDATA[Benedykt XVI]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=946</guid>
		<description><![CDATA[Papież Benedykt XVI zakończył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Niezwykle ważną, zwłaszcza dla Chrześcijan, dla których była ona wzmocnieniem i przypomnieniem, że na przekór okolicznościom, należy trwać w miejscach świętych. Ma to swoją głęboką wymowę, gdyż Ziemia Święta stała się miejscem exodusu chrześcijan, zmęczonych ciągłym napięciem i naporem świata arabskiego i żydowskiego. To był dla mnie najważniejszy aspekt [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Papież Benedykt XVI zakończył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Niezwykle ważną, zwłaszcza dla Chrześcijan, dla których była ona wzmocnieniem i przypomnieniem, że na przekór okolicznościom, należy trwać w miejscach świętych. Ma to swoją głęboką wymowę, gdyż Ziemia Święta stała się miejscem exodusu chrześcijan, zmęczonych ciągłym napięciem i naporem świata arabskiego i żydowskiego. To był dla mnie najważniejszy aspekt tej pielgrzymki. Drugim było spotkanie papieża z przedstawicielami islamu i przypomnienie, że Palestyńczycy mają prawo do swojej ojczyzny. Trzecim wizyta pod Ścianą Płaczu i w Yad Vaszem.</p>
<p>W opinii liberalnych mediów podczas spotkań z Żydami za mało było ekspiacji i bicia się w piersi, tym bardziej, że papież jest Niemcem, więc powód jakby podwójny. Grzmi więc dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”, że „podczas podróży do Ziemi Świętej papież nie przeprosił Żydów za dawny antysemityzm Kościoła”, co jest oczywistym skandalem, bo jakże to tak – niemiecki papież, dawny członek Hitlerjugend, jak niewybrednie sugerowały lewicowe media, i brak jakiegokolwiek gestu na miarę Willego Brandta w Warszawie? Kto to widział. Nie zaskakuje więc irytacja nadwornego teologa „Gazety Wyborczej” Jana Turnaua, który w takie oto struny szarpie:</p>
<blockquote><p>Gdyby jednak papież wykonał przyjęty w naszej kulturze gest pokory i skruchy, nie powiedziałby w ogóle nic – a zarazem bardzo wiele. Bo gesty mają nośność obrazu. Obawiam się, że Benedykt XVI tak się zachował, albowiem mojemu Kościołowi wciąż brak dostatecznej pokory. Brak jej przede wszystkim w Watykanie, skąd winno świecić najjaśniejsze światło chrześcijańskie. Paweł VI ukląkł przed przedstawicielem prawosławia, Jan Paweł II był uosobieniem pokory, u obecnego papieża widzę za dużo kościelnej dumy.</p></blockquote>
<p>Wprawdzie Jan Turnau nie wyjaśnił, co oznacza „kościelna duma”, ale nie trudno się chyba domyśleć, że wielkość dumy kościelnej w ujęciu postępowych katolików, jest wprost proporcjonalna do ilości przyklęknięć na metr kwadratowy i ilości uderzeń w piersi na minutę. Im mniej przyklęknięć i uderzeń, tym duma większa, im więcej, wiadomo – <em>cool</em>. Kajający się na każdym kroku papież za bardziej lub mniej urojone winy Kościoła, przyklękający w rytm batuty „Gazety Wyborczej”, wstający z kolan na wyraźne pozwolenie heretyzujących teologów, uzgadniający z nimi tezy encyklik i wystąpień papieskich, oto model Kościoła, jaki się marzy wszystkim tym, którzy tak chętnie mówią o biciu się w piersi, tyle że nie własne.</p>
<p>Jakże inaczej w kontekście papieskiej pielgrzymki i tego co zamieszcza „Gazeta Wyborcza”, brzmi głos ks. prof. Waldemara Chrostowskiego w dzisiejszym „Naszym Dzienniku”. Ten wytrawny znawca stosunków katolicko-żydowskich, jeden z animatorów dialogu między katolikami a żydami, zwraca uwagę, że <em>mea culpa</em> Kościoła w stosunku do Żydów została wypowiedziana wielokrotnie, m.in.  podczas Środy Popielcowej Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 oraz podczas wizyty Jana Pawła II w Ziemi Świętej. Stąd rodzi się uzasadnione pytanie, ile jeszcze i jakiego rodzaju takich przeprosin musiałoby być, by zaspokoić tych, do których były przecież kierowane? Nie bez kozery zatem ks. Waldemar Chrostowski formułuje myśl niezwykle istotną dla relacji katolików i żydów:</p>
<blockquote><p>Zatem należy zadać pytanie, czy tamte mea culpa miały jakieś znaczenie, zostały zauważone i przyjęte? Jeżeli odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, winno to oznaczać, że dokonało się pojednanie i należy przejść do nowego etapu, od pamiętliwości do pamięci. Tylko szczera odpowiedź pozwala zrozumieć i właściwie umiejscowić naciski, których celem było zmuszenie Benedykta XVI, by pokorę zastąpić upokorzeniem się, a więc pokora Kościoła – tak, upokarzanie Kościoła – nie!</p></blockquote>
<p>Nic dodać, nic ująć. Miło mądrego i wierzącego księdza posłuchać.</p>
<p>I na koniec małe wyjaśnienie-sprostowanie do mojego <a href="http://www.eckardt.pl/jubileusz-pieknych-ludzi.html">wpisu</a> dotyczącego jubileuszu „Gazety Wyborczej”. Otóż, jeden z jej redaktorów zwrócił mi uwagę, że we fragmencie dotyczącym zatrudnienia Lesława Maleszki w &#8222;GW&#8221; popełniłem nadużycie, pisząc – „Pracę w organie Adama Michnika dostał, bo przeważyły ponoć względy „humanitarne i socjalne”, co doskonale oddaje obłudę tytułu prasowego, który reklamował się, że – nie jest mu wszystko jedno”. Otóż, Maleszka pracował w gazecie od 1989 roku, więc moje nieprecyzyjne stwierdzenie, jakoby robotę dostał dopiero po dekonspiracji nie pokrywa się z rzeczywistością. Prostuję zatem – Lesław Maleszka po odkryciu jego przeszłości pracę w redakcji jedynie zachował. Odbyło się to ponoć na osobiste życzenie Adama Michnika, na którego zresztą też donosił. Tyle tytułem wyjaśnienia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/dumny-benedykt.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

