<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maciej Eckardt &#187; Polityka</title>
	<atom:link href="http://www.eckardt.pl/category/polityka/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.eckardt.pl</link>
	<description>Maciej Eckardt strona nieoficjalna - Cywilizacja, Gospodarka, Historia, Kultura, Polityka, Religia, Samorząd, Bydgoszcz</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 21:03:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Pan prezes robi „klik”</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/pan-prezes-robi-%e2%80%9eklik%e2%80%9d.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/pan-prezes-robi-%e2%80%9eklik%e2%80%9d.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Jan 2012 20:53:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6157</guid>
		<description><![CDATA[„Pomyliliśmy się” – odparł Jarosław Kaczyński, kwitując pytanie, że protest PiS-u w głośniej sprawie ACTA zalatuje obłudą, skoro w komisji sejmowej przeszedł on dzięki pisowcom z entuzjazmem równym, jak pokazuje protokół, rządowemu. „Pomyliłem się” – oznajmił z równie rozbrajającą fałszywą szczerością Jacek Kurski z Solidarnej Polski, kiedy czujny dziennikarz wytknął mu głosowanie w Parlamencie Europejskim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Pomyliliśmy się” – odparł Jarosław Kaczyński, kwitując pytanie, że protest PiS-u w głośniej sprawie ACTA zalatuje obłudą, skoro w komisji sejmowej przeszedł on dzięki pisowcom z entuzjazmem równym, jak pokazuje protokół, rządowemu. „Pomyliłem się” – oznajmił z równie rozbrajającą fałszywą szczerością Jacek Kurski z Solidarnej Polski, kiedy czujny dziennikarz wytknął mu głosowanie w Parlamencie Europejskim za ACTA.</p>
<p>W taki oto sposób, bez zbędnych ceregieli, wychodzi się z trudnych pytań. Dzisiaj, kiedy wnerwionym Internautom w naturalnym odruchu wygina się skierowany ku rządowi środkowy palec, znany tytan Internetu Jarosław Kaczyński, postanawia złapać wiatr w żagle. Nastawiając do nawietrznej ośliniony kciuk, wyczuwa przy sondażowej flaucie, że jednak wieje. Dlatego, jak PiS długi i szeroki, słychać – ster prawo na burt, stawiamy żagle! Wszystkie ręce na pokład.</p>
<p>Wiadomo, w polityce wykorzystuje się każdą okazję, także Internet, nawet jeśli jest się pod tym względem kompletnym dyletantem. I nie szkodzi, że wcześniej o Internautach mówiło się, że „siedzą przed komputerem, oglądają filmiki, pornografię, pociągają z butelki z piwem” oraz, że są grupą, „którą się najłatwiej manipuluje”, bo wiadomo, „kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje”. Eee, ale to stare dzieje. Dzisiaj pan prezes to ma nawet blog założony.</p>
<p>„Jak ćwiczyć pamięć, by umieć zapominać” – pytał retorycznie swego czasu Stanisław Jerzy Lec?</p>
<p>Ano właśnie, tak.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/pan-prezes-robi-%e2%80%9eklik%e2%80%9d.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego jestem niewierzący</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/dlaczego-jestem-niewierzacy.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/dlaczego-jestem-niewierzacy.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 08:53:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[państwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6136</guid>
		<description><![CDATA[W artykule „Spór o dwie Polski” („Uważam Rze” 3(50)/2012) Łukasz Warzecha opisując powstawanie „państwa równoległego”, będącego odpowiedzią na państwo lemingów, zawarł taką oto myśl: „Drugoobiegoowcy (…) spisali nasze państwo na straty, choć twierdzą, że chodzi im tylko o to, aby odbić je z niegodnych rąk. Tylko co potem? Jeśli dziś będziemy rozciągać naszą niechęć do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W artykule „Spór o dwie Polski” („Uważam Rze” 3(50)/2012) Łukasz Warzecha opisując powstawanie „państwa równoległego”, będącego odpowiedzią na państwo lemingów, zawarł taką oto myśl:</p>
<blockquote><p>„Drugoobiegoowcy (…) spisali nasze państwo na straty, choć twierdzą, że chodzi im tylko o to, aby odbić je z niegodnych rąk. Tylko co potem? Jeśli dziś będziemy rozciągać naszą niechęć do kierujących Polską na samo polskie państwo, co później powstrzyma innych od podobnego podejścia, gdy polityczna karta się odwróci? Jak potem odbudować szacunek dla instytucji, dla urzędów? Kto przyzna sobie prawo do stwierdzenia, że teraz jest już wszystko w porządku; że jest to państwo, które znowu możemy szanować? (…) Siłą republikańskiego podejścia jest wyraźne oddzielenie naszego stosunku do urzędników państwa od niego samego. Drugoobiegowcy wydają się myśleć inaczej”.</p></blockquote>
<p>Dotknął Warzecha problemu istotnego – stosunku obywateli do ich państwa jako instytucji. Państwa, którego w myśl zdrowych zasad republikanizmu proponowanych przez autora, nie należy nadmiernie utożsamiać z jego urzędnikami. Wiadomo, nic tak nie jest w stanie upstrzyć i zafajdać wizerunku ogólnonarodowego dobra zwanego państwem, jak tępa urzędnicza swołocz, rozpleniona po wszystkich możliwych urzędach od Bałtyku aż do Tatr. Prawda to oczywista, ale wtórna. Ja najwidoczniej nie jestem republikaninem, bo ani myślę oddzielać stada urzędniczych biurw od państwa, które z hodowli tych biurw uczyniło całkiem sprawną maszynkę, nad którymi teraz z oczywistych względów nie jest w stanie zapanować.</p>
<p>Od dawna nie posiadam żadnych uczuć w stosunku do Państwa polskiego jako takiego. Jestem pod tym względem dotknięty kompleksową ambiwalencją uczuciową i asertywnością. Państwo polskie jest dla mnie instytucją nie tyle bezużyteczną, co szkodliwą, nagminnie gwałcącą konstytucję w podstawowych dla człowieka obszarach wolności, tj. wolności osobistej i gospodarczej. Jego zachłanność w anektowaniu coraz to nowych przestrzeni życia człowieka, czynienia z niego zwierzyny łownej dla dziesiątków służb, posiadających uprawnienia rodem z Rosji sowieckiej, do tego coraz bezczelniejsze i głębsze gmeranie ludziom w kieszeniach, sprawia że nie uważam tego państwa za swoje. W końcu mogę.</p>
<p>Ograniczam swoje z nim kontakty do niezbędnego minimum (US, ZUS). Jako obywatel organizmu wprzęgniętego w unie i sojusze, które nie budzą mojej aprobaty, nie mam również obowiązku rżeć z radości i piać z zachwytu. A skoro tak, to nie mam też obowiązku temu państwu pomagać, bo niby z jakiej racji? W końcu nie jestem masochistą ani schizofrenikiem, a takich zachowań wobec siebie oczekuje, moje rzekomo, państwo. Nie odpowiada mi filozofia, w której okradany ma być wdzięczny, że jest uwalniany od ciężaru posiadania pieniędzy, a lany w mordę ma skakać z radości, że ekskluzywnie na żywo może oglądać własne zęby w garści. Aż tak daleko moja postawa obywatelska nie sięga.</p>
<p>Dlatego, jeśli chodzi o Państwo, jestem osobą niewierzącą. Nie wierzę w jego kompetencje, nie wierzę w jego uczciwość, nie wierzę w jego moc. Nawet nie jestem pod tym względem agnostykiem. Jestem niewierzący na wskroś. Stałem się kompletnym państwowym apostatą, których dzięki temu państwu z każdym dniem przybywa. Żyją obok państwa, we własnych enklawach. Tolerują je, bo nie mają innego wyjścia. Nie podniecają się tym, kto wygra wybory, dlatego na nie nie chodzą. Wiedzą, że w tym systemie są one fikcją, w której nie mają ochoty brać udziału. Z politowaniem oglądają wiadomości, czekając tak naprawdę na sport i prognozę pogody.</p>
<p>To jak najbardziej normalni ludzie, funkcjonujący w myśl zdrowej zasady – jak państwo im, tak oni państwu. Milcząca połowa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/dlaczego-jestem-niewierzacy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dumanie o prawicy</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/dumanie-o-prawicy.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/dumanie-o-prawicy.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 22:28:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[prawica]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6111</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy niedawno napisałem, że w sensie politycznym znajduję się na „polach niczyich”, gdyż ze względu na marną ofertę programowo-personalną oraz estetyczno-intelektualny entourage polskiej prawicy jestem z nią niekompatybilny, dowiedziałem się z przesłanych maili, że podobnie myśli bardzo wielu Internautów. To była pouczająca i krzepiąca lektura. Okazało się, że nie jestem sam. Miłe uczucie. Dominujące na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy niedawno napisałem, że w sensie politycznym znajduję się na <a href="http://www.eckardt.pl/hasanie-po-polach-niczyich.html">„polach niczyich”</a>, gdyż ze względu na marną ofertę programowo-personalną oraz estetyczno-intelektualny <em>entourage</em> polskiej prawicy jestem z nią niekompatybilny, dowiedziałem się z przesłanych maili, że podobnie myśli bardzo wielu Internautów. To była pouczająca i krzepiąca lektura. Okazało się, że nie jestem sam. Miłe uczucie.<span id="more-6111"></span></p>
<p>Dominujące na prawicy narracje tak naprawdę odsłaniają jej mizerię, pokazując niezrozumienie procesów dekonstruujących stary świat, do którego przyssana jest prawica. Nie ma jednak ona siły go obronić, bo ugrzęzła w okopach Świętej Trójcy, z których grzmi jedynie świętym oburzeniem wcale nie świętych ludzi, zamiast spróbować zaprojektować przyszłość na zasadzie &#8211; czego chce, a nie czego nie chce. Prawica wybrała rolę aktywnego i głośnego wioślarza, ale na rzece, która i tak wartko płynie własnym nurtem, czyniąc wszelkie ruchy wioślarszy jałowymi.</p>
<p>Polska prawica stała się opcją defensywną, opierającą swoją tożsamość na imponderabiliach i emocjach, które nie wystarczają do tego, by rzucić wyzwanie współczesnemu światu na zasadzie – tam właśnie zmierzamy i wiemy jak to zrobić! Prawica ugrzęzła w zgryźliwej kontestacji wszystkich i wszystkiego, co ma pożądany walor diagnostyczno-poznawczy, ale nic poza tym. Nie wygenerowała z siebie żadnego ambitnego projektu, który by korespondował z procesami globalizacyjnymi, które zostały uznane przez nią za główne zagrożenie.</p>
<p>Hasło „Europy ojczyzn” opartej na cywilizacji łacińskiej, to stanowczo za mało, by porwać za sobą wchodzące z każdym rokiem w dorosłość pokolenia. Dla nich taka prawica będzie pełną egzotyką, choć z pewnością znajdzie się grono młodych jej wyznawców, bo co by nie mówić, prawica jako taka posiada sporo powabu i atrakcyjności. Ale czy na pewno prawica polska, skoro jej emanacją przez najbliższe lata będą nurty smoleńsko-populistyczne, widowiskowo wyrywające sobie prawicowe pierworództwo, choć poczęte zostały w tym samym czasie i w tej samej alkowie?</p>
<p>Nie sądzę jednak, żeby Polska poniosła szkodę na nieobecności tego rodzaju prawicy u władzy. Dyskomfortem jednak jest to, że dla rządów obecnej koalicji alternatywą jest właśnie taka prawica. Na szczęście posiada ona, co ciekawe, swoisty instynkt propaństwowy, który polega paradoksalnie na jej niezwykłej skłonności do podziałów i tym samym eliminowaniu się z wpływu na sprawy kraju. Jest to zabawna cecha smoleńsko-populistycznej prawicy, która zarzucając sobie wzajemnie niezdolność dojścia do władzy, w cudowny i nieprzymuszony sposób się od tej władzy oddala.</p>
<p>No tak, ale zaraz może ktoś zauważyć – chwila, chwila, ale czy to na pewno jest prawica? Ot, ciekawe pytanie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/dumanie-o-prawicy.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A może bojkocik?</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/a-moze-bojkocik.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/a-moze-bojkocik.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Dec 2011 20:10:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6043</guid>
		<description><![CDATA[„Krzyż przeszkadza w podejmowaniu roztropnych decyzji i ma istotny wpływ emocjonalny, bo dekoncentruje posłów” – stwierdził Janusz Palikot na wieść o czterech ekspertyzach, z których wynika, że krzyż katolicki może sobie spokojnie wisieć w sali sejmowej. Jako jego przeciwnik doprecyzował, iż członkowie Ruchu Palikota  „stwierdzają, że fakt wiszenia krzyża w sali sejmowej wpływa na kształt [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Krzyż przeszkadza w podejmowaniu roztropnych decyzji i ma istotny wpływ emocjonalny, bo dekoncentruje posłów” – stwierdził Janusz Palikot na wieść o czterech ekspertyzach, z których wynika, że krzyż katolicki może sobie spokojnie wisieć w sali sejmowej. Jako jego przeciwnik doprecyzował, iż członkowie Ruchu Palikota  „stwierdzają, że fakt wiszenia krzyża w sali sejmowej wpływa na kształt podejmowanych przez nich decyzji sejmowych&#8221;.<span id="more-6043"></span> Ot, ciekawa przypadłość. Na tyle, że zacząłem się zastanawiać, czy owa roztropność ludzi Palikota, tak płocha na widok krzyża w sejmowej sali, jest równie płocha w biznesie, w którym ochoczo, gremialnie i z sukcesem realizują się Palikocięta. Wiadomo z ust samego przewodniczącego, że jest to partia ludzi przebojowych, mężnie znoszących opresję podatkową państwa, nieskalana budżetowymi darmozjadami, a jeśli już, to na zasadzie wyjątku. Ale, ad rem.  Poseł Ruchu Paliokota z Bydgoszczy zarabia na chleb przy pomocy „Delikatesów Osiedlowych”, których w grodzie nad Brdą posiada cztery. Pomysł zacny, daj Boże zdrowie. Do sklepów pana posła-biznesmena przychodzą ludzie, którzy w drodze wymiany towarowo-pieniężnej zaopatrują się w nich w podstawowe produkty spożywcze. Pieniążki supłają tam robotnicy, nauczyciele, urzędnicy, kierowcy, lekarze, policjanci, renciści i emeryci. Przychodzą także sataniści i ateiści, ewangelicy i zielonoświątkowcy, świadkowie Jehowy i poganie.  Przychodzą także do sklepów pana posła katolicy. Jako że stanowią 90 proc. populacji tubylczej, są pod względem handlowym targetem, który powinien u każdego kupca budzić zrozumiały respekt. Katolicy, którzy przychodzą do sklepów posła Ruchu Palikota nie wiedzą rzecz jasna, że dają zarobić parlamentarzyście, który do krzyża w sejmie ma stosunek, nazwijmy  to… ekstraordynaryjny. Rodzi się zatem dość prozaiczne pytanie &#8211; czy gdyby wiedzieli, u kogo kupują, to czy czynili by tak dalej?  I tu dochodzimy do momentu, w którym katolicy mają szansę w sposób prosty, bez wdawania się w pyskówki i  ideologiczne spory, okazać się skuteczni. Mogą zastosować sprawdzoną w wielu okolicznościach zasadę „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Pan poseł bojkotuje krzyż, my bojkotujemy sklepy pana posła. Co więcej, żeby bardziej bolało, rozważyć można także bojkot wyrobów piekarń, z którymi od lat współpracuje pan poseł, czym „Delikatesy Osiedlowe” chwalą się na stronie internetowej. Bojkot, jako <em>modus operandi</em> społecznej aktywności katolików, to mogłaby być spora siła rażenia.  Podejrzewam, że gdyby rzecz dotyczyła innego kraju i innej religii, dajmy na to islamu lub judaizmu, bojkot zapewne trwałby już w najlepsze. Przed sklepami stali by wolontariusze z odpowiednimi ulotkami i nagłośnieniem. W skrzynkach na listy, na wycieraczkach, w windach pobliskich blokowisk leżałyby informacje o sklepach, które należy omijać, bo pieniążki tam zostawiane zasilają kieszeń osoby, która jako poseł walczy z symbolem dla ich religii najświętszym i nienaruszalnym. Reszty dopełniałaby szeptanka, jak wiadomo, w handlu wyjątkowo skuteczna.  Warto może przy okazji zrobić przegląd profesji posłów Janusza Palikota z innych stron Polski. Sprawdzić, kto czym handluje, co produkuje, jakie usługi wykonuje… Zamiast  kruszyć kopie o krzyż na warunkach Palikota, można zarządzić bojkot towarów i usług, z których posłowie Palikota żyją. To może bardziej boleć, niż najgorętsze słowa wypowiadane w słusznej, bądź co bądź, sprawie. Kto wie, czy nie byłoby to większe otrzeźwienie dla „krzyżoburców”, niż słowna przepychanka, w której zwycięzcą, dzięki usłużnym mediom, i tak będzie Palikot.  Idę o zakład, że dla biznesowej palikociarni <em>pecunia non olet</em>. Katolickie <em>pecunia</em> również. W końcu bussines to bussines. Tyle, że o katolickich pieniądzach decydują katolicy. I to, niestety, może być problem, bo katolików wprawdzie ci u nas dostatek, ale tych z dyszlem, jakby coraz mniej. Niemniej pomysł podrzucam. Amen.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/a-moze-bojkocik.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hasanie po polach niczyich</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/hasanie-po-polach-niczyich.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/hasanie-po-polach-niczyich.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2011 22:23:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=6004</guid>
		<description><![CDATA[Im dłużej przyglądam się temu, co dzieje się na tzw. prawicy, tym szybciej dochodzę do wniosku, że świat, który ona uosabia, tak naprawdę nie jest moim światem. Od razu pragnę wyjaśnić, być może martwiąc niektórych – nie, nie przechodzę na pozycje lewicowe, pozostaję tam gdzie dotychczas byłem, czyli… No właśnie, wychodzi, że na „polach niczyich”. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Im dłużej przyglądam się temu, co dzieje się na tzw. prawicy, tym szybciej dochodzę do wniosku, że świat, który ona uosabia, tak naprawdę nie jest moim światem. Od razu pragnę wyjaśnić, być może martwiąc niektórych – nie, nie przechodzę na pozycje lewicowe, pozostaję tam gdzie dotychczas byłem, czyli… No właśnie, wychodzi, że na „polach niczyich”.<span id="more-6004"></span></p>
<p>To powoduje, że jestem mocno podejrzany, co nie raz i nie dwa dawali mi do zrozumienia różni więksi i mniejsi „mesjasze” prawicy, dziwiąc się, że nie chcę przyjąć ich objawienia i włączyć się w budowę nowego wspaniałego prawicowego świata. W przypadku tego typu prozelickich mamień zawsze prosiłem o jedno – o cud. Taki najprostszy, nie wymagający przesuwania gór, ani rozstępowania się mórz. W zasadzie cudzik. Cudzik jedności. Wówczas „mesjasze” milkli i następowała kłopotliwa cisza. Nic dziwnego, bo cudów w tym temacie jest po prawej stronie jak na lekarstwo.</p>
<p>Toczona akurat widowiskowa wojna o przodownictwo na prawicy, pełna chrzęstu łamanych kręgosłupów i chlupotu patriotycznej posoki, padających zarzutów o zdradę i zaprzaństwo, jest widokiem mało porywającym. Przyznam, że ani mnie on ziębi, ani parzy, ani martwi, ani cieszy. Zestaw haseł, za pomocą których dzisiejsza prawica loguje się do współczesnego świata sprawia, że moja kompatybilność z nią zaczyna być zerowa. Nadpobudliwość i narowistość jaka mnie w tym przekazie uderza, każe mi zadać pytanie – gdzie ja właściwie ze swoimi poglądami jestem?</p>
<p>Odpowiedź nie jest prosta. Od lewicy dzielą mnie lata świetlne, a tzw. centrum w żaden sposób nie wywołuje u mnie ślinotoku. Pozostaje prawica. Ale czy prawicową może być postawa krytyki dokonań prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kwestionowanie geniuszu politycznego jego brata, przekonanie, że katastrofa smoleńska, to wynik polskiego bałaganu i tumiwisizmu, a nie spisku KGB, niedowierzanie socjalizmowi gospodarczemu drapowanemu przez prawicę na społeczną naukę Kościoła czy dostrzeganie, że PiS, PJN i Solidarna Polska, to w sumie ten sam smok, tyle że trzygłowy?</p>
<p>Mam kłopot z poprawnością polityczną prawicy. Nie mam charakterystycznych dla niej objawów „choroby na Moskala”, wręcz przeciwnie, uważam, że kierunek rosyjski jest najważniejszym dla naszej polityki wschodniej, zarówno pod względem politycznym, jak i gospodarczym. Nie pałam miłością do demokratyczno-wolnościowych środowisk „braci Litwinów, Białorusinów i Ukraińców”, bo jak tylko ci bracia posmakują wolności, to zaraz czynią ją wysoce deficytową dla Polaków wśród nich mieszkających. Dlatego chciałbym, żeby obowiązywała tutaj zasada „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.</p>
<p>Nie wyznaję obowiązującej na prawicy miłości euroatlantyckiej. Żebry polityczne uprawiane od lat w Gabinecie Owalnym w temacie wiz dla Polaków, uganianie się polskich żołnierzy po pustyniach Iraku i górach Afganistanu w zamian za uścisk dłoni i poklepanie po plecach, uważam za wysoce uwłaczające. Nie żebym był przeciw misjom zagranicznym naszego wojska, są nam potrzebne z wojskowego punktu widzenia, ale nie na takich warunkach politycznych i finansowych. I skoro jesteśmy przy USA, to nie podzielam poglądu, że jest to nasz <em>joker</em> w talii do rozgrywania spraw europejskich. Myślenie takie, to polityczna naiwność.</p>
<p>Nie przepadam za prawicową obrzędowo-capstrzykową formą uprawiania patriotyzmu. Uważam ją w wielu przypadkach za przerysowaną i nazbyt uszminkowaną. Nie jest dla mnie żadnym probierzem patriotyzmu radykalizm haseł czy śpiewanie z przekąsem na manifestacjach słów „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”, koniecznie z uniesionymi palcami w kształt litery „v”. Z irytacją obserwuję wyścigi na marsze niepodległości, których wysyp zaczyna skuteczniej je dewaluować, niż najbardziej zajadła akcja defamacyjna „Gazety Wyborczej”. Ze szkodą dla sprawy, bo udany marsz z 11 listopada, pomimo jego politycznego eklektyzmu, był czymś wyjątkowym.</p>
<p>To wszystko, a także inne nie wymienione z braku czasu sprawy, powoduje że mam kłopot w umiejscowieniu siebie na tzw. prawicy, bo widzę, że nijak do niej pasuję. Od polityki zagranicznej poczynając, poprzez stosunek do gospodarki i roli państwa życiu obywateli, na symbolach katolickich przytroczanych do partyjnej kulbaki kończąc, jestem coraz bardziej poza jej intelektualnym obiegiem. Funkcjonuję na „polach niczyich”, na które mało kto się z prawicy zapuszcza. Nie twierdzę, że mi to doskwiera. Jest wprost przeciwnie &#8211; czuję się tam wolny. Jak nigdzie indziej.</p>
<p>Przeczytaj również:</p>
<p><a href="http://www.eckardt.pl/prawica-smolenska.html">Prawica smoleńska</a><br />
<a href="http://www.eckardt.pl/na-prawo-patrz.html">Na prawo patrz</a><br />
<a href="http://www.eckardt.pl/maly-przewodnik-dla-naiwnych-prawicowcow.html">Krótki przewodnik dla naiwnych prawicowców</a><br />
<a href="http://www.eckardt.pl/co-robic-rozwazania-przy-swiecie-niepodleglosci.html">Co robić? &#8211; rozważania przy Święcie Niepodległośc</a>i</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/hasanie-po-polach-niczyich.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ujeżdżanie konia trojańskiego</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/ujezdzanie-konia-trojanskiego.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/ujezdzanie-konia-trojanskiego.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov 2011 08:22:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5984</guid>
		<description><![CDATA[No i mamy uroczy kociokwik. „Zdrajca”, „Komiwojażer Angeli”, „Sikorski przed Trybunał”, „Pokolenie ludzi bez honoru” &#8211; grzmią tytuły internetowych postów po wystąpieniu Radka Sikorskiego w niemieckim think tanku, gdzie wygłosił prelekcję nt. „Polska a przyszłość Unii Europejskiej”. Grzeją się klawiatury od natłoku oburzenia, że polski minister spraw zagranicznych złożył hołd lenny germańcowi, poddańczo kreując go [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i mamy uroczy kociokwik. „Zdrajca”, „Komiwojażer Angeli”, „Sikorski przed Trybunał”, „Pokolenie ludzi bez honoru” &#8211; grzmią tytuły internetowych postów po wystąpieniu Radka Sikorskiego w niemieckim think tanku, gdzie wygłosił prelekcję nt. <a href="http://www.msz.gov.pl/files/docs/komunikaty/20111128BERLIN/radoslaw_sikorski_polska_a_przyszlosc_ue.pdf">„Polska a przyszłość Unii Europejskiej”</a>. Grzeją się klawiatury od natłoku oburzenia, że polski minister spraw zagranicznych złożył hołd lenny germańcowi, poddańczo kreując go na unijnego przodownika. Że żadnej ambicji, że biała flaga, że sromota i Gomora, że jednym słowem hańba tysiąclecia.<span id="more-5984"></span></p>
<p>Jako że samego wystąpienia nie oglądałem, sięgnąłem z zaciekawieniem po jego tekst, a nie fragmenty.  Po dojechaniu do ostatniej kropki postanowiłem powszechnego oburzenia w tym temacie nie podzielać. Nie dlatego, że popieram to, co pan minister powiedział. Mój stosunek do UE od samego początku pozostaje niezmienny, czyli krytyczny. Owszem, jestem za wspólnym rynkiem europejskim, ale nic ponad to. To rzecz jasna stoi w konfuzji do tego, o czym mówił pan minister, kreśląc wizję UE jeszcze bardziej zunifikowanej, będącej de facto superpaństwem, a nie opartą na partnerstwie federacją, jak postuluje pan minister.</p>
<p>Ale to nie moje poglądy, ani też poglądy pana ministra są kluczem do zrozumienia tego, co tak naprawdę zrobił Radek Sikorski. Otóż Sikorski w sposób dość zawadiacki złożył na czole Angeli Merkel pocałunek śmierci. No, może nie definitywnej i ostatecznej, ale klinicznej na pewno. To, co tak bardzo oburzyło PiS, czyli słowa skierowane do Niemców – <em>„Nie możecie sobie pozwolić na porażkę przywództwa. Nie możecie dominować, lecz macie przewodzić reformom”</em>, to nic innego, jak ubranie w dyplomatyczny język sformułowania mniej więcej takiego – bierzcie w te swoje germańskie łapy unijny dyszel i ciągnijcie ten trzeszczący wóz, bo inaczej wszyscy spierniczymy się w przepaść.</p>
<p>Wiadomo, germaniec jest ostatnim w Europie, który miałby ochotę skończyć na dnie przepaści, więc wóz pociągnie. Szczytem dyplomatycznej obłudy, ale i swoistego uroku, było stwierdzenie Sikorskiego &#8211; <em>„Jeżeli włączycie nas w proces podejmowania decyzji, możecie liczyć na wsparcie ze strony Polski</em>”. Dla mnie prima sort. Myślę, że początkowy rechot niemieckich obserwatorów na temat żaby podkładającej nogę tam gdzie konie kują, szybko musiał przejść w sztuczny dyplomatyczny uśmiech. Bo co to oznacza? Ano to, że Polska nie biorąc praktycznie odpowiedzialności za nic, zgłosiła roszczenie do miejsca na zydlu obok woźnicy. Dla mnie bomba.</p>
<p>Wizja Unii Europejskiej nakreślona przez Sikorskiego, to próba wyznaczenia nowych zasad gry. Zasad nieziszczalnych, ale poprzez kontekst czasu i miejsca zyskujących pełnoprawne miejsce w obszarze unijnego dyskursu. Uszył więc Sikorski Niemcom niezłe buty, w których marszu paradnego wykonać nie będą w stanie. Wykonał ruch zmuszający oporną dyplomację niemiecką do zdeklarowania się, czy łapią za unijny dyszel czy nie łapią. Ma więc o czym myśleć Angela Merkel i Guido Westerwelle, bo każdy ruch to dla nich widmo porażki, którą trudno będzie im się podzielić z innymi.</p>
<p>Wywleczenie tego istotnego dla UE pytania z ciszy gabinetów na ociekające gwarem salony polityczno-medialne Europy, to sukces Sikorskiego. Ruchem tym polski minister spraw zagranicznych wyekstrahował niemiecką politykę z dotychczasowej symbiozy niedopowiedzeń, obliczonej na kombinację, jakby tu po cichu przy pomocy Francji zjeść europejskie ciastko i ciągle je mieć. Teraz będzie im trudniej. Padło ze strony polskiej konkretne pytanie o rolę Niemiec w Europie. Pytanie wyjątkowo złośliwe, bo na odległość pachnące manipulacją. Wystarczy czytać między wierszami.</p>
<p>- Niemcy to koń trojański Rosji w Europie – stwierdził w kwietniu 2008 roku Radek Sikorski w prywatnej rozmowie z podsekretarz stanu USA Paulą Dobriansky, o czym doniósł nieoceniony w takich sprawach portal WikiLeaks. &#8211; Wydają się mieć układ z Rosją. A w zamian niemieckie koncerny robią interesy w Rosji na setki miliardów euro – dopowiadał. Skąd więc taka, wydawałoby się, wolta pana ministra na odcinku niemieckim? Żadna wolta, Sikorski sprzedał właśnie Niemcom za niezłą cenę kontrakt terminowy z fatalnym dla nich terminem wykupu. On o tym wie, oni już o tym wiedzą, tylko PiS jeszcze nie wie.</p>
<p>Jak widać można spojrzeć na sprawę od takiej właśnie strony. Wystarczy się nie zacietrzewiać. Ja tak postanowiłem zrobić. A teraz kochani PiS-wcy walcie. Śmiało.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/ujezdzanie-konia-trojanskiego.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywar z Kury</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/cytujac-kure.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/cytujac-kure.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Nov 2011 09:09:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kurski]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Solidarna Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5977</guid>
		<description><![CDATA[Kura jest ciekawy. Nawet da się lubić. Barwny język, bagaż doświadczeń (ZChN, ROP, LPR, PiS), ogólnie rzecz biorąc cymesik na jałowym pod tym względem rynku politycznym. Tam, gdzie jest Kura, tam jest dużo hałasu. W gdakaniu nikt go nie prześcignie. Gdacze ciekawie i soczyście. Autentyczny talent. Kura nie kieruje się sentymentami. Kura wie, że żeby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kura jest ciekawy. Nawet da się lubić. Barwny język, bagaż doświadczeń  (ZChN, ROP, LPR, PiS), ogólnie rzecz biorąc cymesik na jałowym pod tym względem rynku politycznym. Tam, gdzie jest Kura, tam jest dużo hałasu. W gdakaniu nikt go nie prześcignie. Gdacze ciekawie i soczyście. Autentyczny talent. Kura nie kieruje się sentymentami. Kura wie, że żeby istnieć, nie wolno skończyć w garze z rosołem. Dlatego zwiał z gara. I o tym garze teraz przepięknie gdacze. Poniżej wyimki z gdakania. Podane na sucho brzmią przeuroczo. Dla mnie bomba. Kurski the best. Całość w dzisiejszej <a href="http://www.rp.pl/artykul/759736-Kurski--bedziemy-czesciej-sie-usmiechac.html">„Rzepie”</a>.<span id="more-5977"></span></p>
<p>„Kochałem tę partię, oddałem jej najlepsze lata i pomysły”.</p>
<p>„W ostatnim czasie czułem się, jakbym był w kolonii karnej połączonej z przedszkolem, a nie partii politycznej”.</p>
<p>„Nie jesteśmy gorszymi klonami Jarosława Kaczyńskiego”.</p>
<p>„Jak taki mózg jak prezes nazywa mnie „mózgiem&#8221; to czuję się zaszczycony”.</p>
<p>„PiS w obecnej formule nie wygra żadnych wyborów”.</p>
<p>„Prezes mianuje komisarzy. Kolonia karna”.</p>
<p>„Inaczej niż my pojmują lojalność”.</p>
<p>„Dla mnie lojalność to imperatyw, by, kiedy trzeba, powiedzieć w oczy, co się myśli”.</p>
<p>„Ale batuta pomyliła się dyrygentowi z batem. Brzmi podobnie, ale to jednak nie to samo”.</p>
<p>„To kierownictwo PiS odpowiada za rozłam. My niczego nie dzieliliśmy. My jesteśmy ofiarami”.</p>
<p>„PiS przegrało po raz szósty wybory”.</p>
<p>„Tym razem granica tolerancji dla błędów została przekroczona”.</p>
<p>„Jedynym zrozumiałym przekazem tej kampanii było, że Jarosław Kaczyński ma być premierem”.</p>
<p>„Prezes Kaczyński po prostu nie udźwignął tego wyzwania i ciężaru przywództwa”.</p>
<p>„Decyzję o rozłamie podjął prezes PiS”.</p>
<p>„Kaczyński jest w retoryce twardy, a w decyzjach miękki”.</p>
<p>„Jesteśmy pokoleniem 40 – 30-latków, mamy nawet kilku posłów 20-latków”.</p>
<p>„Akurat PiS Polskę solidarną w praktyce rządzenia zdradził”.</p>
<p>„Pamiętam jak prezes łamał ludzi, jak groził wyrzuceniem z Komitetu Politycznego partii tym, którzy nie poprą Lizbony”.</p>
<p>„Bo to najważniejszy polityk mojego życia. Zrobimy to, czego mu się nie udało”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/cytujac-kure.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wampiriada</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/wampiriada.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/wampiriada.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 10:58:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Kurski]]></category>
		<category><![CDATA[PiS]]></category>
		<category><![CDATA[Ziobro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5920</guid>
		<description><![CDATA[Działacze Solidarnej Polski chcą potwierdzić swoją intuicję, że w kraju jest miejsce na ugrupowanie prawicowe bez Jarosława Kaczyńskiemu. Temu ma służyć objazd kraju – stwierdził w radiowej Trójce Jacek Kurski, modus operandi Solidarnej Polski. Nudny jak flaki z olejem list Jarosława Kaczyńskiego skierowany do topniejących z każdym dniem szeregów Prawa i Sprawiedliwości może nie wystarczyć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Działacze Solidarnej Polski chcą potwierdzić swoją intuicję, że w kraju jest miejsce na ugrupowanie prawicowe bez Jarosława Kaczyńskiemu. Temu ma służyć objazd kraju – stwierdził w radiowej Trójce Jacek Kurski, modus operandi Solidarnej Polski.<span id="more-5920"></span></p>
<p>Nudny jak flaki z olejem list Jarosława Kaczyńskiego skierowany do topniejących z każdym dniem szeregów Prawa i Sprawiedliwości może nie wystarczyć na „intuicję” Jacka Kurskiego. Bezceremonialna zapowiedź o rozpoczynającym się właśnie rekonesansie Solidarnej Polski po strukturach PiS, to już nie jest zawoalowana groźba wyrzuconych pisowskich VIP-ów, ale realny, realizowany z pełną konsekwencją fragment planu politycznego, polegający na upuszczaniu krwi Prawu i Sprawiedliwości, a następnie wysysaniu jej przez wygłodniałe strzygi i upiory z Solidarnej Polski.</p>
<p>Wampiriada w polityce to nic nowego. Spoglądając na dzieje Polski pookrągłostołowej, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że przypominały one klasykę gatunku zwaną thillerem – każdy w każdym zatapiał kły, byle nachłeptać się krwi, która dawała przepustkę do dalszego politycznego życia. Analizując obecne studium przypadku, trzeba przypomnieć, że jednym z najbardziej obrotnych i żarłocznych wampirów był nie kto inny tylko Jarosław Kaczyński. Ostatnia dziesięciolatka w jego wykonaniu, to było jedno wielkie ssanie, okraszane od czasu do czasu efektownym rozbryzgiem. Nieboszczki AWS, LPR i Samoobrona są tego modelowym, ostygłym już przykładem.</p>
<p>Dzisiaj można mówić jednak o ziszczaniu się starego polskiego porzekadła, że nosił wilk (wilkołak?) razy kilka, ponieśli i wilka. Oto w szyi prezesa swoje kły zatopili Kurski i Ziobro napędzani odwiecznym zewem polityka, który da się streścić jednym słowem – władza. Stary prezes wie, że sytuacja jest arcy – jak to często ujmuje przedrostkiem – trudna. Kły Kurskiego i Ziobry, to jednak nie to samo, co mleczaki Kluzik-Rostkowskiej czy Kowala. Są długie i ostre jak brzytwa, o czym stary prezes aż nadto dobrze wie. Dlatego się miota, dlatego śle dramatyczne listy. Pokazuje, że kontroluje sytuację, a kły tkwiące w jego szyi to jedynie ssawka komara.</p>
<p>Na próżno. Przeciw prezesowi działa teraz wszystko – jego podeszły wiek, determinacja i żwawość przeciwnika, zniecierpliwienie i perspektywa wiecznej opozycji u sporej części wampirzego aparatu, dezorientacja elektoratu i zabójczy dla tzw. prawicy syndrom wewnętrznej naparzanki, zawsze tragicznie przekładającej się wynik wyborczy. Doskonale wiedzą o tym Ziobro i Kurski, którzy licytują wysoko, tzn. ssą prezesa jak dobra dieslowska pompa ssąco-tłocząca, bo wiedzą, że tyle będzie ich, ile sobie teraz nassają. Efekt jest taki, że prezes robi się coraz bledszy, a oni coraz bardziej czerwoni, co absolutnie nie oznacza, że sprawa dotyczy barw narodowych.</p>
<p>Anemia Prawa i Sprawiedliwości, której nie da się już nie dostrzec, to bardzo poważny znak dla jego wyznawców. Senność, zmęczenie, mroczki przed oczami, bladość skóry, omdlenia, szum w uszach czy zawroty w głowie, to wypisz-wymaluj dzisiejsze Prawo i Sprawiedliwość. Póki co wciąż jednak ruchliwe, bo prezes pomimo ewidentnych objawów politycznej niedokrwistości, należy do twardych zawodników, którzy z niejednej anemii wychodzili cało, by nie rzec wzmocnieni. Tym razem jednak może tak nie być. Prezes choć twardy, swój wiek ma, a najbliższe mu strzygi i topielice niekoniecznie rozumieją, co się właśnie święci. Tym bardziej nie powiedzą mu tego, co powiedzieć powinny. Że pan prezes jest&#8230; nagi.</p>
<p>Każdy to widzi, ale co z tego. Prezes słucha jedynie swoich strzyg, a te trawione objawami niedokrwistości, widzą jedynie mroczki przed oczami, co przesądza o ich zdolności do ostrego widzenia, a tym samym uchronienia szefa przed nadciągającą katastrofą. Pytanie, czy nawet gdyby strzygi miały ostrość widzenia jak należy, to odważyłyby się powiedzieć prezesowi, że jest on, tego no… nagi. Mógłby być z tym problem. I na tym polega komfortowa sytuacja Ziobry i Kurskiego. Ssą sobie prezesa ile wlezie, nie martwiąc się specjalnie o strzygi. Ale spokojnie, kiedyś i w szyjach Ziobry i Kurskiego ktoś zatopi kły, bo takie jest prawo Bronxu, pardon prawicy. I to będzie dopiero pyszny widok.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/wampiriada.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobry żart tynfa wart</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/dobry-zart-tynfa-wart-2.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/dobry-zart-tynfa-wart-2.html#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Nov 2011 21:13:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5915</guid>
		<description><![CDATA[„Polska prawica, tj. Prawo i Sprawiedliwość, może wygrać wybory, ale musi przedtem &#8222;wyleczyć się&#8221; z prześladującej ją choroby, którą da się określić jako syndrom lat 90. Przypomnijmy sobie te czasy” – napisał dowcipnie do członków swojej partii Jarosław Kaczyński. „A to życzliwość i gotowość do pracy dla wspólnego celu oraz solidarność są fundamentalnym warunkiem skutecznego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Polska prawica, tj. Prawo i Sprawiedliwość, może wygrać wybory, ale musi przedtem &#8222;wyleczyć się&#8221; z prześladującej ją choroby, którą da się określić jako syndrom lat 90. Przypomnijmy sobie te czasy” – napisał dowcipnie do członków swojej partii Jarosław Kaczyński.<span id="more-5915"></span></p>
<p>„A to życzliwość i gotowość do pracy dla wspólnego celu oraz solidarność są fundamentalnym warunkiem skutecznego działania dobrowolnego związku obywateli, jakim jest partia polityczna. Są też podstawą zaufania, jakim cieszy się partia wśród swoich zwolenników, a także warunkiem prowadzenia racjonalnej polityki personalnej wewnątrz stronnictwa, szczególnie w sytuacji, gdy działa się we wrogim otoczeniu. A tak jest właśnie w przypadku Prawa i Sprawiedliwości” – pociągnął wątek pan prezes, dając tym samym odpór tym, którzy uważają, że pan prezes nie ma poczucia humoru.</p>
<p>„Naszym atutem są konserwatywne przekonania większości Polaków i całkowita niezdolność PO do efektywnego rządzenia. Ale dotrzeć do nich może tylko formacja skonsolidowana, zdolna do energicznej polityki, nastawionej na przekonywanie społeczeństwa i zdobywanie zaufania zarówno obywateli, jaki i wielkich instytucji (zwłaszcza Kościoła), nieparaliżowana przez nieodpowiedzialne działania ludzi, którzy nie wyleczyli się z choroby lat 90” – rozsmakował się w wyrafinowanym dowcipie szef Prawa i Sprawiedliwości.</p>
<p>„Najbliższe posiedzenie Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości rozpatrzy proponowany pakiet zmian przygotowany przez komisję Komitetu Wykonawczego i Komitetu Politycznego. Ich wprowadzenie powinno przynieść bardzo pozytywne skutki, ale pod warunkiem, że będzie przebiegało w spokoju, a aktywność zarówno partii jako całości, jak i jej członków skierowana będzie ku problemom, stojącym dziś przed Polską” – dowcipnie zamarzył pan prezes.</p>
<p>I niech ktoś teraz powie, że Prawo i Sprawiedliwość to same smutasy. No no, kto by pomyślał panie prezesie, chapeau bas!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/dobry-zart-tynfa-wart-2.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna Pepsi z Coca Colą</title>
		<link>http://www.eckardt.pl/wojna-pepsi-z-coca-cola.html</link>
		<comments>http://www.eckardt.pl/wojna-pepsi-z-coca-cola.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Nov 2011 09:47:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Eckardt</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eckardt.pl/?p=5902</guid>
		<description><![CDATA[Przed nielichym wyzwaniem stanął lud pisowski. Oto jego crème de la crème, czyli Zbigniew Ziobro &#38; Co., jak donosi „Rzeczpospolita”, zakłada partię. – Będziemy dyskutować teraz w naszym gronie o terminie. Najbardziej moim zdaniem realny to koniec listopada, ewentualnie przełom listopada i grudnia – donosi „Rz&#8221; prominentny polityk Solidarnej Polski. Ma to być, jak informuje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przed nielichym wyzwaniem stanął lud pisowski. Oto jego crème de la crème, czyli Zbigniew Ziobro &amp; Co., jak donosi „Rzeczpospolita”, zakłada partię. – Będziemy dyskutować teraz w naszym gronie o terminie. Najbardziej moim zdaniem realny to koniec listopada, ewentualnie przełom listopada i grudnia – donosi „Rz&#8221; prominentny polityk Solidarnej Polski.<span id="more-5902"></span></p>
<p>Ma to być, jak informuje „Rzepa”, formacja konserwatywna w sferze światopoglądowej i prospołeczna w sferze socjalnej. W deklaracji programowej mają się pojawić postulaty wsparcia dla rodzin, ochrony najuboższych. Od partii Kaczyńskiego nowe ugrupowanie ma odróżniać podejście do gospodarki, którym ma być większe wdzięczenie się do przedsiębiorców oraz dążenie do ograniczenia władzy urzędników, zmniejszenia liczby koncesji i odbiurokratyzowania państwa. Tyle w wielkim skrócie czujna na punkcie prawicy „Rzeczpospolita”.</p>
<p>Pozwolę sobie to uzupełnić. Otóż w „kwestii zamachu smoleńskiego” różnica między ziobrystami a kaczystami sprowadzać się będzie do ilości cząsteczek mgły przypadających na metr sześcienny smoleńskiego lotniska oraz stopnia infiltracji struktur polskiego rządu przez KGB. Będzie więc to różnica zasadnicza. Dalej, to stosunek do Radia Maryja. Będziemy mieli tutaj do czynienia z prestiżowym pojedynkiem na podkładanie świń, strzałów zza węgła i wsadzania noża w plecy. Do pojedynku tego przystąpią obyci w partyjnych dintojrach zawodowcy, więc strzały i pchnięcia będą wyjątkowo widowiskowe i celne.</p>
<p>Szykuje się zatem na prawicy pasjonująca wojna. Wojna między Pepsi a Coca Colą. Na ilość bąbelków. Bo nie na treść i program przecież. Ale być może się mylę. W końcu czymś te napoje się różnią, skoro ich właściciele tak pieczołowicie strzegą swoich receptur. Jedno jest pewne, ktoś w wyniku tej wojny zostanie jedynie Polo Cocktą.</p>
<p>Coca Cola: Wartość energetyczna &#8211; 42 kcal = 176 kJ,  białka &#8211; 0 g, węglowodany &#8211;  10,6 g, tłuszcze &#8211; 0 g, kofeina &#8211; 12 mg<br />
Pepsi Cola:  Wartość energetyczna &#8211; 42 kcal = 176 kJ, białka &#8211; 0 g, węglowodany &#8211; 11 g, tłuszcze &#8211; 0 g, kofeina &#8211; 12 mg.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.eckardt.pl/wojna-pepsi-z-coca-cola.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

