13 grudnia roku pamiętnego…
Dwadzieścia siedem lat temu czerwoni towarzysze spod znaku PZPR wprowadzili stan wojenny. Przygnieceni własną niemocą, odrzuceni przez większość narodu, nie znaleźli innego sposobu na utrzymanie się przy władzy, niż wariant siłowy. Wyprowadzili na ulice czołgi, powyłączali telewizję i telefony, powsadzali do więzień działaczy Solidarności, rozgonili tych, którzy przeciw nim się buntowali. Złamali wszelki opór, a tam, gdzie on występował, np. w kopalni „Wujek”, najzwyczajniej w świecie otworzyli ogień z karabinów.
Odetchnęli wówczas czerwoni kacykowie, ciężko wystraszeni społecznym oporem i nieposłuszeństwem. Nienawykli do wolności, wychowani na marksistowsko-leninowskim bełkocie, czerwoni talibowie spod znaku Kiszczaka, Jaruzelskiego, Barcikowskiego, Kani i Rakowskiego, w żaden sposób w swoich pezetperowskich głowach, nie mogli sobie wyobrazić sytuacji, w której kierownicza rola ich matki partii oraz dozgonna przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, mogłyby być przez kogoś kwestionowane i poddawane w wątpliwość. Przesiąknięci serwilizmem i porażającą bojaźnią przed Wielkim Bratem, spałowali własny naród, bo tylko to im tak naprawdę wychodziło.
Padli osiem lat później. Nie byli w stanie sprostać wyzwaniom współczesnego świata. Kałmuckie myślenie i mentalność, infantylizm ideowy, a także gospodarcza jałowość, doprowadziły czerwoną „rasę panów” tam, gdzie powinni byli trafić dziesiątki lat wcześniej, czyli na śmietnik historii. Zmuszeni okolicznościami (bo przecież nie sami z siebie) postanowili delikatnie uchylić okno wolności, na tyle, by skanalizować społeczne oczekiwania, ale tak, by zostało po staremu. „Czerwoni” nie przewidzieli jednak, że uchylając okno wolności wywołają przeciąg, który wyrwie im je razem z futryną i parapetami. Padli wówczas, aż huknęło, ale nie wyginęli.
Litościwy naród dał im przeżyć, a nawet się odrodzić w lekko zmienionej postaci. Nie powiesił ich zamiast liści, jak straszyli siebie nawzajem. Ba, dał im nawet na moment władzę, by pokazali, czy się czegoś w demokracji nauczyli. Dał im tę władzę wprawdzie na darmo, ale nie nadaremno – towarzysze pokazali, że jedyne, co potrafią zrobić, to zastąpić socjalizm ludowy socjalizmem rywinowym i starachowickim. Padli wówczas po raz drugi i do dzisiaj się nie podnieśli. Stanowią polityczną osobliwość, zwaną nie wiedzieć czemu „lewica”, bo lewicy jest tam tyle, co kot napłakał. To zrozumiałe, bo kiedy w 1945 roku się instalowali, przezornie polską przedwojenną lewicę wytłukli. Nie było zatem komu po 1989 roku tej prawdziwej, historycznej lewicy odrodzić.
Rok temu rozważałem na swoim blogu, czy gen. Jaruzelski wprowadzając stan wojenny, mógł zdobyć się na niezależność myślenia, odruch wolności i pójść drogą zupełnie inną od tej, którą w konsekwencji wybrał. Czy był w stanie zrezygnować z gospodarki planowej na rzecz rynkowej? Zainteresowanych odsyłam do wpisu, który wówczas popełniłem.
Tych, którzy nie chodzą wcześnie spać, zapraszam dzisiaj punktualnie o północy pod tablicę Solidarności, wmurowaną w ścianę kościoła Świętego Ducha przy Rynku Staromiejskim w Toruniu. Będzie marszałek województwa oraz ci, dla których tamten czas, to nie jest nic nie znacząca kartka w kalendarzu. Pamiętajmy, że jeszcze dwadzieścia lat temu panoszyła się w Polsce „komuna”, cenzura, tajniacy i nieznani sprawcy. Zaledwie dwadzieścia lat temu…
Tutaj możesz obejrzeć słynne wystąpienie Wojciecha Jaruzelskiego oraz zerknąć na migawki z lat, które, miejmy nadzieję, już nie wrócą.
Komentarze
Komentarz od Tobiasz
Data 13 grudnia 2008, 16:45
Nie zdążymy już rozliczyć czerwonych, uciekają na tamten świat wprost do kotła szatana. Tam jest ich miejsce – wszystkich esbeków.
Komentarz od mr off
Data 14 grudnia 2008, 02:29
Ponizej wklejam moja replike do postu Pana tad9 (Salon24.pl) pt. „Czy lewica laicka cieszyla sie ze stanu wojennego?”, bedaca znacznie szersza wersja mojej repliki na Pana post (zawiera wiekszosc tego, co napisalem piszac do Pana. Pozostawiam wiec Panu decyzje, czy chce Pan zachowac oba teksty, czy tez pozostawic tylko ponizszy.
Pozdro.
==========================
Gratuluje tekstu. Nie zgadzam sie zupelnie z jego tezami, ale brafko…Jest rzetelny, rzeczowy. Intelektualnie calkiem uczciwy…Wazny. Najcenniejsze w nim to, ze uczciwie pokazuje myslenie Ideowego Kaczysty i Genetycznego Patrioty (gleboko wierzacego w spiskowa teorie powstania swiata – swoja droga: sadzi Pan, iz Bog byl spiskujacym lewakiem? Totalitarysta? Faszysta? Konserwatysta? Czy liberalem? Co konserwowal i co liberalizowal w takim razie?).
To co i jak Pan powiada w swoim poscie pozwala rozumiec wredna i klamliwa (a wydawac by sie moglo niezle udokumentowana) teze-sugestie zawarta w tytule: lewica laicka to zdrajcy.
To oczywiste klamstwo.
Lewica laicka czy nielaicka (np.teologia wyzwolenia Leonardo Boff,a oraz Gustavo Gutierrez,a w Ameryce Lacinskiej lat 60tych, czy srodowisko “Tygodnika Powszechnego” w Polsce przedTVNowskiej) ma takie same prawo do swojej wizji panstwa, czy szerzej idei zmaterializowanej w doktrynie i praktyce politycznej, jak laicka czy nielaicka prawica. To esencja polityki. I demokracji. Od zawsze. Problem w tym, ze Polska to panstwo bez tradycji demokratycznych. Wszak Prezydenta Gabriela Narutowicza nie zabila zdradziecka laicka lewica. I to nie ona sie z tej zbrodni cieszyla. Zrobila to zdradziecka nielaicka prawica. Wszak to nie zdradziecka lewica zagrala w politycznego pokera ze Stalinem w sierpniu 1944 r. wrzucajac do puli Warszawe wraz z Warszawiakami. By przegrac wszystko w tej haniebnej grze o wladze. Zrobila to zdradziecka nielaicka prawica.
To co powiadam wyzej demaskuje powod, dla ktorego kaczyzm byl odpowiednikiem politycznym i lustrzanym odbiciem lewicy laickiej, ktora Pan krytykuje: w Polsce od 1918 r. (wlasciwie od zabojstwa G.Narutowicza) uprawia sie polityke w sposob niedemokratyczny. Narzucajac swoja wizje sila: wszak “rewolucja moralna” J.Kaczynskiego to byla de facto proba wprowadzenia praw “stanu wojennego” przez prawice sila. Z Pana radosna akceptacja, nota bene. Kaczynski chcial zrobic to samo, co Jaruzelski. Nie zrobil tylko dlatego, ze nie mial jego nagiej sily. A przeciw sobie Unie Europejska z Bronislawem Geremkiem jako reprezentantem III RP (co bylo sprytnym fortelem laickiej lewicy, trza przyznac).
Jako spoleczenstwo i narod zorganizowany w panstwo nie mamy nawykow obywateli panstwa demokratycznrego. I da sie to nawet zrozumiec: to efekt takiej, a nie innej historii Polski. Nie szanujemy demokratycznych procedur i instytucji. Nie uzywamy jezyka ktorym mowia ludzie chcacy sie porozumiec. Kompromis to slowo nieznane polskim politykom i polskim obywatelom, szczegolnie po ekscesach autorytarnego kaczyzmu: po 2 latach J.Kaczynskiego u wladzy Polacy rozmawiaja jezykiem nienawisci i domowej wojny. Raz zimnej, raz goracej.
A na dodatek mamy mentalnosc warcholow jako nacja. I na lewicy i na prawicy. To wspolny mianownik, od ktorego trza by zaczac powiadajac o Polsce.
Drugi wazny aspekt nadajacy ksztalt politycznosci Polakow wynika z tego, co stalo sie po 1945 r. I co naszkicowalem w swoim ostatnim w Salonie24 poscie piszac:
„(…) I i II RP to juz porosnieta pajeczyna prehistoria. Przeszlosc do ktorej prawica nie ma ani po co, ani jak wrocic i cokolwiek na ich fundamentach budowac, gdyz w 1945 r. wszystkie mosty zostaly zniszczone, a tamta Polska, z jej filozofia i idea panstwa, jego konstrukcja polityczna, struktura spoleczna, swiatem wartosci i owczesna tkanka narodowosciowa, spoleczna, kulturowa – umarla. Powstalo nowe panstwo polskie i nowy narod polski. Przesuniecie granic na wschodzie i zachodzie Polski uczynilo z Polakow narod homogeniczny etnicznie i religijnie, wiec gaworzenie o sarmatach, Jagiellonach, „Polsce Obojga Narodow” to historyczny surrealizm. Chciejstwo. I infantylizm, gdyz pojecia „panstwo” i „narod” wypelnily sie zupelnie nowa trescia, zupelnie nowa substancja spoleczna i polityczna: feudalne polityczne czworaki Pana Wojta i Plebana, w ktorych chlopi byli tylko nawozem Historii zastapilo najpierw panstwo „dyktatury proletariatu”, a po Rewolucji „Solidarnosci” panstwo prawa i demokracji liberalnej z wolnym rynkiem bedace integralna czescia Europy.
Polacy sa dzis Europejczykami, a o spolecznej tresci pojecia „narod” dzis decyduja dzieci i wnuki panszczyznianych chlopow. Potomkowie Jakuba Szeli. Tacy jak Lech Walesa, przywodca „Solidarnosci” oraz pierwszego w dziejach Rzeczpospolitej powstania Chamow – Rewolucji „Solidarnosci” – ktore przynioslo wolnosc nie tylko Polsce, ale i wielu narodom Europy obalajac komunizm. Powstania zwycieskiego i przez ogrom tego zwyciestwa odmieniajacego losy Polski. I polityczne losy Europy, czego przykladem rozszerzona Unia Europejska. Co diametralnie rozni je od ostatniego powstania Panow – Powstania Warszawskiego – bedacego totalna rzezia i kleska polityczna oraz militarna, ktorej strasznym, bo bezsensownym kosztem, byla smierc 200 tys. Warszawiakow i zaglada Warszawy”.
Polityczna walka prawicy z lewica w Polsce dzis to walka dwoch wizji Polski. I w sumie bardziej spor cywilizacyjny niz polityczny.
IV RP J.Kaczynskiego to wszak kopia II RP z 1918 r. Kopia ktora nie pasuje nijak do realiow politycznych, ekonomicznych i spolecznych Europy 2008 r. I globalnego swiata. Atakowana przez lewice glownie z tych wlasnie powodow. Tudziez powodow ideowych (toksyczna endecja) oraz klasowych: II RP to bylo kastowe, opresyjne, faszyzujace,niedemokratyczne panstwo Wojta,Pana i Plebana.
III RP to Polska lewicy laickiej bedaca kopia demokracji liberalnych Europy.
Mysle, ze popelnie Pan blad nie zauwazajac ciagu erupcji politycznych 1956-1968-1970-1976-1980 nie dostrzegajac takze, iz lacza sie one z wykluwaniem sie w Polsce opozycji politycznej, ktora miala swoje korzenie wsrod ludzi wywodzacych sie z rodzin komunistycznych (Michnik, Luczywo) czy tez PZPRowskich dysydentow (Modzelewski, Kuron, Geremek). Ma Pan zas racje piszac, iz musialo dojsc – w sposob najnaturalniejszy z naturalnych, jak zawsze i wszedzie w takich sytuacjach – do walki o przywodztwo w Sierpniu 1980 r., kiedy to zywiol „Solidarnosci” (bedacy ruchem spolecznym laczacym ludzi wszystkich orientacji politycznych i swiatopogladowych od lewa do prawa pod wodza Walesy, Frasyniuka, Bujaka. Rulewskiego, Piniora, Borysewicza, itd.) sprzymierzyl sie ze zorganizowana opozycja antysystemowa (czyli laicka lewica Kuronia, Modzelewskiego, Geremka, Michnika, itd majaca za soba doswiadczenia KOR). Warto pamietac, ze w tym sporze o przywodztwo wzial udzial takze Kosciol (T.Mazowiecki) stajac po stronie …lewicy laickiej.
Warto tez zauwazyc i to, ze bohaterowie konspiry i ludzie lewicy laickiej stoja (i walcza) dzis razem. Stoja tam, gdzie wedle J. Kaczynskiego stalo ZOMO. Wokol braci Kaczynskich stoja zas dekownicy i zmanipulowane przez spin doktorow kaczystoweskie eunuchy, a nie ludzie walczacy o wolna Polske w podziemnej „Solidarnosci” (nie liczac Walentynowicz, Gwiazdow i Wyszkowskiego, ktorzy sa z Walesa skonfliktowani bardziej ze wzgledow osobistych, ambicjonalnych i osobowosciowych, niz jakichkolwiek innych).
* * *
W 1981 roku “Solidarnosc” byla za slaba by wziac wladze sila, a owczesna wladza zbyt silna, by ja oddac bez walki. Warto pamietac, ze ekipa W.Jaruzelski-Kiszczak na kilka miesiecy przed 13 grudnia pokazala co potrafi pacyfikujac strajk okupacyjny w (podleglej MSW) Wyzszej Szkole Pozarnictwa w Warszawie. Trwajaca kilkadziesiat minut akcja komandosow z powietrza i ziemi poszla jak po masle.
Stan wojenny wprowadzono takze w sposob niebywale sprawny. To dowodzi, iz gen. Jaruzelski de facto nie potrzebowal do pomocy Rosjan. Z czego oni swietnie zdawali sobie sprawe. Byc moze to wlasnie bylo powodem, ze Amerykanie nie ostrzegli “Solidarnosci”: wiedzieli od plk. R.Kuklinskiego, ze Jaruzelski i Kiszczak kontroluja w 100% wojsko i policje i sa gotowi uzyc sily. I mieli racje: zajscia w kopalni “Wujek” pokazuja, czym mogla sie skonczyc konfrontacja na wielka skale…
* * *
W owczesnej sytuacji geopolitycznej silowe rozwiazanie owczesnego ostrego konfliktu spoleczno-politycznego bylo nieuniknione. Moskwa miala dosc wojsk w Polsce i krajach osciennych (i chetnych do “bratniej pomocy” przywodcow tychze krajow), by dokonac inwazji w kazdej dowolnej chwili, gdyby uznala iz zagrozone sa jej strategiczne interesy.
Glownym skutkiem wprowadzenia stanu wojennego bylo wygasniecie entuzjazmu spolecznego: z 10 mln “Solidarnosci” dzialalnosc zwiazkowa po 13 grudnia kontynuowalo juz tylko 5 % czlonkow. Naturalnym tego skutkiem bylo stworzenie struktur podziemnej “solidarnosci” I uoprzadkowanie chaosu pospolitego ruszenia jakim byla pierwsza “Solidarnosc”. Oraz zanik, poprzez naturalna w sytuacji podziemia eliminacje ekstremy i jej “rewolucyjnego amoku” pracych do zwarcia radykalowie “Solidarnosci” (Radom) chetnych do “targania po szczekach”. Podobnie jak i partyjnego betonu (Olszowski, Grabski, Milewski), ktory stanowil polityczna alternatywe dla ekipy Jaruzelskiego (dowodem smierc J.Popieluszaki).
Na placu boju pozostali “centrysci”: w “konspirze” pod niekwestionowanycm przewodem L.Walesy laczacym wszystkie nurty “Solidarnosci”, po stronie wladzy – W.Jaruzelskego. Dzieki temu obu stronom bylo latwiej pojsc po rozum (polityczny) do glowy. I dogadac sie w 1989 r. przy Okraglym Stole. Co najwazniejsze: tylko polityczne ekipy Walesy i Jaruzelskiego mogly – razem – zagwarantowac powodzenie transformacji, gdyz razem dysponowaly „masa krytyczna” sily politycznej. I bedaca tego konsekwencja, czyli silami przymusu panstwa.
J.Kaczynski (i jego brat, choc juz w mniejszym stopniu) w tamtym czasie nie mial za wiele do powiedzenia w polityce. Ale mial wielkie ambicje. Dlatego chcial uzyc autorytetu i politycznej sily L.Walesy, by uniewaznic porozumienia Okraglego Stolu, zamknac ekipe Jaruzelskiego i doprowadzic do nowego rozdania politycznego w ktorym on by rozdawal polityczne karty (co bylo oczywistym absurdem nie majacym najmniejszych szans realizacji). Walesa dosc szybko zorientowal sie w grze Kaczynskich. I ich pogonil. Ale mleko sie juz rozlalo: oboz „Solidarnosci” sie podzielil (akcja lowcow politycznych skor z IPN – Cenckiewicza i Gontarczyka – przeciw L.Walesie tu ma swoj poczatek).
Z “malzenstwa z rozsadku” Historycznej Racji oraz Politycznej Sily urodzila sie wolna, demokratyczna Polska: III RP.
Choc owczesna “wojna domowa” – co widac po stanie debaty publicznej – sie nie skonczyla: dla wiekszosci Polakow bohaterem tamtego czasu jest W.Jaruzelski. I ekipa polityczna L. Walesy. Dla mniejszosci R.Kuklinski tudziez poddani i pretorianie J.Kaczynskiego. Ludzie nie potrafiacy, a moze raczej nie chcacy przyjac do wiadomosci oczywistego faktu, iz tak naprawde i Jaruzelski, i Kuklinski sa tragicznymi bohaterami polskiego dramatu narodowego, ktory dziek ich decyzjom (oraz decyzjom wielu innych owczesnych aktorow sceny politycznej) zaprowadzil Polske tam, gdzie jest dzis: do Unii Europejskiej i NATO.
* * *
Pod Pana postem, ktory jest swietnym przyczynkiem do glebokiej, wielowatkowej debaty nie ma w sumie ani jednego sensownego komentarza. Zaden z prawicowych blogerow nie dolozyl nic sensownego, co by poszerzalo temat, czy chocby potwierdzalo Pana tezy. Stac ich tylko na belkot i zolc. Powod jest banalny: oni nie sa intelektualnie przygotowani do debaty na tym poziomie abstrakcji. Zyja w swiecie sloganow i etykietek politycznych oraz epitetow. Czyli magielka.
Lewacy zas, ktorzy mogli by cos powiedziec juz w Salonie24 nie pisza. Dialog polityczny jest wiec juz niemozliwy.
A wiec i jakiekolwiek porozumienie.
Polska pekla na dwie czesci. Tyle, ze ta czesc w ktorej mieszka lewica laicka sporo wieksza. I co najwazniejsze kompatibilna z Europa. I swiatem.
Na szczescie.
Dla Polski.
Pozdro.










Komentarz od mr off
Data 13 grudnia 2008, 04:24
W 1981 roku “Solidarnosc” byla za slaba by wziac wladze sila, a owczesna wladza zbyt silna, by ja oddac bez walki.Warto pamietac, ze ekipa generalow W.Jaruzelskiego i Cz.Kiszczaka na kilka miesiecy przed 13 grudnia pokazala co potrafi pacyfikujac strajk okupacyjny w (podleglej MSW) Wyzszej Szkole Pozarnictwa w Warszawie. Trwajaca kilkadziesiat minut akcja komandosow z powietrza i ziemi poszla jak po masle.
Stan wojenny wprowadzono takze w sposob niebywale sprawny. To dowodzi, iz gen. Jaruzelski de facto nie potrzebowal do pomocy Rosjan. Z czego oni swietnie zdawali sobie sprawe. Byc moze to wlasnie bylo powodem, ze Amerykanie nie ostrzegli “Solidarnosci”: wiedzieli od plk. R.Kuklinskiego, ze Jaruzelski i Kiszczak kontroluja w 100% wojsko i policje i sa gotowi uzyc sily. I mieli racje: zajscia w kopalni “Wujek” pokazuja, czym mogla sie skonczyc konfrontacja na wielka skale…
* * *
W owczesnej sytuacji geopolitycznej silowe rozwiazanie owczesnego ostrego konfliktu spoleczno-politycznego bylo nieuniknione. Moskwa miala dosc wojsk w Polsce i krajach osciennych (i chetnych do “bratniej pomocy” przywodcow tychze krajow), by dokonac inwazji w kazdej dowolnej chwili, gdyby uznala iz zagrozone sa jej strategiczne interesy.
Glownym skutkiem wprowadzenia stanu wojennego bylo wygasniecie entuzjazmu spolecznego: z 10 mln “Solidarnosci” dlalalnosc zwiazkowa po 13 grudnia kontynuowalo juz tylko 5 % czlonkow. Oraz zanik
“rewolucyjnego amoku” po stronie pracych do zwarcia radykalow
“Solidarnosci”(Radom) chetnych do “targania po szczekach, jak i partyjnego betonu (Olszowski, Grabski, Milewski), ktory stanowil polityczna alternatywe dla ekipy Jaruzelskiego (dowodem smierc J.Popieluszaki). Na placu boju pozostali “centrysci”: w “konspirze” pod niekwestionowanycm przewodem L.Walesy, po stronie wladzy – W.Jaruzelskego.
Dzieki temu obu stronom bylo latwiej pojsc po rozum (polityczny) do glowy. I dogadac sie w 1989 r. przy Okraglym Stole. Z tego “malzenstwa z rozsadku” Historycznej Racji oraz Politycznej Sily urodzila sie wolna, demokratyczna Polska: III RP.
* * *
Choc owczesna “wojna domowa” – co widac po stanie debaty publicznej – sie nie skonczyla: dla wiekszosci Polakow bohaterem tamtego czasu jest W.Jaruzelski. Dla mniejszosci R.Kuklinski. Choc tak naprawde obaj sa tragicznymi bohaterami polskiego dramatu narodowego, ktory dzieki decyzjom ich obu (i wielu innych owczesnych aktorow sceny politycznej) zaprowadzil Polske tam, gdzie jest dzis: do Unii Europejskiej i NATO.
PS. Wolny rynek w Polsce w 1981 r? To mrzonka. Nie byl na to gotowy NIKT ! Ani owczesna wladza (wiem, bo odbylem wiele rozmow z miarodajnymi ludzmi z otoczenia W.Jaruzelskiego pytajac i o to). Dokladnie tak samo bylo z ludzmi opozycji (tez wiem z autopsji).
L.Balcerowicz po latach mogl przeprowadzic swoja „terapie szokowa” tylko dlatego, iz mial na to przyzwolenie
„Solidarnosci”. No i jakis plan. Nikt nie mial wowczas planu alternatywnego, ktory mialby szanse realizacji.
W. Jaruzelski miec nie mogl: z definicji.
Niezle zapowiadajace sie proby wprowadzenia elementow rozwiazan rynkowych podjal w koncowce PRL M.F.Rakowski (M.Wilczek), ale bylo juz na wszystko za pozno: prawdziwy dziki kapitalizm juz pukal do drzwi.
By po 18 latach wydac na swiat udane dziecie „michnikowszczyzny” i „kwasniewszczyzny” – kaczyzm…A po nim tuskizm…
Pozdro.