Pan prezes robi „klik”

24 stycznia, 2012 | Polityka

„Pomyliliśmy się” – odparł Jarosław Kaczyński, kwitując pytanie, że protest PiS-u w głośniej sprawie ACTA zalatuje obłudą, skoro w komisji sejmowej przeszedł on dzięki pisowcom z entuzjazmem równym, jak pokazuje protokół, rządowemu. „Pomyliłem się” – oznajmił z równie rozbrajającą fałszywą szczerością Jacek Kurski z Solidarnej Polski, kiedy czujny dziennikarz wytknął mu głosowanie w Parlamencie Europejskim za ACTA.

W taki oto sposób, bez zbędnych ceregieli, wychodzi się z trudnych pytań. Dzisiaj, kiedy wnerwionym Internautom w naturalnym odruchu wygina się skierowany ku rządowi środkowy palec, znany tytan Internetu Jarosław Kaczyński, postanawia złapać wiatr w żagle. Nastawiając do nawietrznej ośliniony kciuk, wyczuwa przy sondażowej flaucie, że jednak wieje. Dlatego, jak PiS długi i szeroki, słychać – ster prawo na burt, stawiamy żagle! Wszystkie ręce na pokład.

Wiadomo, w polityce wykorzystuje się każdą okazję, także Internet, nawet jeśli jest się pod tym względem kompletnym dyletantem. I nie szkodzi, że wcześniej o Internautach mówiło się, że „siedzą przed komputerem, oglądają filmiki, pornografię, pociągają z butelki z piwem” oraz, że są grupą, „którą się najłatwiej manipuluje”, bo wiadomo, „kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje”. Eee, ale to stare dzieje. Dzisiaj pan prezes to ma nawet blog założony.

„Jak ćwiczyć pamięć, by umieć zapominać” – pytał retorycznie swego czasu Stanisław Jerzy Lec?

Ano właśnie, tak.

Dlaczego jestem niewierzący

20 stycznia, 2012 | Polityka

W artykule „Spór o dwie Polski” („Uważam Rze” 3(50)/2012) Łukasz Warzecha opisując powstawanie „państwa równoległego”, będącego odpowiedzią na państwo lemingów, zawarł taką oto myśl:

„Drugoobiegoowcy (…) spisali nasze państwo na straty, choć twierdzą, że chodzi im tylko o to, aby odbić je z niegodnych rąk. Tylko co potem? Jeśli dziś będziemy rozciągać naszą niechęć do kierujących Polską na samo polskie państwo, co później powstrzyma innych od podobnego podejścia, gdy polityczna karta się odwróci? Jak potem odbudować szacunek dla instytucji, dla urzędów? Kto przyzna sobie prawo do stwierdzenia, że teraz jest już wszystko w porządku; że jest to państwo, które znowu możemy szanować? (…) Siłą republikańskiego podejścia jest wyraźne oddzielenie naszego stosunku do urzędników państwa od niego samego. Drugoobiegowcy wydają się myśleć inaczej”.

Dotknął Warzecha problemu istotnego – stosunku obywateli do ich państwa jako instytucji. Państwa, którego w myśl zdrowych zasad republikanizmu proponowanych przez autora, nie należy nadmiernie utożsamiać z jego urzędnikami. Wiadomo, nic tak nie jest w stanie upstrzyć i zafajdać wizerunku ogólnonarodowego dobra zwanego państwem, jak tępa urzędnicza swołocz, rozpleniona po wszystkich możliwych urzędach od Bałtyku aż do Tatr. Prawda to oczywista, ale wtórna. Ja najwidoczniej nie jestem republikaninem, bo ani myślę oddzielać stada urzędniczych biurw od państwa, które z hodowli tych biurw uczyniło całkiem sprawną maszynkę, nad którymi teraz z oczywistych względów nie jest w stanie zapanować.

Od dawna nie posiadam żadnych uczuć w stosunku do Państwa polskiego jako takiego. Jestem pod tym względem dotknięty kompleksową ambiwalencją uczuciową i asertywnością. Państwo polskie jest dla mnie instytucją nie tyle bezużyteczną, co szkodliwą, nagminnie gwałcącą konstytucję w podstawowych dla człowieka obszarach wolności, tj. wolności osobistej i gospodarczej. Jego zachłanność w anektowaniu coraz to nowych przestrzeni życia człowieka, czynienia z niego zwierzyny łownej dla dziesiątków służb, posiadających uprawnienia rodem z Rosji sowieckiej, do tego coraz bezczelniejsze i głębsze gmeranie ludziom w kieszeniach, sprawia że nie uważam tego państwa za swoje. W końcu mogę.

Ograniczam swoje z nim kontakty do niezbędnego minimum (US, ZUS). Jako obywatel organizmu wprzęgniętego w unie i sojusze, które nie budzą mojej aprobaty, nie mam również obowiązku rżeć z radości i piać z zachwytu. A skoro tak, to nie mam też obowiązku temu państwu pomagać, bo niby z jakiej racji? W końcu nie jestem masochistą ani schizofrenikiem, a takich zachowań wobec siebie oczekuje, moje rzekomo, państwo. Nie odpowiada mi filozofia, w której okradany ma być wdzięczny, że jest uwalniany od ciężaru posiadania pieniędzy, a lany w mordę ma skakać z radości, że ekskluzywnie na żywo może oglądać własne zęby w garści. Aż tak daleko moja postawa obywatelska nie sięga.

Dlatego, jeśli chodzi o Państwo, jestem osobą niewierzącą. Nie wierzę w jego kompetencje, nie wierzę w jego uczciwość, nie wierzę w jego moc. Nawet nie jestem pod tym względem agnostykiem. Jestem niewierzący na wskroś. Stałem się kompletnym państwowym apostatą, których dzięki temu państwu z każdym dniem przybywa. Żyją obok państwa, we własnych enklawach. Tolerują je, bo nie mają innego wyjścia. Nie podniecają się tym, kto wygra wybory, dlatego na nie nie chodzą. Wiedzą, że w tym systemie są one fikcją, w której nie mają ochoty brać udziału. Z politowaniem oglądają wiadomości, czekając tak naprawdę na sport i prognozę pogody.

To jak najbardziej normalni ludzie, funkcjonujący w myśl zdrowej zasady – jak państwo im, tak oni państwu. Milcząca połowa.

Dumanie o prawicy

15 stycznia, 2012 | Polityka

Kiedy niedawno napisałem, że w sensie politycznym znajduję się na „polach niczyich”, gdyż ze względu na marną ofertę programowo-personalną oraz estetyczno-intelektualny entourage polskiej prawicy jestem z nią niekompatybilny, dowiedziałem się z przesłanych maili, że podobnie myśli bardzo wielu Internautów. To była pouczająca i krzepiąca lektura. Okazało się, że nie jestem sam. Miłe uczucie.

Więcej »

Odeszła Krystyna Wesołek

27 grudnia, 2011 | Postacie

Dzisiaj pożegnaliśmy Krystynę Wesołek, bydgoszczankę zaangażowaną w sprawy miasta, kustosza jego pamięci, niezmordowaną obrończynię Pomnika Walki i Męczeństwa na bydgoskim Starym Rynku. Odeszła osoba niezwykle ciepła i życzliwa ludziom, zawsze uśmiechnięta, prawdziwy społecznik w najlepszym tego słowa znaczeniu, patriotka jakich dzisiaj mało. Miała 75 lat.

Więcej »

Wesołych i radosnych Świąt…

24 grudnia, 2011 | Inne

Z krainy lasów, czystego powietrza i życzliwych ludzi (gdzieś w okolicach Kaszub i Borów Tucholskich), najcieplejsze życzenia spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia, ślą Nataszka, Igaś i Franek, dla których są to pierwsze Święta. Już niedługo pierwsza gwiazdka i… Święty Mikołaj… Ależ będzie się działo :)

A poza tym Wuwuzele mają osiem miesięcy i zaczynają raczkować. Wprawdzie robią to do tyłu, ale taka jest ponoć kolej rzeczy. Jednym słowem oddalają się od obiektów, do których zmierzają. Wystarczy chwila nieuwagi, a już trzeba jakąś Wuwuzelę wyciągać spod stołu. Czynią to zgrabnie i urodziwie. Hałas zaczyna się jedynie wtedy, kiedy noga od krzesła się uprze i ani myśli wyjść spomiędzy nóg Wuwuzeli…

A może bojkocik?

17 grudnia, 2011 | Polityka

„Krzyż przeszkadza w podejmowaniu roztropnych decyzji i ma istotny wpływ emocjonalny, bo dekoncentruje posłów” – stwierdził Janusz Palikot na wieść o czterech ekspertyzach, z których wynika, że krzyż katolicki może sobie spokojnie wisieć w sali sejmowej. Jako jego przeciwnik doprecyzował, iż członkowie Ruchu Palikota  „stwierdzają, że fakt wiszenia krzyża w sali sejmowej wpływa na kształt podejmowanych przez nich decyzji sejmowych”.

Więcej »

Hasanie po polach niczyich

13 grudnia, 2011 | Polityka

Im dłużej przyglądam się temu, co dzieje się na tzw. prawicy, tym szybciej dochodzę do wniosku, że świat, który ona uosabia, tak naprawdę nie jest moim światem. Od razu pragnę wyjaśnić, być może martwiąc niektórych – nie, nie przechodzę na pozycje lewicowe, pozostaję tam gdzie dotychczas byłem, czyli… No właśnie, wychodzi, że na „polach niczyich”.

Więcej »

W czepku urodzeni

3 grudnia, 2011 | Sport

„Zdrastwujtie druzja! Eto słowiańskaja grupa: Polaki, Ruscy, Czesi, Grecy!”, „To grupa życia”, „Aha, widzicie, ja to jestem w czepku urodzony. Nie ma faworyta w tej grupie, każdy z każdym może wygrać. Gramy u siebie, ale to zwiększa nasze szanse może o 10 procent.” – piali z zachwytu funkcjonariusze polskiej piłki nożnej z Grzegorzem Lato na czele na widok składu grupy w jakiej zagra polska reprezentacja na Euro 2012. Powiało autentycznym wzruszeniem i radością.

Więcej »

Ujeżdżanie konia trojańskiego

30 listopada, 2011 | Polityka

No i mamy uroczy kociokwik. „Zdrajca”, „Komiwojażer Angeli”, „Sikorski przed Trybunał”, „Pokolenie ludzi bez honoru” – grzmią tytuły internetowych postów po wystąpieniu Radka Sikorskiego w niemieckim think tanku, gdzie wygłosił prelekcję nt. „Polska a przyszłość Unii Europejskiej”. Grzeją się klawiatury od natłoku oburzenia, że polski minister spraw zagranicznych złożył hołd lenny germańcowi, poddańczo kreując go na unijnego przodownika. Że żadnej ambicji, że biała flaga, że sromota i Gomora, że jednym słowem hańba tysiąclecia.

Więcej »

Wywar z Kury

25 listopada, 2011 | Polityka

Kura jest ciekawy. Nawet da się lubić. Barwny język, bagaż doświadczeń (ZChN, ROP, LPR, PiS), ogólnie rzecz biorąc cymesik na jałowym pod tym względem rynku politycznym. Tam, gdzie jest Kura, tam jest dużo hałasu. W gdakaniu nikt go nie prześcignie. Gdacze ciekawie i soczyście. Autentyczny talent. Kura nie kieruje się sentymentami. Kura wie, że żeby istnieć, nie wolno skończyć w garze z rosołem. Dlatego zwiał z gara. I o tym garze teraz przepięknie gdacze. Poniżej wyimki z gdakania. Podane na sucho brzmią przeuroczo. Dla mnie bomba. Kurski the best. Całość w dzisiejszej „Rzepie”.

Więcej »