Audyt

19 maja, 2016 | Obyczaje

Wszyscy o audycie. Więc i ja. Wszystko zaczęło się od tego, że schudłem. Zawziąłem się i od grudnia zjechałem 20 kg. Mniej jem, zwłaszcza wieczorami, łażę na siłownię i trochę się ruszam. Świat stał się lżejszy. Ma to jednak swoje konsekwencje. Otóż garderoba nie podążyła w ślad za mną i uparcie tkwi w dotychczasowym rozmiarze X… jakimś tam. To sprawiło, że dopadło mnie modne ostatnio słowo – audyt.

Audytorem u nas w domu jest żona. Wiadomo. Ma ona wyjątkowo niewdzięczną z męskiego punktu widzenia cechę, polegającą na tym, że nic nie uchodzi jej uwadze. Jest chodzącą kompilacją wariografu, georadaru i liczydła. Tak już ma. Nie będę opisywał audytu spodni, który odbył się miesiąc temu, bo był przykry. Do dziś leczę psychiczne rany po dżinsach. Ostatnio jednak, niepomna na to, wkroczyła do rezerwuaru moich t-shirtów. I to nie było przykre, to było porażające. Otóż, umyśliła sobie ona, że wymiana koszulek odbędzie w stosunku 1:3. To znaczy, za jedną nową oddaję trzy stare, bo ponoć na mnie wiszą. Owszem, jest to po części prawda, ale nie cała. Każda koszulka bowiem, ma swoją historię, a co się z tym wiąże, katalog wspomnień i nostalgii. Na nic zdały się moje wyjaśnienia, że za duży t-shirt nie oznacza wizerunkowej porażki, a jedynie oddaje charakter jego właściciela. Puszczała to mimo uszu, fedrując zawzięcie moją półkę, wyławiając co chwilę cenne dla mnie eksponaty. Nie wiem, czy jakakolwiek kontrola karno-skarbowa, byłaby w stanie jej dorównać. Suma sumarum, udało mi się ocalić od zapomnienia koszulki z Metallicą, Motorhead i Kultem oraz dosłownie kilka innych sztuk, w obronie których kładłem się Rejtanem. Gwoli sprawiedliwości dodam, że nowe koszulki mi się podobają. Nie umniejsza to jednak mojego ogólnego absmaku, mąk tantalowych ani dopustów, jakich zaznałem. Tracąc koszulki, straciłem jakąś część siebie.

Doskonale więc rozumiem, że słowo audyt może u niektórych budzić autentyczne przerażenie. Na szczęście stopy mi nie zmalały. Stare, kochane buciory wydają się być niezagrożone. Na wszelki wypadek jednak, pukam w niemalowane. Licho, znaczy żona, nie śpi.

Kurtka

10 grudnia, 2015 | Obyczaje

- Tę kurtkę wydajemy – powiedziała żona na widok mojej wojskowej kurtki, którą trzymała właśnie w ręku. Co jakiś czas bowiem, nieznany wewnętrzny imperatyw, każe jej robić remanent w szafach w poszukiwaniu wolnych przestrzeni. Pakuje wtedy wszystko do worków i wydaje. Tak już ma.

- Nie chodzisz w niej, więc po co ma zabierać miejsce – dodała.

- Mowy nie ma. Ta kurtka jest ze mną „od zawsze” – odparłem.

Ona nie rozumie, że jak się facet przywiąże do kurtki, to jest to przywiązanie niamal dozgonne. Metafizyczne. Nie da się tego wyjaśnić słowami. Tak już po prostu jest. Być może to sprawa męskiego genotypu.

- Ta kurtka najładniejsza nie jest, więc daj spokój – szła jak taran.

- Chcesz powiedzić, że nie mam gustu?

- Hmmm… – chrząknęła dwuznacznie.

W powietrzu zawisła dyplomatyczna, choć bardzo wymowna cisza.

- Śmiało, wytrzymam – rzekłem.

- Skoro taki twardziel jesteś, to owszem – dodała ni to bezczelnie, ni to rezolutnie.

- Skoro nie mam gustu, to niby dlaczego jesteś moją żoną? – rzuciłem z przekąsem, czując że zapędzam ją w kozi róg.

- To ja ciebie wybrałam – odpowiedziała.

Taka ci sytuacja.

Dzieci równe i równiejsze

7 grudnia, 2015 | Polityka

Kraczą o tym 500 zł na dziecko i kraczą, a to jest w sumie wnerwiająca sprawa. Pieniądze mają być na Dziecko, tak? Konkretnie na drugie i kolejne, tak? To ja się pytam, a w czym jest gorsze Dziecko, które nie ma ani brata ani siostry? Jest same, bo tak często bywa. Ono na cukierki i czekoladę od RP (diabli wiedzą której), nie dostanie? Bo niby co, bardziej wypasione życie wiedzie, czy jak?

Więcej »

Pas szahida wypełniony fiolkami

7 grudnia, 2015 | Cywilizacja, Polityka

„Władze krajów Wspólnoty powinny rozważyć poinformowanie opinii publicznych o możliwym ataku bronią chemiczną, biologiczną, czy atomową” – informuje raport Parlamentu Europejskiego, przygotowany po ostatnich zamachach, o czym donosi brytyjski „Daily Mail”. Raport radzi krajom UE, by tajne służby bacznie obserwowały religijnych radykałów pracujących w kluczowych sektorach wrażliwych z punktu widzenia bezpieczeństwa, czyli wodociągach, elektrowniach i transporcie.

Więcej »

Organa splute i zhejtowane

6 grudnia, 2015 | Polityka

Awantura o Trybynał Konstytucyjny nie wywołała we mnie dreszczy. Fasadowy twór wymyślony w 1982 roku, a więc czasach siemiężno-milicyjnego PRL-u, który zamiast sczeznąć wraz z upadkiem przodujacego ustroju ludu pracujacego miast i wsi, zaczął nie wiedzieć czemu przeżywać swoją drugą młodość.

Więcej »

„Tania jatka”

2 grudnia, 2015 | Polityka

„Ludzie nie powinni widzieć jak robi się kiełbasę i politykę” powiedział ponoć Otto von Bismarck, mając na myśli kulisy tych procesów. Patrząc na to, co się dzieje w polskim Sejmie odnoszę wrażenie, że Bismarck, przynajmniej jeśli chodzi o naszą nadwiślańską specyfikę, przestrzelił.

Więcej »

Wuwuzele XXIV

29 listopada, 2015 | Rodzinnie

– Jak posprzątacie bałagan w waszym pokoju, to będziecie mogli zaprosić do siebie kolegów – rzuciłem konstruktywnie do Franka i Ignasia.
– Albo dziewczynki – rzeczowo uzupełnił Franek… Acha, już się zaczyna, pomyślałem.
– Dlaczego dziewczynki? – rzuciłem gnany ciekawością.
– Bo pomogą nam sprzątać.

Więcej »

Gowin, cichy zwycięzca wyborów

28 listopada, 2015 | Polityka

Ryszard Petru od czasu wejścia do parlamentu nie popełnia błędów. Doskonale za wykorzystuje błędy PO. Nic dziwnego, że to on jest w tej chwili psem przewodnikiem liberalnej parlamentarnej opozycji, co pokazuje najnowszy sondaż, w którym Nowoczesna przegoniła PO.

Więcej »

Certolenie

28 listopada, 2015 | Polityka

Im dłużej słucham tego całego certolenia z tymi słynnymi 500 zł na dziecko, tego deliberowania, dzielenia włosa na czworo, że może tym damy, a tym nie damy, bo ci mają więcej, że może lepiej gotówki do ręki nie, a w jakiejś innej formie, bo źle wydadzą, to myślę sobie tak:

Więcej »

Po prostu nuda

26 listopada, 2015 | Polityka

Platforma skaza jest jednak na polityczną atrofię. Zamiast twardo na sali sejmowej bronić swego stanowiska w sprawie Tybunału Konstytucyjnego – skoro tak jej na tym zależy – oddaje pole Petru, sama w tym czasie lementując w kuluarach do kamer. Nie ma w sobie nic z Rejtana. Aż prosiło się, żeby zrobiła jakąś bezpośrednią demonstrację, łącznie z „okupacją” mównicy… A ona wyszła.

Więcej »